Dragon Age

Share
















[Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Pią Kwi 29, 2016 11:27 am

Twierdza Kinloch, choć zamieszkana przez magów od wielu lat, wciąż miała swoje tajemnice. Dziesiątki pomieszczeń, pokoi, komnat i korytarzy, każdy ze swoją historią i przeznaczeniem, które zmieniało się na przestrzeni czasu. Czasami sale niegdyś pełne uczniów zamieniano w ciemne składy, magazyny lub archiwa. Powody bywały ku temu różne: zmniejszała się liczba adeptów, w trakcie nauki zdarzały się wypadki, po których sala przez pewien czas nie nadawała się już użycia, a czasami rozgaszczali się w nich templariusze, zajmując się tylko sobie znanymi sprawami. Niekiedy bywało wręcz odwrotnie: zapuszczone i zapomniane składy odkurzano, graty wynoszono, a pomieszczenie znów wypełniały odgłosy rozmów, inkantacji, wybuchów i innych magicznych zjawisk.

Podobna odmiana losu spotkała jedną z komnat na drugim piętrze. Została ona uprzątnięta - przedmioty przeniesiono do innych magazynów, pozostawiając kilka ław, w których mogli rozsiąść się uczniowie, wysoką katedrę dla zaklinacza-nauczyciela oraz niewielką szafkę i biblioteczkę z księgami, które wyglądały jakby pamiętały czasy króla Khalenada. Oprócz tego znajdowało się w niej również grupa innych, nieco mniej pasujących do reszty przedmiotów: na katedrze leżało parę drewnianych kwadratów wielkości pięści, za katedrą stało kilka ciężkich pniaków, o szafę stał oparty sękaty kij.

Drzwi do komnaty zaskrzypiały, wpuszczając do środka odrobinę światła i ukazując kobiecą sylwetkę stającą w wejściu.
- Uch, ciemno tu jak tyłku arcydemona. – postać energicznym gestem podniosła ręce do góry i rozłożyła je szeroko, powodując, że kotary zasłaniające wysokie, witrażowe okna odskoczyły z impetem na boki. Gwałtowny ruch wytrzepał z grubego materiału pokłady wiekowego kurzu, który gęstą chmurą zasnuł pomieszczenie. Po krótkiej chwili chmura zawirowała i skupiła się w niewielką, ciasną kulę na środku pomieszczenia.

Delilah stała na progu pomieszczenia z jedną rękę wyciągniętą do przodu. Poruszała lekko rozchylonymi palcami, czując jak moc wypływa od niej i skupia się wokół kurzu, trzymając szarą kulę w całości, nie pozwalając drobinkom na ucieczkę.
- I co ja mam z tym…- wymruczała rozglądając się po komnacie. Dostrzegła niedużą dziurę w jednym z okien. Obracając dłoń wierzchem do góry podniosła kulę wyżej, aby potem kolejnym delikatnym ruchem pchać ją mocą w kierunku okna. Kiedy całość wylewitowała na zewnątrz opuściła dłoń, zatrzymując przepływ mocy. Kula rozproszyła się ponownie w ciemny kształt, malowniczo opadając po za zasięg jej wzroku.

Lorentz zamknęła za sobą drzwi i niespiesznym krokiem przeszła się po komnacie, oświetlonej teraz jasnym światłem pogodnego dnia. Rękoma, bez pomocy magii, strącała resztki kurzu ze starych ław. Jej uwagę przykuła jedną z kamiennych ścian, która wyglądała jakby smok zionął na nią ogniem. W tym miejscu kamienie stapiały się w jedno, tworząc opadające w dół wybrzuszone fale. Wszystko wskazywało na to, że kiedyś nauczano tu ognistej magii pierwotnej i coś odrobinkę poszło nie tak. Delilah mruknęła coś do siebie. Ponad dziesięć lat siedziała już w Twierdzy Kinloch i wciąż nie znała wszystkich jej tajemnic. Teraz historia zataczała koło i w komnacie na drugim piętrze znów mieli pojawić się uczniowie. Pozostawało tylko dopilnować, by tym razem wszystko szło gładko i zgodnie z planem. Pierwszy Zaklinacz, chyba nie wybaczyłby jej tak łatwo, gdyby przez przypadek w trakcie nauki ona lub uczeń wyburzył ścianę. Nie mówiąc już o panice wśród templariuszy, który pewnie wzięliby to zamach na ich godność, czy któreś tam z przykazań Andrasty. Taaak, zdecydowanie wolałaby uniknąć postawienia przed komisją śledczą do spraw zamachu i podejrzeń o bycie plugawcem.

Wyglądało na to, że ma jeszcze chwilkę czasu dla siebie zanim pojawią się uczniowie, więc usiadła na katedrze, wciągając z kieszeni płaszcza swój notatnik i kawałek ołówka. Zaczęła na kolanie dokańczać szkic smoczycy, który zaczęła tworzyć podczas ostatniej nocy spędzonej w bibliotece.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Wto Maj 03, 2016 9:32 pm

Alasdair Theirin, był jednym z adeptów, o których ostatnimi czasy w Wieży było głośno. Prawdopodobnie wszyscy wiedzieli, że to on będzie otwierał tegoroczne Katorgi i pójdzie na pierwszy ogień. Nie wiedział czego ma się spodziewać ale ostatnio było widać jego wzmożoną chęć do nauki oraz wyjątkową determinację. Jak na kogoś kto był przeznaczony do rządzenia niektórymi prowincjami Fereldenu, okazał się być całkiem zdolnym czarodziejem, po tym jak już został odebrany księżnej Theirin. Może nie był idealny we wszystkim. Na pewno jego najsłabszą stroną okazała się magia pierwotna, kiedy jej się uczył, nie zapanował nad ogniem i doprowadził do potężnego wybuchu, który mógłby pozbawić kilku nauczycieli życia gdyby nie szybka ich interwencja. Spędził następne kilka tygodni u uzdrowiciela, który leczył jego oparzenia.
Całkiem dobry okazał się być w magii mocy i magii entropii, właśnie dlatego teraz studiował te dwie szkoły najbardziej aby stać się w nich prawdziwym mistrzem a kto wie, może z czasem będzie tak diabelnie dobry, że nie będzie mu równych, w którejś z tych dwóch szkół magicznych.
Teraz jednakże jego szata powiewała delikatnie pod wpływem siły powietrza kiedy szybkim krokiem zmierzał do jednej z sal, w których miał umówioną lekcję z jedną Zaklinaczką. Pod pachą trzymał swój notatnik, który był grubą księgą z pustymi kartkami, które chyba pojawiały się same jak tylko brakowało miejsca. Sam Alasdair nie wiedział czy to prawda chociaż nie zapisał nawet połowy od dwóch lat, kiedy tę księgę dorwał.
W końcu dotarł do sali i odetchnął z ulgą widząc, że nikogo jeszcze nie ma. No może poza Zaklinaczką, która siedziała za katedrą.
- Dzień dobry Zaklinaczko Delilah. Mam nadzieję, że nie jestem spóźniony. - Powiedział zmierzając ku niej już powolnym krokiem.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Sro Maj 04, 2016 8:24 pm

