Dragon Age

Share










[Prywatna|Wieża Kręgu] Tam gdzie niesie się wiele głosów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam gdzie niesie się wiele głosów Pią Kwi 22, 2016 10:50 pm

W prawym rogu pomieszczenia, który wszyscy zwą jadalnią znajdował się pewien jegomość. Miał na imię Marcus, a jego nazwisko Guerrin było znane w całym Fereldenie.
Większość osób, które aktualnie skupiały się na jedzenie, nie odzywały się na słowo. Porucznik zastanawiał się, czy to z powodu jego obecności? Większość magów, a nawet templariuszy uważała, że niebezpiecznie jest otwierać się przed Marcusem, gdyż ten najprawdopodobniej wykorzysta każdą informacje. Najmniej istotne zdanie może być dla niego poszlaką, która zaprowadzi go do ukrytej w czeluściach pustki prawdy.
Tak naprawdę nie było mu to na rękę, gdyż je posiłki w wspólnej jadalni tylko po to, by usłyszeć plotki czy pogłoski, które szeptem niosły się po sali. Wiedział, że wiedza jest kluczem, a bez niej żadne działanie nie ma racji bytu.
Delektując się zupa, co jakiś czas zerkał na swój notatnik, który to był manifestacją jego osoby. Uważał, że myśli, które przelewa do niego są bardzo istotne, a każdy templariusz powinien takowy prowadzi z jednego ważnego powodu. Stosowanie Lyrium odbija się na duszy i tworzy skazy na umyśle, których wyleczenie jest wręcz niemożliwe.
Taka forma piśmiennictwa, pozwala na zebranie faktów z życia, które templariusz może po prostu zapomnieć. Służba Stwórcy wymaga poświęceń, ale czasami warto się zabezpieczyć.
Miał nadzieje, że pozwoli mu to w przyszłości na odtworzeniu wspomnień, które może utracić. Właśnie dlatego ten twardy notes, był dla niego największym skarbem, zaraz po wierze w Stwórce i Zakonie.
Co jakiś czas wychylał się zza talerza i notesu, by rozejrzeć się po sali. Jego wzrok ponoć działa niczym piorun, który uderza brutalnie i pozbawia cię wszelkiej nadziei.
Marcus, Pięść Stwórcy. Duch, który krąży po Kręgu mając na wszystkich oko i stoi na straży, by działania w Twierdzy Kinloch przebiegały zgodnie z wszelkimi normami i zasadami.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam gdzie niesie się wiele głosów Sob Kwi 23, 2016 11:36 am

Alasdair Theirin, adept kręgu maginów, właśnie szedł do stołówki w celu zaspokojenia głodu. Kiedy miał już swój talerz z nałożonym jedzeniem, wzrokiem zaczął szukać miejsca, gdzie mógłby sobie spokojnie zjeść. Niestety nie mogłoby być tak dobrze. Wyjątkowo wszystkie miejsca były pozajmowane poza jednym stolikiem, przy którym zasiadał jeden templariusz. Alasdair znał go bardziej z widzenia. Zanim trafił do Kręgu, jak był dzieckiem, mógł widzieć tego templariusza na dworze Redcliffe. Tak właściwie to wiedział o tym, że Marcus pochodzi ze szlacheckiego rodu. Może ten ród nie był tak wspaniały jak królewska rodzina maga.
W każdym razie, Alasdair Theirin, postanowił zaszczyć swoją osobą Marcusa. Właśnie dlatego usiadł przy stoliku, na przeciwko niego.
- Za każdym razem ja Cię widzę to coś piszesz w notatniku. Pisarzem chcesz zostać czy co? - Zagaił coby nie nudzić się podczas jedzenia. Chociaż w zasadzie nie mógł zrezygnować z tej niewielkiej uszczypliwości w swoich słowach.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam gdzie niesie się wiele głosów Sob Kwi 23, 2016 8:48 pm

