Dragon Age

Share
















[Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda? Sob Maj 07, 2016 11:23 am

MISTRZ GRY



I nadszedł czas, że po długiej tułaczce spocząłeś u bram podziemnego miasta. Dawna ostoja krasnoludzkiej chwały właśnie otwiera swe wrota. Czas doraźnie pokąsał dzieci skały, a wszystko to przez zuchwałych magów. Wiele lat temu istniało wiele krasnoludzkich miast. Wtedy to Kal-Shaok było stolicą, a Orzammar zaledwie domem górników i rzemieślników. Podczas wojny z Imperium Tevinter stolica została przeniesiona przez Garala do Orzammaru, w celu zwiększenia kontroli nad handlem. Sytuacja zdawała się stabilizować. Wtedy z nikąd przybyły mroczne pomioty. Thaigi padały jeden po drugim. W celu uniknięcia dalszych szkód zamknięto wejście na Głębokie Ścieżki. Kosztem był jednak kontakt z innymi krasnoludzkimi miastami i utrata wielkiej części dziedzictwa kulturowego.

Ów czas, krasnoludy przebierają krótkimi kończynami, przemierzając z lewej na prawą stronę. Obładowani żelastwem, artykułami spożywczymi i resztą bibelotów. Właśnie taki obraz ujrzałeś wchodząc tutaj. Część mniej zapracowanych niziołków nawet zwróciła na ciebie uwagę, lecz były to najzwyklejsze oględziny, bez większej ekscytacji. I sam zacząłeś zastanawiać się nad sensem przybycia, bowiem żaden krasnolud nie wpuści cię na słowo do głębokich ścieżek. Rzemieślnicy pracują pełną parą, żeby podziemne serce, bądź co bądź ledwo, ale ledwo biło. Zbrojne ramie pilnuje porządku, w tym oficjalnego przejścia wgłąb Ścieżek. Te małe pracusie nie pozwolą na zakłócenie ich porządku, tym bardziej przez człowieka, nieprzychylnie wyglądającego człowieka.

Stojąc na rozdrożu, centralnym punkcie Orzammaru, skąd można dotrzeć wszędzie, przypominasz sobie spisy ksiąg, które dotyczą powodu twej obecności pod ziemią.
Magistrzy, uważani za wyznawców Dawnego Boga ciszy, za pomocą magii krwi otworzyli bramy do Złotego Miasta i weszli do niego w fizycznej postaci. Według Zakonu andrastańskiego rezultaty tego były katastrofalne – miasto poczerniało, a magowie powrócili z niego jako spaczone potwory, pierwsze mroczne pomioty. Niedługo później pomioty zeszły do podziemia, gdzie – za sprawą przypadku lub umyślnie – odnalazły uwięzionego smoka i spaczyły go, przez co zamieniony został w pierwszego arcydemona. Pomioty rozmnożyły się i w wielkiej liczbie zaatakowały podziemne królestwa krasnoludów, zajmując Głębokie Ścieżki. Tak przedstawiają to lakoniczne pisma, lecz w kolejnych stuleciach rozmaite stronnictwa wykształciły na ten temat własne wersje wydarzeń, pasujące do ich poglądów, stąd nikt nie wie, gdzie leży prawda.

Zatem nasuwa się pytanie, w jaki sposób dotrzeć do Głębokich Ścieżek? Czy roztropnym byłoby otwarcie informować krasnoludy o celach wyprawy? Wszak wiemy, że temat plagi należy do grupy podwyższonego ryzyka, albowiem...

