Dragon Age

Share

[Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Pią Kwi 29, 2016 11:27 am

First topic message reminder :

Twierdza Kinloch, choć zamieszkana przez magów od wielu lat, wciąż miała swoje tajemnice. Dziesiątki pomieszczeń, pokoi, komnat i korytarzy, każdy ze swoją historią i przeznaczeniem, które zmieniało się na przestrzeni czasu. Czasami sale niegdyś pełne uczniów zamieniano w ciemne składy, magazyny lub archiwa. Powody bywały ku temu różne: zmniejszała się liczba adeptów, w trakcie nauki zdarzały się wypadki, po których sala przez pewien czas nie nadawała się już użycia, a czasami rozgaszczali się w nich templariusze, zajmując się tylko sobie znanymi sprawami. Niekiedy bywało wręcz odwrotnie: zapuszczone i zapomniane składy odkurzano, graty wynoszono, a pomieszczenie znów wypełniały odgłosy rozmów, inkantacji, wybuchów i innych magicznych zjawisk.

Podobna odmiana losu spotkała jedną z komnat na drugim piętrze. Została ona uprzątnięta - przedmioty przeniesiono do innych magazynów, pozostawiając kilka ław, w których mogli rozsiąść się uczniowie, wysoką katedrę dla zaklinacza-nauczyciela oraz niewielką szafkę i biblioteczkę z księgami, które wyglądały jakby pamiętały czasy króla Khalenada. Oprócz tego znajdowało się w niej również grupa innych, nieco mniej pasujących do reszty przedmiotów: na katedrze leżało parę drewnianych kwadratów wielkości pięści, za katedrą stało kilka ciężkich pniaków, o szafę stał oparty sękaty kij.

Drzwi do komnaty zaskrzypiały, wpuszczając do środka odrobinę światła i ukazując kobiecą sylwetkę stającą w wejściu.
- Uch, ciemno tu jak tyłku arcydemona. – postać energicznym gestem podniosła ręce do góry i rozłożyła je szeroko, powodując, że kotary zasłaniające wysokie, witrażowe okna odskoczyły z impetem na boki. Gwałtowny ruch wytrzepał z grubego materiału pokłady wiekowego kurzu, który gęstą chmurą zasnuł pomieszczenie. Po krótkiej chwili chmura zawirowała i skupiła się w niewielką, ciasną kulę na środku pomieszczenia.

Delilah stała na progu pomieszczenia z jedną rękę wyciągniętą do przodu. Poruszała lekko rozchylonymi palcami, czując jak moc wypływa od niej i skupia się wokół kurzu, trzymając szarą kulę w całości, nie pozwalając drobinkom na ucieczkę.
- I co ja mam z tym…- wymruczała rozglądając się po komnacie. Dostrzegła niedużą dziurę w jednym z okien. Obracając dłoń wierzchem do góry podniosła kulę wyżej, aby potem kolejnym delikatnym ruchem pchać ją mocą w kierunku okna. Kiedy całość wylewitowała na zewnątrz opuściła dłoń, zatrzymując przepływ mocy. Kula rozproszyła się ponownie w ciemny kształt, malowniczo opadając po za zasięg jej wzroku.

Lorentz zamknęła za sobą drzwi i niespiesznym krokiem przeszła się po komnacie, oświetlonej teraz jasnym światłem pogodnego dnia. Rękoma, bez pomocy magii, strącała resztki kurzu ze starych ław. Jej uwagę przykuła jedną z kamiennych ścian, która wyglądała jakby smok zionął na nią ogniem. W tym miejscu kamienie stapiały się w jedno, tworząc opadające w dół wybrzuszone fale. Wszystko wskazywało na to, że kiedyś nauczano tu ognistej magii pierwotnej i coś odrobinkę poszło nie tak. Delilah mruknęła coś do siebie. Ponad dziesięć lat siedziała już w Twierdzy Kinloch i wciąż nie znała wszystkich jej tajemnic. Teraz historia zataczała koło i w komnacie na drugim piętrze znów mieli pojawić się uczniowie. Pozostawało tylko dopilnować, by tym razem wszystko szło gładko i zgodnie z planem. Pierwszy Zaklinacz, chyba nie wybaczyłby jej tak łatwo, gdyby przez przypadek w trakcie nauki ona lub uczeń wyburzył ścianę. Nie mówiąc już o panice wśród templariuszy, który pewnie wzięliby to zamach na ich godność, czy któreś tam z przykazań Andrasty. Taaak, zdecydowanie wolałaby uniknąć postawienia przed komisją śledczą do spraw zamachu i podejrzeń o bycie plugawcem.

Wyglądało na to, że ma jeszcze chwilkę czasu dla siebie zanim pojawią się uczniowie, więc usiadła na katedrze, wciągając z kieszeni płaszcza swój notatnik i kawałek ołówka. Zaczęła na kolanie dokańczać szkic smoczycy, który zaczęła tworzyć podczas ostatniej nocy spędzonej w bibliotece.

Powrót do góry Go down

















AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Pią Maj 20, 2016 12:59 pm

Delilah była ciekawa na co zdecydują się adepci. W czasie nauk obserwowała różne zachowania. Jedni do upadłego sami próbowali wykonywać zadania, inni starali się wyeliminować lub przeszkodzić swoim towarzyszom, wreszcie byli tacy, którzy postanawiali łączyć swoje siły i współpracować. Najwyraźniej Alasdair i Jukka postanowili zadziałać razem by wykonać zadanie zaklinaczki. Lorentz spokojnie patrzyła jak coś do siebie szeptają. Kiedy się dogadali chłopak uniósł dłonie, wokół których pojawiły się małe, błękitne światełka, a długoucha przejęła oba bloczki i zaczęła gonić nimi za klockiem ze wstążką. Musiała zmienić coś w sposobie czarowania, bo teraz oba drewienka poruszały się tak jak powinny: szybko i gładko, zaś wszystkie inne przedmioty pozostały na miejscu. Upodobnienie ruchu kostek do zwinnego ruchu ptaków było całkiem skuteczne.

Zaklinaczka jednak większą uwagę zwróciła teraz na Theirina. Co on kombinował? Nie odczuwała na razie żadnych sił oddziałowujących na kostkę ze wstążką, ani na nią samą. Czekał na coś?