Drzwi skrzypnęły niecałe piętnaście minut później.

W wejściu stał templariusz, wysoki, niezbyt barczysty, opancerzony zaledwie koszulką kolczą wylewającą się spod wąskiej tuniki i żelazne buty. W rękach, przed sobą trzymał tacę. Delikatne smugi pary unosiły się z dziubka niewielkiego czajniczka, stojącego w towarzystwie niewielkiego puzderka i dwóch kubków.
Rozejrzał się po wnętrzu, skinął głową Delilah z szacunkiem w ramach przywitania i wszedł do środka. Tacka stuknęła o blat stołu, zaś mężczyzna cofnął się do drzwi i dosłownie wciągnął za kark jeszcze jedną osobę.

O kolejnej zdobyczy komendanta plotki zdążyły już oblecieć wieżę od góry do dołu kilka razy. Niejednokrotnie były absurdalne i zakrawały na kompletną fantastykę, ale tak to już było - mała, zamknięta społeczność i ściany pełne uszu, niekoniecznie z zawartością pomiędzy tymi uszami.
Prawda okazała się pewnie mniej fascynująca.

Do najbliższej możliwej ławki, wyraźnie kuśtykając, podeszła elfka. Szaty adepta otaczały sylwetkę jak worek po kartoflach, plącząc się przy nogach i nadymając dziwnie mniej więcej w okolicach pach i łokci. Gęsta, jeszcze wilgotna grzywa włosów przysłaniała twarz.
Nie, jednak ten jeden, jedyny element powtarzający się w plotkach był prawdziwy. Splątane kudły miały barwę jak czysty śnieg.

Dziewczyna z cichym, pełnym protestu i żalu do świata jękiem opadła na ławkę nieopodal czajniczka. Skrzyżowała ręce na stole i oparła o nie głowę, z solennym postanowieniem ignorowania wszystkich i wszystkiego dookoła. Dla Jukki wciąż było rano. Zresztą, nie ważne, jak wysoko słońce wisiało (lub nie) na niebie, pora, w której się budziła zawsze była barbarzyńsko wczesnym rankiem.
Dodatkowo po uprzejmości tamtego templariusza wciąż - już drugi dzień - ledwo chodziła, zgięta w pół, z opuchniętą połową twarzy i ciągłą migreną, wiercącą się w czaszce.  
Miał cholernie ciężką rękę... A tak, nie zdjął rękawicy, żelaznej, pancernej rękawicy.
Drań. A mogła lepiej celować z Józefiny.  

Spod białej kurtyny wydobywało się stłumione mamrotanie, przerwane przez solidny kopniak w kostkę, wymierzony przez templariusza. Bez złości czy jakiegoś okrucieństwa.
Dziewczyna poderwała się gwałtownie, po czym z głośnym syknięciem przez zęby znów zwiesiła głowę.
- Witaj, zaklinacz... e... ko - powiedziała po dłuższej chwili, z wyraźną wątpliwością. Dłonie zniknęły pod włosami, gdy rozcierała palcami skronie. - Zgłaszam gotowość do... ech.. Nauki. Tak, do nauki.

Mężczyzna usiadł nieopodal, na jednym z zachowanych krzeseł. Ręce splótł na piersi, spokojnie obserwując.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Czw Maj 05, 2016 4:12 pm

Szkicując smoczycę z rozłożonymi skrzydłami, widzianą od góry, zastanawiała się w jaki sposób gadziny generują swój ognisty oddech. Przecież nie mogą paleniska w brzuchu. Magia? Gaz? Łatwopalny jad wyrzucany pod ciśnieniem z paszczy i zapalany w gardle? Pochłonięta rozmyślaniami nawet nie usłyszała wejścia młodego adepta. Dopiero jego głos oderwał ją od notatek. Podniosła głowę i uśmiechnęła się do chłopaka.
- Witaj, Alasdairze. Nie, skąd, nie jesteś spóźniony. Czekamy na jeszcze jednego adepta. Jak zdrowie? – powitała go ciepło, rozpoczynając uprzejmą rozmowę.

Delilah nigdy nie oceniała uczniów na podstawie pochodzenia. Nie miało dla niej znaczenia czy ktoś był człowiekiem, długouchem, pochodził z biednej lub bogatej rodziny. Co więcej, nazwiska fereldeńskiej szlachty w większości nic jej nie mówiły. Uczniów oceniała na podstawie ich umiejętności i chęci do nauki, a Alasdair, co tu dużo mówić, był jednym z bardziej obiecujących adeptów. Chłopak miał talent i cieszyło ją, że nie spoczywa na laurach i dalej chce się rozwijać.

Po mniej więcej kwadransie ich konwersacja została przerwana przez kolejne skrzypnięcie drzwi. Ku zaskoczeniu zaklinaczki nie pokazał się w nich kolejny uczeń, ale templariusz z herbacianymi utensyliami na tacce. Odkiwnęła mu głową na powitanie, obserwując jak stawia kram na stoliku, a następnie niespecjalnie delikatnie wciąga do sali zabiedzoną istotkę. Dziewczyna, która z jękiem opadła obok niego na ławę miała ciemną karnację i włosy białe jak śnieg. Przy ruchu część z nich opadła ukazując szpiczasto zakończone ucho. Ach, elfka. Od pewnego czasu po wieży rozchodziły się plotki o nowej mieszkance, jednak Delilah nie miała okazji jeszcze jej poznać. Przez krótką chwilę oczekiwała w milczeniu, jednak nie zanosiło się, żeby białowłosa zamierzała podejść, odezwać się lub zrobić cokolwiek innego. Jej opiekun chyba to zauważył, bo kopnął ją w kostkę, zmuszając do wstania i wyduszenia krótkiej formuły.