Mimo posiadania zaawansowanej technologii, krasnoludy zostały zmiażdżone przez mroczne pomioty, które najpierw zniszczyły odległe thaigi, a następnie zaczęły zajmować kolejne królestwa. Każdy ród szlachecki chciał bronić własnego thaigu, co doprowadziło do politycznego chaosu i utrudniało zorganizowanie jednomyślnej obrony. Zgromadzenie było tak pochłonięte wewnętrznymi sporami, że ostatecznie pomioty dostały się pod bramy Orzammaru. Aeducan z kasty wojowników niechętnie objął dowództwo nad armiami, prosząc o pomoc kastę górników w zawaleniu podziemnych przejść, kastę kowali o uzbrojenie, całkowicie ignorując przy tym Zgromadzenie i szlachciców. Ostatecznie udało mu się obronić Orzammar, jednak kosztem niezliczonych thaigów, za co niemal jednomyślnie został ogłoszony przez Zgromadzenie Patronem. Po pięćdziesięciu latach ocalały jedynie cztery krasnoludzkie królestwa – Orzammar, Kal-Sharok, Hormak i Gundaar. Ci, którzy przetrwali, osiągnęli to wyłącznie dzięki współpracy i porzuceniu większości Głębokich Ścieżek.


Krasnoludy są plotkarzami, wiedząc, którzy przedstawiciele społeczeństwa mówią najwięcej, można wydobyć niezbędne informacje, które umożliwią przedostanie się do Głębokich Ścieżek. Czasem należy posłużyć się monetą, sprytem, kłamstwem, żeby ziścić cel. Niekiedy jednak przychylność jest w stanie pomóc, zaspokajając naszą wiedzę o przeszłych wydarzeniach. Wszystko zależy od odpowiedniego wyczucia rozmówcy. I tak stoisz wciąż w centrum, skąd na prawo ścieżka prowadzi do karczmy, o czym świadczy wyryty kufel piwa na żeliwnych drzwiach. Po lewej stronie są stoiska kupców, kolejno: oręż, artykuły spożywcze i bibeloty, takie jak mapy, biżuteria, krasnoludzkie gadżety.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda? Sob Maj 07, 2016 1:33 pm


Podróż była wyjątkowo długa dla tevinterskiego maga. Południowe krajobrazy zwyczajnie go nudziły, a w połączeniu z niezbyt interesującą żeglugą do portu Jader, tworzyły prawdziwie irytującą mieszanke. Nie pomagał w tym stan imperialnego traktu, który na dalekim południu w większej części został już rozkradziony, zapewne służąc jako fundamenty czy kominki w plebejskich chatkach. Na samą myśl o tak bezmyślnym braku chociaż cienia chęci do utrzymania tego co Imperium ofiarowało tym prymitywnym plemionom, które teraz nazywały się "królestwem", twarz Quintusa krzywiła się w grymasie niezadowolenia. Na cale szczęście jego Drakoliszek, Aes, który imie otrzymał od koloru swoich łusek, sam potrafił sobie upolować jedzenie w czasie obozowania. Chłopi także nie zadawali zbędnych pytań, gdy za chleb i ryby ofiarował podwójna cene w miedzi, niż tą którą zazwyczaj otrzymują na targach.

Gdy ostatecznie pozostawił swojego podopiecznego w stajni przy bramie do Orzammaru, gdyż na Głębokich Ścieżkach byłby mniej użyteczny, sam udał się w głąb góry. Tylko raz w życiu miał okazje podziwiać krasnoludzkie osiedla, gdy wraz z ojcem udał się na rozmowy handlowe do ambasady dzieci kamienia, jednej z trzech znajdujacych się w Imperium. Ostatecznie, Orzammar i Imperium posiadali całkiem długą historie wzajemnej współpracy, szczególnie jeśli idzie o wspólną pomoc podczas Czwartej Plagii oraz handel lyrium, którego Tevinter był, jest i będzie najwiekszym importerem. Ostatecznie, krasnoludy w Tevinterze posiadają bardzo wiele praw, tworząc min. Ambassadorium służące jako doradcy samego Archona i Magisterium. Żaden nie jest zniewolony.

Quintus miał wielką nadzieje, że chociaż część krasnoludów pamięta skąd Orzammar otrzymuje większość swojego złota. Nie miał jednak zamiaru nagłaśniać sprawy zarówno o swoim pochodzeniu jak i planach, z drugiej strony będąc zbyt dumnym by zniżyć się do jakiegoś prymitywnego kłamstwa.