Dzisiejszego dnia jego umysł był zdominowany przez gniew, który to złośliwie towarzyszył mu od momentu, w którym podniósł się z łóżka. Nigdy nie był przesądny, ale zawsze dbał o to, by to właśnie prawa noga pierwsza napotkała zimny chłód kamiennej podłogi, niestety dziś tak się nie stało. Tak to już bywa, zwłaszcza gdy jakiś nędzny adept pozwolił sobie na uszczypliwe uwagi w jego kierunku. Już nie pamiętał tej szczurzej mordy, ale jedno jest pewne - powiedział o jedno słowo za dużo. Trzeba będzie go później stosownie ukarać. Takie sytuacje zdarzają się niemalże codziennie, ale nie każdy czaromiot jest na tyle kreatywny, by wyprowadzić go z równowagi.
- Templariusze nie mają w zwyczaju jeść z wami przy tym samym stole, magu. - W to ostatnie słowo wlał tyle jadu, że nawet najgroźniejszy wąż Thedas byłby pod wielkim wrażeniem. Na twarzy miał wymalowany gniew. Trzymał w łapach pełną miskę gorącego, paskudnego zakonnego żarcia. W zasadzie to nie było danie, to była mięsna papka, która niewiele różniła się od końcowego efektu trawienia. Gdy wypowiadał te słowa, znajdował się tuż za Alasdairem. Templariusze mieli to do siebie, że jakimś dziwacznym sposobem lubili wyrastać za magami jak grzyby po deszczu. Na szczęście to zjawisko było niepokojące dla głuchych, gdyż ten charakterystyczny dźwięk ocierających się płyt doskonale spisywał się jako swego rodzaju anty-zakonny alarm.
- Wątpię, by porucznik Marcus chciał być niepokojony przez nad wyraz ciekawskiego maga. - Tutaj posłużył się charakterystycznym dla swojej osoby tonem typowego służbisty. Nie ma co, byłby z niego idealny strażnik miejski, dla którego najważniejszym zadaniem jest zarzucenie łańcucha na kupiecki wóz stojący przed karczmą.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam gdzie niesie się wiele głosów Nie Kwi 24, 2016 11:28 am

Kiedy weszła do jadalni, wyglądała na wciąż śpiącą. Pomimo późnych godzin, wstała całkiem niedawno, a zawdzięczała to bardzo późnemu zakończeniu swojej warty. Nigdy nie przepadała za nocnymi obchodami. Wolała, kiedy coś w salach Wieży się działo, odbywały się lekcje lub treningi. Kiedy było cicho, zaczynała zbyt dużo myśleć na zbyt wiele nieprzyjemnych tematów. Dlatego teraz z ulgą powitała gwar w sali wypełnionej ludźmi. Odebrała grzecznie swoją porcję jedzenia i co chwila przecierając dłonią oczy, rozejrzała się. Znalazła wolne miejsce akurat obok dwóch osób i ruszyła w tamtą stronę akurat, by zobaczyć jak Varence stanął za magiem i coś powiedział. Kiedy się zbliżyła, dosłyszała drugie zdanie. Westchnęła w duchu i przybrała na twarzy lekki uśmiech.
- Witam szanownych panów - powiedziała pogodnie. - Panie poruczniku - skinęła głową w stronę Guerrina by oddać choć troszkę honory wyższemu randze. - Daj spokój Varence - spojrzała na drugiego templariusza pogodnie, przypomniawszy sobie jego imię. - Na sali i tak brakuje miejsca. Mogę? - ostatnie słowo skierowała do siedzących i wskazała na miejsce obok maga. Nie poczekała na odpowiedź i tylko usiadła zachowując odpowiedni odstęp. Wtedy przyjrzała się Alasdairowi i uniosła brwi. - Prawie jak spotkanie na szczycie - mruknęła pod nosem z dozą wesołości, którą natychmiast ukryła za ziewnięciem zakrytym dłonią.
Jako że często rozmawiała z magami w Kręgu, kojarzyła większość z nich. Bardzo zabawne jej się wydawało, że mag z królewską krwią zasiadł akurat przy stole z templariuszem z rodu arla. To mogłaby być ciekawa dyskusja. Sama Sky nie przepadała za Marcusem, chyba zbyt wiele słyszała o jego zamiłowaniu do sadyzmu. Dodatkowo jego spojrzenie wywoływało w niej chęć rzucenia w niego tym co akurat miała w dłoni. By nie poddać się temu uczuciu, zaczęła konsumpcję swojej papki mięsnej.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam gdzie niesie się wiele głosów Wto Kwi 26, 2016 3:06 pm