Postanowiła nieco im przeszkodzić. W pierwszej chwili pomyślała o podniesieniu Alasdaira kilka centymetrów w powietrze by go rozproszyć, jednak nie pozwoliły jej na to uparte kostki kierowane przez Jukkę. Delilah potrzebowała przynajmniej jednej ręki by rzucić zaklęcie na chłopaka. Gdyby spróbowała teraz to zrobić, możliwe, że dogoniłaby ją elfka.

Skoro nie mogła rzucić kolejnego zaklęcia postanowiła wykorzystać to, które musiała podtrzymywać. Zatoczyła dłońmi szeroki łuk, a następnie cofnęła szybko prawe ramię i wyrzuciła je gwałtownie do przodu, zupełnie jakby rzucała kamieniem. Wyrzut zakończyła dodając nieco energii, tak, żeby bloczek przyspieszył. Drewniana kostka, furkocząc jak wściekły szerszeń pomknęła prosto w kierunku Alasdaira, lecąc na wysokości jego klatki piersiowej. Jeśli chciał zareagować miał na to ledwo kilka sekund.

Zaklinaczka miała za sobą dość umiejętności by zatrzymać lub skierować bloczek w inną stronę tuż przed uderzeniem, nie bała się więc, że zrobi chłopakowi krzywdę. Pytanie jednak, czy tyle samo refleksu miała Jukka, której klocki leciały tuż za bloczkiem Lorentz.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Pią Maj 20, 2016 2:20 pm

Alasdair czekał na to żeby znaleźć odpowiedni moment na to żeby wykonać swój plan. Skupił się na locie bloku zaklinaczki, która także miała swoje plany wobec ich działania. Może trochę się ociągał z wykonaniem zaklęcia ale nagle zauważył, że coś się zmieniło. Zaklinaczka zaczęła dość dziwnie działać na bloczek, który to zaczął lecieć w kierunku Theirina. Chłopak był nieco zaskoczony ale nie pozwolił sobie na utratę skupienia. Wiedział jakie ma zaklęcia rzucić, także kontrolował przesył energii z Pustki. Wykonał właśnie dlatego jeden, szybki, prosty gest. Wyciągnął przed siebie dłoń i zrobił gest jakby kogoś zatrzymywał. Włożył w swoje zaklęcie energię. Niemalże czuł jak jego dłoń mrowi pod wpływem dość sporych pokładów energii, która to momentalnie uformowała się w niewidzialną tarczę. Tarcza była jednakże tak zbudowana, że była nieco zaokrąglona i gdyby to była pełna kula, to bloczek zaklinaczki znalazłby się w środku. Miało to zminimalizować kierunek odrzutu, który by został spowodowany przez zdarzenie szybko lecącego bloczku. Nie mógł zrobić pełnej kuli aby nadal dwa pozostałe bloczki mogły uderzyć w klocek zaklinaczki.
Na jego czele wystąpiły kropelki potu. Nie mógł utracić kontroli nad energią, która bardzo chciała wymknąć się narzuconej woli chłopaka. Zmarszczył brwi, jego wyraz twarzy był teraz bardziej zdeterminowany. Zaciskał mocno zęby i nawet napiął mięśnie ramion aby lepiej kontrolować moc. Wiedział, że w tarcze musi włożyć więcej mocy aby faktycznie zatrzymać tak szybko lecący bloczek.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Sob Maj 21, 2016 6:57 pm

W tym momencie, przynajmniej dla Jukki, wszystko opierało się o tą odrobinę zaufania. Zaufania do umiejętności chłopaka, do jego refleksu, do swoich umiejętności. Do tego, że wyraźnie nie do końca zrównoważona nauczycielka nie postanowi dla zabawy obić ich tym kawałem drewna.
Nie, niestety nigdy nie była zbyt ufna. Temu to było takie trudne.

Z maksymalnym skupieniem wzrokiem śledziła pogoń klocków, palce podrygiwały jak u muzyka, trącającego niewidzialne struny. Zagryzała mocno wargę, analizując sytuację tak szybko, jak tylko mogła. Półprzymknęła oczy, bardziej skupiając się na drganiach powietrza, rytmie, jaki wywoływała magia w otoczeniu. Bardziej jak pająk, który bezpiecznie ukryty wciąż pilnował, co się dzieje na jego pajęczynie.

Gdy tylko bloczek Delilah był zaledwie cale od bariery Theirina - a tym samym niemalże równie blisko znalazły się ich klocki - elfka upuściła je po prostu, równocześnie zgarniając jak najwięcej energii z otoczenia i samej siebie, by stworzyć wokół wszystkich trzech (i bariery Alasdaira) jak najsilniejszą bańkę bariery. Miała być na tyle duża, by umożliwić im manewry a jednocześnie na tyle mała, by Jukka nie zemdlała, usiłując ją utrzymać dłuższy czas. Miała także być dostatecznie silna, by nie pozwolić celowi się wydostać po za nią. Skupiła się teraz tylko na tym.

- Łap. Te. Cholerne. Klocki! - warknęła, cedząc z trudem słowa w kierunku Alasdaira.
Z wyraźnym wysiłkiem trzymała się na nogach, palce wpijając w drewno stołu. Oddech się rwał, z sykiem przechodząc przez zaciśnięte zęby.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Nie Maj 22, 2016 7:36 pm

Alasdair nie stracił zimnej krwi, całą swoją uwagę poświęcając zaklęciu. Dzięki temu zadziałało ono dokładnie tak, jak sobie tego życzył: kwadrat z błękitną wstążką gwałtownie zwolnił, zupełnie jakby wpadł do gara z wodą, zatrzymując się kilkanaście centymetrów przed jego wyciągniętą dłonią. Sekundę po tym w bloczek walnęły kostki rozpędzone przez Jukkę. Rozległ się głośny trzask, ale tarcze utrzymywane przez adeptów przejęły część energii drewienek, które po przesunięciu się o kilka centymetrów do przodu, zawisły w powietrzu. Razem z błękitną wstążką, która odłączyła się od kostki zaklinaczki, a teraz wijąc się i skręcając odpływała powoli w bok.

Zaklinaczka opuściła ręce przerywając przepływ energii.
- Brawo, świetna robota. – pochwaliła ich Delilah. – Dobrze utworzone tarcze i precyzyjna pogoń. Szybkie zaklęcia i jeszcze szybsze myślenie. Teraz chwila teorii dla odpoczynku i łyczka herbatki. – Lorentz usiadła po turecku na katedrze, oparła ramiona na kolanach i przez krótką chwilę wpatrywała się w okno, zastanawiając się od czego zacząć. Wyglądała jak bajarka siedząca na ławce, która ma zaraz zacząć opowiadać bajkę. Gestem zachęciła adeptów by znaleźli sobie wygodne miejsca.

