Dragon Age

Share
















[Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry Sro Kwi 13, 2016 1:59 pm

MISTRZ GRY


Katorga: Tam, gdzie demon mówi dzień dobry

Uczestnicy: Alasdair Theirin Czas na odpis: 24h


- Redcliffe, Twierdza Kinloch -

Wiedzieli, że ten czas kiedyś będzie musiał nadejść. Część adeptów wyczekiwała go z niecierpliwością, snując już plany o tym co zrobią, gdy będą pełnoprawnymi magami Kręgu. Inni po cichu liczyli, że może jakimś wyjątkowo przychylnym zrządzeniem losu nigdy do tego nie dojdzie i nie będą musieli przechodzić przez ostatni, najgorszy test. Było też kilka osób, które to całkowicie nie przejmowały się tym wszystkim i po prostu chcieli odbębnić swoje, by móc wrócić do nauki nowych zaklęć czy badań, które przeprowadzali. Chociaż i oni czuli nutkę strachu czy ekscytacji. Strachu przed czymś nieznanym, w końcu nikt nie mógł o tym mówić. Ostateczny sprawdzian swoich umiejętności i tego jak potrafią wykorzystać całą wiedzę zdobytą w tym miejscu. Ekscytacji związanej z wizą wykazania się ponadprzeciętnymi zdolnościami, otrzymaniem szat maga i dostępem do całej skarbnicy wiedzy, jaka teraz jeszcze pozostawała przed nimi zamknięta.
Katorga. Ostatnia granica, którą muszą przekroczyć, zaczynała się właśnie dzisiaj.
Poranne zajęcia zostały odwołanie. Większość magów dalej zajmowała się swoimi sprawami, chociaż nie dało się ukryć, że są zaciekawieni. Mówi się, że pierwsza Katorga jest najważniejsza. Od jej przebiegu i końcowego wyniku zależy jak potoczą się kolejne. Oczywiście każdy liczył na to, że adept przejdzie ją pomyślnie, bo co jak co, ale śmierć braci i sióstr jest ciężka. Zwłaszcza tutaj, w Kręgu Maginów. Zwłaszcza, z rąk templariuszy.
Zaszczyt otwarcia ostatecznych testów swoją Katorgą, przypadł  Alasdairwi Theirinowi, co wywołało niewielką falę szeptów wśród magów. Jedni uważali to za działania mające na celu zaskarbienie sobie nieco więcej uwagi ze strony rodziny królewskiej dla Pierwszego Zaklinacza. W końcu pierwsza Katorga jest najbardziej emocjonująca, otwierana ze zdecydowanie większą pompą no i Pierwszy Zaklinacz Alden mógł wykorzystać chwilę, by dopomóc i doradzić chłopaki, jak przejść ów test zwycięsko. Inni twierdzili, że to owszem było zagranie poniekąd polityczne, ale zupełnie z innej strony. Alasdair miał ponieść sromotną porażkę na oczach wszystkich i zostać ścięty przez miecze templariuszy. Czarne scenariusze zaczęły mnożyć się jeszcze bardziej, gdy okazało się, że Komtur Eric będzie nie obecny i przy całej ceremonii uczestniczyć będzie jego zastępca Komendant Maxius Tolh. Co bezpośrednio przyczyniło się do znacznego wzrostu liczby templariuszy, obecnych przy teście młodego adepta.

Sala Katorgi była przygotowana, templariusze zwarci i gotowi. Pierwszy Zaklinacz Alden oraz Komendant Maxius prowadzili ze sobą wojnę spojrzeń i widać było, że sytuacja jest nieco napięta. Wezwano Alasdaira gdy wszystko było już na swoim miejscu i do rozpoczęcia Katorgi brakowało już tylko jego obecności. W pomieszczeniu panowała niemalże głucha cisza, każdy czekał na młodego adepta.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry Sro Kwi 13, 2016 5:45 pm

Alasdaira nie ominęły plotki jakoby miał pierwszy przejść Katorgę. Oczywiście trochę go zdziwił ten wybór jednakże postanowił nie okazywać większych emocji aby pozostali magowie, zaklinacze czy nawet templariusze, nie doszukali się w nim oznak strachu. Był zbyt dumnym człowiekiem aby pokazać swoje słabości. Biorąc pod uwagę jego cechy charakteru, nie byłoby niczym dziwnym gdyby okazało się, że będzie musiał się zmierzyć z najpotężniejszym z demonów, Pychą. Młodzieniec nie wiedział jednakże na czym polega tak właściwie problem, przed którym będzie musiał stanąć na swoim teście magicznym. Mimo wszystko sama nazwa sprawdzianu, nie napawała go zbytnim optymizmem.
Tuż przed swoim testem, porządnie się wyspał. Nad ranem wielu adeptów go jednak unikało jakby nie chcieli znaleźć się znów pod ostrzałem wszelkich rodzaju obraz pod swoim adresem. Trzeba jednak przyznać, że taktyka przez nich obrana była całkiem słuszna biorąc pod uwagę fakt, że młody Theirin, był dość spięty. Przygotował sobie specjalnie szaty adepta, na palec założył sygnet swojego rodu, z którego oficjalnie był wydziedziczony. Sygnet miał być dla niego przypomnieniem jak i niewielkim pstryczkiem w nos templariuszy, którzy to de facto pozbawili go oficjalnej przynależności do rodziny królewskiej. Najchętniej byłby magiem i jednym z książąt Fereldenu.
Kiedy nadeszła godzina zero, przyszedł po niego jeden z zaklinaczy, który to miał odprowadzić go do sali Katorgi, która znajdowała się na najwyższym piętrze Wieży. Szli w milczeniu, na wszelkie pytania, młodzieniec odpowiadał zdawkowo. Trudno było powiedzieć czy jest to związane z jego narastającym skupieniem czy raczej niechęcią do odpowiadania na wszelkie pytania. Nawet nie czuł się zmęczony po pokonaniu ogromnej ilości stopni kiedy to stanął przed drzwiami, które zostały przed nim uchylone.
Pierwsze co zrobił po przekroczeniu progu to rozejrzał się po wielkim pomieszczeniu wypełnionym templariuszami. Nie uszedł mu uwadze fakt, iż nie było Komutra, który powinien uczestniczyć w Katordze jako dowódca templariuszy. Był jednakże Komendant Tolh. Marne pocieszenie jednakże nawet na jego ustach pojawił się niewielki uśmiech kiedy pośród tych lśniących, niczym psie genitalia, zbroi dostrzegł Pierwszego Zaklinacza. Wiedział, że Pierwszy Zaklinacz był ranga wyżej od podrzędnego Komendanta, własnie dlatego skłonił się lekko w jego stronę.
- Witaj Pierwszy Zaklinaczu.- Po tych słowach wyprostował się i zerknął w stronę komendanta decydując się jedynie na wymieniu jego tytułu oraz nazwiska w geście przywitania. Następnie jego wzrok spoczął na misie wypełnionej lyrium, które w takiej ilości mogło posłużyć albo do wyzwolenia wielkich ilości mocy albo w celu skupienia woli aby wejść do tej prawdziwej Pustki, niezmąconej snami.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry Czw Kwi 14, 2016 5:42 pm