Ukryty za swoim notatnikiem, Marcus całkowicie oddał się pisaniu. Miał genialny pomysł, który musiał przelać na papier, a gdy już kończył tworzyć swoje notatki jakiś głos przerwał jego czynność.
Odruchowo zamknął gruby notes, który natychmiast obwiązał sznurkiem. Był dla niego skarbem i od jakiegoś czasu zastanawiał się, czy nie lepiej byłoby poprosić jakiegoś zaklinacza o związanie tego przedmiotu magią? Byłby idealnie zabezpieczony, ale sęk w tym, że Guerrin nie bardzo ufał maginom, a tym bardziej samym zaklęciom.
Podzielna uwaga umożliwiła mu wysłuchanie słów maga, który okazał się młodym i jeszcze niedoświadczonym adeptem. Marcus był zdziwiony, że taki jeszcze chłopiec posiadał w sobie tyle odwagi i pewności siebie. Niewielu byłoby w stanie podejść do niego, a co dopiero zacząć rozmowę od tak mało formalnego zdania, które było odrobinę nie na miejscu.
- Zważaj na swe słowa Adepcie - zaczął, a jego twardy, ale spokojny głos rozbrzmiał przy stole - czasami warto przemyśleć co się mówi i do kogo - dodał po chwili.
Nie spodziewał się, że zaraz zwykła rozmowa przerodzi się w dyskusje, a przy jego miejscu spoczynku znajdzie się tak wiele osób.
Słyszał, że Varence to templariusz o gorliwym sercu, który nader wszystko pragnie kontrolować magów. Rozumiał jego postępowanie, ale miało w sobie kilka wad, które mogą mu z czasem uniemożliwić efektywną współpracę z maginami Kręgu.
- Szanowny templariuszu Varence - zaczął kulturalnie, ale jego głos był tak samo silny jak zawsze, a intonacja sprawiała, że czasami ciężko było rozszyfrować czy ma zamiar kogoś pochwalić czy skarcić - spoufalanie się z magami to karygodne zachowanie, ale tworzenie z nimi pewnym więzi jest mile widziane, gdyż jesteśmy strażnikami, którzy ich bronią przed podszeptami demonów i zakazanymi drogami, które mogą sprowadzić na maga jedynie śmierć i nieszczęście. - młodemu adeptowi nieźle się udało bo znalazł się tak naprawdę między młotem, a kowadłem. Ciężka sytuacja jak na przed katorgą, ale miał nadzieje, że nie namiesza mu w głowie.
Plotka głosiła, że w miejscu,  w którym pojawi się jeden mag wyrasta kilku templariuszy, których żar sprawia, że muszą delikwenta otoczyć ciepłem i ochroną.
Tak było i też tym razem, gdyż zaraz przy stole pojawiła się kolejna osoba, która tym razem miała o wiele bardziej spokojne podejście do otaczających ją magów.
- Skylar Graydon - odpowiedział na jej przywitanie lekkim schyleniem głowy. Niezależnie od tego kim jest kobiet i jakim zawodem się para, to i tak powinno okazać się jej należyty szacunek.
- Oczywiście, spocznij gdzie tylko chcesz. - reakcja Marcusa była nadzwyczajnie szybka.


Ostatnio zmieniony przez Marcus Guerrin dnia Sro Maj 04, 2016 11:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam gdzie niesie się wiele głosów Wto Kwi 26, 2016 9:04 pm