Troche czasu zajeło mu pochłonięcie ogromu majestatu, jaki spotkał go gdy dotarł do głównej hali Orzammaru. Od wielu tygodni brakowało mu uczucia siły, troche nadżartej przez czas, jednak wciąż obecnej w kamiennej budowli. Krasnoludzka forteca nie zawiodła jego oczekiwań.  Przelotnym spojrzeniem objął stoiska i kupców prezentujących swoje towary. Będzie musiał zaopatrzyć się w środki filtrujące wode i suche, lekkie pożywienie, oraz mapy i latarnie. Ale to dopiero gdy zdobędzie możliwość przejścia w Głębokie Ścieżki.

Tymczasem, skierował się w strone budynku oznaczonego znakiem kufla. Podróż była długa, a jakiś porządniejszy posiłek przyjmie z nieukrywaną wdzięcznością. Zanim jednak wszedł w jakikolwiek tłum, przesypał większość pieniędzy do osobnej sakwy, którą ukrył pod napiersnikiem i przeszywanicą. Nie miał ochoty irytować się ewentualnymi kieszonkowcami bardziej niż potrzeba, a ilość monet którą zostawił w łatwo dostępnym mieszku powinna wystarczyć na opłacenie posiłku i ewentualnego noclegu. Pokonał pare schodków dzielących go od żeliwnych drzwi i zdecydowanym ruchem dłoni utorował sobie drogę do wnętrza przybytku.

Plan był dość prosty. Rozpytać się wśród lokalnych na temat sytuacji w krasnoludzkiej twierdzy, następnie wykazać zainteresowanie zakupem lyrium, oczywiście "na boku". Krasnoludy dzielą się zazwyczaj na dwa rodzaje : honorowe, albo chciwe. Te drugie znają przynajmniej swoją cene, którą Quintus był gotowy zapłacić. To pewne że znajduje się w tak dużym osiedlu jakiś półswiatek, który nielegalnie wydobywał lyrium na własną rękę i zysk. A to oznaczało, że musiał mieć własne wejście na Głębokie Ścieżki.

Oczywiście jeśli okaże się, że potrzeba jest specjalisty predyspozycji Quintusa, to lepiej to zawsze załatwić legalnie. Ale wątpił, by miał takie szczęście.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda? Sob Maj 07, 2016 10:24 pm

MISTRZ GRY


Zanim dłoń spoczęła na powierzchni metalowej blachy, drzwi same rozstąpiły się przed magie, jakoby ktoś lub coś wiedziało o jego przybyciu. Takowy zbieg okoliczności mógł zainteresować przeciętnego człowieka, ale nie Tevinterczyka. Mocno podchmielony krasnolud z rudą brodą i rozpiętą koszulą właśnie wylatywał z lokalu za lewe interesy, o czym mogło świadczyć zdanie jednego z karczmarzy "żebym cię więcej tutaj nie wiedział, plugawy oszuście. Zmiataj do kurzowiska, gdzie twoje miejsce!". Z gracją, jak na pijanego rudzielca, wyminął wyższego osobnika, lądując gdzieś nieopodal karczmy w głównym holu. Droga była wolna, zapach chmielu i biesiadna muzyka nawoływały wędrowca do środka.

Gwar, smród i interesy, z tym właściwie spotkał się Quintus wewnątrz. Siedząc przy barze mógł obserwować, jak niziołki dysputują na temat fatalnej pozycji Orzammaru lub szerzącej się przestępczości, której centrum zlokalizowane jest w kurzowisku. Z koeli inna grupa wolała śmiać się do sprośnych żartów, które biły w urodziwą jak na krasnoludkę niewiastę. Barman co rychlej zapytał o trunek, więc naturalnie należało go posiąść. Piwo z miodem i niespodziewany podarek w postaci kiszonych ogórków były miłą odmianą losu. Niestety za ten rarytas należało zapłacić aż 5 srebrników. Quintus wiedział, że przepłaca, lecz lepiej dla niego, aby nie prowokować barmana. W końcu to on jest tutaj obcym.