MISTRZ GRY


Maxius Tolh patrzył na pojawiającego się w komacie adepta i miną pozbawioną większych emocji. Przybrała ona wyraz lekkiego oburzenia, gdy młodzieniec nie okazał mu należytego mu szacunku. Tolh uważał magów za byt niemalże tak brudny jak elfy, margines społeczny, który nie zasługuje na większą uwagę i powinien być jak najszybciej wypleniony z Thedas, zanim narobi problemów. I chociaż wiedział, że w tym zdaniu nie jest osamotniony, to jednak dalej stanowili mniejszość i nie mieli odpowiedniej siły przebicia. Ale mężczyzna wiedział, że kiedyś stanie się coś, co sprawi, że będzie trzeba zrobić porządek z magami raz a dobrze. Magia krwi, bunt, ucieczki z Kręgu... może wszystko naraz. A wtedy jego miecz będzie gotowy i wymierzy sprawiedliwą karę wszystkim.
Teraz jednak zrobił kilka kroków w kierunku młodego adepta, jednakże zanim zdołał się odezwać, uprzedził go Pierwszy Zaklinacz, na co zareagował jeszcze bardziej rozdrażnionym wyrazem twarzy oraz cichym syknięciem.
- Alasdairze Theirin, adepcie magii Fereldeńskiego Kręgu Maginów - mag rozpoczął swoją przemowę poważnym tonem. - Przez lata szkoliłeś się w kontroli magii, która wypełnia twoje ciało. Poznawałeś arkany magii od podstaw, uczyłeś się ją zrozumieć a następnie nagiąć do swojej woli. Dziś kończy się twój czas jako adepta. Dziś będziesz mógł sprawdzić czy wszystkie lata poświęcone na naukę przyniosły należyte efekty. Dziś przejdziesz swoją Katorgę.
Pierwszy Zaklinacz dał młodzieńcowi chwilę przerwy, aby mógł oswoić się ze wszystkim co do tej pory usłyszał. Przerwa trwała jednak zbyt długo, bo komendant Tolh odchrząknął głośno, by pospieszyć całe towarzystwo.
- Przejdź do rzeczy - rzucił w stronę Aldena, a Pierwszy Zaklinacz skwitował to ostrym spojrzeniem.
- Magia istnieje po to, aby służyć człowiekowi, nie nad nim panować. Niech słowa prorokini Andrasty zawsze ci towarzyszą.
Mag wskazał gestem dłoni na misę z niebieską substancją, która umiejscowiona była na środku pomieszczenia. Zachęcił przy tym Alasdaira by ten podszedł nieco bliżej.
- Dzięki lyrium wkroczysz do Pustki, gdzie korzystając z całej zdobytej wiedzy, zmierzysz się z tym co cię tam czeka. Kiedy zwyciężysz, zyskasz miano pełnoprawnego maga...
- Jeżeli ci się nie powiedzie - wtrącił się komendant Maxius. - Staniesz się Plugawcem a templariusze wypełnią swój obowiązek. Osobiście dopilnuję, abyśmy wykonali swoje zadanie z jak największą starannością.
Nawet nie krył się z uśmieszkiem, który to zagościł na jego twarzy. Pierwszy Zaklinacz westchnął jedynie ciężko. Był całkowicie świadom tego, ze Maxius Tolh wyciąłby w pień cały Krąg, gdyby tylko ktoś dał mu wolną rękę. Na całe szczęście nie on dowodził templariuszami. Jeszcze nie.
- Byt z Pustki będzie chciał zdobyć twoje ciało - skierował swoje słowa w stronę adepta. - Użyje każdego dostępnego mu podstępu, aby tego dokonać.
- Adept musi wykonać to zadanie sam, Pierwszy Zaklinaczu - głos komendanta ponownie rozległ się w sali.
- Zachowaj spokój, myśl trzeźwo. Pustka może i jest krainą snów, ale to nie znaczy, że nie jest realna. Przekuj swoje myśli w czyny.
- Może chcesz przejść Katorgę za adepta, Aldenie.
- Pierwszy Zaklinaczu Aldenie - zwrócił mu uwagę poważnym tonem. - Nie zapominaj o swoim stanowisku, komendancie Tolh.
Czarnowłosy templariusz już szykował się do odpowiedzi, jednakże mag zatrzymał go zdecydowanym gestem ręki i delikatnie pchnął Alasdaira w kierunku misy wypełnionej lyrium.
- Katorga istnieje po to, by sprawdzić czy mag potrafi oprzeć się pokusom - szepnął jeszcze, zanim młodzieniec przystąpił do zadania. - Nie zawiedź mnie.

- Pustka -
Gdy oślepiający blask zelżał na tyle, by mag mógł cokolwiek dostrzec, przed jego oczami zaczęła kształtować się kraina snów. Teraz jednak nie była to wymarzona sceneria, o której śni się za każdym razem, gdy zamyka się oczy. Tym razem prezentowała się ona znacznie inaczej, jakby realniej. Niewielkie, lewitujące wyspy, oświetlone bladozielonym światłem. Po paru chwilach, gdy jego ciało i umysł odnalazło się w nowej rzeczywistości, która go otaczała, odzyskał w pełni sprawność nad wszystkimi swoimi zmysłami i rozpocząć swoje zadanie.
Przed nim wyłoniła się ścieżka z nierówno przyciętych kamieni, która prowadziła do wnętrza lasu, skąd biło niewyraźne jeszcze światło. W przeciwieństwie jednak do tego, które oświetlało całą tę krainę, przypominało ono światło palących się świec. Panowała nieznośna wręcz cisza. Zupełnie tak, jakby był jedyną istotą obecną w Pustce. Być może to, co na niego polowało chciało, by mag tak myślał.
Jego Katorga właśnie się zaczęła.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry Czw Kwi 14, 2016 6:05 pm