Uniósł brwi kiedy tylko usłyszał jak jakiś podrzędny szlachcic, którego żadna dziewoja nie chciała i poszedł na templariusza, nazwał go Adeptem. Wprawdzie Alasdair przyzwyczaił się, że go tak tytułują w Wieży, jednakże nadal czuł się księciem. Teoretycznie został wydziedziczony ze swojego rodu tracąc wszelkie prawa i ewentualny majątek. Tak właściwie to wszystko było jedynie narzuconą doktryną Zakonu, który postanowił babrać się w polityce. Theirin już dawno wiedział, że Zakon to zwykła sekta, organizacja, która rządzi światem szerząc głupotę i ciemnotę pośród zwykłego ludu.
Kiedy tak patrzył na Marcusa czy Varence'a, znajdywał potwierdzenie swojego spojrzenia na świat.
- Oczywiście się zgadzam paniczu Guerrin. Jednakże fakt, iż wasz Zakon pozbawił mnie praw, majątku oraz wszelkich przynależności książęcych, nie oznacza to wcale, iż templariusz może na za dużo pozwalać. - Uśmiechnął się po tym jak najperfidniej tylko potrafił. Tak właściwie to nie był do końca perfidny uśmiech. Bardziej to była ironia skryta w urokliwości co w gruncie rzeczy sprawiało wrażenie perfidnego tryumfu.
Po chwili uśmiech zniknął z jego twarzy kiedy tylko zobaczył drugiego templariusza. Sam nie wiedział kogo by nie chciał tutaj widzieć. Pewnie najchętniej tych dwóch. Chyba będzie musiał iść na kolejną skargę do komendanta lub komutra, że jego poddani się zwyczajnie opieprzają w stołówce.
- Przynajmniej jeden mnie tytułował odpowiednio. Chciałem jednakże zauważyć, templariuszu, iż nie ma miejsca w stołówce. Z tego powodu, zwyczaje, mnie mało obchodzą, delikatnie mówiąc. - Odparł po czym sięgnął po jabłko i ugryzł je. Tak sobie jadł jabłko z obojętnością wymalowaną na twarzy i zdecydowanie nie mając zamiaru schodzić ze swojego miejsca, kiedy to pojawił się promyczek nadziei tej bandy templariuszy, czyli Skylar, na której widok, Alasdair pozwolił sobie na delikatny uśmiech.
- Również witam jedyną nadzieję zakonu szeregów templariuszy. - Powiedział całkiem szczerze do kobiety rzucając przy okazji znaczące spojrzenie w kierunku Marcusa jak i Varence'a.
- Oczywiście, proszę. Miejsca tutaj dostatek. Nie nazwałbym tego spotkaniem na szczycie. Po prostu miła i przyjemna wymiana poglądów między magiem a templariuszami. A propos... nie zastanawialiście się dlaczego magów trzymają w Wieżach, twierdzach, zamkach, lochach i tak dalej? - To pytanie skierował raczej do ogółu templariuszy zebranych przy stoliku. Postanowił chociaż przynajmniej dwie trzecie zebranych templariuszy, poruszyć do myślenia.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam gdzie niesie się wiele głosów Wto Kwi 26, 2016 9:48 pm

Powitał Skylar jedynie skinieniem głowy, gdy jego oczy zarejestrowały tę postać o dwóch wypukłych punktach, wiadomo gdzie. Nie przyglądał się jej zbyt uważnie, ba! Nawet na biust nie spojrzał, taki był z niego dobrze wychowany templariusz. Jedyne co mu wystarcza, to miłość od Stwórcy - oczywiście w jego wyobrażeniu, bo sam Stwórca może się na niego po prostu wypiąć - kto wie. Magia była w wieży wszechobecna, nawet ze strony zakonników, wszakże nikt siebie do końca nie znał, a jakimś dziwnym trafem każdy znał każdego z miana. To dopiero prawdziwe czary.
- Dać spokój? Och, nie sądzę. - Burknął do niej. - Ach! Mam nadzieję, że nie zapomniałaś o dokumentacji z zeszłego tygodnia dla komendanta, Skylar? - Uśmiechnął się do niej szyderczo. Co prawda Varence wątpił, by najwyższy łeb w Twierdzy Kinloch tracił czas na nudną papierkową robotę, która nic nie wnosi. Stos raportów i innych administracyjnych artefaktów był chyba tylko dla zasady. Mimo wszystko, obowiązek był więc trzeba się do niego stosować.
- Cóż, ostatnie splatanie więzi z magami okazało się dla mnie niezwykle... - Przerwał na moment, szukając dobrego słowa. - ... bolesne. Zakończyło się to skazą w papierach oraz przeniesieniem, poruczniku. - Odpowiedział Marcusowi, siląc się na klarowny, pozbawiony emocji ton. - Mag zdaje sobie sprawę z Pustki oraz widma zagrożenia jakie można tam znaleźć. To, że jesteśmy ich strażnikami, nie znaczy, że mamy zachowywać się jak przykładne mamusie, wycierające usta swych dzieci. - Ciągnął dalej. Tutaj już wkradł się drobny element gniewu, malutki ale jednak. Nie powinien się spierać z przełożonym, dlatego natychmiast ochłonął, nabrał powietrze w płuca. - Proszę wybaczyć, niepotrzebnie się uniosłem, poruczniku. - Dodał już spokojnie.
- W Kręgu wszyscy magowie są równi, więc sugerowałbym wreszcie zdjąć królewskie pantalony. - W ten właśnie sposób skomentował kwestię Alasdaira, traktującą o majątku, prawach i tego typu sprawach. Nigdy nie lubił, gdy magowie za bardzo się panoszyli ze swoim pochodzeniem, zwłaszcza gdy sam Varence był po prostu niewygodnym bachorem. To się chyba nazywało zazdrość. Cóż, nie zawsze da się odstąpić od prywatnych pobudek w swym fachu. To było typowe dla ludzi, ciekawe tylko czy krasnoludy i elfy robią to samo.
W końcu postanowił zająć miejsce przy stole, bo mięsna papka zaczynała powoli stygnąć. Usiadł wygodnie i zaczął rozkoszować się tym marnym żarciem. Nie zapomniał oczywiście o tym, by powiadomić wszystkich o smaku potrawy w postaci tego charakterystycznego grymasu na twarzy. Często zastanawiał się skąd pochodzi to mięso. Cóż, w wieży widział kiedyś jakiegoś kota, ostatnimi czasy w ogóle się nie pokazuje... Odpowiedź chyba nasuwa się sama.
- To chyba zrozumiałe. Wasze magiczne praktyki byłyby niczym strzał we własne kolano, gdybyście robili to w stodole pełnej siana. - Odparł, przełykając paskudny posiłek. Z każdym kolejnym kęsem, uświadamiał sobie, że mięso pomiota chyba byłoby lepsze od tego czegoś.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam gdzie niesie się wiele głosów Wto Kwi 26, 2016 11:15 pm