- Przypominam, możecie mi przerywać i pytać w dowolnym momencie.
Istnieje kilka teorii na temat natury siły, którą kontrolujemy. Wiemy na pewno, że pochodzi ona z tego świata. To ta siła sprawia, że przedmioty, które upuszczamy spadają na ziemię, a nie unoszą się w górę. Działając, mag mocy wzmacnia tą siłę, przyciągając przedmioty do ziemi lub osłabia, pozwalając im się unosić. Badacze nie są pewni nawet jak nazywać ową siłę. Niektórzy twierdzą, że to magia, której źródło energii znajduje się w Pustce, dlatego my możemy ją kontrolować. Inni, że nie ma żadnej siły, za to każdy przedmiot ma swoją „naturę”, zbiór właściwości, który można opisać. I tak, na przykład pióro posiada odmienną naturę od miecza, dlatego upuszczone opada na ziemię wolniej niż wykonany z żelaza miecz. Być może są przedmioty, które wypuszczone z ręki zawisną w powietrzu lub ulecą w górę. Nie wiem co na ten temat sądzi Zakon. Prawdopodobnie będą skłaniać się ku teorii natury każdego przedmiotu z tym uzasadnieniem, że na początku istnienia to Stwórca określił właściwości każdego znanego nam obiektu. –
przewróciła oczami dając do zrozumienia co sądzi o teoriach „naukowych” Zakonu. – Osobiście jednak skłaniałabym się ku teorii dwóch orlezjańskich badaczy, Izaaka De’Niuton i Clausa Copernicusa. Jest kontrowersyjna i przez wielu uważana za szaloną, ale wbrew pozorom ma najwięcej sensu. Otóż twierdzą oni, że żyjemy na ogromnej kuli zawieszonej w bezkresnej przestrzeni. Słońce i gwiazdy, które widzimy na niebie również są ogromnymi kulami. Siła, która trzyma wszystko w ryzach i sprawia, że przedmioty spadają na ziemię została przez nich określona jako grawitacja. Im większa kula, tym większa grawitacja. Słońce jest największe więc reszta obraca się dookoła niego. Im większy obiekt tym większą grawitację wytwarza. Nasza kula jest ogromna, więc wytwarza grawitację wystarczającą by wszystkie obiekty pozostały na jej powierzchni. Dlatego kiedy coś upuszczamy, spada na ziemię, a nie odlatuje w chmury. – zaklinaczka przerwała i odetchnęła. – Zdaje się, że w naszej bibliotece znajduje się kilka kopii manuskryptów napisanych przez De’Niutona i Copernicusa. Polecam się z nimi zapoznać, choćby ze względu na to, że poznając zasady ruchu gwiazd nigdy nie zgubicie się w drodze.

Spojrzała z zaciekawieniem na adeptów. Magia mocy, jako część magii pierwotnej uważana była za niezbyt skomplikowaną, ale również miała swoje arkana. Delilah osobiście nigdy nie przepadała za nauką teorii, ale uważała, że warto aby adepci poznawali choćby skróconą wersję. Jeśli kontrolowali pewne siły, dobrze by znali ich naturę. Pozwalało to na lepsze i bardziej pomysłowe rzucanie zaklęć.
- Pytania?
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Sro Maj 25, 2016 1:06 pm

Jukka osunęła się ciężko na ławę. Oparła się łokciami o stół i zwiesiła głowę. Jej ciężki oddech było słychać wyraźnie w całej sali. Pulsujący w czaszce ból nieco osłabł, za to bok zaczął rwać na potęgę. Napięte mięśnie drżały, jakby przed chwilą nie bawiła się latającymi klockami a stoczyła co najmniej godzinną bitwę. Nie bardzo jej się to podobało. Ukradkiem dotknęła wargi i zerknęła na palce.
Przynajmniej krew nie leciała z nosa, jak ostatnim razem.

Templariusz, widząc, że póki co widowiskowe rzucanie w siebie kawałkami drewna zostało wstrzymane, wrócił do stołu. Szorstko wręczył trzęsącej się elfce kubek z naparem i usiadł obok. Delikatny, lisi uśmieszek igrał gdzieś w kąciku jego ust.

- Ale przecież tak jest. Ziemia pod stopami przyciąga, my się odpychamy idąc, tak samo psy, ptaki bardziej, latając. Używają swojej siły. Z magią tak samo - rozległo się burkliwie znad kubka. Dziewczyna upiła łyk swojej "herbatki" spoglądając na Delilah spod białej, jeszcze bardziej potarganej grzywy.
- Po prostu odpychasz przedmioty, od ziemi, od siebie lub od czegokolwiek innego. Albo przyciągasz. Zresztą... - tu zawiesiła się na chwilę, a w jej topazowych oczach błysnęła podejrzliwość - dlaczego akurat kula? Czemu nie mógłby być to wielki placek, stożek czy cokolwiek innego na plecach smoka albo, czemu nie, żółwia lecącego przez Pustkę? To, do zarazy równie prawdopodobne.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Czw Maj 26, 2016 11:02 pm

Otwierała już usta, żeby odpowiedzieć długouchej na pytanie, ale w tym samym momencie Alasdair oparty do tej pory o ławę, nagle zachwiał się i osunął na podłogę. Zaklinaczka kilkoma długimi susami przecięła komnatę i po chwili klęczała przy chłopaku. Był osłabiony i blady jak duch, ale nic nie wskazywało na to by doznał poważniejszych urazów. Najwidoczniej poprzednie zaklęcie nadwyrężyło jego siły bardziej niż zwykle. Po krótkiej i cichej rozmowie, Delilah przełożyła sobie ramię adepta nad karkiem i pomogła mu wstać.
- Odprowadzę go do lazeretu i zaraz będziemy kontynuować lekcję. Nigdzie się nie ruszajcie. – powiedziała do Jukki i towarzyszącego jej templariusza. Wyszła z komnaty z Alasdairem uwieszonym na niej jak worek kartofli.