Czas płynął powoli, tak samo jak sączone piwo. Było dobre, ale ciemne i mocne, czyli takie, do jakiego magin nie był przyzwyczajony. Naturalnie nie umknęło to barmanowi, dlatego spytał oschle o upodobania smakowe gościa. W geście grzeczności nie wypadało narzekać na trunek, dlatego zastosowano bardziej wymijającą odpowiedź, która pozwoliła na zawiązanie dialogu. Pomimo wielu starań, na same słowo lyrium, karczmarz zmiażdżył człowieka wzrokiem. Gromowładne spojrzenie prawie roztrzaskało sztywną mimikę krasnoluda. Quintus myślał, że lada chwila skończy, jak ten rudzielec. Fortunnie tak się nie stało, karczmarz zakończył rozmowę i dał jasno do zrozumienia, iż czas w gospodzie minął, gdyż poprosił o zapłatę.  

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda? Sob Maj 07, 2016 11:19 pm

To był pierwszy i ostatni raz kiedy Quintus próbował być "miły". W tym momencie rzeczywiście wydawało mu się to idiotycznym pomysłem, biorąc pod uwagę sposób w jaki podchodził do rozmów z innymi rozumnymi humanoidami. Przynajmniej był pewien, że takie próby są nic nie warte.
Quintus nie był jakimś pyszałkowatym, wychudzonym mieszkańcem bibliotek w długich szatach, jak wielu wyobrażało sobie maginów. W połączeniu z pancerzem i dość solidną, zadbaną budową ciała zwieńczoną głową o pociągłej twarzy z wyraźnie odznaczającymi się ostrymi rysami sprawiał wrażenie osoby odpowiednio doświadczonej przez życie. Sam wygląd był jednak tylko jednym z wielu elementów. Zdecydowane, niemalże władcze spojrzenie oczu o kolorze lodu w żadnym momencie nie ustępowało krasnoludzkiemu "zmiażdżeniu". Rzeczywiście, nie ukrywał się z faktem że piwo średnio mu pasowało. Nie miał takiej potrzeby. Opanowanym ruchem podniósł się z zbyt niskiego siedziska i położył na blacie dokładną ilość srebra jaką życzył sobie gospodarz. Nie był to jednak gest przestraszonego człowieka, ale spokojny gest któremu towarzyszył nieukrywany zirytowany grymas.

Wtedy też ostatni raz obdarował karczmarza spojrzeniem, tracąc całe zainteresowanie jego karłowatą, brodatą osobą. Spojrzał raz jeszcze na zgromadzonych gości, gdy sam zdecydowanym, lecz pozbawionym pośpiechu krokiem skierował się ponownie na zewnątrz.

Duma, to słowo było esencją osoby Quintusa, która w połączeniu z gestem, wzrokiem jak i samą fizycznością tworzyło swoistą miasmę dominacji wokół tevinterczyka. Nie wyglądał na osoba która lęka się podejmować kroki, unika konfrontacji czy oczekuje aż los podrzuci mu odpowiedź pod nogi. Jeśli tego wymagać będzie sytuacja, najpewniej sam utoruje sobie drogę do Głebokich Ścieżek. Tymczasem jednak, skierował swoje kroki w kierunku kurzowiska. Mentalnie przygotował się na kolejną fale irytacji, w przypadku gdyby jacyś niezbyt rozsądni krasnoludowie próbowali go napaść. Preferował pozostać zwyczajnie czujnym, i uniknąć bycia w gorszej pozycji.