Uśmiechnęła się do maga, słysząc jego słowa. To powitanie tylko potwierdziło jej przypuszczenia, że wciąż magowie nie uważali jej za stereotypowego templariusza, a na tym jej zależało.
- Och Varence, oczywiście że nie zapomniałam, oddałam go na początku tego tygodnia - powiedziała, posyłając templariuszowi promienisty uśmiech ignorując jego złośliwy ton. Nienawidziła papierkowej roboty, ale zawsze starała się ten nieprzyjemny obowiązek wypełniać jak najszybciej.
Kontynuowała jedzenie swojej papki. Jakoś nigdy nie narzekała na posiłki w Twierdzy, zwłaszcza kiedy dawali mięso. U niej w domu takie rzeczy to był rarytas. Hodowane przez nich zwierzęta zazwyczaj szły na sprzedaż, z czego mogli potem kupić zapasy innych elementów swojej diety.
W trakcie tego przysłuchiwała się rozmowie, która oczywiście zeszła na znane tory. Przyznanie się do jakiś głębszych więzi z magiem przez Varence sprawiło, że zerknęła na niego, jakby chciała ujrzeć jakieś emocje na jego twarzy. Coś w jego tonie było wymuszone, ale nie skomentowała tego i tylko zanotowała pewne myśli w głowie.
- Ktoś tutaj nie miał chyba służby u dzieciaków - mruknęła żartobliwie i cicho, słysząc porównanie templariuszy do matek. Sama dawno nie dostała warty w części dla tych najmłodszych. Tak na prawdę to nie miałaby nic przeciwko temu. W nocy przynajmniej coś się dzieje, gdy dzieciakowi trzeba pomóc, albo uspokoić. Nie to co u tych najstarszych, gdzie chrapanie doprowadza ją do szału.
Temat jednak ciągnął się dalej. Padło zwyczajowe zagadnienie, dlaczego teraz oni wszyscy siedzą w tej ponurej Wieży na środku jeziora. Dla niej odpowiedź była dość oczywista, ale z tego co wiedziała to ile było templariuszy to tyle mogłoby być odpowiedzi.
- Takie miejsca w prawdzie trudniej rozwalić, ale idąc tym tokiem myślenia, to magowie powinni trenować na wolnym terenie na zewnątrz. [b] - odezwała się między kęsami. Mówiła spokojnie, tak jakby wiele razy już o tym mówiła i nie chciała się wymądrzać a tylko poinformować innych o czymś, o czym mają prawa nie wiedzieć. - [b] Chodzi o utrudnienia związane z dostaniem się do tego rodzaju miejsc oraz łatwość obrony tych, którzy są w środku. Nie chcemy przecież, by przerażeni magią ludzie nagle zaczęli szturm na Krąg, nie mówiąc już o nieprzyjacielskich wojskach. - Musiała niestety o tym wspomnieć. Magowie zawsze mieli spore znaczenie militarne. Miała jeszcze coś dodać, ale zmilkła i spojrzała na swój posiłek.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam gdzie niesie się wiele głosów Sob Maj 21, 2016 3:08 pm