Podróż długimi korytarzami twierdzy tam i z powrotem zajęła jej kilkanaście minut.
- Nic mu nie będzie. Dostanie jakiś paskudny wywar na wzmocnienie i będzie jak nowy. Zużył nieco więcej energii niż powinien. – powiedziała wchodząc do komnaty i zmierzając w kierunku katedry. Zaklinaczka nie wyglądała na specjalnie zmieszaną wydarzeniem. Takie rzeczy jak omdlenia, złamania, wybite zęby oraz mniejsze i większe obicia zdarzały się dość często, zwłaszcza przy nauczaniu magii mocy.
- Zaraz, ale o czym my… A tak. Dlaczego kula, a nie dysk oparty na żółwiu lub smoku? Już demonstruję. – Lorentz podeszła do szafeczki, otworzyła dolną półkę, która zgrzytnęła i wyjęła z niej niewielki słoiczek wypełniony piaskiem. Rozsypała wszystko po blacie katedry, a potem uniosła dłoń i sięgnęła po moc z Pustki. Palce prawej dłoni skuliła tak, że przypominały nieco szpony, stopniowo zwiększając przyciąganie w punkcie kilka centymetrów nad powierzchnią katedry. Przez chwilę nic się nie działo, potem jednak kilka ziarnek uniosło się i skupiło tam, gdzie rozkazała zaklinaczka. Zaczęły tworzyć się niewielkie piaskowe strumyki, które zmierzały do przyciągającego je punku. Drobinki nieustannie kłębiły się i przemieszczały, aż w końcu blat zupełnie się oczyścił. Piasek przybrał kształt nieregularnej, nieco rozciągniętej kuli, która cały czas falowała.
- Po prostu tak jest. Po osiągnięciu wystarczającej siły przyciągania, poderwane obiekty zawsze będą tworzyły lub próbowały skupić się w kształt kuli, choć nikt jeszcze nie stworzył sensownej teorii dlaczego tak jest. – powiedziała i umieściła piasek z powrotem w słoiku. – Wiem, że to niezbyt zadowalająca odpowiedź, ale nie udało mi się dotrzeć do żadnych źródeł, której miałby na ten temat więcej do powiedzenia. To biała karta, wciąż czekająca na odkrycie.
Kolejna istotna rzecz, może wydawać się oczywista, ale jest wręcz krytyczna dla magii mocy. Kiedy próbujecie zatrzymać lub podnieść poruszający się obiekt musisz pamiętać o tym, że działają na niego dodatkowe siły. Jeśli chcesz odrzucić szarżującego rycerza w pełnej zbroi – uśmiechnęła się lekko - potrzebujesz dość energii nie tylko by odepchnąć kogoś o jego wadze, ale również by przełamać siłę, którą nadał sobie biegnąc. Jednocześnie nie można przesadzić w drugą stronę, zbyt duży wyrzut mocy może pozbawić rzucającego przytomności, czego demonstrację mieliśmy przed chwilą, albo nawet uszkodzić jego ciało, które nie jest w stanie przepuścić przez siebie takie ilości energii. Dosłownie może cię rozerwać od zewnątrz, jeśli popełnisz duży błąd. Nie da się tego opanować w inny sposób niż ciągła praktyka. To co, gotowa na kolejne zadanie? – zapytała spoglądając zadziornie na Jukkę. Była ciekawa jak elfka zareaguje. Pierwsze zadanie zdecydowanie przyśpieszyło adeptom tętno, może nawet za bardzo, jak w przypadku Alasdaira. Poprosi o kolejne kilka minut przerwy i dawkę teorii, czy zakasa rękawy workowatej szaty i zabierze się do rzucania zaklęć?
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Sob Maj 28, 2016 7:41 pm

Drzwi do sali zamknęły się za plecami Delilah i Alasdaira, zostawiając ich samych.

- No... przynajmniej nie wyrzuciła mnie z sali po piętnastu minutach - mruknęła po dłuższej chwili  i siorbnęła napar z kubka. Blondyn wywrócił oczami.
- To nie była moja...
-  Oczywiście, bo nikomu innemu nie wpadło by do głowy, by przechwycić piorun, rozerwać na dwoje i obie połówki cisnąć w przeciwległe ściany. - Przerwał jej machnięciem ręki. Koniuszki uszu elfki opadły.
- A co miałam zrobić?! Zawinąć go i rzucić przez okno?!
- Na pewno nie tworzyć klatkę statyczną, która omal nas wszystkich nie usmażyła.
Na chwilę zapadła kłopotliwa cisza.
- Wiesz... - zaczęła powoli, patrząc w swój kubek intensywnie, tak jakby zamiast ziół znajdowały się w nim sekrety wszechświata. - Dzięki.
Gdy zaledwie sekundę później drzwi otworzyły się, wpuszczając do środka Delilah, na wargach templariusza wciąż znajdował się lekki, zagadkowy półuśmiech.

Lekcja trwała dalej, mimo niedyspozycji Theirina. Jukka, wpatrywała się w falującą, ciągle zmienną kulę z piasku jak zahipnotyzowana. Sięgnęła ku niej ostrożnia swoim "zmysłem", wolą, delikatnie muskając nią nietrwałą konstrukcję. Na jej wiedzę - i doświadczenie - magini musiała ustanowić bardzo mały, ale zarazem bardzo silny punkt przyciągania. Na tyle mocny, że utrzymywał coś tak niestałego w bardziej określonej formie. Przypominało to analogicznie bańki odpychania, które Jukka stosowała większość swojego bardziej samodzielnego życia. Otaczała się takim polem energii, który nie tyle blokował, co dosłownie odpychał wszystko na zewnątrz niej. Było to o tyle skuteczne, że wystrzelony z kuszy bełt znacząco zmieniał tor lotu - albo zwalniał, zależnie od tego z jakiej odległości został wystrzelony. Osobiście, elfka nie widziała w tym większej nauki, którą mogliby opisać orlezjańscy czy jacykolwiek inni uczeni. Póki chroniło to jej skórę i zwiększało szanse przeżycia, mogło nawet nie mieć zupełnie sensu.
Na słowa o zasadach, jakie rządziły tą dziedziną magii, templariusz cicho parsknął.

- Nie powiedziałbym, by tej adeptce robiło to różnicę. Człowiekiem w pełnej pły...
- Dobrze! - przerwała mu szybko - Dobrze... Czy da się przechwycić... przekierować - elfka gestykulowała żywiołowo, jakby próbując w ten sposób dookreślić to, co chce powiedzieć - energię  i wykorzystać przeciw niemu, zamiast samemu się siłować?  A zresztą...