Młodzieniec uniósł brwi. Jego przypuszczenia co do Katorgi, potwierdziły się jedynie w niewielkiej części, z tego względu, iż nie podejrzewał aby magowie i templariusze decydowali się wysyłać swoich magów do tej surowej Pustki. Było to niebezpieczne, bo wtedy mag świecił o wiele jaśniej niż przyćmiony przez rzeczywistość swojej podświadomości. Nawet chłopak wiedział o tym bardzo dobrze, bo w końcu jakąś wiedzę o pustce miał, dużo o niej czytał a także skrupulatnie badał swoje sny aby wiedzieć więcej o naturze tego przedziwnego wymiaru.
W skupieniu chłonął wszystkie słowa Pierwszego Zaklinacza starając się zapamiętać jak najwięcej szczegółów i być może wynieść jakieś rady, które pozwolą mu pokonać byt, o którym wspomniał czarodziej. Na słowa komendanta, odpowiedział jedynie ostrym, nieprzyjaznym spojrzeniem jednakże powstrzymał się przed równie ostrą odpowiedzią. Miał przynajmniej teraz motywację aby skopać tyłek demonowi i udowodnić temu wątpliwej inteligencji templariuszowi, o prawdziwej sile maga.
Zanim się spostrzegł, Pierwszy Zaklinacz pchnął go w stronę misy z lyrium. Chłopak niemalże czuł pulsującą moc w swoim ciele kiedy był tak blisko źródła energii magicznej. Zapewne było ono już ukierunkowane tak aby wysłać jego świadomość w Pustkę. Zanurzył w dłoni i przez kilka krótkich chwil czuł jakby mógł zrobić wszystko. Potężny zastrzyk energii wstrząsnął jego ciałem a przed oczami zrobiło mu się biało.
Oślepiający blask powoli gasł i chłopak musiał zamrugać kilka razy aby przyzwyczaić swoje oczy do widzenia czegokolwiek. Niemalże podskoczył kiedy spostrzegł, że nie znajduje się już w sali Katorgi. Był w Pustce, tym tajemniczym wymiarze, w którym jego umysł znajdował się co noc. Teraz było jednak inaczej. Pustka była pozbawiona złudzeń a materia jaka ją wypełniała, jak się domyślał, była jedynie wolą demona lub ducha. Logika podpowiadała mu jednakże, iż własnie wylądował w domenie demona. Takie szybkie przejście musiało wiązać się z niewielkim szokiem chociaż bez problemu on minął.
Przypomniawszy sobie co tak właściwie ma tutaj zrobić, wziął głęboki oddech i skupił się jedynie na swoim zadaniu. Rozejrzał się w koło ale zobaczył jedyną możliwą drogę. Była to leśna ścieżka, która prowadziła w kierunku tajemniczego światła. Nie mając innej alternatywy, ruszył w kierunku lasu i tajemniczego światła.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry Pią Kwi 15, 2016 11:08 am

MISTRZ GRY


Nie mając zbyt dużego pola manewru, mag skierował swoje kroki w stronę lasu, który to ani trochę nie wyglądał na miejsce sprzyjające zwiedzaniu przez kogokolwiek z zewnątrz. Z oddali wydawał się być jak mur nieprzeniknionej czerni, który dopiero przy koronach drzew zmieniał kształt w groteskowe i upiorne kształty, w niczym nie przypominające drzew, do których widoku przywykł. Gdy jednak zaczął się zbliżać, drzewa stawały się coraz wyraźniejsze, odsłaniając wyraźne przerwy między sobą, mimo wszystko zachowując pełne miano gęstego lasu.
Blask przypominający zapalone świece, który coraz wyraźniej bił z wnętrza lasu, przedzierając się przez labirynt drzew, był jedynym źródłem światła, dzięki któremu młody adept sztuk magicznych mógł cokolwiek zobaczyć i nie zabłądzić w mroku, który zaczął go osaczać, gdy tylko wszedł między pierwsze z drzew.
Uczucie bycia obserwowanym mogło towarzyszyć mu odkąd tylko tylko pojawił się w Pustce. Teraz jednak nie dość, że nasiliło się jeszcze bardziej, to Alasdair co jakiś czas mógł zobaczyć wiele par świecących się na biało oczu, które najpewniej należały do bytów zamieszkujących to miejsce. Można było założyć, że nie należą one do przyjaznych duchów Pustki, gdyż żadna dobra istota nie byłaby obecna w tym mrocznym lesie. Z jakiegoś jednak powodu stwory nie na atakowały. Nie zbliżały się nawet do maga, ograniczając się do biernego obserwowania. Zupełnie jakby ktoś lub coś, nie pozwalało im się zbliżać.
Trudno było powiedzieć ile czasu adept przemierzał mroczny zagajnik. Być może była to zaledwie chwila trwająca raptem parę oddechów, być może wędrował już parę godzin. Mógł jedynie przypuszczać, że w rzeczywistości nie minęło nazbyt wiele czasu, w przeciwnym razie templariusze już dawno zrobiliby z nim porządek. Pociecha może i marna, ale dzięki temu Alasdair mógł mieć świadomość, że nawet jeżeli tutaj coś burzy standardowe odczuwanie upływających minut czy godzin, to dalej miał czas, by wykonać swoje zadanie.
Blask światła bił już naprawdę wyraźnie i gdy w końcu mag zdołał przedrzeć się przez widmowy las, pierwsze co uderzyło jego zmysły był wyborny wręcz zapach potraw, które to piętrzyły się na solidnej, dębowej ławie, którą dostrzegł chwilę później. Stała ona na niewielkiej polanie, którą oświetlały pochodnie wbite w ziemię. Za ławą Znajdowała się ściana oderwana od jakiegoś budynku, o którą oparta była biblioteczka, po brzegi wypchana przez grube tomiszcze.
Jednakże tym, co powinno zwrócić największą uwagę maga, był mężczyzna siedzący przy stole na obitym skórą fotelu z wysokim oparciem. Na pierwszy rzut oka miał ponad czterdzieści lat, czarne włosy przyozdobione były kępkami siwizny na skroniach. Głębokie spojrzenie błękitnych tęczówek i szczery, serdeczny wręcz uśmiech. Ubrany był w nieco fikuśne, bordowe szaty i kilkoma szarfami i księgą przypiętą do grubego, skórzanego pasa. Jego strój przypominał ten, jaki mogli nosić magowie Tevinteru kilka wieków temu.
- Ach, jesteś wreszcie - odezwał się mężczyzna, gdy tylko dostrzegł maga. - Już myślałem, że będę musiał kogoś po ciebie posłać. Chodź, chodź. Siadaj, rozgość się.
Gestem ręki zaprosił Alasdaira, by ten zajął miejsce po przeciwnej stronie ławy, na takim samym fotelu, na którym sam siedział.
- Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo się cieszę na możliwość rozmowy z tobą. W końcu jakaś świeża krew, coś nowego, tak? Próbowałeś kiedyś rozmawiać z demonem? Mówię ci TRA-GE-DIA. Wszystko ogranicza się polowania na świadomości śmiertelnych i gadaniu o przedostaniu się do świata rzeczywistego. Uch.. wiesz co jest tylko gorsze od demona? Duchy. Poważnie, duchy to najbardziej męczące istoty w Pustce. Całe to ich bezsensowne paplanie o odwadze, męstwie czy nadziei, powtarzane w kółko i w kółko i w kółko. Zwariować można. Czy mówię za szybko dla ciebie? - Mężczyzna zrobił sztucznie przeciąganą przerwę. - Istnieje tylko kilka istot, z którymi można naprawdę porozmawiać. Ale prawda jest taka, że przez te wszystkie wieki zdążyliśmy się już sobą naprawdę znudzić. Ale oto jesteś, więc siadaj, siadaj proszę. Czuj się jak u siebie. Powiedz mi jak się nazywasz?

