Dragon Age

Share
















[Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza Nie Kwi 17, 2016 8:03 pm

MISTRZ GRY


Przesłuchanie: Na krańcu ostrza

Uczestnicy: Jukka Czas na odpis: 24h


- Twierdza Kinloch, Lochy -

Została zaprowadzona w dół twierdzy do lochów, od razu, gdy tylko wysiedli z łodzi, która odstawiła ich na środek jeziora. Dwaj templariusze trzymali ją pod ramionami, zdecydowanie nie obchodzili się z elfką łagodnie. Traktowali ją tak, jakby była mało istotnym towarem, który trzeba było odstawić w konkretne miejsce i zając się następnym, lub - co gorsza - zwłokami, których nikt inny nie chciał tykać i chcą pozbyć się jej na tyle szybko, by nie przesiąknąć odorem rozkładanego mięsa.
Lochy nie wyglądały zbyt zachęcająco, więc dobrze spełniały swoją rolę. Jako, że twierdza znajdowała się na środku jeziora, było w nich pełno wilgoci, mchu i pleśni, która osadzała się na kamiennych ścianach. Gdzieniegdzie zwisały pojedyncze kajdany, które powoli zżerała rdza. To samo było z metalowymi prętami krat cel, które mijali, chociaż one nadal sprawiały wrażenie wyjątkowo solidnych.
Templariusze zaciągnęli ją do niewielkiej celi i rzucili na ziemię, jak zwykły worek ziemniaków. Tylko nie takich młodych i smacznych, a bardziej jak starych i nie nadających się do jedzenia przez kogokolwiek lub cokolwiek co w jakikolwiek sposób szanuje swoje kubki smakowe. Można było więc z całą stanowczością stwierdzić, że nie traktowali jej jak księżniczkę. Czemu się dziwić? Dla nich była ona tylko kolejną maginką odszczepieńcem, która nie została odstawiona do Kinloch, gdy tylko uaktywnił się jej talent magiczny, tak jak Stwórca przykazał. Do tego wszystkiego była elfką, co w połączeniu z magią w hierarchii klasyfikowało na miejscu dokładnie pod butem templariuszy. Czyli tam, gdzie się obecnie znajdowała.
Mogła czuć się zdecydowanie nieswojo. Pomijając fakt jak została potraktowana i to, w jakim miejscu się znalazła, templariusze zadbali o to aby pozostało jej tylko tyle energii magicznej, aby im nie zemdlała. Dlatego też wszelkie próby rzucania czarów mogła darować sobie już na starcie, o ile nie chciała, by urwał jej się film i cała reszta pozostała jedynie czarną plamą.
Cela, w której się znajdowała była niewielka, niezwykle ponura i wilgotna. Krople wody co jakiś czas kapały z nierównego sklepienia, rozbrzmiewając echem. Solidne, metalowe drzwi były tylko miejscami pokryte znikomą ilością rdzy, dlatego też można było przypuszczać, że zostały wstawione stosunkowo niedawno.

Minęło trochę czasu zanim mogła usłyszeć wyraźne kroki zbliżające się do jej obecnego miejsca pobytu. Metalowe drzwi zaskrzypiały okrutnie i w progu stanął mężczyzna o kruczoczarnych, kręconych włosach i wyjątkowo nieprzyjemnym spojrzeniu. Wraz za nim weszło jeszcze dwóch templariuszy oraz kilka innych osób, które były odpowiedzialne za przyniesienie dwóch krzeseł, niewielkiego stolika oraz pełnego dzbana i kubka. One jednak zaraz wyszły, pozostawiając jedynie templariuszy i skrybę, który to miał za zadanie spisywania przebiegu przesłuchania.
Komendant Maxius Tolh popatrzył na elfkę, a potem usiadł na jednym z krzeseł. Skryba zajął drugie i otworzył potężną, oprawioną w skórę księgę, którą trzymał pod pachą. Z kieszeni płaszcza wyjął pióro i kałamarz. Nie musiał czekać długo na powrót osób odpowiedzialnych za umeblowanie tego miejsca, bo już po chwili pędzili ze świecznikami, które miały całkowicie nowe, woskowe świece. Po chwili pomieszczenie to stało się o wiele bardziej oświetlone i młoda magini mogła przekonać się, że tam gdzie się obecnie znajdowała, leżało na wpół przegniłe truchło szczura. To wyjaśniałoby nieprzyjemny zapach, który mogła poczuć.
Maxius Tolh nalał sobie wody do kubka i wypił ją całą jednym haustem, wzdychając przy tym zadowolony. To była jedna z osobliwych, nieoficjalnych tortur (bo przecież nie mogli torturować magów), jakie używali templariusze. Jak tylko schwytali jakiegoś apostatę, nie dawali mu nic do picia, a za jedzenie musiały mu starczyć niewielkie suchary.
- Możecie zaczynać. - Polecił skrybie, a ten skinął głową i zabrał się do zapisywania pierwszej strony.
Komendant popatrzył przez chwilę na elfkę, potem na dwójkę templariuszy stojących przy zamkniętych drzwiach, westchnął, tym razem bardziej ze znużenia i zabrał się do przemowy.
- Apostatko. Za praktykowanie magii poza kontrolą Zakonu zostałaś schwytana i pozbawiona mocy przez templariuszy a następnie przetransportowana do Twierdzy Kinloch w Fereldenie na przesłuchanie. Sala, w której się znajdujesz jest obłożona zaklęciami oraz glifami antymagicznymi dlatego też nie będziesz zdolna rzucać jakiegokolwiek zaklęcia. Jeżeli zdecydujesz się na zachowanie agresywne wobec kogokolwiek z nas, uznajemy cię za nienadającą się do współpracy i skazana na śmierć w trybie natychmiastowym - mówiąc to spojrzał w kierunku templariuszy, dając jej do zrozumienia, że to jeden z nich ją zabije jeżeli czegokolwiek spróbuje. - Masz prawo i obowiązek odpowiadać na wszelkie postawione ci pytania. Twoje odpowiedzi muszą być wyczerpujące, na ich podstawie zdecydujemy jaki los cię czeka. Skrybo, zapiszcie, że więźniowi została przedstawiona jej sytuacja oraz zapoznała się z prawami jakie jej przysługują.
Skryba skinął głową i zaczął skrobać piórem po kartce.
- Jak się nazywasz, apostatko? - Maxius zadał jej pierwsze z pytań.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza Pon Kwi 18, 2016 4:51 am

To był jeden z tych dni.