Coś tu było nie tak, dziewczyna zachowywała się co najmniej dziwnie. Lorentz podeszła bliżej i usiadła na ławce naprzeciwko elfki, tak aby być nieco niżej niż ona. Spojrzała na opuszczoną twarz, przesłoniętą kurtyną z białych włosów i poczuła jak zaczyna się gotować w niej krew. Adeptka była pobita. Delilah zgrzytnęła zębami. Będzie musiała porozmawiać o tym z Pierwszym Zaklinaczem. Rozumiała, że templariusze polujący na magów po za wieżą spotykali się z różnymi reakcjami. Dla niektórych obdarzonych Krąg był wybawieniem: wytykani palcami w swoich wioskach, prześladowani, niepanujący nad swoimi mocami, dręczeni koszmarami i podszeptami demonów odnajdywali tu spokój, miejsce do życia oraz wiedzę. Inni jednak nie zamierzali tak łatwo zrezygnować z życia na wolności i gotowi byli tej wolności bronić. Magią, mieczem, kuszą, ucieczką, bywało, że templariusze wysłani po apostatę nie wracali już do wieży. Ich towarzysze broni czasami ciężko to przeżywali, obwiniając magów i szukając zemsty. Byli też oczywiście tacy, którzy po prostu lubili okrucieństwo i władzę, jaką nad magami dawała im pozycja. Lorentz rozumiała to wszystko, ale tego nie akceptowała. W jej rozumieniu templariusz miał być nie tylko obrońcą zwykłych, szarych ludzi, ale również i maga. Miał być wzorem, lśniącym przykładem sprawiedliwości, który jest ponad gniewu zemstę czy strach i wie, kiedy powstrzymać miecz. Przemoc rodziła przemoc. Mag utwierdzał się w przekonaniu, że templariusz jest psychopatą, który pozbawił go wolności, a templariusz uważał maga za bestię w ludzkim ciele, spirala tylko się nakręcała.

Na razie jednak musiała sobie poradzić z adeptką, której pierwsze tygodnie w Twierdzy Kinloch nie zaczęły się fortunnie.
- Serah, jestem zaklinaczka Delilah Lorentz, możesz do mnie mówić po imieniu. Nie wyglądasz najlepiej. Na pewno jesteś gotowa by podjąć naukę? Może powinniśmy pójść najpierw do łapiducha? Wolałabym, żebyś w chwili nieuwagi nie wytworzyła mi tutaj leja grawitacyjnego, który wciągnie połowę tego piętra. – zaczęła. – Czy mogę mówić do ciebie po imieniu, serah? – zapytała. Do większości osób w wieży Delilah zwracała się po imieniu, ignorując rangi, tytuły i inne kwiatki. Jednak nieznaną osobę zawsze starała się traktować z szacunkiem, niezależnie czy był to adept, mag, templariusz, czy zaklinacz. Wciąż nie oduczyła się zwracania na kirkwallską modłę – zamiast mówić pan, pani, adepcie, zaklinaczu, uparcie używała serah lub messere.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Sob Maj 07, 2016 12:44 pm

- Chyba dobrze, chociaż im bliżej Katorgi tym bardziej się stresuję. Sądzę, że jednak powinniśmy wiedzieć co nas mniej więcej czeka. Nie mówię żeby Zaklinacze mówili nam dokładnie co mamy robić ale chciałbym wiedzieć czy muszę napisać jakiś esej, czy rzucić jakieś zaklęcia, czy może zostanie wymyślony dla mnie jakiś tor przeszkód. - Takie było zdanie Alasdaira co do Katorgi, która wzbudzała w nim tyle samo stresu co podekscytowania.

Pomimo pochodzenia z rodziny królewskiej, Alasdair już za dziecka, był mocno zainteresowany magią i magami. Pamiętał jak za czasów dzieciństwa, na dworze pojawił się mag. Został zaproszony na polecenie króla za zasługi w jednej z bitew. Alasdair obserwował go i cały czas prosił o wykonywanie magicznych sztuczek, które teraz jemu przychodziły z ogromną łatwością. Nie było problemem dla niego spowodować zniknięcie jakiejś rzeczy czy wyciągnięcie pieniążka z ucha. Gdy patrzył na to z perspektywy czasu, uśmiechał się jedynie pod nosem i kręcił z niedowierzaniem głową. Dopiero po kilku latach nauki zobaczył do czego są zdolni magowie.

Po krótkiej rozmowie z Zaklinaczką, do pomieszczenia wszedł templariusz. Już chciał skomentować fakt niesienia przez niego czajniczka. Oczywiście nie mogło być tak pięknie. W kilka chwil później, jakaś nowa osoba, została brutalnie wciągnięta do pomieszczenia. Oho, ktoś nowy... pomyślał jedynie chłopak. Musiał przyznać, że elfka potrafiła przyciągnąć uwagę przez swoją specyficzną urodę. Nie była brzydka, ale mało kto posiada śniada cerę i białe włosy. Trudno mu było określić ile ma lat ale musiała być młodsza bądź w tym samym wieku co Alasdair. W każdym razie, nie spodobało mu się, że templariusz musiał kopnąć elfkę aby ta się odezwała. Nie podobało mu się takiej traktowanie i pewnie jakby miał wystarczająco mocy i zdolności, to by odpowiednio potraktował tego templariusza. Niestety nie mógł.
- Jest możliwe utworzenia takiego leja? - Spytał Alasdair unosząc wyżej brwi. Musiało wymagać to sporo energii magicznej.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Sob Maj 07, 2016 9:39 pm

Uszy elfki drgnęły delikatnie, zaś czujne, pomarańczowe oczy przyjrzały się zaklinaczce uważnie i nieufnie. Lewa połowa szczupłej, nieco dzikiej twarzy była opuchnięta, pod burzą włosów niknął przecinający po skosie czoło szew.
Dziewczyna po dłuższej chwili kiwnęła po prostu głową.