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry Pią Kwi 15, 2016 3:18 pm

Pustka potrafiła zaskakiwać nawet magów. Wprawdzie młodzieniec, w snach zawsze miał pełną świadomość, że wszystko wokół niego nie jest prawdziwe to jednak teraz czuł się inaczej. W snach wszystko było kompletne, jakby podświadomość wszystko budowała i to on był panem swojego snu. Tutaj jednak było inaczej. Wiedział, że nie może myślami sprawić, że zacznie latać lub nagle znajdzie się w innym miejscu. Sen i Pustka, pomimo bycia tym samym, potrafiły rządzić się innymi prawami. Różnica polegała na tym, że Pustka jakby nie miała w ogóle praw i zasad.
Zaczął się zastanawiać czy wszystkie te istoty, duchy i demony, przeżywają coś na zasadzie wiecznych snów, skoro jako jedyne potrafią kontrolować w ogromnym stopniu rzeczywistość. Alasdair zaczął podejrzewać nawet, iż to demon, ściągnięty w te rejony Pustki, wykorzystywał to co chłopak widział, czuł aby wykreować tą niekompletną, jakby parodię prawdziwego, materialnego świata. Młodzieniec wiedział, że nic tutaj nie jest materialne chociaż zdawał sobie sprawę z realności tego świata.
Szedł tak przez las, który jednocześnie był rzadki i gęsty co wprowadzało chłopaka w niewielkie zawroty głowy, bo komuś kto na co dzień żył w stałym świecie, takie zmiany potrafiły wywoływać pewien szok. Na szczęście był magiem, więc łatwiej było mu przyzwyczaić się do wymiaru, z którym był tak blisko związany.
Kiedy szedł przez lat, czuł się co najmniej dziwnie. Często śniły mu się koszmary ale te oczy ukryte w mroku, od których niemalże czuł gęstą, złą aurę przyprawiały go o gęsią skórkę. Domyślał, że sa to byty, które tylko czekają na to aby zająć jego ciało i doprowadzić do stworzenia większej ilości plugawców, które zajęły by w końcu świat.
Nagle przystanął kiedy poczuł zapachy różnych potraw. Wcześniej jednak dostrzegł tą ławę, której nogi niemalże uginały się od jedzenia. Pozwolił sobie nie tyle na uniesienie brwi co nawet na niewielki uśmieszek, bo wydało mu się to trochę zabawne. Przecież demony nie powinny mieć takich fizycznych pragnień, były pozbawione ciała. Być może jednak chciały posmakować takiego życia jakie mieli ludzie.
Wtem dostrzegł tajemniczego, ekstrawagancko ubranego mężczyznę, o którym mógłby pomyśleć, iż pochodzi z Orlais. Cóż, być może w tym wymiarze gdzieś istniała magiczna alternatywa tego cesarstwa. Po przejściu Katorgi, chłopak postanowił dowiedzieć się więcej o Pustce.
Alasdair postanowił trzymać ten swój książęcy fason, który pomimo lat spędzonych w Kręgu, nadal w nim pozostał. Skierował swoje kroki do wolnego miejsca.
- Witaj gospodarzu. - Wszakże nie musiał być niegrzeczny, nawet jeśli miał do czynienia z demonem a przecież chwila rozmowy nie powinna go zbawić. Nie chciał jednakże spędzić tutaj za dużo czasu, czuł niemalże na skórze ostrze miecza, które tylko czekało aby przebić go gdzieś daleko, za Zasłoną.
- Nie chcąc kłamać, wolałbym mieć jednakże do czynienia bardziej z dobrotliwym duchem niźli demonem chcącym posiąść moje ciało. Pytanie jednakże kim Ty jesteś? - Usiadł na wolnym miejscu i spojrzał się w oczy tego tajemniczego mężczyzny, który okazał się być zabawnym bytem, nawet jak na demona. W zasadzie demon mówiący, że z demonami rozmawia się bardzo nudno, był dość ciekawym przypadkiem.
- Sądzę, że pańskie stwierdzenie a propos bytów, zamieszkujących ten wymiar, wynika z ciekawości jak wygląda świat za Zasłoną. Co ciekawe, wielu ludzi, elfów, magów także wykazuje podobne zainteresowania aczkolwiek tą stroną, w której obecnie się znajdujemy. - Odparł młodzieniec aby wytłumaczyć nieco naturę paradoksu, który wydawał się być stałą w obu światach.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry Sob Kwi 16, 2016 8:35 pm

MISTRZ GRY


Mężczyzna obserwował maga, gdy ten podchodził bliżej, by w końcu usiąść na przygotowanym dla niego miejscu. Niewielki uśmieszek cały czas obecny był na jego twarzy.
- Tak, demony znane są ze swojej... - zrobił niewielką pauzę, jakby szukał odpowiedniego słowa - nieokiełznanej natury. Ale też trudno się im dziwić prawda? W końcu zostały stworzone tak, by odzwierciedlały tą gorszą stronę natury istot rozumnych.
Upił niewielki łyk trunku, który znajdował się w kielichu, oblizując nieznacznie wargi. Sam kielich wyglądał na taki, za który można byłoby spokojnie kupić całą wioskę, a jeszcze zostałoby sporo monet w mieszku na to, by wieść życie w dostatku.
- Zadajesz pytania, nie udzielając odpowiedzi. Czy tego teraz nauczają was w Kręgu? - Zapytał, uśmiechając się nieco szerzej. - Ale niech będzie. Dawno nie miałem okazji poprowadzić przyjemnej konwersacji, więc nie psujmy jej już na początku różnicami w wychowaniu. Jak sam powiedziałeś, jestem gospodarzem. To wszystko to moja domena. No, nie do końca, bo wcześniej było to miejsce pewnej zbłąkanej duszyczki, ale uczyniłem je swoim. Jak się w nim odnajdujesz? Mam nadzieję, że dobrze.
Kolejna przerwa, w której to ukroił sobie kawałek mięsa z dziczyzny ulokowanej mniej więcej na środku stołu i zaczął jeść, wyraźnie delektując się każdym kęsem.
- Mm.. Musisz spróbować, jest naprawdę wyśmienite. A jeżeli nie lubisz dziczyzny to polecam ci przepiórkę w żurawinie. Stwórca nie przygotowałby jej lepiej, możesz mi wierzyć, wiem jak ten gość gotuje.
Przed Alastairem pojawił się talerz oraz sztućce. Wszystko to wyglądało jak zastawa cesarza Orlais, chociaż pewnie i on nie miał w Val Royeaux czegoś równie wspaniałego.
- A zatem - odezwał się mężczyzna. - Magu, który chce trzymać swoje imię w tajemnicy łudząc się, że go nie znam, zostałeś wysłany przez swoich podopiecznych, by przejść... katorgę, tak? Pierwszy raz? Ha! Oczywiście, że tak, przecież nie pozwalają wam podjąć kolejnej próby. Wszystko albo nic, czyż nie na tym to polega? Cały świat, nawet ten, w którym znajdujemy się obecnie, podlega prostym zasadom wykonywania wyborów. Nie ma znaczenia czy są one dobre czy złe, gdyż jedyne co robią to prowadzą do kolejnych wyborów. Najprostszy przykład. Czy chcesz napić się wina? Możesz mi wierzyć, to będzie wyjątkowe doznanie dla twoich kubków smakowych. I teraz czas na wybór. O czym myślisz? Czy to jest faktycznie wino? A może to jest trucizna? Może ma mnie osłabić, by demon mógł przejąć nade mną władzę? Czy powinienem to wypić? A może powinienem odmówić? Czyż tutaj wszystko nie jest wytworem wyobraźni?
W dłoni mężczyzny pojawił się drugi kielich, który napełnił do połowy karmazynowym płynem i postawił na stole. Wtedy też zerknął na towarzyszącego mu maga i uśmiechnął się zdecydowanie najszerzej jak do tej pory.
- Możesz go wziąć i wypić. Albo zostawić, zignorować. Możesz go chwycić i wylać zawartość. Gdzie? Na stół, na potrawy, na ziemię, na siebie. Wszystko to jest wyborem. A może rzucić nim we mnie, zobaczyć jak zareaguję? Jest dużo możliwości prawda, wiele wyborów, jednak tak naprawdę w tej sytuacji wybór jest prosty. Napijesz się, czy nie? I tu docieramy do sedna, oto moja domena. Duch Wyboru, witam raz jeszcze.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry Sob Kwi 16, 2016 9:26 pm