Zakuci w zbroje templariusze wlekli ją przez zatęchły korytarz lochu. Ciało elfki niemal przelewało im się przez ręce, bezwładne i wstrząsane dreszczami.  Głucho zwaliło się na ziemię, gdy tylko ją puścili i zostało tak, dopóki nie szczęknęły  zatrzaskiwane za ich plecami żelazne drzwi. Jednak nawet wtedy, gdy zostawili ją samą, nie podniosła się z wilgotnej ziemi. Beznamiętnie pozwalała, by jej ubranie coraz bardziej przemakało a lepki, nieprzyjemny chłód przenikał aż do samych kości.  Zwyczajnie nie miała siły się podnieść.

Czuła się paskudnie. O wiele gorzej, niż gdyby była zwyczajnie chora. Całe otoczenie zdawało się wirować wokół chaotycznie, wywołując mdłości przy każdym ruchu.  W uszach wciąż rozbrzmiewało jej głuche dudnienie, które towarzyszyło temu co tamci… zrobili. Mięśnie bolały potwornie zaś na skórze czuła nawet najmniejsze drgnięcie tkanin – drażniące i tak już sponiewierane zmysły dziewczyny. Właściwie, był to pierwszy raz, kiedy pozbawiono ją czegoś, co stanowiło podstawową składową jej osoby.  I znosiła to bardzo źle.

Kap kap kap.

W jakiś absurdalny sposób odgłos kapiącej gdzieś tam wody był kojący. Pomagał zogniskować myśli na czymś po za bólem, mdłościami i związanym w supeł żołądkiem.  Niewiele, ale od czegoś musiała zacząć. Spodziewała się, że wkrótce przyjdzie ktoś wyżej postawiony i zadecyduje o jej losie. Lepiej byłoby dla niej, gdyby wtedy była bardziej przytomna niż teraz.    

Przeciągły jęk nieoliwionych kiedykolwiek zawiasów wywołał kolejną falę mdłości a odgłos podkutych butów uderzających o posadzkę tylko to pogłębił.  Jukka z wyraźnym dla wszystkich z trudem podniosła się na łokciach i zmieniła pozycję. Bardzo powoli wstała na klęczki, po czym opadła ostrożnie, przysiadając na piętach.  Głowę starała się trzymać wysoko, unosząc brodę i patrząc przybyłym prosto w twarz, nie ryzykowała jednak wstania na nogi.  Przygryzała wargę, usiłując się za wszelką cenę powstrzymać żółć wypełniającą jej usta i podchodzący do gardła żołądek.  Prawdopodobnie zwymiotowałaby właśnie, gdyby nie to, że nie zostało w niej nic, czym mogłaby przyozdobić ziemię swojej celi. Chyba tylko to pomagało jej w tym momencie trzymać jako taki rezon.

Szczurzy trup nie zrobił na niej specjalnego wrażenia.

Gdy mężczyźni weszli do środka, poświęciła każdemu z nich dłuższą chwilę. Przyglądała się im, osoba po osobie, czujnym, niepokojąco intensywnym spojrzeniem pomarańczowych oczu, tak jakby samym wzrokiem chciała ich odrzeć z ciała i zajrzeć do duszy. Przynajmniej miała nadzieję, że to tak wygląda. Mimo powoli nasilającego się bólu głowy usiłowała wyłapać szczegóły, zachowania czy uzbrojenia mężczyzn.

Nie było chyba zaskoczeniem, że najmniej spodobał jej się czarnowłosy. Miała nieprzyjemność znać ten typ ludzi. W Rodzinach było ich jak psów na siole, często jeden gorszy od drugiego. Książęta półświatka uważali ich za przydatnych, chociaż wymagających de facto smyczy i ukierunkowania. Bez tego łatwo same głowy Rodzin mogły bardzo szybko przestać nimi być. Taki typ miał często sporą ambicję i niemiłą skłonność do wbijania noża w plecy.

Jukka zawiesiła gwałtownie spojrzenie na kubku, śledząc jego drogę ze stołu do ust człowieka i z powrotem. Skrzywiła się lekko, ale nic nie powiedziała. Nie chciała dać mu tej satysfakcji, jakkolwiek choćby kropla wody nie byłaby dla niej istnym zbawieniem. Posmak żółci rozpraszał, nawet bardziej niż ucisk w skroniach.

Cierpliwie wysłuchała przedstawionej formułki, odrobinę uwagi poświęcając pewnym nieścisłościom. Bardziej interesował ją jej kat. Skupiła się na jego intonacji, barwie głosu, delikatnych drgnięciach mięśni twarzy, na oczach i ich wyrazie. Starała się ocenić, na ile jego zachowanie jest grą, na ile faktycznie sprawia mu to przyjemność a jak dużo z tego należy do przykrego obowiązku.  Jak bardzo chciałby ją zabić, gdyby mógł.
Skrzywiła się jeszcze bardziej, koniuszki uszu opadły. Cóż, ta myśl podchodziła już pod pewien masochizm, a Jukka zdecydowanie nie miała ochoty wspomagać templariusza w łamaniu jej.

Kaszlnęła kilka razy, starając się chociaż odrobinę oczyścić gardło.
-Jukka… Ceph..Cepheus – wycharczała przez zaciśnięte zęby, z trudem utrzymując sylwetkę w jako takim pionie. Dłonie położyła na udach, palce zaciskając na przemoczonych od podłogi spodniach.        