-Jukka, Messere. I.. nie. Nie ma potrzeby - dodała, dumnie unosząc głowę, a przynajmniej bardzo się starając. - Dam sobie radę.
Łapiąc spojrzenie Lorentz, templariusz tylko wzruszył ramionami i wrócił do obserwowania elfki. W chłodnych, kompletnie obojętnych oczach mężczyzny błysnął cień zainteresowania.

Dziewczyna podwinęła przydługie rękawy szaty, odsłaniając wąskie dłonie i poobcierane wyraźnie nadgarstki. Oszczędnym, mechanicznym niemal ruchem otworzyła niewielkie puzderko, wyciągając z niego kilka niewielkich sakiewek. Równie szybko rozsupłała rzemienie, uwalniając intensywny, kręcący w nosie zapach ziół, który błyskawicznie wypełnił całą komnatę.
Jukka lubiła tą woń - ostrą, ciężką atmosferę kramu aptekarza. Nieważne, gdzie się znajdowała, zapach ten sprawiał, że momentalnie się uspokajała. Był dla niej bardziej domem niż jakiekolwiek miejsce w Thedas.

Jakby zupełnie nie przykładając do tego uwagi, zaczęła wyciągać z woreczków kolejne szczypty, wrzucając je do kubka. Cztery elfiego korzenia, jedna embrium, trzy swędzirośli, ale mniejsze niż korzenia, jedna lotosu świtu (bo drogi, ale daje kopa). Bez miodu.
Czajniczek zadygotał nagle samowolnie i równie gwałtownie znieruchomiał. Elfka westchnęła, kątem oka zerkając na towarzyszącego jej blondyna. W końcu, po dłuższej chwili chwyciła ucho i tradycyjnym sposobem zalała mieszankę w kubku wrzątkiem.

-To.. To tylko napar. Można pić jak wywar z lipy czy rivaińską herbatę. Pomaga w takich przypadkach. Na ból głowy też dobrze działa, Messere - mówiła szybko, z wyraźnie północnym, choć bardzo rozmytym momentami akcentem, siląc się na niedbały ton. Woreczki szybko zniknęły w puzderku a wieczko delikatnie stuknęło o rant, ucinając zapach apteki. Pozostała jedynie świeża, ledwo wyczuwalna woń, unosząca się ku sklepieniu wraz ze smugami pary.

Na sugestię leja grawitacyjnego - czymkolwiek on był do demona - koniuszki uszu drgnęły gwałtownie, celując w sufit. Trzymając oburącz gliniane naczynie przy samej twarzy wpatrywała się przed siebie, starannie omijając każdego z zebranej obok trójki wzrokiem. Starała się nie reagować na ich spojrzenia - zaciekawione nieznanego jej chłopaka, czujne i oschłe przymusowego strażnika, zatroskane(?) marchijki. Czuła się głupio, ściągając na siebie uwagę swoim stanem, który koniec końców nie był aż tak zły. Dobrze, może nie najlepszy, ale widziała w swojej karierze gorsze przypadki. Na przykład martwe.
A ona żyła. Tylko miała ochotę uciąć sobie łeb i utopić go w jeziorze.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Pon Maj 09, 2016 8:29 pm

Uśmiechnęła się lekko słysząc odpowiedź Jukki. Proszę, harda sztuka! Dziewczyna wiedziała jak w cywilizowany sposób zwracać się do ludzi, nie to co w tym psiarskim, południowym kraju. W słowach elfki dało się wyłapać północny akcent. Po naukach musi ją zapytać w jaką część Marchii odwiedziła lub skąd pochodziła. Zawsze warto było wiedzieć co dzieje się w domu.
- Dobrze, w takim razie nie ma na co czekać, zaczynajmy. – klasnęła w dłonie i podniosła się z ławy, sprężystym krokiem zmierzając ku katedrze. – Na początek dwie zasady. Możecie mi przerywać i pytać o wszystko. W zamian wymagam posłuszeństwa. Jeśli każę wam przerwać zaklęcie, wzmocnić przepływ mocy albo poprawić postawę robicie to bez gadania. – głos zaklinaczki był stanowczy i przyciągał uwagę. Stanęła za katedrą i lekko rozłożyła ręce na boki, wnętrzem dłoni do góry, zaczerpując moc, pozwalając by przepływała przez ciało i kształtując ją swoją wolą. W momencie gdy wykonywała ten ruch klocki leżące na blacie katedry zadrżały i po chwili uniosły się w powietrze zawisając nieco nad jej głową. Delilah nieznacznymi ruchami palców kontrolowała niewidoczną siłę, która utworzyła łuk między jej dłońmi. Dodatkowa siła unosząca bloczki mrowiła lekko palce. Zwróciła się w kierunku Alasdaira.
- Owszem jest, ale jak pewnie się domyślasz utworzenie leja o takiej mocy byłoby koszmarnie niebezpieczne nie tylko dla otoczenia, ale dla maga również. Pomijam oczywistości w rodzaju kamieni, belek i innych ciężkich przedmiotów latających w powietrzu. Ilość energii, którą musiałbyś przelać z Pustki do naszego świata, by rzucić takie zaklęcie na pewno zainteresowałaby pobliskie demony. Nie mówiąc już o tym, że najpierw należy dysponować odpowiednim zasobem many, więc nie każdy jest w stanie nawet przepuścić przez siebie tyle energii. – w trakcie mówienia płynnym ruchem obróciła wnętrze lewej dłoni do podłogi, zmieniając kierunek oddziaływania siły i nieco osłabiając jej przepływ. Klocek, który znajdował się po jej lewej stronie posłusznie spłynął na blat katedry. Dłoń zaklinaczki wróciła do poprzedniej pozy, a bloczek poprzednio wiszący przed jej głową, teraz unosił się kilka centymetrów nad palcami lewej dłoni, podobnie jak jego brat unoszący się nad jej prawą dłonią. Lorentz uśmiechnęła się lekko.
- Łapcie! – powiedziała ostro, kreśląc dłońmi niewielkie okręgi, a potem zderzając je z głośnym klaśnięciem, jednocześnie czerpiąc więcej energii by nadać klockom odpowiednią szybkość. Bloczki wystrzeliły jak z procy w przeciwnych kierunkach wznosząc się po łuku ku sklepieniu. Gdy były już pod sufitem, Delilah odcięła zamknęła przepływ mocy kończąc jednocześnie zaklęcie. Rozpędzone bryłki z głośnym trzaskiem zderzyły się pod sufitem komnaty odskakując w przeciwne strony.