- Słuszność Twojego stwierdzenia byłaby zapewne bardziej trafna w moim świecie. W Pustce, nie wiadomo co powinno mieć miejsce a co nie powinno mieć miejsca. Skłaniałbym się bardziej do tego, że w tym wymiarze, nic nie ma znaczenia. - Postanowił dać bardziej enigmatyczną odpowiedź aby nie odkrywać zbyt wiele, wszakże nie wiedział zbyt wiele na temat tej istoty aczkolwiek byt zdawał się jednak i tak wszystko wiedzieć. Może jednak nie było sensu nic ukrywać? Alasdair sam się zaczął powoli gubić w cieniach Pustki.
- W Kręgu cały czas uczą, że kto pyta, nie błądzi. Jeśli jednak interesuje cię moje imię, jestem Alasdair. - Chciał zobaczyć czy duch w jakiś sposób zareaguje na brzmienie jego imienia i własnie dlatego patrzył się mu w oczy aby dostrzec chociaż cień zaskoczenia, zwątpienia. Poza tym starał się przejrzeć prawdziwą naturę ducha. Oczyścić swoje myśli tak aby dostrzec demoniczne zepsucie bądź doskonałość ducha.
Na ustach młodzieńca wystąpił przyjazny, szczery uśmiech kiedy okazało się, że byt wie jak gotuje Stwórca. Sądził, że nawet duchy nie wiedzą co się dzieje z bogiem. Przez krótki czas faktycznie chciał spróbować tych wszystkich potraw. Zachęcał go widok, zapach ale także te piękne zastawy, które w prawdziwym świecie kosztowałby majątek, na jaki zapewne nie byłoby stać samych królów, cesarzy i archontów. Już sięgał po widelec, który to zmaterializował się przed nim jednakże jego dłoń zawisła nad sztućcami.
- Zapewne chętniej bym to zrobił gdybym miał więcej czasu. Niestety nawet w Pustce nie mam tego luksu. Nawet teraz czuję ostrze miecza, które zapewne wisi nad moim bezwładnym ciałem w Sali Katorgi. Niewielka oznaka splugawienia może doprowadzić do mojej śmierci, jeśli przyjąłbym do swojego ciała demona. Moim wrogiem jednakże nie tylko są czyhające na mnie demony ale także mijający nieubłaganie czas. - Po tych słowach, skinął głową duchowi i położył obie dłonie na swoich kolanach, tak jak go wychowano zarówno w Kręgu jak i wcześniej na królewskim dworze. Pierwszy raz czuł się obco, jak niewielki pionek na ogromnej szachownicy. Jak ziarenko piasku na plaży morza. Był mały, niewielki. Zupełnie inaczej się czuł teraz, w Pustce niż jakby był w realnym świecie.
- Wybory są faktycznie ważnym aspektem w życiu każdej istoty. Miałem wybór, walczyć z templariuszami bądź poddać się im i iść do Kręgu. Wybrałem drugą opcję. Jeśli zaś chodzi o wybór, który stoi przede mną w tym teście. Chcę ukończyć Katorgę pomyślnie, nie poddawać się demonowi i zostać w pełni sobą. - Odpowiedział i patrzył jak w dłoniach mężczyzny materializuje się kielich z winem. Następnie kielich został postawiony na stole. Zastanawiał się kim jest ten byt. A im dłużej się mu przysłuchiwał tym więcej pytań kłębiło się w jego głowie. Nagle wszystko się rozwiązało. Własnie siedział na przeciwko Ducha Wyboru. Chociaż czy na pewno? Może to była sztuczka demona?
- Kto by pomyślał, że wybory są tak ważne w Pustce. Mogę zignorować Twoje słowa chociaż nie byłoby to grzeczne. Cały czas się jednakże zastanawiam gdzie leży haczyk, co muszę przejrzeć aby dowiedzieć się jak wrócić do swojego ciała. - Chwycił postawiony kielich i spojrzał na gładką taflę trunku, która utworzyła się w bogato zdobionym kielichu. Zastanawiał się co powinien zrobić. Napić się? Wylać? Odstawić? A może wziąć to i odejść gdzieś bardzo daleko? Czy wybór był prosty aby faktycznie podjąć go spontanicznie? Mógł użyć magii entropii aby usunąć płyn bądź usunąć jego negatywne wpływy. Mógł nadać temu wszystkiemu inny tor. Entropia służyła wszakże niszczeniu, chaosowi aby z tego chaosu, czarodziej mógł wyłonić coś nowego, lepszego.
- Ostrożność nakazuje mi abym odmówił napicia się tego trunku. - Po tych słowach odstawił kielich na stół i spojrzał na gospodarza.
- Powinieneś zrozumieć moją decyzję gospodarzu. - Odparł i posłał duchowi uprzejmy uśmiech.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry Nie Kwi 17, 2016 8:47 pm