Dopiła resztkę ziołowego napoju i odstawiła kubek z mocnym stuknięciem. Pewnym, szybkim ruchem, bardziej pasującym do rzemieślnika (felczera?) niż do przybłędy podwinęła rękawy za łokcie i przeciągnęła się z syknięciem bólu. Żebra nadal dawały o sobie znać.
No cóż, do katorgi się zagoi.
- Ruszajmy z tym.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Pon Maj 30, 2016 3:50 pm

Pokiwała głową słysząc pytanie elfki.
- Natura nie lubi próżni, żeby przechwycić i w skierować odwrotną w stronę energię poruszającego się obiektu musisz wydać jej tyle samo od siebie. Gdyby było tak jak mówisz, to cóż, moglibyśmy odwracać smoki w locie. Jeśli nie chcesz siłować się z przeciwnikiem, dobrym pomysłem może być wzmocnienie jego pędu. Jeśli ktoś jest już rozpędzony nie trzeba dużo, by stracił równowagę, zwłaszcza jeśli ma na sobie mnóstwo żelastwa. – uśmiechnęła się lekko.

Gdy Jukka potwierdziła gotowość do dalszych wyzwań i zakasała rękawy szaty, zaklinaczka sięgnęła po jeden z kijów opary o szafkę z księgami. Laga była długa i solidna, mogłaby służyć kostur, gdyby na jej szczycie zatknięto jakiś kryształek miotający pioruny lub inną magiczną zabawkę. Delilah przez chwilę przeglądała się drewnu, a potem przyłożyła je do kolana i przełamała tworząc mniej więcej równe połówki. Jedną połówkę oparła z powrotem o szafkę, drugą zaważyła w ręce. Przeszła kilka długich kroków do przodu unosząc połowę kija i wykonując kilka szybkich cięć po skosie, od prawej do lewej i odwrotnie. Laga nie była tak ciężka jak Wiła, ale odpowiadała jej długością. Musiała mocniej kontrolować siłę wkładaną w cios, żeby nie wypadła jej z ręki.

- Dobrze. Może nie ważę, tyle co rycerz w zbroi, ale jeśli zdołasz usadzić w ruchu mnie, poradzisz sobie i z puszką. Możesz spróbować mnie zatrzymać, odepchnąć lub popchnąć tak bym straciła równowagę. Na początek ruch po linii prostej. Ostrzegam, oberwiesz kijem jeśli zadziałasz za słabo lub za wolno. W prawdziwej walce, to co tutaj skończy się sincem, niechybnie oznaczałoby śmierć. Gotowa? – zaklinaczka przyjęła szermierczą postawę. Ruchy które przed chwilą zademonstrowała nie pozostawiały wątpliwości, że dobrze wiedziała jak posługiwać się bronią. Od elfki dzieliła ją kilka metrów. – Na trzy. Raz, dwa… - w momencie, gdy wypowiadała dwa, odbiła się od posadzki i długimi susami ruszyła prosto na Jukkę, unosząc lagę nad głową. Długoucha miała kilka tylko sekund by zareagować.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Wto Maj 31, 2016 9:24 pm

Nie wiem, co planuje, ale nie wygląda to dobrze
Delilah przełamała całkiem solidny kij na pół tak, jakby to była trzcina. Machnęła otrzymaną pałką kilka razy z charakterystycznym świstem, od którego Jucce cierpła skóra na karku. Na wszelki wypadek, póki zaklinaczka z namysłem przyglądała się swojemu przyjacielowi, elfka odsunęła czajniczek na sam koniec stołu, niemal wpychając go templariuszowi w ręce. Udała też, że nie zauważa jego pytająco-zirytowanego spojrzenia.
Rozmowę o tym, że jedno nie usługuje drugiemu już przerobili na wszystkie strony. Nie zmieniało to faktu, że ich wzajemne stosunki nadal pozostawały bardzo... dziwne. Przynajmniej ona nadal nie potrafiła dokładnie ich opisać.

Słowa zaklinaczki ją zaskoczyły, bardziej niż chciałaby to przyznać sama przed sobą.  Chociaż może nie powinny. Dla niej, osoby która od niemal dziesięciu lat żyła w otoczeniu ludności najgorszego sortu, sam fakt, że ktokolwiek chciał ostrzec o ataku był absurdalny. To, że to była lekcja a kobieta nie chciała jej zranić (nie naprawdę, tak przynajmniej miała nadzieję) niczego nie zmieniało. Nie uspokajało wyrobionej podejrzliwości.
Właściwie, gdyby nie ten instynkt, Jukka miałaby rozbity nos.

Lorentz poruszała się szybko i płynnie, o wiele zwinniej niż typowy drab z obcowiska. Błyskawicznie znalazła się zaraz przy niej, biorąc zamach znad głowy. Na ulicach rzadko się tego używało. Tyle, że to nie była ulica, gdzie ktoś w pół sekundy mógł wrazić kosę w nerkę. A w ten sposób laga nabrała odpowiedniej siły, opadając ku głowie elfki jak przeznaczenie. A ona się odepchnęła gwałtownie od Lorentz i śmignęła niezdarnie w tył.

Jukka nie rozumiała do końca tego, jak to robiła, po za tym, że była to magia, i że było to w zasadzie bardzo proste.  Dla samej siebie wyglądała wtedy jak pająk - z dodatkowymi, niematerialnymi, nie ograniczonymi niczym kończynami  - a świat jak olbrzymia pajęczyna, pełna punktów których mogła się chwycić, które mogła przyciągnąć lub odepchnąć. Miało to swoje prawa, lżejsze od niej obiekty przylatywały (albo odlatywały) z łatwością, lecz żeby poruszyć obiekt cięższy, lub równy jej masie musiała włożyć w to o wiele więcej energii - a i tak często zamiast niego ona frunęła w stronę przeciwną. Niekiedy od tego, ile energii włożyła w dany manewr zależało z jaką prędkością się poruszała. W tym momencie - całkiem szybko.  

Zaklinaczka mogła poczuć właśnie takie pchnięcie w pierś, niemalże jakby ktoś fizycznie chciał ją z powrotem rzucić w kierunku regałów. Natomiast elfką miotnęło do tyłu.
Jedyny problem tej, całkiem udanej konstrukcji, istniał w braku praktyki. Minęło sporo czasu, od kiedy ostatni raz w ogóle pozwalała przepływać magii poprzez całą swoją osobę. Plan miała prosty - odepchnąć się od Delilah i w połowie drogi na spotkanie ze ścianą chwycić się i delikatnie przyciągnąć do punktów uchwyconych po przeciwległych ścianach, by wyhamować i ustabilizować swój lot. O ile pierwsza część poszła raczej dobrze...