Zadanie nie było trudne, choć wymagało refleksu. Delilah chciała zobaczyć w jaki sposób rzucają zaklęcia jej podopieczni i jak radzą sobie z szybkim przekształcaniem mocy.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Pon Maj 09, 2016 9:42 pm

Wiedza o tym leju mogłaby być bardzo przydatna. Gdyby potrafił kontrolować tak ogromny przepływ mocy to mógłby wiele zdziałać w trakcie bitwy. Wrogowie padaliby jak muchy pod wpływem ogromnej mocy maga. Poza tym, nie musiał wykonywać tego zaklęcia tylko jeden mag. Połączenie świadomości oraz mocy wielu magów, mogłoby przynieść naprawdę wielkie efekty. W głowie Alasdaira zaświtał pewien pomysł, nad którym postanowił popracować. Będzie musiał po zajęciach, udać się do Pierwszego Zaklinacza, aby dowiedzieć się kilku rzeczy i uzyskać dostęp do niektórych ukrytych ksiąg aby lepiej sprawdzić swoją teorię.

Postanowił jednakże skupić się na lekcji. Wrócił szybko myślami do rzeczywistości aby nie stracić nic z wykładu, który był po prostu testem ich obecnych umiejętności. Na szczęście, Alasdair był całkiem dobry w magii mocy, dlatego patrzył bez większych emocji na poczynania Zaklinaczki. Może niekoniecznie bez emocji, podziwiał jej opanowanie. Z doświadczenia wiedział, że magia mocy potrafi być przytłaczająca, wielu magów zginęło od potężnych przepływów energii. Ich własna magia potrafiła zmiażdżyć ich kości i ciała. Czytał o kilku takich przypadkach i wolał nie ginąć w ten sposób. Podobno mistrzowie magii mocy potrafili nawet stać się bardziej odporni na ataki fizyczne, przez wzgląd na konieczność utrzymania skupienia i lata znoszenia brzemienia energii.

Podwinął rękawy swojej szaty aby być przygotowanym do gestykulacji. W sumie mag nie musiał gestykulować czy nawet wypowiadać słów. Pomagało to jednak skupić swoją uwagę na efektach, które chciało się osiągnąć. Alasdair w przypadku magii mocy posługiwał się gestami, przy magii entropii zdecydowanie preferował słowa.

Słowa nauczycielki dość szybko go obudziły. Momentalnie skupił swoją uwagę na jednym klocku. Otworzył swój umysł na wpływy Pustki a następnie niewielkim strumieniem energii, poprowadził ją, siłą woli, do ręki. Magia składała się dla niego z trzech czynników: skupienie, rozkaz i moc. Kiedy poczuł mrowienie energii w dłoni, wydał rozkaz. Jego intencją było zatrzymanie klocka w powietrzu. Własnie dlatego, zacisnął swoją dłoń w pięść tak jakby łapał klocek. Swoją uwagę skupił tylko na jednym klocku. Niech elfka w końcu też się wykaże. Obecnie też nie istniało dla niego nic poza klockiem i nim. Było skupienie, był także rozkaz, była też moc, która to przepływała niewidzialnym strumieniem z ręki do klocka. Pytanie tylko, czy zaklęcie mu się udało?
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Wto Maj 10, 2016 5:02 pm

Jukka obserwowała zaklinaczkę z obojętnym, pełnym zrozumienia wyrazem twarzy.
Dobrze. Zrozumienia w tym nie było za miedziaka.
Co za przepływ do cholery?! Jak to wygląda, czym jest? Jak ma to wyczuć? Jaką postawę?!
Nie powiedziała jednak zupełnie nic. Zarówno Alasdair jak i siedzący obok templariusz wydawali się doskonale rozumieć każde słowo. To, że ona nie miała pojęcia o co chodzi w tym naukowym bełkocie świadczyło źle tylko o niej. A ośmieszyć się nie chciała za nic w świecie.

Dla Jukki magia była czymś zupełnie normalnym. Ciągle obecnym wokół elementem rzeczywistości, we wszystkim i wszystkich. Tak samo korzystanie z tej energii, mocy, zdolności stanowiło coś, co po prostu jest. Nigdy nie rozbijała tego na części pierwsze. Zwyczajnie robiła to, bez zastanowienia. Bardziej tak, jak porusza się mięśniem, węszy, patrzy czy myśli niż oblicza skomplikowane wzory alchemiczne. Właściwie to nie korzystanie z magii wydawało się jej nienaturalne. Tak, jak ktoś żyjący od urodzenia na statku dziwi się, że mieszkańcy lądu chorują w jego naturalnym środowisku i przewracają się raz po raz.
Możliwe, że dlatego też tak paskudnie zniosła wyssanie many, które zagwarantowali jej templariusze podczas obławy.

Oczywiście, nawet w tak instynktownym postrzeganiu magii miała ona swoje reguły. Z zasady jednak nie posiadały one rozbudowanych definicji, najczęściej sprowadzając się do ciągu przyczynowo-skutkowego, działania w myśl akcja-reakcja. Wszystkie wyjątki, dodatkowe zmienne były zależne od sytuacji. A do chwili należało się dostosowywać, nie debatować nad nią akademicko.

Bez specjalnego zastanowienia sięgnęła gwałtownie ku jednemu z klocków, poruszając lekko palcami lewej ręki. W ustach czuła ten charakterystyczny, elektryzujący posmak. Powietrze wokół zdawało się delikatnie drgać, jakby złożone z milionów małych, przejrzystych drobinek, falujących i wirujących chaotycznie, przenikających przez rzeczywistość.
"Chwyciła" go swoją wolą, jakby łapiąc go na lasso i pociągnęła ku sobie gwałtownie, zaciskając dłoń w pięść. Najwyraźniej jednak nie wymierzyła siły, ponieważ klocek z wizgiem runął na spotkanie z czajniczkiem. Elfka zaklęła siarczyście, w podobny sposób odpychając mocno naczynie w bok, niemal zrzucając je ze stołu.