MISTRZ GRY


- Katorga to przykra rzecz - odezwał się, obserwując jak młody mag odstawia kielich. - Nie pozwala w pełni nacieszyć się możliwościami, jakie daje Pustka. Teraz z kolei nie daje możliwości, byśmy mogli wymienić się spostrzeżeniami na różne tematy. Bo jestem pewien, że masz wiele pytań Alasdairze, a ja mam wiele odpowiedzi. Więcej niż ci się może wydawać.
Mężczyzna prostym ruchem ręki sprawił, że kielich, który jeszcze chwilę temu trzymał w dłoni mag, zniknął ze stołu, tak jakby w ogóle go tam nie było, jakby nigdy nie istniał.
- Zgaduję, że nie ma sensu namawiać cię także na jedzenie? - Zapytał, chociaż doskonale znał odpowiedź.
Nie czekał na kolejny ruch adepta, tylko nałożył sobie na talerz (który był czysty, resztki dziczyzny zniknęły nim Alasdair zdał sobie z tego sprawę) jedną z przepiórek w żurawinie, które to chwilę temu tak zachwalał. Przez jakiś czas zajęty był jedzeniem, toteż nie mówił za wiele, ale mag mógł poczuć jakby czas wokół wyraźnie zwolnił. On sam zachował normalną prędkość poruszania się, to samo tyczyło się mężczyzny naprzeciwko, jednakże wszystko inne było wolniejsze. Bardzo dobrze mógł to dostrzec obserwując płomień świecy.
- Nie martw się - zagaił po chwili mężczyzna, wycierając usta serwetką. - Masz jeszcze trochę czasu, zanim uznają, że twoja katorga się przedłuża. Bardzo chciałbym z tobą porozmawiać, ale obawiam się, że gdybym się rozgadał, to w końcu postanowiliby cię skrócić o głowę. Ale wiesz co? Nim zacznie się ta mniej przyjemna część, pozwolę ci zadać sobie trzy pytania, zgoda? Trzy pytania, na które muszę odpowiedzieć. Zastanów się przez chwilę.
Mężczyzna sięgnął po długą, metalową wykałaczkę a następnie zaczął dłubać sobie nią w zębach. Był przy tym dość nachalny, jakby kawałek kości lub mięsa na dobre zadomowił się między jego zębami. Gdy po dość długiej potyczce w końcu udało mu się odnieść zwycięstwo, przepłukał usta trunkiem, który dalej był obecny w jego kielichu i powrócił spojrzeniem do Alasdaira.
- Więc? - Zapytał układając palce w piramidkę. - Masz jakieś pytania?

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry Pon Kwi 18, 2016 11:08 am

- Nie wiem czy wiesz duchu ale magów rzucają w Pustkę bez wiedzy o tym co ich czeka na tym teście! Adepci często myślą, że będzie to test ich umiejętności magicznych, rzucania zaklęć, niektórzy nawet na pamięć uczą się wszelkiej teorii. Wyobrażasz sobie zapamiętać te wszystkie księgi? Nie powiem, są ciekawe ale często pisarze naukowi nie mają lekkiego pióra. - Odparł chłopak zgodnie z prawdą. Znał realia życia w kręgu, widział innych adeptów, którzy przygotowywali się do Katorgi. Każdy miał kompletnie inne podejście do testu. Alasdair miał przeczucie, że powinien poczytać o czymś głębszym niż proste rzucenie kuli ognia czy objęcie kogoś klątwą pecha. Własnie dlatego w wieczór przed Katorgą, przypominał sobie co księgi mówią o Pustce. Może to opatrzność pchnęła go w tym kierunku?
- Nadal trudno mi Cię zidentyfikować gospodarzu. Księgi mówią wiele o bytach Pustki ale podejrzewam, że jesteś kimś więcej niż zwyczajnym duchem czy demonem. Czuję od Ciebie coś bardzo silnego, jakby wielkie źródło energii magicznej. Własnie dlatego mogę podejrzewać, że znasz odpowiedzi na wiele pytań. - Odparł i niemalże jak na zawołanie poczuł się nieco dziwnie. Niby poruszali się całkiem normalnie ale podświadomość maga podpowiedziała mu, że coś jest nie tak. Spojrzał na płomienie świec, które paliły się nienaturalnie wolno. Chłopak otworzył szeroko oczy i wpatrywał się w płomień jednej świecy. Przez chwilę zastanawiał się czy jest to aby możliwe aby ten duch był tak potężny aby nagiąć czas. Wiedział, że Pustka daje większą wolność w czynieniu pewnych rzeczy ale nie spodziewał się, że ktoś może naginać też tutejsze poczucie czasu. Zastanawiał się czy moc ducha przenika także do świata realnego i także tam wpływa na czas. Tyle pytań a tak mało czasu.
W myślach zaczął odliczać czas aby zobaczyć jak jego umysł będzie postrzegał tą dziwną, cudowną anomalię. Na szczęście był kimś o podzielnej uwadze, właśnie dlatego też cały czas słuchał ducha.
- Trzy pytania. Ah... szkoda, że tylko do tylu musimy się ograniczyć podczas gdy tych pytań jest w moim umyśle już nieograniczenie wiele. - Po tych słowach sam zastanawiał się o co ma w ogóle spytać. Nie chciał aby te pytania były jakieś proste, chciał się dowiedzieć o największych tajemnicach tego świata i swojego świata. Jego spojrzenie padło przypadkowo na pewnym punkcie, który widać było z każdego miejsca w Pustce. Wiedział, że ten punkt jest jedyną stałą w tym wymiarze i każda demona, każda najmniejsza wyspa zawsze znajdowała się w takiej samej odległości od tego punktu. Tak, patrzył własnie na Czarne Miasto. W tej chwili nawet duch mógł się domyślić o co chce chłopak spytać.
- Wiesz duchu, w moim świecie od wieków toczą się wojny ideologiczne. Od wieków magowie są ciemiężeni przez wierzenia i legendy, które dotyczą Czarnego Miasta. Mam nadzieję, że zdołasz mi odpowiedzieć na ważne pytanie. Powiedz mi proszę, czym naprawdę jest Czarne Miasto? Nie chodzi mi o definicję jaką już znam, a o prawdę. To jest moje pierwsze pytanie. - Zdecydował, że chce poznać jedną z największych tajemnic świata. Nie chciał zadawać tez od razu wszystkich pytań, bo kto wie czy nie zmieni zdania po otrzymaniu odpowiedzi na poprzednie. To pytanie mogło być bardzo ważne dla magów, dla Zakonu a nawet dla układu sił w całym Thedas. Odpowiedź na to pytanie, mogła zmienić naprawdę wiele.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry Wto Kwi 19, 2016 11:49 am