Tak, zdecydowanie to był TEN dzień.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza Wto Kwi 19, 2016 12:07 pm

MISTRZ GRY


- Mów wyraźniej - rzucił komendant, podnosząc nieco głos. - I wstań prosto, jak rozmawiasz z templariuszami. Zapiszcie, Apostata Jukka Cepheus, elf. Wiek... - Przerwał i spojrzał na dziewczynę. - Napiszcie, że dojrzewający.
Skryba skinął głową i posłusznie zapisał wszystko w protokole przesłuchania. Widać miał już do czynienia z Maxiusem i wiedział, że nie należy się wtrącać, a zwyczajnie wykonywać polecenia i zakończyć to przesłuchanie najszybciej jak się da.
Maxius jednak się nie spieszył. Wręcz przeciwnie, popijał wodę, przyglądał się elfce, cmokając przy tym lekko. Zupełnie tak, jakby zastanawiał się nad tym co by tu dalej z nią zrobić. W końcu jednak spostrzegł wyczekujący wzrok skryby. Cmoknął raz jeszcze i wyjął delikatnie pogiętą kartkę papieru, którą następnie rozłożył i zaczął pobieżnie przeglądać jej zawartość.
- W raporcie, który otrzymałem - zaznaczył ostatnie słowa, upewniając się, że dziewczyna widzi ową kartkę będącą raportem - jest napisane, że stawiałaś opór podczas zatrzymania i aresztowania przez templariuszy. Nie wiesz apostatko, że za te czyny magów pozbawia się życia lub poddaje rytuałowi wyciszenia, co jest nawet gorsze od śmierci? Nie tolerujemy tu takich jak ty. Pozostawionych bez nadzoru, puszczonych samopas, Stwórca wie gdzie i co robiliście przez cały ten czas. A może jesteś maleficari, hm? Parasz się magią krwi apostatko? To dlatego utrudniałaś templariuszom wykonywanie ich obowiązków? Nie chciałaś zostać złapana na bluźnierczych rytuałach?
- Ekhm... - Skryba nie wytrzymał i przerwał tyradę komendanta, który to spojrzał na niego nieprzychylnym wzrokiem. - Komendancie, czy mogę prosić o trzymanie się protokołu przesłuchania? Dziękuję uniżenie.
Maxius westchnął przeciągle i wrócił do swojej poprzedniej pozycji, wygodnie opierając się o krzesło i zakładając nogę na nogę.
- Opowiedz nam jak zostałaś schwytana przez templariuszy. - Maxius spojrzał na skrybę, a ten skinął mu lekko głową i zapisał na kartce: "Zeznania przesłuchanej".


Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza Wto Kwi 19, 2016 12:43 pm

Wstała, zgodnie z życzeniem, prostując się i unosząc wysoko głowę. Brudne, skołtunione włosy opadały smętnie po bokach pobladłej twarzy, jednak oczy zdawały się płonąć chorobliwie w panującym półmroku. Niemniej, widać było, że utrzymanie tej pozycji dużo ją kosztowało. Całe ciało miała napięte, ręce splotła za plecami, zaś nogi drżały lekko.

Wysłuchała tyrady templariusza, zagryzając koniuszek języka, do krwi. kąciki warg uniosły się nieco w krzywym półuśmiechu. Och, zdecydowanie szycie czyichś ran i produkowanie maści należało do grona plugawych rytuałów. Tak samo, jak ratowanie czyjegoś życia i zdrowia przez... parę lat zasługiwało na sprzedanie jak tanią prostytutkę. Gdyby nie tragizm sytuacji i własne paskudne samopoczucie pewnie parsknęłaby śmiechem. Na Andrastę, czy jej życie właśnie zależało od mężczyzny, który najwyraźniej coś sobie kompensował swoimi próbami wyprowadzenia jej z równowagi? Czy miała właśnie padać na kolana i błagać o litość?! Tego chciał?

Zakaszlała kilka razy, próbując tym samym przeczyścić gardło i chociażby odrobinę rozluźnić supeł, który tworzyły jej wnętrzności. Dudnienie w uszach nie ustawało, dopełniane przez delikatny, ledwo słyszalny szum krwi płynącej w jej żyłach.
Żeby tylko ojciec był bezpieczny...

- Przyszli wieczorem do pracowni, razem z kilkoma ludźmi z Rodziny, w tym ich... kapitanem. Wpadli do środka i zaczęli bebeszyć półki, toteż wyciągnęłam Józefinę, by bronić swojego mienia. Wynikło krótkie... nieporozumienie. Chyba jeden dostał bełtem, pomieszczenie jes... było ciasne, w zamieszaniu ciężko określić, który został ranny. Napierali jednak dalej, toteż sięgnęłam po bardziej dosadne środki. Pomijając wcześniej... wymieniony przypadek chyba wszyscy pozostali w jednym, dość zdrowym kawałku. Napastnicy z Rodziny wzięli zakładnika, zaś templariusze mnie obezwładnili. Dowiedziałam się wtedy, że zostałam sprzedana, gdyż Rodzina nie potrzebuje więcej niż jednego aptekarza - w tym momencie przez jej twarz przebiegł wyraźny, dziki grymas, jednak nie utrzymał się na dłużej. - To wszystko. Sprowadzono mnie tutaj, jak zresztą sam Pan wspomniał.

Półprzymknęła oczy, opanowując kolejną falę mdłości.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza Sro Kwi 20, 2016 1:05 pm

MISTRZ GRY


Komendant Maxius podrapał się po brodzie i przez jedną, maleńką chwilę, jego spojrzenie było całkowicie puste. Potem zaś napił się raz jeszcze wody (głównie z pobudek psychologicznych, nie faktycznego pragnienia), a następnie przetarł palcami kartkę papieru, którą miał przed sobą i posłał ją w stronę elfki. Gdy ta by na nią spojrzała, mogłaby dostrzec, że jest całkowicie pusta, nie licząc dwóch niewielkich śladów po kroplach wody.
- Proszę pod zeznaniem zapisać, że apostatka przyznaje się do winy i użycia broni, którą raniła jednego z templariuszy, a następnie posługiwania się magią - Maxius rzucił to jakby od niechcenia i opadł z powrotem na krzesło. - We wnioskach napisać, że apostatka jest agresywna i rozwiązuje problemy metodą siłową.
Wtedy też ponownie zaszczycił elfkę swoim wzrokiem, przypatrując się jej nieco dokładniej, chociaż nie bez pewnej dozy odrazy. Cmoknął kilkukrotnie zanim zdecydował się odezwać.
- Jawny atak na templariusza, to jawny atak na Zakon. Prawo jest jednoznaczne i surowe w tej kwestii, a jego nieznajomość nie zwalnia z jego przestrzegania - dodał na końcu, jakby uprzedzając możliwe słowa elfki mające na celu obronę. - Wiesz na czym polega rytuał wyciszenia? Odcina maga od Pustki, od krainy snów. Pozbawia go magicznej mocy, ale też wszelkich emocji i człowieczeństwa. Mag staje się żywą lalką, wykonującą polecenia.
Odwrócił od niej wzrok i przeniósł go na skrybę, który właśnie kończył zapisywanie kolejnej strony.
- Ocena więźnia?
- Tak - Maxius skinął głową.
Skryba również to zrobił i zabrał się do ponownego skrobania piórem po kartce, wcześniej namaczając je w atramencie.
- Opowiedz wszystko to, co tyczyło się twojej nauki magii. Chcę wiedzieć kto cię uczył i czego. Co potrafisz zrobić i jakie szkoły magii nie są ci obce. Mów o wszystkim co tyczy się magii. Dobrze ci radzę nie pomijać niczego, prędzej czy później i tak się dowiem, a w twoim przypadku polecałbym zdecydowanie "prędzej".
Wbił w nią wzrok i wyczekiwał na odpowiedź. Rozbudowaną, w pełni go satysfakcjonującą odpowiedź.


Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza Sro Kwi 20, 2016 1:56 pm

Ogarnęło ją potworne zimno, spływające wzdłuż kręgosłupa. Niemal wszystkie kolory odpłynęły jej z twarzy. Narastała w niej panika. Przyśpieszająca bicie serca, rozkazująca uciekać panika zabarwiona złością, której płomień słowa mężczyzny tylko podsycały. Na moment nawet udało jej się zapomnieć o kiepskim stanie, w jakim była.
Na Andrastę, tylko spokojnie. Opanuj się dziewczyno, no, już. Grunt i tak ucieka ci spod nóg.  

Wzięła kilka głębszych oddechów, piorunując templariusza wzrokiem. Tylko tyle w tej sytuacji mogła zrobić, by wyrazić sprzeciw a zarazem nie pogrążyć się jeszcze bardziej. Szum wypełniający jej uszy kusił łagodnie, namawiał. Nie był jednak nachalny. Po prostu istniał, gdzieś tam na granicy świadomości, informował o możliwościach.

Informacja o wyciszeniu podziałała na nią jak kubeł lodowatej wody. Musiała zmienić taktykę jak najszybciej albo faktycznie skończy tak, jak mówił. Tych tutaj najwyraźniej nie obchodziło to, czy powie im prawdę czy nie. Chcieli tylko tego, czego pragnęli usłyszeć. Na pewno Czarny tak do tego podchodził.

Elfka wzięła kolejny - głębszy - wdech i zaczęła mówić. Trzymała w miarę wyprany z emocji, bezbarwny ton, wciąż ze spojrzeniem utkwionym w mężczyźnie.
Stwórco, tak bardzo teraz chciała zapalić.

- Uczono mnie manipulacji żywiołami -ogniem i burzą. Potrafię przesuwać rzeczy, tworzyć niewidzialne bariery, unieruchamiać, manipulować przyciąganiem osób czy przedmiotów. Mogę sprawić, że przedmioty lewitują albo wykonują określony ruch. Mogę kogoś ogrzać, zapalić świecę na odległość czy rozpalić w piecu bez podpałki. Mogę również zmniejszyć ogień w przypadku pożaru czy ściśle panować nad temperaturą gotującego się naparu, a to jest ważne w przypadku naparów, Se... Messere - poprawiła się błyskawicznie. - Udawało mi się kilkukrotnie podczas większych burz ochronić dom przed błyskawicami. Oświetlić pomieszczenia kulami lewitującej energii. - wzruszyła lekko ramionami - wszystko to, co może pomóc w codziennym życiu. Sama ćwiczyłam swoje umiejętności. Pierwsze kroki stawiałam pod pieczą matki. Nie - uprzedziła Czarnego, widząc, jak już prawdopodobnie otwiera usta. - Nie mam pojęcia, co się z nią dzieje. Jestem chirurgiem, nie poszukiwaczem.

Najlepsze kłamstwo wynikało z prawdy. A raczej - z nie mówienia wszystkiego z chirurgiczną dokładnością. Ani słowem nie zająknęła się na temat bardziej nietypowych umiejętności, jakie mogła reprezentować. Nie, żeby to, co potrafiła mogło okazać się dla nich w jakikolwiek sposób interesujące.

Tak czy inaczej, mówiła tyle, ile bezwzględnie od niej wymagano. Nic więcej, nic mniej. Raz dała się podejść, teraz już nie miała zamiaru mu na to pozwolić.

1:0 dla Templariusza. Na razie.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza Sro Kwi 20, 2016 5:07 pm

MISTRZ GRY


Sprytna elfka szybko się uczyła. Maxius nawet uniósł nieznacznie kąciki ust, ale tylko na chwilę, gdyż zaraz powrócił do poważnej, nieco znudzonej miny, którą to miał przez cały czas. Zerknął na skrybę, czy ten aby skrzętnie wszystko zapisuje. A potem znów spojrzał w stronę elfki. Wpatrywał się w nią przez dłuższą chwilę, milcząc. Tak, jakby chciał prześwietlić ją na wylot i sprawdzić, czy chociaż część z tego co mówiła, miała jakiekolwiek odzwierciedlenie w rzeczywistości. Chociaż z drugiej strony tak naprawdę to go nie interesowało. Czego nie można było powiedzieć o fakcie, że to matka pomagała stawiać jej pierwsze magiczne kroki, co tylko potwierdzało, że sama jest maginią i apostatką. Na tym postanowił się skupić, przynajmniej na razie. W końcu teraz miał okazję, by wypytać ją o wszystko, o co tylko zapragnie. Więcej taka sytuacja się nie nadarzy. Albo zostanie wyciszona i odesłana z Kinloch, gdyż mają tutaj i tak wystarczająco dużo wyciszonych, albo jej winy zostaną uznane, za wyjątkowo haniebne i niewybaczalne, co równoznaczne było z egzekucją. Albo też Tolh uzna, że da jej szanse i dopuści do reszty magów w Kręgu i straci ją, gdy tylko przypisana zostanie pod opiekę Pierwszego Zaklinacza.
Dlatego też musiał działać teraz, jeżeli chciał uzyskać odpowiedzi na wszystkie pytania, które ulokowały się w jego głowie i te, które dopiero nadejdą wraz z rozwojem sytuacji.
- Skupmy się na twojej matce - odezwał się w końcu, gdyż cisza zaczynała być irytująca. - Chcę wiedzieć o niej wszystko co pamiętasz. Jak miała na imię, jak wyglądała, jaką magię ci pokazywała i czego nauczyła. Wszystko. - Dobitnie zaakcentował ostatnie słowo nie dając ani grama wątpliwości co do tego, że jest to najistotniejsza, w tym momencie, sprawa i dziewczyna powinna się wykazać w tej kwestii bogatymi w informacje zdaniami, jak w przypadku opisywania swoich zdolności.
Maxius czekał.


Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza Sro Kwi 20, 2016 8:51 pm

1:1, rozgrywka trwała.

Nie zareagowała nijak, przyjmując spojrzenie templariusza całkowicie, z całym dobrodziejstwem, na jakie miał ochotę. Nie opieraj się - pierwsza zasada. Przesłuchujący ma czas, ma środki a często także i szczere chęci, by złamać przesłuchiwanego. Do takiej pracy nikt nie odsyła kogoś, kto nie jest w tym dobry. Ci, którzy to potrafili, dzielili się na dwa typy - tych, którzy robili to na zimno powtarzając jak modlitwę "nic osobistego", oraz tych, którym sprawiało to prawdziwą przyjemność. Po tych drugich było więcej sprzątania. Pierwszych zwykle spotykało się później z butelką wódki.  

Głos Czarnego przeciął powietrze, uderzając bezlitośnie. Znów wymienili spojrzenia - jego zimne, jej zdolne podpalić stos. Złość, płonąca gdzieś wewnątrz pomagała się elfce skupić, mimo drżących w kolanach nóg i mdłości.  

Zmrużyła lekko oczy, napinając mięśnie ramion - wyraźny sygnał, że pytanie ją poruszyło.
Powoli, spokojnie. Głęboki wdech, i...

-Ojciec mówił o niej Kal, Kalaa. Nosiła na ramionach białe futro. Była wysoka, ciemne włosy, ciemna skóra. Szorstkie dłonie. Głos jak mgła - ton, dotąd bez wyrazu drgnął lekko. Wolniej. Nie wszystko. Kolejny głęboki wdech, możliwe że głębszy niż dotychczas. Szum trwał, nieprzerwanie, tak jak zebrany nad nią w tym lochu sąd. Zapach mężczyzn, gnijącego szczura i ogólnej stęchlizny drażnił zmysły coraz bardziej.  

- Uczyła mnie tego, co już powiedziałam - kontynuowała po chwili ciszy. Długiej. - Kontrola ognia, błyskawic. Sztuczki takie jak z podnoszeniem przedmiotów na odległość. Nie było tego wiele - tu skrzywiła się lekko, jakby niezadowolona z tego, że otrzymała tylko tyle. - Ciężko uczyć dziecko czegoś więcej. Każdej matce zależy na bezpieczeństwie swojego potomstwa, i do tego ta nauka, jak mniemam, dążyła. Głównie opowiadała o podróżach, o dalekich krainach, baśnie, historie, legendy. Nic spójnego. To było dawno, nie miałam za wiele lat, kiedy zniknęła. Messere.

Wypuściła ostrożnie powietrze z płuc, przyglądając się jego reakcjom. To, co powiedziała łączyło się z poprzednią odpowiedzią, stanowiąc razem spójną całość. Jej słowa nie zawierały ani krztyny kłamstwa, zarazem nie dając całej prawdy, ale o tym wiedzieć nie musiał żaden z nich. Nie mieli jak wejść do jej głowy.
Marna pociecha w jej sytuacji.

Twój ruch, templariuszu. Jak głęboko w duszę chcesz zajrzeć?
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza Pią Kwi 22, 2016 11:34 am

MISTRZ GRY


Maxius zamyślił się przez chwilę, gdy elfka skończyła pierwszą część swojej wypowiedzi. Dalsza go nie interesowała, gdyż apostatka po prostu powtórzyła to, co powiedziała wcześniej. Tworzyła spójną opowieść o swoich losach, jednakże w przesłuchaniach nigdy nie chodziło o opowieści. Cała istota złożoności tego typu przedsięwzięć polegała na tym, aby wyłapać to, co z początku wydaje się nieuchwytne, rozwiane i połączyć z odpowiednimi faktami. Dopiero wtedy ma się obraz osoby, którą się przesłuchuje. Tak też robił komendant Maxius, nauczył się tego wiele lat temu.
- Przywołać służących - polecił do jednego z templariuszy.
Ten skinął głową i otworzył żelazne drzwi, by zniknąć wszystkim z oczu i za chwilę pojawić się z dwójką mężczyzn, którzy to jakiś czas temu byli odpowiedzialni za transport mebli do celi.
- Udacie się do kaprala Revento i razem z nim przeszukacie archiwa - powiedział, opróżniając do końca kubek z wodą. - Szukajcie raportów dotyczących wszelkich magiń, których imię brzmi lub zaczyna się na Kalaa. W pierwszej kolejności sprawdźcie te dotyczące ucieczek z Kręgu i polowań, które zakończyły się fiaskiem. Tylko szybko, chcę to mieć na teraz.
Machnął ręką, a dwójka mężczyzn skłoniła się w pas i niemalże wybiegła z celi.
Być może był to ślad prowadzący donikąd, jednakże coś mówiło komendantowi, że coś może jednak być na rzeczy. Czyż nie na tym to właśnie polegało? Na wyłapywaniu informacji, które początkowo wydają się lub mają brzmieć jak coś całkowicie nieistotnego, a koniec końców to właśnie one prowadzą do sedna sprawy. Wszystkie te małe sekreciki. Maxius był dobry w ich odkrywaniu.
- Mówiłaś, że zostałaś wydana, bo nie potrzeba było więcej niż jednego aptekarza - odezwał się do elfki, ponownie nalewając sobie wody. Niezbyt dużo, bo wypił i tak sporo. - A teraz, że jesteś chirurgiem. Nie za dużo tych profesji jak na elfkę, która nie wkroczyła nawet w dorosłość? Do tego wszystkiego jeszcze praktykowanie magii. Tak wszechstronnie uzdolniona persona dała się podejść w tak prosty i oczywisty sposób? Podawanie ziół na katar, albo obcinanie kończyn. Trzymaj się jednej wersji, co za dużo, to nie zdrowo. Zwłaszcza tutaj.
Maxius upił jeden solidny łyk wody z kubka i spojrzał na skrybę. Ten szybko stwierdził, że dopóki nie otrzymają raportów o które prosił, a które są istotne dla przesłuchania (nie ma to jak połechtać ego komendanta), nie będzie niczego zapisywał i Tolh ma wolną rękę.


Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza Pią Kwi 22, 2016 3:41 pm

Nagłe zamieszanie w związku z własną matką zniosła spokojniej, niż wypadałoby w tej sytuacji. Krzywy uśmieszek wykrzywił lekko spierzchnięte wargi.

Mogli być łowcami magów, mogli działać z woli Zakonu, mogli mieć też niewyobrażalną ilość środków... Ale jej matki nie znajdą. Ojciec poruszył niebo i ziemię by dokonać tego samego, szukając dosłownie wszędzie. Nadal to pewnie robił, chociaż nie na taką skalę, jak wcześniej.
Matka jakimś sposobem się nie znalazła. Ani przed laty, ani teraz. Może dlatego ojciec coraz częściej pił.
Nie, nie była to wódka, o ironio. Biorąc pod uwagę ilość i różnorodność specyfików, jakie oferował ich mały kram, mocny alkohol należał do tej niższej, najsłabszej półki.

Brew dziewczyny zdecydowanie podjechała w górę. Chyba sobie kpił tymi zarzutami. Albo próbował podejść ją od innej strony, wyłapać wszystkie luki. Na Stwórcę, co to za czasy kiedy doszukiwano się nieścisłości w prawdzie.
Z trudem utrzymała na wodzy własną frustrację.

- O ile mi wiadomo, nie jest jeszcze przestępstwem zajmowanie się leczeniem - stwierdziła oschle, marszcząc nos. - A to stanowiło o moim życiu. Aptekarstwo i chirurgia są pokrewnymi sztukami, niekoniecznie wiążącymi się z ucinaniem kończyn komukolwiek, chyba, że jest to konieczne dla przeżycia pacjenta. Głównie tym się zajmowałam i za to Rodzina nam płaciła, zapewniała ochronę. Leżało to w jej dobrze pojętym interesie. - Westchnęła ciężko, z rezygnacją. Oblizała szybko usta, chcąc chociażby odrobinę zmniejszyć ból spękanych warg.

- Podejść w oczywisty sposób? Nie miałam powodów do obaw o swoje życie, toteż i mogło to się wydać łatwe. Nie mogę wypowiadać się o innych, ale magia nie wypełniała mi całego życia od świtu do zmierzchu. Ciężko byłoby tak robić w dniach - i nocach - kiedy potok ludzi, wymagających ratowania ich życia nie chce się kończyć. Wymaga to i przygotowania maści wspomagających gojenie się ran, i szycia, i wycinania bądź wyciągania odłamków z ciała. Bynajmniej nie jestem w tym najlepsza, jednak TO jest mój zawód, Messere. Jednakże... Cóż, głównie szyłam, nastawiałam kości, kleiłam żebra, wycinałam naddatki. Tak. Chirurgia zatem - dodała ostatecznie, z rezygnacją. Kłótnia z tym człowiekiem na jakikolwiek temat zakrawałaby na skrajny masochizm, a do tego Jucce było daleko.  

Zakaszlała kilkukrotnie, starając się oczyścić wyschnięte na wiór gardło. Całą siłą woli starała się nie wbijać wzroku w dzbanek i kubek z wodą. Nie chciała dać mu tej satysfakcji, chociaż Czarny i tak zapewne ją czerpał z samego jej położenia.
Pan życia i śmierci, nie ma to jak bawić się w Stwórcę. A to o magach wszyscy mają takie zdanie.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza Pon Kwi 25, 2016 1:23 pm

MISTRZ GRY


Komendant Maxius ziewnął. Nie przetarł oczu ze zmęczenia, nie westchnął przeciągle, pokazując przy tym, że być może zbliża się do tej granicy, której wolałby nie przekraczać i najzwyczajniej w świecie położyć się do łóżka, by nabrać ponownie sił do dalszej pracy. Nie, on ziewnął tak zwyczajnie, niezbyt przeciągle, wpatrując się cały czas w apostatkę. Ziewnął z nudów.
Skryba był chyba jedyną osobą w celi, która przysłuchiwała się temu o czym mówi dziewczyna, co jakiś czas kiwając głową na znak, że przyjął do wiadomości kolejne jej słowa. Jednakże nawet on nie wydawał się być jakoś szczególnie zainteresowany opowieścią młodej elfki. Zupełnie tak, jakby słuchanie i kiwanie głową było częścią jego pracy i musiał to odbębnić, aby mieć poczucie dobrze spełnionego obowiązku pracy jako skryba.
- Opowiedz mi o tej Rodzinie - odezwał się w końcu komendant, bawiąc się przy tym pustym kubkiem.
Trudno było powiedzieć, czy interesowało go to jakoś bardziej niż to, co do tej pory usłyszał. Być może sądził, że wyciągnie z jej słów coś, co jej się przyda. Może kryją się tam jeszcze inni magowie, których można schwytać. A wiadomo, że im więcej schwyta apostatów, tym szybciej dorobi się awansu. A komtur brzmi o wiele lepiej niż komendant.
A być może po prostu zadawał te pytania w oczekiwaniu na raporty, po które wysłał dwójkę mężczyzn? Może sądzi, że tam ukryte będzie coś o wiele bardziej istotnego, niż całe te przesłuchanie, ale póki co musi je ciągnąć, aby nie marnować czasu.
Maxius spojrzał na elfkę i chwycił pewnie kubek, do którego nalał resztkę wody pozostałą w dzbanie. Było tego stosunkowo niewiele. Być może starczyło na jeden łyk, albo dwa mniejsze, jeżeli byłoby się dzieckiem.
- Masz, napij się - powiedział i nie dając czasu na przemyślenie jego słów czy jakąkolwiek większą reakcję, pchnął kubek, który zleciał ze stolika i upadł z głuchym echem na ziemię, wylewając resztkę wody. - Nie jesteś spragniona? W takim razie odpowiadaj na pytanie.
Skryba przełknął głośniej ślinę.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza Pon Kwi 25, 2016 5:05 pm

Gdyby wzrok mógł palić. Ale nie palił i tak Czarny, skryba jak i ich stół trwały niezmiennie w całości i dobrym zdrowiu. Tylko oczy dziewczyny błysnęły dziko, pięści zacisnęły się za plecami. Szum napierał, niosąc ze sobą same logiczne wyjaśnienia, dlaczego miałaby teraz się poddać. Dlaczego nie przejść do siły argumentów. Dałaby radę, byłaby w stanie. Tylko musi zrobić ten krok...