Klocek prawdopodobnie uderzył z trzaskiem o drewniany  blat, zaś imbryk balansował ledwo-ledwo na krawędzi, utrzymywany chyba samą desperacją dziewczyny. Palce wyciągniętej ku niemu dłoni drżały wyraźnie.  

Templariusz westchnął ciężko, opadając z powrotem na swoje miejsce. Przez ostatnie kilka sekund trwał w półruchu, gotowy rzucić się do przodu jak dziki kot.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Sro Maj 11, 2016 12:33 pm

Alasdair jakby wyczuwając pismo nosem, zawczasu przygotował się do rzucenia zaklęcia. Spadający bloczek, który obrał sobie za cel posłusznie zatrzymał się w miejscu, ostatecznie zawisając w połowie wysokości sali. Adept zadziałał szybko i precyzyjnie, odpowiednio dawkując energię i dobierając gest, który pomógł w zapanowaniu nad nią. Nieco gorzej poszło elfce, która zamiast zatrzymać obiekt, spróbowała przyciągnąć go do siebie. Pierwsza część zaklęcia wyszła dobrze, sprawnie chwyciła bloczek w locie. Kolejnym gest, czyli zaciśnięcie pięści sprawił, że bloczek zaczął lecieć w kierunku Jukki nie zatrzymując się jednak przy niej, ale przelatując obok, prosto w ławę, przy której siedział templariusz. Zamiast uderzyć w tacę, wyhamował zatrzymując się tuż nad blatem, a potem śmignął prosto do otwartej prawej dłoni zaklinaczki, wciąż stojącej za katedrą. Delilah uniosła nieco lewą rękę i lekko zgięła palce w ruchu przypominającym odpędzenie natrętnej muchy lub strzepnięcie pyłku. Imbryczek przesunął się o kilka centymetrów i pewnie stanął na blacie.
- Za ostro. Nie przyciągasz rycerza w pełnej zbroi. – powiedziała spokojnie. – Gdy sięgasz do swojej mocy magicznej, panuj nad ilością energii, którą wkładasz w zaklęcie. Tak jakbyś… - przez chwilę szukała właściwego porównania - …zalewała napar z ziół wodą. Nie odwracasz imbryka do góry nogami, żeby natychmiast wypełnić kubek. Kontrolujesz ilość wody, przechylasz go na tyle,  na ile potrzebujesz. W magii mocy jest podobnie. Woda to energią magiczna, twoje ciało jest imbrykiem, a ręka trzymająca imbryk to twoja wola. Alasdair przelał tylko tyle energii, by zatrzymać klocek. – uśmiechnęła się lekko do adepta.
-Dobrze, jeszcze raz. – powiedziała niezbyt ciasno obwiązując schwytany klocek cienką niebieską wstążką, którą wyciągnęła z kieszeni płaszcza. Gdy skończyła, położyła go sobie na prawej dłoni i uniosła kilka centymetrów w powietrze. Wykonując ręką falisty ruch uniosła go jeszcze wyżej, wyciągając palec wskazujący i zginając pozostałe zaczęła wykonywać dłonią małe okręgi. Klocek zaczął krążyć pod sufitem, a wstążka ciągnęła się za nim niczym mała chorągiewka.
- Spróbujcie uderzyć swoimi bloczkami w mój. Wstążka jest luźno zawiązana, spadnie przy trafieniu. – rzekła i lewą ręką rzuciła Jukkce klocek, który do tej pory leżał bezczynie na blacie katedry. Obwiązany bloczek wciąż krążył pod sklepieniem, lekko przyspieszając z każdym obrotem.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Pią Maj 13, 2016 11:04 am

- W zasadzie przyciągniecie rycerza w pełnej zbroi może być łatwiejsze. Nie jestem pewien tylko czy mniej mocy wyda się na wzmocnienie sił magnetycznych czy raczej na manipulacją czystą mocą. Aczkolwiek wydaje mi się, że siły magnetyczne należą raczej do szkoły kreacji bądź magii pierwotnej, tak mi się wydaje. - Podrapał się po tym z tyłu głowy. Odpowiedział uśmiechem na uśmiech zaklinaczki. Kiedyś powiedział mu jeden Zaklinacz, że warto wolniej przelewać moc ale jest większa pewność, że nie przyciągnie się niechcianej uwagi i nie doprowadzi się do potężnej eksplozji magicznej. Własnie dlatego jego klocek zauważalnie zaczął zwalniać zamiast od razu się zatrzymać. Wiedział jednak, że wiele czasu minie zanim tak sprawnie będzie mógł wyczuć ilość potrzebnej energii. Podziwiał magów, którzy walczyli na wojnach i wywoływali burze, ulewy i inne katastrofy, które mogłyby osłabić bądź zabić przeciwników.
Chłopak swój bloczek przyciągnął siłą woli, zawisł on nad jego dłonią. Najważniejsza była strategia, nie mógł robić nic za szybko. Wpadł na pomysł co może zrobić aby zderzyć swój klocek z klockiem zaklinaczki. Nie potrzebował wiele refleksu. Klocek nauczycielki cały czas zataczał kółka. Własnie dlatego, Alasdair postanowił posłać swój bloczek na tor lotu tego drugiego. Jako, że energia ustabilizowała się, mógł lepiej wyczuć ile potrzebuje energii. Nie potrzebował zbyt wiele i właśnie dlatego jego bloczek leciał sobie do góry aż usadowił się pod sufitem, akurat w miejscu gdzie przed chwilą przeleciał bloczek zaklinaczki. Czekał na efekty...
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Wto Maj 17, 2016 1:52 pm

Na komentarz zaklinaczki templariusz parsknął cicho w kułak, tłumiąc śmiech. Elfka rzuciła mu sfrustrowane spojrzenie, ale po za tym żadne z nich nie odezwało się nawet słowem. Blondyn rozsiadł się tylko wygodniej na ławie, obserwując lekcję.