Chyba że cokolwiek wcześniej uchwyci jego uwage.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda? Nie Maj 08, 2016 11:26 pm

MISTRZ GRY



Za żeliwnymi drzwiami znowu powiało spokojem. Uszy mogły odpocząć od chamskiego gwaru niziołków, którzy nie operują subtelną mową. Spotkanie w karczmie dobiegło końca. Nie można tego nazwać pozytywnym rozwiązaniem problemu, albowiem tevinterski mag spalił się na panewce. Wejście do obcego miejsca i raptowna próba zaczepienia barmana w sprawie nielegalnych dostaw lyrium, to istny irracjonalizm. Krasnoludy to specyficzne jednostki i należy obchodzić się z nimi ostrożnie. Leciwe zagadanie, powolne balansowanie po przyjemnych tematach, zyskanie ich sympatii bądź zaufania i przejście na odpowiedni temat. Chociaż są łasi na złoto, to ciężko byłoby znaleźć kogoś, kto bez poznania rozmówcy wprowadziłby go do głębokich ścieżek lub udzielił informacji odnośnie dostaw lyrium.

Odpływający gwar męskich krzyków stopniowo przeinacza się w handlową nutkę tych pracowitych pobratymców. Znowu słychać szepty targujących się handlarzy i stukot zmęczonych tragarzy. Wtedy Quintus postanowił, iż najlepiej byłoby udać się do kurzowiska. Kurzowisko to stara część miasta pełna ruin i slumsów, gdzie mieszkają bezkastowcy i przestępcy. Czy roztropnym było zmierzać właśnie tam? Obcy aż prosi się o kłopoty. Rzadkością jest, aby same krasnoludy zapuszczały się do kurzowiska. Patologia i degeneraci bytują w tych ruinach.
Z każdym krokiem był coraz bliżej, aż poczuł, że coś chwyta go za dłoń. Raptownie odwrócił się przerażony, lecz po chwili zrozumiał, iż przypływ emocji był nieuzasadniony. Osobą, która zainteresowała się magiem jest rudy krasnolud, którego jakiś czas temu wyrzucono z karczmy. Chwiejnie pociąga za rękaw i rzecze.
- Ciebie też wyrzucili? Sukinsyny, psia mać! Ale się nie martw, się panie. Jak chcesz się napić to są inne miejsca. Nie każdy musi siedzieć w tej budzie dla snobów. Hej!

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda? Pon Maj 09, 2016 8:17 pm

Wciąż zastanawiał się dlaczego akurat skierował się od razu do barmana - osoby z którą się w karczmie nie rozmawia. Przecież takie miejsca są pełne klienteli, zarówno lokalnej jak i przyjezdnej, która o wiele szybciej zaryzykuje rozmowe, niż ktoś posiadający stały biznes. Własnie te myśli na moment pozbawiły go uwagi, czym się nie przejął ponieważ do kurzowiska był jeszcze kawałek - oceniając po bramie obsadzonej przez straż, zapewne.

Gdy tylko poczuł dotyk poruszający jego opancerzoną dłoń w jego sercu pojawiło się raczej zaniepokojenie niż przerażenie a wuczony refleks i umiejętności zareagowały szybciej niż myśl, a raczej powinny. Ostatecznie, nie jeden raz ktoś próbował zrobić mu krzywde w ten czy inny sposób podczas gdy przebywał w Tevinterze. Wtedy to właśnie nauczył się licznych chwytów, dźwigni i innych ciosów, przydatnych w walce w zwarciu. Tym razem jednak miał na tyle zajęty umysł irytacją nad przeszłym wydarzeniem, że zdążył powstrzymać stalową rękawice przed zatrzaśnięciem się wokół nadgarstka krasnoluda.

Wysłuchując jego słów, zmarszczył jedynie czoło i nos. Krasnolud z pewnością nie należał do obywateli wysokiego sortu. Nie ukrywał oceniającego spojrzenia, kiedy sprawdził całą postać rudobrodego w poszukiwaniu ewentualnych broni, znaków badź interesujących symboli, a także ogólnie oceniajac jego ewentualne predyspozycje fizyczne.
Wyczekał, dziękując swojej wyuczonej dyscyplinie za poświecone jej lata, dzięki czemu utrzymał maske spokoju, zanim odezwał się swoim niskim, pozbawionym jakiejkowiek melodii głosie. - Nie ufam osobom bez imienia. - Odpowiedział sucho, pozwalajac na moment dla krasnoluda by sie przedstawił. O ile to uczynił, odezwał się niemal zaraz. - Jakie lokale masz na myśli? -
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda? Pon Maj 16, 2016 11:57 pm