Uśmiechnęła się krzywo. Ostrożnie, na miękkich nogach podeszła do przodu, uniosła ręką kubek i odstawiła go na stół, po czym wróciła na swoje miejsce, drżąc lekko. Ciągle utrzymywała z templariuszem kontakt wzrokowy, jakby próbując wybadać jego reakcje.

Jego znudzenie, na gust Jukki nie było do końca prawdziwe. Ktoś o tej pozycji, gdyby szybko znudził się swoim więźniem mógł go po prostu zabić, w imię czegokolwiek by tam chciał. Miał do tego prawo. Może oczekiwał, że się złamie, może chciał odpowiedzi na swoje pytania, wciśnięte między wierszami faktycznych słów. Może był tak dobry w tą grę, że nie miała szans dojść do tego, o co mu chodzi.
Widziała jednak to, że cieszyła go władza, jaką miał. I postępując z nią w taki sposób tylko to udowadniał. Wyrwało jej się ciche westchnięcie. Zmęczenie kołysało nią z lewa na prawą, język miała wyschnięty na wiór, oczy piekły, jakby ktoś pod powieki wysypał jej żarzące się węgle.
Trzymała się. Jeszcze

- Dziękuję, za zainteresowanie, Messere, Nie trzeba. - odpowiedziała powoli, po czym podjęła znowu - Rodzina to kupcy, zajmujący się wieloma różnymi dziedzinami. Zostałam najęta do dbania o kondycję i pozostanie w całości ich najemników, chroniących ich mienie i wozy, czasem ich samych.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza Sro Kwi 27, 2016 10:59 am

MISTRZ GRY


Nie zareagował w żaden sposób na jej zachowanie. Zupełnie tak, jakby to była całkowicie naturalna rzecz, że dziewczyna podnosi i odstawia kubek na miejsce, gdy Maxius stracił go na ziemie. Pan i sługa w najlepszym przykładzie. Zareagował jednak na to, co mówi dziewczyna, bo widać było, że zaczynała udzielać odpowiedzi zdawkowych, co mu się nie podobało.
- Rodzina zajmuje się wieloma różnymi dziedzinami - powtórzył za nią nieco ostrzejszym tonem. - Czy nie powiedziałem na początku naszej rozmowy, że gdy zadam pytanie, twoja odpowiedź ma być długa i wyczerpująca?
Dał jej chwilę na przemyślenie jego słów, po czym odwrócił wzrok w stronę skryby.
- Zapiszcie, że apostatka nie stosuje się do poleceń, może i najpewniej będzie sprawiać problemy w przyszłości.
Skryba spojrzał na komendanta, potem zaś na elfkę tak, jakby się nad czym zastanawiał. Na końcu jednak westchnął cichutko i zabrał się za zapisywanie słów komendanta.
W tej samej chwili drzwi zaskrzypiały okropnie i do środka weszło dwóch mężczyzn, nosząc ze sobą niewielki stosik raportów.
- Dajcie mi je - polecił Maxius a oni posłusznie wykonali rozkaz po czym oddalili się, by ostatecznie zniknąć za drzwiami.
Mężczyzna zaczął przeglądać papierzyska, szukając czegokolwiek, co mogłoby naprowadzić go na jakiś trop. Jednakże po kilku dłuższych chwilach, ziewnąć ponownie i zaczął przeglądać raporty z coraz większym znużeniem, jakby nie oczekując, że znajdzie cokolwiek interesującego.
Zerknął przelotem na elfkę i cmoknął.
- Zapisać werdykt przesłuchania - odezwał się do Skryby, a ten podkreślił cały dotychczasowy tekst opisujący przebieg przesłuchania grubą kreską i pod nią przygotował się, by pisać postanowienia komendanta.
- Oskarżona o praktykowanie magii poza nadzorem Zakonu oraz templariuszy, Jukka Cepheus, przyznała się do używania magii i ataku na templariuszy. Podczas przesłuchania nie wykazała skruchy, udzielała zdawkowych, niesatysfakcjonujących i prawdopodobnie wymijających odpowiedzi, które mogłyby działać na jej niekorzyść. Apostatka opisała swoją magie jako pomocną, a swoje umiejętności jako przeciętne. Biorąc pod uwagę jej wiek, nie będzie zdolna do przejścia katorgi, a nadrabianie materiału w jej przypadku oznaczałoby stratę czasu.
Maxius niemalże recytował to, co skryba miał zapisać, cały czas przeglądając stare papierzyska.
- Jej agresywna postawa względem templariuszy jest wystarczająca, by uznać ją za zagrożenie dla Thedas. Dlatego też niniejszym oskarżona zostaje skazana wyciszenie i przewieziona do Val Royeaux, gdzie oczekiwać będzie na publiczną egez... - przerwał i wyraźnie ściągnął brwi. - Czekaj, nie pisz tego! Zapisałeś? Ile zapisałeś?
- "Oznaczałoby stratę czasu".
- Dobrze, czekaj.
Maxius wziął w obie ręce raport i zaczytał się w niego dokładniej. Lustrował wzrokiem każdą linijkę tekstu, co jakiś czas zerkając na stojącą przed nimi elfkę.
- Kalaantari... - wymruczał pod nosem. - Wiedźma z Głuszy... prawdopodobnie elfka, ciemna karnacja, ubrana w futro... Kalaa.
Maxius podrapał się po brodzie i odłożył raport na bok. Przywołał gestem ręki jednego z templariuszy i wyszeptał mu na ucho parę zdań, których nie dosłyszał nawet siedzący obok skryba. Templariusz skinął głową i opuścił celę.
- Piszcie: Oskarżona Jukka Cepheus winna jest atakowi na templariusza i praktykowania magii poza nadzorem Zakonu. Mimo to zostaje dopuszczona do Kręgu Maginów jako adeptka. Jednakże ze względu na swoje agresywne zachowanie oraz brak naszej pełnej wiedzy na temat jej umiejętności, zostaje jej przypisany templariusz, na czas nieokreślony, który to będzie nadzorował jej wszystkie poczynania. Dodatkowo ma absolutny zakaz używania magii poza lekcjami, a i tam pozostaje pod szczególnym nadzorem zarówno zaklinaczy jak i templariusza za nią odpowiedzialnego. Jej głównym zadaniem będzie nadrabianie zaległości w zakresie teorii czaroznawstwa, aż jej poziom będzie na tyle satysfakcjonujący, by dopuścić ją do katorgi.
Przerwał i poczekał dłuższą chwilę, aż skryba zapisze wszystko to, co powiedział. Potem zaś ponownie spojrzał na apostatkę.
- Oskarżona ma coś do powiedzenia względem werdyktu?