Jukka ponownie zajęła się lewitującym klockiem, który zatrzymała mniej więcej pół metra przed sobą. Mimo, że nie dotykała go per se, czuła na opuszkach jego gramaturę, szorstkość i ledwo wyczuwalną nierówność drewna. Wydawał jej się - nie, był - toporny i nieporęczny. Zupełnie koślawy, jakby powykręcany, mimo że widziała go przecież przed sobą i kompletnie nie pasował do tego, co odbierała innymi zmysłami. Zagryzła wargę, pocierając palcami skronie. Ból wiercił się pod czaszką niespokojnie.

Nawet nie poruszając palcami obróciła w powietrzu klocek, próbując samą siebie przekonać, że trzyma przed sobą skalpel, nie zaś nieporęczny kawał drewna, który dodatkowo nie miał zamiaru współpracować. Swych magicznych umiejętności wyjątkowo rzadko używała do precyzyjnych zadań. W przypadku, gdy musiała polegać na dokładności, wolała zaufać własnym palcom, magii zostawiając rzucanie przeciwnikami o ścianę, otaczanie się bańkami odpychania czy po prostu - przytrzymywaniem delikwentów do stołu, gdy musiała operować bez chwilowego uśpienia pacjenta. Zablokować coś, przenieść, rzucić, ułożyć, zgoda. Ale to?

Nie kryjąc frustracji spojrzała na krążący pod sklepieniem klocek i furkoczącą cichuteńko wstążkę, którą był obwiązany. Przedmiot wykonywał jeden obrót za drugim, przyśpieszając stale, jakby w ten sam, stały sposób. Oczywiście, że miało to swój rytm, zasadę. Nie było mowy o przypadku. Stałe tempo, przybierające równomiernie.
Dobrze... spróbujemy tak.
Siedziała z napiętymi ramionami i uszami ściągniętymi w tył, niemal płasko przy głowie. Powoli, jakby z własnej woli jej klocek uniósł się w górę i w bok. Lekko kiwając się na boki ustawił się pod trasą, po jakiej poruszał się jego ozdobiony towarzysz. Jeden obrót... drugi obrót...
Nagle, gwałtownie i zupełnie niespodziewanie klocek Jukki runął w górę, tak, by znaleźć się na miejscu sekundę przed sześcianem zaklinaczki. Powinna wyniknąć kolizja. Tak jej się przynajmniej wydawało.

Efektem ubocznym gwałtownego ruchu było jednak to, że stół, o który opierała się elfka i templariusz, także podskoczył na dobry metr i opadł z głuchym "tompf".
 
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Czw Maj 19, 2016 12:27 pm

Zadanie nie mogło być oczywiście tak proste jak myśleli. Gdy tylko unieśli bloczki w powietrze, klocek kierowany przez zaklinaczkę, do tej pory poruszający się monotonnie po elipsie, natychmiast zmienił tor lotu. Zanurkował ostro pod kwadratem Jukki, mijając go niemalże o włos, a potem ponownie nabrał wysokości i śmignął Alasdairowi nad głową, w poważaniu mając jego bloczek wiszący w powietrzu. Błękitna wstążka furkotała tym głośniej, im szybciej poruszał się kwadrat zaklinaczki.
- Manipulacja polem magnetycznym jest nieco bardziej skomplikowana, przejdziemy do niej później. – powiedziała odpowiadając na uwagę adepta.
– Jukka! – krzyknęła ostro, kiedy ława przy której siedział templariusz podskoczyła z trzaskiem. – Tylko bloczek! Bez stołu, bo będziesz sobie wyciągać drzazgi z zadka!

Ruch ławy zachwiał elfką, która była o niego oparta. Pchnięta do przodu przez unoszący się ciężki mebel straciła nie tylko równowagę, ale również i koncentrację. Bloczek przed chwilą potulnie usłuchał rozkazu wyskoczenia do góry, ale teraz zaczął jej się wyślizgiwać. Drewienko najpierw zadrżało, a opadło w dziwny sposób, jakby odbijając się od niewidocznych schodów. Siła, którą manipulowała kwadratem zdestabilizowała się, w jednym momencie działając za mocno i podbijając przedmiot do góry, a w innym niemal zanikając i pozwalając mu opaść w dół.
- No dalej, co z wami? Żeby unieszkodliwić przeciwnika nie trzeba miażdżyć mu każdej kości. Wystarczy ogłuszyć go celnie pokierowanym kamieniem, podrzucić kłodę pod nogi, zawrócić strzałę, którą wystrzelił. Ale strzała leci szybko! – mówiła stanowczym, rozkazującym głosem, wyraźnie akcentując ostatnie słowo.

Najwyraźniej Delilah świetnie się bawiła obserwując wysiłki adeptów. Sama też musiała wyglądać w tej chwili zabawnie. Stała oparta o katedrę, cały czas poruszając rękoma wyciągniętymi przed siebie. Stale kontrolowała natężenie przepływającej przez nią mocy, a energią kierowała za pomocą ruchu, sprawiając, że stawała się ona przedłużeniem jej dłoni. Wyobrażenie sobie dwóch wielkich łap, które robiły to samo co dłonie pomagało jej panować nad zaklęciem. Jedną łapą nadawała klockowi pęd wyrzucając go w powietrze, potem pozwalała by swobodnie opadał, a po chwili łapała go drugą łapą. Gdy uznała, że bloczek zbytnio zwolnił przytrzymywała go w łapie i wykonywała „zamach” by nadać mu większą szybkość. Chcąc go spowolnić, zwiększała ilość przepływającej przez ciało mocy i wyrzucała łapę przed kwadrat. Siła działająca w kierunku przeciwnym do lotu bloczka spowalniała go i stabilizowała lot. Rzucanie zaklęć za pomocą ruchu było dla Lorentz najbardziej naturalne, intuicyjne. Bloczek, jakby chcąc podkreślić jej ostanie słowa, wyczyniał najdziksze akrobacje, furkocząc przy tym wstążką.  