MISTRZ GRY



Naiwność jest błogosławieństwem głupich. Nie ufał nikomu. Czujny, spięty z wytężonymi zmysłami, doszukuje się podpuchy ze strony pijanego rudzielca. Świńska półtusza mierzy niewiele, nawet jak na krasnoluda. Jest niski i przygruby. Odstający brzuszek wypina się do przodu, dominując nad średnio rozbudowaną klatką piersiową. Ubrany w najzwyklejsze łachy, mianowicie nosi skórzane spodnie z kilkoma łatami oraz na wpół rozpięta koszulę, która odkrywa kilka tatuaży na klatce piersiowej. Z twarzy przypomina dziada, bowiem zarost sunie się od uszu, aż po szyję. Naturalny, rudy włos zaczyna lśnić w wyższych partiach. Fryzura prosta, krótka z toną klejącego końcówki łoju. Krasnolud nie należy do tych, którzy o siebie dbają, to widać na pierwszy rzut. Mimo tego jest pozytywnie nastawiony do przybysza, nawet jeśli ten zdaje się być arogancki i najwyraźniej nieprzystosowany do pertraktacji z ludźmi skały.
- Tadek jestem! - krzyknął, kończąc siarczystym czkaniem pijackiej czkawki. Naturalnie wystawił niezbyt czystą dłoń w geście powitania, licząc, iż człowiek odwzajemni się tym samym.
- Lokale?! - parsknął prześmiewczo - No rzesz! Takiego agenta, to żem tutaj nie widział. Jak się wie, gdzie szukać, to można i się dobrze nadoić za małe pieniądze. Ale nie tutaj, nie w głównym holu. Pewnie ci się nie spodoba, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. W slamsach zawsze znajdzie się kapka czegoś palącego.


Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda? Wto Maj 17, 2016 3:48 pm

Tadek. Rodziciele musieli mieć okropnie prymitywne poczucie humoru jeśli to oni wybrali mu to imie, w przeciwnym wypadku krasnolud mógł nie brać słów Quintusa na poważnie. Tevinterczyk miał wrażenie, że grymas irytacji i niezadowolenia nie opuści jego twarzy do czasu gdy wkroczy na Głębokie Ścieżki i znów będzie sam w spokoju. Krasnolud cuchnął, ale czego innego mógł się spodziewać po slumsach? Tak czy inaczej, póki co nie miał zamiaru wypuszać z ręki karty którą był rudobrody, jakkolwiek dzika ona by była.
Wyciągnął opancerzoną dłoń i uścisnął prawice krasnoluda. Lokalni długobrodzi byli inni niż ci których spotykał w Imperium. Prawdopodobnie ze względu na odległość od centrum szczytu kulturowego, jakim był Tevinter. Co prawda, Orzammar i Imperium miało historie długiego i owocnego sojuszu handlowego, jak i momentami militarnego. Miasto krasnoludzkie było najprawdopodobniej jedynym miejscem, gdzie tevinterczyk mógł czuc się w miare swobodnie. Zwykły tevinterczyk, oczywiście. Quintus nie miał zamiaru ukrywać tego kim jest, równocześnie zbytnio się z tym nie obnosząc jak ozdobą. Kłamstwo to broń tchórzy i słabeuszy.
-Zatem, Tadku. Prowadźcie. - Odpowiedział krótko i sucho. Wciąż nie ufał krasnoludowi, ale zawsze lepiej być za plecami przynęty, niż przed nią.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda? Wto Maj 24, 2016 10:06 pm