Uderzenie wypchnęło powietrze z jej płuc z głośnym sykiem. Wbrew temu, jak to mogło wyglądać, nie rąbnęła o kamień aż tak mocno. Odepchnięcie nie było specjalnie silne, co Delilah mogła z pewnością odczuć.

- Kaffas... - powoli, z trudem łapiąc oddech zbierała się z podłogi. W tym momencie nie miała pewności, co bolało ją bardziej - jej realne, żywe ciało, duma czy te bliżej nie określone, niematerialne mięśnie, dla elfki równie rzeczywiste co te przytwierdzone do kości. Najwyraźniej nie robiła tego od tak długiego czasu, że przestała czuć jak naturalnie reagować i działać poprzez WSZYSTKIE swoje zmysły i możliwości.
gdyby chciała, mogłaby mnie teraz zabić, ma mnie jak szczura na łopacie...

Niepewnie podniosła wzrok na zaklinaczkę, nawet nie próbując ukrywać mignięcia strachu w pomarańczowych oczach. 
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Pią Cze 03, 2016 10:21 pm

Czy poprzez wrodzony instynkt, czy poprzez ostrzeżenie Lorentz, Jukka, choć miała tylko kilka chwil, zareagowała odpowiednio szybko. Udało jej się „złapać” niewidzialną macką ścianę za plecami i przyciągnąć się w jej kierunku. Jednak brak wyczucia w kontrolowaniu przepływu magii sprawił, że za dużo energii poświęciła na przyciągnięcie swojej osoby, a za mało na odepchnięciu zaklinaczki. Poleciała do tyłu o mrugnięcie oka szybciej, niż laga przecięła powietrze.

Delilah poczuła pchnięcie wymierzone w jej pierś, ale była na tyle rozpędzona, że nie zrobiło to na niej specjalnego wrażenia. Zachwiało nią nieco w prawą stronę, ale utrzymała równowagę i wykonała cios dokładnie tak jak chciała. W tej samej chwili elfka wystrzeliła w tył, jakby jakiś mocarz pociągnął ją za szatę. Nie uderzyła w kamień bardzo mocno, ale na tyle by stracić oddech i poczuć to w kościach. Po tym jak cel uciekł jej spod lagi, niczym niezrażona zaklinaczka podążyła za białowłosą dalej. Zatrzymała się przed Jukką, wyciągając lagę w jej kierunku i obracając dłoń w nadgarstku, tak samo, jakby trzymała w ręku szablę.

- Mniej wolnej magii, więcej logiki. – powiedziała. Tak samo jak przy zadaniu z kostkami nie wydawała się zła lub rozdrażniona niepowodzeniem adeptki. Mówiła spokojnie i rzeczowo, jakby tłumacząc zagubionej, obcej osobie, w którym kierunku iść. – Działasz instynktownie, szybko, nie masz problemów z reakcją, to dobrze. Trudno cię zaskoczyć. Ale musisz popracować nad precyzją zarówno jeśli chodzi kontrolowanie przepływu energii, jak i w kwestii dobierania celów. W tej chwili, zamiast wyeliminować z walki mnie, prawie załatwiłaś samą siebie. Pomysł był dobry, ale czemu cholera, pchnięcie wymierzyłaś w pierś? O takiej sile lepsze było na rękę, by wytrącić mi broń albo nogę, żebym straciła równowagę. I jedno, i drugie, byłoby na tyle rozpraszające, że wyłączyłoby mnie z walki na kilka dobrych chwil, które mogłabyś poświęcić na kolejne zaklęcie, by załatwić mnie na dobre. Mniej kombinowania, Jukka. – Delilah odwróciła się i sprężystym krokiem ponownie podążyła w kierunku katedry, cały czas trzymając lagę w ręce. – Spróbujemy jeszcze raz. Na trzy.

Zaklinaczka uniosła w górę kij, znów przyjmując szermierczą postawę.
- Raz! – krzyknęła i skoczyła do przodu, po skosie, w prawą stronę. Wylądowała w lekkim pochyleniu. – Dwa! – krzyknęła ponownie, tym razem ostro odbijając w lewo, w kierunku ław. Jedno z siedzisk potraktowała jak schodek i wbiegła po nim na blat ławy, błyskawicznie przeskakując na kolejne. Trzy jeszcze nie nastąpiło, ale wyglądało na to, że tym razem spadnie ono z wysoka.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Wto Cze 07, 2016 3:09 pm

To nigdy nie było na trzy.

Jukka żyła dzięki kombinowaniu. Nie była ani specjalnie zwinna, ani szybka, ani tym bardziej silna. Epatowanie magią nie należało natomiast do rzeczy zwiększających szanse na przetrwanie, prędzej prowadziło najkrótszą drogą na wieszak. Jedyne co miała, to trochę szczęścia i swój umysł. I refleks.
Kto u diabła atakuje z wyskoku?!

Stała wciąż pod ścianą, opierając się plecami o chłodny kamień. Z trudem łapała oddech, jednak w oczach płonęło zdeterminowanie. Rozbieganym spojrzeniem omiotła całą salę, chłonąc rozmieszczenie wszystkich elementów. Co mogła? Och, mogła dużo, bardzo dużo.
Jedną z najważniejszych zasad przetrwania szczurów w starciu z lepszym przeciwnikiem było korzystanie z otoczenia.

Nim rozbrzmiało "dwa" Jukka sięgnęła wolą ku ciężkiej, zdobnej kotarze wiszącej przy najbliższym oknie. Napięła mięśnie bezwiednie i szarpnęła u obręczy przytrzymujących tkaninę. Zasłona opadła z trzaskiem rozrywanego materiału po czym, kierowana wolą elfki wystrzeliła pomiędzy kobiety. Unosząc szybko ręce przed siebie, rozpostarła kotarę tuż przed nosem Delilah, ograniczając jej widoczność. Pół sekundy później pchnęła ją prosto w maginię.