- Dalej! Dalej! Jak możecie go zatrzymać na tyle by trafić? Współpracujcie! Może pole, które go spowolni? Albo takie, które przyciągnie do ściany lub ławy? Może uwięzicie go miedzy swoimi bloczkami? A może wyrwać bloczek przeciwnikowi i go wykorzystać? Albo zadziałać na to co napędza kwadrat, czyli mnie? Ograniczyć mi zdolność ruchu lub rozproszyć? Ale ostrzegam, jeśli połamiecie mi nogi, to przez najbliższy miesiąc będziecie mnie nosić po wieży tylko za pomocą zaklęć! – niektórzy zaklinacze powiedzieliby, że Delilah upadła na głowę, pozwalając adeptom na rzucanie zaklęć na swoją osobę. Lorentz wiedziała jednak, że uczniowie lubią ryzyko, a dreszczyk emocji sprawia, że lepiej zapamiętują lekcje. Jeśli kiedykolwiek przyjdzie im opuścić Krąg, nie mogą bać się rzucania zaklęć na drugą osobę. Muszą działać szybko i zdecydowanie.

Zaklinaczka miała sporo blizn na ciele, w tym klika na twarzy. Większość zarobiła jeszcze przed trafieniem do Twierdzy, ale kilka z nich było efektem jej mało ortodoksyjnych metod nauczania. Jeśli taka była cena za to by adepci nie bali się korzystać z własnych mocy i nauczyli się dobrze nad nimi panować, była gotowa ją zapłacić. Zresztą był z nimi cny templariusz. Jeśli sytuacja wymknie się spod kontroli, to niewątpliwie pospieszy z pomocą. Chyba.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Czw Maj 19, 2016 2:24 pm

- Szlag. - Zdołał jedynie powiedzieć Alasdair kiedy bloczek śmignął nad jego głową. Rozproszyło go to na tyle, że na jego bloczek przestały działać jakiekolwiek siły. Zwyczajnie wiszący pod sufitem bloczek, spadł z głośnym łoskotem na kamienna posadzkę. Alasdair postanowił jednakże do końca wysłuchać zaklinaczki aby znaleźć jakiś punkt zaczepienia w jej słowach. Dawała im wszakże bardzo dobre rady. Chłopak wiedział jednakże, że nie może wykorzystać tych rad, potrzebował czegoś innowacyjnego, czegoś dobrego co by zatrzymało klocek Zaklinaczki. Potrzebował jednakże pomocy elfki, aby móc przełamać siłę zaklęć Delilah. Właśnie dlatego uważnie obserwował klocek i nagle wpadł mu do głowy pewien pomysł.
Ściany potrafiły zatrzymywać fizyczne ataki czy jakiekolwiek fizyczne rzeczy. O ścianę można było robić kubek, można było zatrzymać miecz przeciwnika, można było zatrzymać na takiej ścianie strzałę. Chyba właśnie uwaga o strzale, dała pomysł dziedzicowi Fereldenu. Magia mocy miała bowiem to do siebie, że zwykle bariery czy wizualizacje dłoni, były niewidzialne. Gdyby klocek zaklinaczki zatrzymał się, bądź odbił od ściany, zaklinaczka mogłaby poczuć się zdezorientowana i wtedy łatwiej było trafić w taki jej bloczek.
- Mam pewien pomysł. Weź oba nasze bloczki i staraj się trzymać je zaraz za klockiem ze wstążką. - W tym momencie nachylił się nad uchem Jukki i wyszeptał jej swój pomysł tak, aby zaklinaczka nie słyszała jego planu.
- Spróbuję stworzyć ścianę na przeciwko jej bloku. Nie będzie wiedziała gdzie ta ścianka jest, więc powinno ją to zaskoczyć. - Dokończył po czym skupił się na bloczku zaklinaczki. Zmrużył oczy i skupił się powoli na przepływie energii. Nie chciał działać od razu ale planował chwilę zaczekać aby ustabilizować przepływ energii z Pustki do świata realnego. Obecna energia pojawiała się bardziej jako niebieskie światełka, które falowały wokół jego dłoni. Musiał wszakże jakoś dać upust energii a nie mógł jej wypuścić bez nadania jej efektu. Uniósł swoje dłonie i czekał na reakcję Jukki. Kiedy ta będzie latała klockami za blokiem zaklinaczki, zamierzał dopiero wtedy działać.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Czw Maj 19, 2016 3:30 pm

Dziewczyna z trudem utrzymała się na nogach, najwyraźniej pomagając sobie magią. Nieduża, statyczna figurka w za dużej szacie, przyciskająca rękę do obolałego boku, z wściekłością wpatrująca się w fruwający po sali bloczek ze wstążką, który wyraźnie z niej kpił. W topazowych oczach elfki tańczyły wściekłe błyski.

Wzdrygnęła się wyraźnie, czując oddech Alasdaira na swoim uchu i chyba tylko z powodu bólu nie odskoczyła. Wysłuchała uważnie koncepcji chłopaka, ledwo zauważalnie kiwając głową. Mogło zadziałać, jakkolwiek strącenie tej cholernej wstążki nie będzie aż tak proste. Z irytacją zerknęła na zaklinaczkę i stojącego teraz pod ścianą templariusza - oboje najwyraźniej świetnie się bawili kosztem jej i chłopaka.
- klatka. zamknij go- szepnęła półgębkiem.

Powoli wypuściła powietrze z płuc, usiłując się uspokoić i skatalizować swoją wolę. Sięgnęła myślą i przechwyciła opadające bloczki. Na powrót posłała je w górę, tym razem delikatniej kontrolując ich lot. Nie powoli i ospale, ale swobodniej, płynniej. Wpijała w kostki wściekłe spojrzenie, próbując zapomnieć o mało intuicyjnym kształcie i ciągłym wrażeniu szorstkości na palcach. W ich miejsce starała się zobaczyć ptaki- jaskółki, może słowiki. Przypominała sobie ich ruch, przekładając to kawałki drewna.

Drewniane sześciany faktycznie krążyły przez chwile delikatnym, jakby ptasim lotem, po czym z wizgiem poszybowały za kostką zaklinaczki, siedząc jej dosłownie na ogonie.
Teraz mogła mieć tylko nadzieję, że ten cały blondyn wyczuje moment.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł Today at 9:24 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Wieża Kręgu] Gdzie magowie dostają skrzydeł

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Twierdza Kinloch-