MISTRZ GRY


Mężczyzna spojrzał na maga ze zdziwieniem w oczach. Wyraźnie go zaciekawia kwestia Katorgi, o której najwidoczniej nie wiedział.
- No nie mów - odezwał się po chwili. - A ja zawsze myślałem, że to wy się pchacie tutaj na siłę z własnej, całkowicie nieprzymuszonej woli. Chcesz mi powiedzieć, że wpuszczają was do Pustki i nawet was o tym nie informują wcześniej? To teraz się nię dziwię, czemu tyle demonów przybywa na wezwanie, świeże mięsko, całkowicie nieprzygotowane. Interesujące.
Byt Pustki podrapał się po brodzie i zamyślił na parę chwil. Być może opracowywał teraz bardzo szczegółowy plan pozyskiwania ciał niczego nie świadomych adeptów wrzuconych w paszczę Pustki? A może zwyczajnie zamyślił się nad tym, co teraz wziąć do jedzenia, skoro wszystko było dla niego.
- Przeczytałeś parę książek o demonach i duchach z Pustki i myślisz, że coś o mnie wiesz, tak? Wielkie źródło energii magicznej - powtórzył za magiem nieco drwiącym głosem. - Nie masz pojęcia jak blisko prawdy jesteś i jak bardzo się mylisz. Ale do jednego się zgodzę. Znam odpowiedzi na wiele pytań. Ale ty masz tylko trzy.
Uśmiechnął się, może nieco zbyt drapieżnie, niż powinien. Znów chwycił metalową wykałaczkę, wkładając ją sobie do ust. Tym razem jednak miał zamiar się nią pobawić, niż usuwać resztki po przepiórce, którą skonsumował chwilę temu. Przypatrywał się magowi z uwagą, jakby go oceniając. Czekał na jego pytanie i być może zastanawiał się nad tym jak bardzo oczywiste ono będzie. A może właśnie nie oczywiste? Może Alasdair zaskoczy go czymś całkowicie nietuzinkowym, co sprawi, że te konwersacja nabierze zdecydowanie lepszego obrotu?
- To jest twoje pierwsze pytanie? - westchnął mężczyzna. - Trochę zmarnowane, jeżeli byś mnie pytał, no ale.
Jednym ruchem ręki rozwiał wszystko to, co znajdowało się na nieboskłonie i kolejnym przyciągnął do nich jedną z wysp Pustki, na której znajdowało się miasto. A, może to oni zostali przyciągnięci do niej? Tak czy owak, znajdowała się na tyle blisko, że mag mógł wyraźnie dostrzec miasto, które jest na niej wybudowane, aczkolwiek pozostawało na tyle daleko, że wydawało się niczym innym jak widmowym obłokiem, który rozwieje się przy pierwszej próbie dotyku.
- Nie chcesz teorii, nie chcesz wyniosłych słów na temat tego czym było i czym się stało - odezwał się znów, po dłuższej chwili ciszy, którą dał magowi, by popatrzył sobie na to, co mu pokazał. - Chcesz prawdy. Czarne Miasto to cmentarzysko. Najszczersza prawda, jaką znam. A czego jest to cmentarzysko, to już pozostawiam twojej własnej interpretacji.
Kolejny ruch ręką i Czarne Miasto zniknęło w odmętach Pustki.
- Jeszcze dwa.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry Wto Kwi 19, 2016 3:30 pm

- Pomyśl o tym jak o łatwiej eksterminacji czarodziejów. Dzięki temu mogą się nas szybko pozbyć i trzymać naszą liczebność na odpowiednim poziomie. Rozumiesz wszakże, że nie każdy w moim świecie posiada zdolności magiczne ale Ci co je posiadają są niezwykle silni. Wyobraź sobie, że już jeden mag mógłby zasiać spustoszenie pośród wrogiej armii a co dopiero kilku magów. Chociaż jest taki jeden kraj, w którym rządzą moi bracia w magii. - Wymiana doświadczeń na temat obu światów mogła być niesamowicie ciekawa jednakże tymi słowami, Alasdair miał nadzieję zniechęcić ducha do zajęcia jego ciała. Wszakże nic by mu to nie dało, bo prawdopodobnie templariusze mogliby od razu zareagować i przebić mieczem ciało maga-plugawca. Czy było warto opanować na ledwie sekundę ciało czarodzieja?
To było bardzo dziwne kiedy znaleźli się tak blisko Czarnego Miasta. Pustka sprawiła, że było to jednocześnie wyraźne ale jednocześnie zamglone. Nie był pewien co widział ale na pewno te poskręcane, dziwne wieże. Wpatrywał się jak zahipnotyzowany w Czarne Miasto, które zdawało się być niemalże na wyciągnięcie ręki. A może tak mu się tylko wydawało? Ciekawe czy gdyby poprosił demona o wejście do niego, to czy by się na to zgodził. Wszakże podobno każdy byt Pustki bał się Czarnego Miasta i nawet najpotężniejsze istoty unikały dawnej siedziby Stwórcy.
Wsłuchał się w odpowiedź ducha, która nie za bardzo go satysfakcjonowała. Jako człowiek inteligentny mógł przecież wiedzieć, że cmentarzysko może być także metaforą. Czarne Miasto mogło być faktycznie cmentarzem dla duchów, demonów czy bogów. Jednakże mógł to być także cmentarz pewnej idei, idei doskonałości, która została zbrukana przez magistrów Tevinter. Mimo wszystko był pewnie pierwszym od wielu wieków magiem, który mógł z tak bliska zobaczyć legendę oraz poznać o niej pewnego rodzaju prawdę.
Postanowił nie drążyć już Czarnego Miasta, ponieważ nie chciał tracić pytań. Postanowił uderzyć z drugiej strony.
- Wiele czytałem o demonicznej bądź duchowej naturze bytów Pustki. Niewiele wiemy o duchach, chociaż podobno demon to duch spaczony chęcią wejścia do mojego świata, opanowanego przez pewne żądze. Moje pytanie więc brzmi, w jaki sposób można odwrócić ten proces stawania się demonem przez ducha? - Był ciekawy co na to odpowie duch, który de facto mógł być bardziej demonem. Znając odpowiedź na to pytanie, mógłby być o wiele bezpieczniejszy podróżując po Pustce. Może wyleczyłby z demoniczności wiele duchów w swoich snach? Oczywiście nie z dobroci swojego serca. Po prostu duchy miały łagodniejsze usposobienie i w dowód wdzięczności mogłyby na przykład użyczyć swoich mocy magowi. Była to może mniej pewne metoda jednakże na pewno nie tak inwazyjna jak stanie się Plugawcem.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry Sro Kwi 20, 2016 1:39 pm