To była tania zagrywka, sklecona naprędce, jednak nie miała mieć dużego impaktu. Jukka, zyskując zaledwie kilka sekund dała nurka w bok i przeturlała się niezdarnie po posadzce w kierunku regału z księgami. Zalegających na półce tomiszczy nikt pewnie nie nazwałby solidnymi. Miały one swój gabaryt i zapewne ciężar, jednak część okładek kruszyła się ze starości. No cóż, musiały wystarczyć.
Elfka zaparła się stopami, przyciskając plecy do drewna regału. Kumulując całe zdenerwowanie, sięgnęła ku rozpadającym się księgom. Jakby przylepiając do ich grzbietów niewidzialne linki, zaczęła wyciągać je z półek i ciskać w nauczycielkę, jedna po drugiej, nieprzerwanie. Nie miało to jednak uczynić żadnej - no dobrze, żadnej większej - krzywdy, służyło rozproszeniu uwagi napastnika. W normalnej sytuacji Jukka pewnie by uciekła, ukryła się w którejś z alejek miasta, czy przepuściłaby bardziej nadające się do walki osoby. Jednak obecnie kontynuowała po prostu natarcie, próbując wymyślić coś naprędce.

Problem jednak tkwił w tym, że siły, pobudzane przez instynkt i własną determinację elfki nie były nieskończone. Nogi pod nią się uginały, płuca paliły, gdy próbowała złapać głębszy oddech. Ból w czaszce na nowo zaczął pulsować. Ale na tyle na ile mogła, wciąż stała, zagryzając wargę niemalże do krwi.

Zaprzestała na chaotycznego ataku, opróżniwszy przynajmniej trzy czwarte regału. Dyszała ciężko, niemal zgięta w pół. Poruszyła przed sobą drżącą ręką, potrzebując najwyraźniej więcej gestu do powołania bariery przed sobą, nawet słabej i nierównej. Patrzyła dziko przed siebie, jak spłoszone zwierze.
- Le... lepiej?  
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Wto Cze 14, 2016 6:10 pm

Delilah spodziewała się, że po sugestii długoucha spróbuje użyć magii bezpośrednio na którąś z jej nóg lub rękę. Poruszała się pewnie i stabilnie, starając się wyczuć i odpowiednio skorygować ruch, jeśli zajdzie taka potrzeba. W momencie kiedy kątem oka spostrzegła ruch kotary, zrozumiała, że przeliczyła się w swoich oczekiwaniach. Ciężka tkanina wyrwała się z trzymających ją pod sklepieniem kółek i utworzyła miękką ścianę tuż przed jej nosem. Chciała zatrzymać się, by nie wpaść w sam środek materiału, ale Jukka już pchnęła kotarę w jej kierunku. Zaklinaczka zaplątała się w zasłonę, ale udało jej się zatrzymać na blacie, gdzie stała, próbując zedrzeć z siebie materiał. Zajęło jej to kilka cennych sekund, w czasie których nie widziała, ani nie słyszała co robi białowłosa.

Kiedy wreszcie udało jej się wyplątać z pułapki, dostała w plecy czymś ciężkim. Nie wnikała co to było, tylko natychmiast zeskoczyła z blatu i ukryła się za jedną z ław, by zniknąć elfce z oczu. Ze zdumieniem stwierdziła, że dookoła spadają…książki. Stare, tomiszcza z pożółkłymi, rozpadającymi się stronicami, które teraz fruwały po całej komnacie, zasnuwając ją biała warstwą. Zaśmiała się pod nosem i odczekała kilka chwil, aż deszcz stronic nieco ustał.
- Dość, dość! – zawołała. Kiedy książki przestały wreszcie latać dookoła, wyszła zza blatu. Jukka stała oparta o szafeczkę, unosząc jednocześnie rękę, najwyraźniej gotowa do rzucenia kolejnego zaklęcia.
-Lepiej. – odparła na pytania białowłosej. – Znacznie lepiej. Nie dałaś mi okazji do kontrataku i wykorzystałaś to, co było pod ręką. O to chodziło. Szybkie myślenie, szybkie czary. – powtórzyła. Widząc, że długoucha wciąż jest gotowa, uśmiechnęła się pod nosem. – Spocznij. Pięć minut przerwy - dodała.

Dosunęła sobie krzesło, usiadła na blacie ławy i oparła sobie nogi o krzesło.
- Powiedz mi Jukka, pochodzisz z Wolnych Machii? Zanim trafiłaś tutaj, do tej luksusowej rezydencji na jeziorem, miałaś przyjemność odwiedzić może Kirkwall? – zapytała spoglądając z zaciekawieniem na elfkę. Coż szkodziło jej zapytać? Choć minęło już ponad dziesięć lat odkąd dała nogę z Machii, wciąż czasami tęskniła za tym miastem. Ferelden nie był zły, ale wszystko było w nim przaśne, a ludzie szarzy i nijacy. Brakowało jej fantazji i porywczości Marchijczyków, brudnych ulic Dolnego Miasta, zapachów targowiska, pijackich piosenek w Wisielcu. Szlag, nawet smród świątynnego kadziła wspomniała lepiej niż tutejszy.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Wto Cze 14, 2016 8:32 pm

Jak na komendę osunęła się na miękkich nogach i klapnęła tyłkiem o posadzkę. Potargane, jakby naelektryzowane włosy przysłoniły nieco przybladłą twarz. Dziewczyna oddychała głośno, ciężko, powoli dochodząc do siebie. Jakkolwiek by to nie wyglądało, została pobita i kilkakrotnie pozbawiona całej swojej mocy zaledwie kilka... kilkanaście? dni temu. Odzyskiwanie sił szło jej opornie.

Westchnęła ciężko, odgarnęła drżącą ręką włosy z czoła i spojrzała badawczo na zaklinaczkę. Pytanie ją zaskoczyło trochę i od razu rozbudziło paranoiczną wręcz podejrzliwość. Bursztynowe oczy zmrużyły się lekko.
Po chwili jednak napięte ramiona opadły, tak samo jak końcówki spiczastych uszu, dotychczas sterczących na baczność w sufit.
W sumie, co jej szkodziło? I tak stąd już nie wyjdzie.
Myśl ta wcale nie pocieszyła elfki, której nastrój wyraźnie nieco siadł. Z trudem powstrzymała się przed tęsknym spojrzeniem w kierunku okna, za którym rozlewało się jasne, błękitne niebo, niby rozcieńczony atrament.

- Nie, nie z Marchii - zaprzeczyła, powoli kręcąc głową. Jakby to... - Urodziłam się w Solas, w Tevinterze. Po prostu bardzo dużo podróżowaliśmy, ja i ojciec.
Głowa samowolnie opadła, dłonie zacisnęły się. Kilka pojedynczych wyładowań przeskoczyło po sylwetce elfki, były jednak blade i słabe. Jedynie zapachniało wyraźniej ozonem.
Został, został tam sam, a ona już nic nie mogła zrobić. Zawiodła, cholera jasna. Znowu.
Kolejny, cieniutki wężyk błyskawicy przeskoczył z ramienia na kosmyk białych włosów.