Paniczu Guerrin. On nie był żadnym paniczem! Takich można spotkać w Orlais, a ci wymuskani bogacze nijak przypominali Marcusa, który był Fereldeńczykiem z krwi i kości.
- Chłopcze. - zaczął, a jego ton głosu był pouczający i mentorski. - Nie jestem żadnym paniczem, a templariuszem, który z dumą i pokorą chroni Thedas przed upadkiem. - dodał po chwili. Nawet na moment nie spuścił wzroku, a jego przytłaczające spojrzenie wbijało się z każdą sekundą, coraz głębiej w ciało maga.
- Z wiekiem zrozumiesz więcej i nabierzesz pokory. - ciężko było mówić o jakimś tryumfie magina nad porucznikiem, a wręcz przeciwnie. Wojownik Stwórcy uważał, że rozmawia po prostu z przepełnionym goryczą dzieciakiem, który ledwo wszedł w wiek dorosłości. Nie rozumiał, że jego dar jest również i przekleństwem.
Powinien być szczęśliwy, że miał okazje trafić akurat do Kinloch. Słyszał, że w Kirkwall jest zupełnie inaczej, a sami templariusze są potworami w stosunku do członków Kręgu. Marcus był demonem tylko gdy ktoś był podejrzany i zachowywał się nad wyraz dziwnie, ale też i w przypadku, gdy spotykał na swej drodze apostatę. Istotę, która wymaga poskromienia.
Marcus spojrzał ponownie na Varenca, a na jakiego twarzy pojawił się grymas, który chyba miał przypominać uśmiech. Najwidoczniej najlepiej mu to nie wychodziło, gdyż ciężko było wywnioskować, czy aby na pewno się uśmiecha.
- Dlatego trzeba znać umiar i wyznaczyć sobie granicę, której nie można nigdy przekroczyć. - odpowiedział na jego słowa, a jego celem chyba było pokrzepienie go na duchu i danie jakieś rady, która mogłaby pomóc mu w przyszłej karierze.
- Sęk w tym templariuszu Varence, że kwestią ochrony kogoś jest poznanie go. Pamiętam każdego maga, który nie podołał katordze, a ja musiałem zakończyć jego przyszłe życie pełne cierpienia i udręki. Pamiętam też wszystkich tych, którzy próbowali podążyć plugawą ścieżką, a ja musiałem im odebrać im tą możliwość. - dodał po chwili. Varence był młodszy od Marcusa i możliwe, że nie widział tyle ile Guerrin. Nie rozumiał, że łatwiej jest zabić kogoś kogo zdolności znasz, a jego postępowanie rozumiesz. Oczywiście, że dla niektórych trudem może być pozbawienie życia osoby, z którą zawarło się jakąś więź. Marcus rozumiał to w inny sposób, gdyż dla niego dawał on ludziom okazje to poznania Stwórcy. Uwalniał ich z tych kruchych i słabych ciał, które dręczone były przez demony.
- Adepcie. - chyba zignorował to, że ten młokos zwrócił mu wcześnie uwagę. Naprawdę nie obchodziło go, że nie pasuje mu to określenie. Taka była hierarchia w Kręgu, a chłopak albo mógł się dostosować, albo też i naskarżyć Komturowi. Tylko, że co by powiedział? Marcus Guerrin zwraca się do mnie jak powinien?
- Wieże istnieją po to by was chronić, ale i też dać okazje do kształcenia się i rozwijania swych zdolności. Wielu, którzy chcieliby się uczyć nie stać na taką możliwość, a my dajemy ją tylko tym, którzy posiadają w sobie magie. Chronimy was przed demonami, które czają się za Zasłoną, ale też i tymi, które pragną waszej śmierci w wioskach i miastach. To by było na tyle - Marcus spojrzał na swój talerz, który był już pusty. Wstał i schował swój twardy notes za uniform. - Niech i dzisiaj Stwórca wam sprzyja. - pożegnał się z nimi i wyszedł z sali.
z.t
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Wieża Kręgu] Tam gdzie niesie się wiele głosów Today at 3:07 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Wieża Kręgu] Tam gdzie niesie się wiele głosów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Twierdza Kinloch-