MISTRZ GRY


- Ach tak, pamiętam - rzucił w odpowiedzi na słowa chłopaka, dotyczące magów u władzy. - Mieli wielkie ambicje o tak. I tak wielką żądzę władzy, że po prostu nie mogliśmy im odmówić pomocy. Tak, ale niektórym to nie wystarczyło, chcieli zdecydowanie więcej, niż byli wstanie unieść. Kilku z nich gdzieś tu się błąka o ile pamiętam. Tak. Snuli wizje o wielkim i niepodległym imperium, ale sądząc po twoich słowach, niezbyt im się to udało. Cóż, zawsze mówiłem: ambicje są ważne, ale trzeba mierzyć siły na zamiary. No nic.
Mężczyzna przeciągnął się i sięgnął po kielich z winem, który okazał się pusty. Ale tylko na chwilę, bo zaraz dolał sobie z dzbana czegoś, co według jego słów było najprzedniejszym winem, jakie kiedykolwiek powstało.
- Na pewno się nie napijesz? - zapytał, mocząc jedynie wargi w trunku. - Ostatnia szansa, abyś później nie żałował, że nie wypiłeś płynnego szczęścia.
Tak jak wcześniej zniknął, tak teraz kielich znów pojawił się przed magiem. Mężczyzna sięgnął po dzban i nalał do niego karmazynowego trunku. Prostym gestem ręki sprawił, że kielich przybliżył się jeszcze do młodzieńca, zachęcając, by spróbował jego zawartości.
Czarnowłosy byt z Pustki ponownie rozsiadł się wygodnie na fotelu i założył nogę na nogę. Zaraz też jednak przybrał nieco zdziwioną i zatroskaną minę, gdy tylko usłyszał drugie pytanie chłopaka.
- Och no coś ty - zaczął, nie ukrywając w swoim głosie zniesmaczenia. - Po co jakikolwiek demon miałby wracać do bycia czymś tak nudnym i niemożliwie pospolitym jak duchy. Nie, nie... nie po tym jak się wyzwolił spod jarzma beznadziei i nudy i dał się ponieść prawdziwym emocjom. Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać, paskudna wizja.
Zrobił jeszcze bardziej zniesmaczoną minę i pociągnął solidny łyk z kielicha, jakby chciał zapić całą tę wizję stawania się ponownie duchem przez demona. Westchnął lekko, bo wiedział, że musi jeszcze odpowiedzieć na pytanie.
- Powiedz, czy da się wyleczyć ranę zadaną ostrzem? - zapytał, chociaż nie oczekiwał odpowiedzi od maga. - Oczywiście, że się da. Trochę ziół, opatrunek i do wesela się zagoi. Ale czy na pewno? Tkanka się zrośnie, ból ustąpi, ale blizna, która będzie przypominać ci moment zadania cięcia, pozostanie z tobą już na zawsze. Nie możesz wyleczyć blizny. Duchy są uosobieniem cnót wszelakich. Jedna, chociażby najmniejsza skaza, wypacza ich jestestwo. A możesz mi wiedzieć, że demony mają w sobie wiele skaz. Dlatego też są takie wspaniałe. Irytujące, zwłaszcza te młode, fakt. Niemniej wspaniałe.
Popatrzył przez chwilę na swojego rozmówce z uśmieszkiem przylepionym do twarzy.
- Ostatnie.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry Czw Kwi 21, 2016 9:58 am

Zaśmiał się słysząc odpowiedź na swoje pytanie. Pierwsza część wypowiedzi ducha najbardziej go rozśmieszyła.
- Wybacz duchu, pomimo Twojej wielkiej potęgi, zapewne także wieku oraz doświadczenia, śmiem nie zgodzić się z Tobą aczkolwiek muszę przyznać, że potrafisz poprawić humor magowi nawet w obliczu śmiertelnego testu. - Odparł chłopak po czym utkwił swój wzrok w duchu, który chyba jednak nie był duchem a demonem bardziej. Może był taką formą pośrednią?
- Płynne szczęście. Cóż... ja inaczej postrzegam ten świat niż Ty gospodarzu. Tak przynajmniej sądzę. Dla mnie, to co jest tutaj na stole, jest iluzją, manifestacją myśli, pragnień, marzeń. Dla Ciebie jest to coś prawdziwego, bo w Pustce nic nie jest bardziej prawdziwsze od woli bytów. - W całkiem przystępny sposób wytłumaczył dlaczego między innymi nie chce się napić czy zjeść. Przykro mu było odmawiać duchowi jednakże chyba odkrył podstęp tego bytu. Badał on siłę jego woli zachęcając go za każdym razem do skosztowania potrawy. Pozwolił mu wybrać ale wybór nigdy nie jest ostateczny. W razie konieczności trzeba w nim wytrwać. Demon czy duch wyboru, zapewne sprawdzał tym samym siłę woli młodego maga.
- Pozwól, że przed zadaniem ostatniego pytania, wtrącę małą dygresję. Demony są równie nudne jak duchy, idąc Twoim sposobem rozumowania. Podczas gdy duch wytrwale reprezentuje swoją cnotę, mądrość bądź odwagę, tak demon reprezentuje wadę. Jak dla mnie, demony są nudne, bo cały czas pchają się do mojego świata podczas gdy zwykle ich obecność kończy się odesłaniem znowu do Pustki. Gdyby były inteligentne, to by się nie pchały tak cały czas na drugą stronę Zasłony. - Postanowił wytłumaczyć duchowi swój punkt widzenia. Nawet jeśli w jego słowach kryła się obraza to była ona jednakże sprytnie zasłonięta przez konkretny argument. Tak właściwie to chłopak obraził tylko demony, ciekawe czy jego gospodarz będzie także urażony. Jeśli tak, cóż... to będzie jedynie potwierdzało naturę bytu, który znajdował się właśnie przed młodzieńcem.
- Ostatnie pytanie. Kto jest najpotężniejszym bytem w Pustce? Możesz pominąć istotę Stwórcy, wszakże nie uznaję jego istnienia. - Jako student demonologii, diabelnie dobry student, był ciekawy czy są istoty potężniejsze od samego ducha wyboru, czy tego co on reprezentował.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry Pią Kwi 22, 2016 11:53 am

MISTRZ GRY


Mężczyzna spojrzał na swojego młodego rozmówce z uśmieszkiem. Trzeba było przyznać, że pozwalał sobie na coraz więcej. Co z jednej strony zaczynało być irytujące, z drugiej zaś mężczyzna był gotów do skinięcia głową z lekkim uznaniem, dla odwagi i pewności siebie młodego maga. Ale nadmierna pewność siebie zgubiła już wiele istot i Alasdair powinien mieć to na uwadze, zwłaszcza tutaj, w Pustce.
- Demony są nudne, bo bo pchają się do drugiego świata przez Zasłonę - powtórzył za młodzieńcem lekko rozbawionym głosem. - Gdyby były inteligentne, zostały by tam, gdzie są. Czy to nie tyczy się też was, magów? Czemu wysyłacie się do Pustki? Przecież to nie jest bezpiecznie dla was. A jednak za każdym razem wchodzicie tu tłumnie. Czyż to nie... nudne?
Byt Pustki machnął ręką na znak, że ta dygresja nie jest istotna i bardziej skupi się na ostatnim pytaniu, które notabene sprawiło, że ściągnął nieco brwi. Zaskoczony? Zniesmaczony? A może to było coś zupełnie innego?
- Mogę pominąć istotę Stwórcy, bo nie uznajesz jego istnienia? - zapytał, jakby nie był pewny, czy dobrze usłyszał. - Chwilę temu widziałeś jego dom. Niemądrze jest mówić takie rzeczy o Ojcu, zwłaszcza w obecności jego dzieci. Jednych z ulubionych dzieci.
Cmoknął z wyraźnym niezadowoleniem i pokiwał głową. Niemniej odpowiedzi na pytanie udzielił.
- Przyznam szczerze, że trochę mnie rozczarowałeś. Zarówno pytaniami jak i swoją postawą. Ale może liczyłem na zbyt dużo? W końcu nie jesteś nikim więcej jak prostym uczniem, który wie o wiele mniej, niż mu się wydaje. No nic, trzy pytania to trzy pytania. Czas na tę zdecydowanie mniej przyjemną część. Jesteś gotowy, Alasdairze?

Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry Today at 9:20 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Wieża Kręgu] Tam, gdzie demon mówi dzień dobry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Twierdza Kinloch-