- Ale! - Podjęła znowu, siląc się na niefrasobliwy ton - Długi czas mieszkaliśmy w Marchiach. Najdłużej w Ostwick, niemalże półtora roku ale byliśmy też w Kirkwall, Hercynii, Cumberland. Chwilę spędziliśmy też w Starkhaven. Kwestia zawodu, referencji, znajomości. Od kiedy pamiętam ciągle na tobołach, ha.

Uśmiech, który przywdziała na twarz był wymuszony, krzywy, jak przy szczękościsku. Templariusz podniósł wzrok znad przetasowywanych w rękach, wyszmelcowanych kart. Obrzucił elfkę czujnym spojrzeniem, kontynuując bezwiedny ruch, przerzucając kartę za kartą.  
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Pią Cze 17, 2016 8:00 pm

Pytanie Lorentz zaskoczyło długouchą. Zaklinaczka zauważyła zmrużenie bursztynowych oczu i chwilę wahania. Wielu adeptów, którzy trafiali do twierdzy będąc nastolatkami zachowywało się ponownie. Liznęli wolności i nie w smak była im góra ograniczeń wiążących się z życiem w Kręgu. Stały nadzór, konieczność nauki, perspektywa Katorgi…Ha, nawet ona sama potrzebowała sporo czasu spędzonego w izolatce, żeby zrozumieć z czym wiąże się bycie magiem. Elfka prawdopodobnie spodziewała się czegoś w rodzaju kolejnego przesłuchania. Nie dziwnym była jej nieufność, zwłaszcza po masażu, który zafundowały jej puszki.

Wspomnienie swojego ojca najwyraźniej nie było dla białowłosej przyjemne. Po jej sylwetce przeskoczyło kilka magicznych wyładowań. Interesujące. Być może uda się to wykorzystać w lekcji. Słuchała dalej jak elfka opowiadała o swoich podróżach. Jeśli istotnie w jednym miejscu najdłużej spędziła pół roku, to trudno będzie jej przywyknąć do faktu, że teraz całym jej światem stała się wieża.
- Wybacz moje wścibstwo. Pytam, bo sama pochodzę z Marchii. Miło było usłyszeć marchijskie powitanie na początku naszej lekcji. – uśmiechnęła się lekko. – Minęło już…- zawahała się, licząc na palcach. - Na zad Arcydemona, chyba dwanaście lat, odkąd musiałam uciec ze słodkiego Kirkwall. Mam nadzieję, że Wisielec wciąż działa. – przymknęła lekko oczy, przywołując w pamięci osobliwą mieszaninę zapachów, które uderzały w nozdrza, kiedy przekroczyło się progi tawerny Pod Wisielcem. Gorąc, zaduch, pot, nędzne żarcie i jeszcze gorsze piwo. – Ferelden, choć bardzo uroczy, to jednak nie to samo. – westchnęła lekko i zerknęła najpierw na Jukkę, a potem na templariusza tasującego karty. - Ech, przywykniesz. Jak na razie dobrze ci idzie. Nawet dostałaś rycerza na wyłączność. Ja pierwsze pół roku spędziłam w izolatce.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Sob Cze 18, 2016 5:54 pm

Szczękościsk zdawał się nieco zelżeć, gdy nauczycielka wyjaśniła część swojej ciekawości. Elfka powoli odetchnęła, zagarniając palcami włosy z czoła. Żywsze, bardziej naturalne kolory wracały na jej kościste policzki.

-Kirkwall było... przytłaczające. To nie jest tak duże miasto jak Ostwick, nie otacza go też podwójny mur. Jednak wciąż miałam wrażenie, że te posągi i łańcuchy chcą mnie zmiażdżyć. Wytrzymaliśmy może z miesiąc w Mrokach, za nim udało nam się wkupić na statek do Jader... No i nie minie pół roku jak ląduje tutaj - na koniec nie udało jej się powstrzymać wyraźnej goryczy w głosie. Templariusz westchnął tylko cicho, wracając do swoich kart. O ile mimika Jukki mogła powiedzieć wszystko (nawet zmieniając się jak wyjątkowo dzika burza) tak twarz mężczyzny pozostawała zagadkową maską nie wyrażającą dosłownie nic.
A przynajmniej nic konkretnego.

Za to komentarz o rycerzu na wyłączność wywołał u obojga gwałtowniejszą reakcję. Jednocześnie spojrzeli po sobie, po czym szybko odwrócili wzrok, każde w przeciwną stronę. Nagle elfka wydawała się wybitnie zainteresowana pęknięciem na ścianie.
- To... to bardziej jak chodzenie na smyczy - prychnęła. - I.. I też mam izolatkę...
- Proszę mi uwierzyć, Zaklinaczko - blondyn wpadł w słowo podopiecznej, układając wyszmelcowane kartoniki w równą kupkę na ławie. - Gdybym jej nie pilnował, nawet zamknięta w odosobnieniu próbowałaby wysadzić wieżę w powietrze. Moja obecność jest swego rodzaju koniecznością
- Wcale nie!  
- Próbowałaś rozbić okno w swojej kwaterze przynajmniej dziesięć razy. Podczas lekcji, zamiast odbić błyskawicę rozerwałaś ją na dwoje i Zira Orso wyrzuciła Cię z sali. Trzeba było wymieniać drzwi, bo stopiłaś zamek. Wyrażałaś swoje niezadowolenie gdy obok przechodził porucznik Guerrin. Bardzo głośno i nie przebierając w środkach wyrazu... Kilkukrotnie znajdywano Cię po nocy po za twoją kwaterą w różnych dziwnych miejscach, za każdym razem podobno szukałaś kuchni i potem nie potrafiłaś wrócić do siebie... Pomijając fakt że drzwi były zamknięte na klucz, a tobie nie wolno wychodzić z kwatery po kolacji. Coś pominąłem? Pozbawianie Ciebie energii magicznej i pilnowanie to praca całodobowa.

Elfka wydęła dolną wargę naburmuszona, rzucając Templariuszowi spojrzenie spode łba, podczas gdy ten z niewinną miną zalał zawartość drugiego kubka wodą z czajniczka. Jukka najwyraźniej przedstawiała temperament, któremu daleko było do pokory.  
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Today at 1:11 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Twierdza Kinloch-