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza Sro Kwi 27, 2016 3:38 pm

Słuchała go. Słuchała szumu, słuchała templariusza, słuchała delikatnego syku palących się knotów. Słyszała oddech pozostałych - chrapliwy skryby, równy strażników. Skrzypienie pióra na pergaminie.
Woda wciąż kapała z sufitu, rytmicznie.

Kap,kap,kap
Chce ją zabić... Zabije ją.

Przymknęła oczy, szukając we własnej wściekłości skupienia. Ogniskowała te żałosne resztki własnej mocy do ostatniego, rozpaczliwego zrywu. Musiała coś zrobić, cokolwiek. Uciec stąd, walczyć, zniknąć. Już, już przypominała sobie kształt własnych kości i mięśni, własną formę, którą zamierzała zmienić. Krok, po kroku analizowała to wszystko, co pamiętała przez mgłę lat. To co mówiła jej...
Matka.

Otworzyła gwałtownie oczy i zakołysała się na miękkich nogach, omal nie upadając. Matka. Imię matki. Skąd on do ciężkiej cholery znał jej pełn...
Wiedźma z Głuszy

Dziewczyna oparła się plecami o wilgotną ścianę loszku. Z jej twarzy odpłynęły wszystkie możliwe kolory, cała sylwetka drżała, wręcz dygotała jak w gorączce. Cała utrzymywana dotąd maska tego, że trzyma się wręcz doskonale popękała i opadała po kawałku. Wpatrywała się przed siebie kompletnie skonfundowana. Chyba nie byłaby bardziej zaskoczona, gdyby znał jej prawdziwe imię.
Co?!

Przeniosła nieobecne spojrzenie na Czarnego, słysząc wyrok, ale go nie słuchając do końca. Chyba... chyba ma żyć. Jak przez grubą kołdrę docierały do niej słowa o strażniku, nauce, jakiejś katordze. Czymś, jakąś kompletną fantastyką. Na jej twarzy ulga mieszała się z zaskoczeniem. Strach z kompletnym zdezorientowaniem. Pod tym wszystkim wprawne oko mogłoby dostrzec delikatny, wątły płomyczek nadziei. O ile chciałoby się przyglądać.
Szum w uszach zniknął.

Przez dobrą chwilę nie było słychać nic po za skrzypieniem pióra i jej głośnym biciem serca.
Potrząsnęła lekko głową.
-Ja... Dziękuję, Messere - wymamrotała, drżącą ręką odgarniając poszarzałe kołtuny włosów z twarzy. Nie miała pojęcia, czy to dobra odpowiedź, czy zła, czy neutralna. Aktualnie nie wiedziała kompletnie nic.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza Sro Kwi 27, 2016 4:11 pm

MISTRZ GRY


Skryba zapisał ostatnie zdanie i skinął komendantowi, że skończył, po czym zamknął księgę i zaczął się pakować do wyjścia. Do celi wślizgnęli się mężczyźni, którzy poczekali na zgodę Maxiusa a następnie zaczęli zabierać krzesła oraz stolik.
Chwilę później w celi pojawił się także trzeci templariusz, z jedną ręką przewiązaną przez szyję za pomocą chust i bandaży, tworzących nieco prymitywny, ale solidny opatrunek. Skryba spojrzał na niego, później na elfkę i wzdychając ciężko pospiesznie opuścił lochy. To już go nie dotyczyło, a czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
Templariusz trzymał coś w dłoni, coś co przekazał swoim kolegom po fachu, a oni skinęli głowami i ruszyli do elfki. Kajdany. Na ręce oraz nogi.
Zostawili ją zakutą i wraz z komendantem Maxiusem opuścili salę.
- Zapukaj w drzwi jak skończysz - polecił czarnowłosy i zniknął z celi.
Templariusz podszedł do elfki i chwycił ją za twarz, ściskając nieco zbyt mocno.
- Pamiętasz mnie, suko? - zapytał drwiącym tonem, w którym ukryta była agresja.
Tak, to był ten nieszczęsny templariusz, którego postrzeliła z kuszy. Widać Maxius uznał, że mężczyzna będzie chciał wyrównać rachunki.
- Co prawda mogę używać tylko jednej ręki, ale poradzimy sobie.

Przez chwilę w lochach panowała cisza. Wkrótce została jednak przerwana przez przed odgłosy bicia i ciche, zduszone jęki młodej elfki.

Witaj w Kręgu Maginów, Jukko Cepheus.

SESJA ZAKOŃCZONA!

Jukka otrzymuje +1 punkt predyspozycji za pozytywne skończenie sesji.
Dodatkowo otrzymuje tymczasowego NPC na własny użytek:
- Opis własny (imię, nazwisko, charakterystyka w kilku zdaniach) templariusza należy przesłać do swojego MG. Jeżeli nie chcesz takowego stworzyć, również należy o tym poinformować mistrza gry, a wtedy on przydzieli swojego.
- Templariusz jest obecny na wszystkich sesjach, w których bierzesz udział. Możesz nim sterować w postach, jednakże musisz pamiętać, że ma on ściśle określone zadanie, które wypełnia z oddaniem. W rolę NPC na sesjach może też wejść Mistrz Gry.

Jukka otrzymała zakaz używania magii w przypadkach innych niż nauka przy obecności zaklinacza kręgu. Należy o tym pamiętać, gdyż każde złamanie tego zakazu może być i zapewne będzie karane przez templariuszy (mogą to być gracze).
Przez następne trzy sesje, Jukka powinna być pokazywana jako elfka, która została srogo pobita. Masz dowolność w zakresie opisów obrażeń i urazów, jednakże należy brać je pod pełna uwagę podczas następnych rozgrywek.

Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza Today at 9:20 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Wieża Kręgu] Na krańcu ostrza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Twierdza Kinloch-