MISTRZ GRY



Aprobata ze strony tewinterskiego czarownika sprawiła, że tutejszy mieszczuch ochoczo zareagował na wieści, iż przyszło mu zająć się kimś obcym. Jak to mawiają krasnoludy, zabrał dupę w troki i ruszył przed siebie, nie zwracając uwagi czy towarzysz za nim podążył czy też nie. Szedł chwiejnym, lecz mimo to pewnym krokiem. Od czasu do czasu zarzucało nim na boki, to zawsze kroczył względnie obraną trasą. Resztki zdrowego rozsądku lub swego rodzaju niewładność spowodowana zbyt dużą ilością spożytych trunków spowodowały, że Tadek odwrócił się za siebie. Czyżby stracił towarzysza? Otóż jego oczom dane było ujrzeć, jak z dzielnicy handlowej, na łapu capu, pędzi kolejny nieznany mu osobnik. Lekko rozmazany obraz utrudniał rozpoznanie sylwetki, a tym bardziej rasy czy płci delikwenta. Widział wyłącznie, iż ów ciemno odziany ktoś przystopował przed Quintusem. Ponadto oddalił się dostatecznie daleko, ażeby być w stanie cokolwiek usłyszeć. Zlepki gestów rozmawiających przeskakiwały z lewa na prawo. Tadek poczuł, że traci nad sobą kontrolę. Wszelkie złe siły narastały w nim, o czym mógł świadczyć solidny burak na twarzy oraz popędzające go krople potu z czoła. Quintus, pomimo dysputy ze swym sługa, który właśnie odnalazł pana po załatwieniu podrzędnych spraw, widzi, jak snujący się pod murem krasnolud oddaje resztki spienionej wydzieliny. Paw sunie się pełnym strumieniem, tworząc kałużę cuchnących resztek i sfermentowanej kiszonki. Rudy niziołek zbiera się po niefortunnym ekscesie, o czym świadczy nawołujące machanie. Z dali słychać także liczne słówka, których celem jest pospieszenie maga oraz (prawdopodobnie) jego nowego towarzysza.


Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda? Wto Maj 24, 2016 11:09 pm

Droga do Orzammaru była długa i męcząca, ale musiał się tam dostać, aby spotkać się z Quintusem. Cyran nie był pewien czy uda mu się bezpiecznie dotrzeć do celu, lecz Stwórca, lub jakiś inny bóg, najwyraźniej spojrzał na niego przychylnym okiem. Tevinterskiego szlachcica spotkał w momencie, kiedy ten planował wyprawę do Głębokich Ścieżek. Na całe szczęście, bowiem panicz Quintus właśnie miał dać się oszukać na złocie przez tutejszych, szczwanych kupców. Jednakże problem został rozwikłany dzięki wprawnej interwencji elfa i dłuższej rozmowie polegającej na przekrzykiwaniu się cenami, uwagami dotyczącymi produktów oraz ich właściwej ceny rynkowej. Po dobiciu targu Cyran wziął towary z uśmiechem i odwrócił się tylko po to by zobaczyć, że jego pan znika w oddali idąc za jakimś zataczającym się karłem, który z takiej odległości przypominał raczej włochatą, toczącą się kulę. Westchnąwszy głośno poprawił uchwyt na tobołach i pobiegł w ich kierunku.

Stosunkowo szybko dogonił Quintusa, co kosztowało go nieco wysiłku. Wyrównując oddech skłonił się z szacunkiem swojemu nowemu panu przy okazji dyskretnie ocierając pot z czoła.
- Wszystko zakupione, panie, jesteśmy gotowi do drogi. Mimo wszystko troska o wasze zdrowie i życie oraz uczucie powinności oddanego sługi waszego rodu nakazuje mi jeszcze raz próbować odwieść was od tego pomysłu. - Po tych słowach wyprostował się na tyle, na ile pozwalał mu niesiony bagaż. - Czy nie ma innego sposobu, mój panie? - Zapytał z nutą nadziei w głosie.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda? Sro Maj 25, 2016 8:49 pm

Jeśli był zaskoczony, z pewnością nie odbiło się to na mowie jego ciała. Quintus poświęcił rudobrodemu krasnoludowi chwile swojej uwagi, zanim przeniósł spojrzenie na elfa. Skinął mu oszczędnie głową, gdy poinformował go na temat kwestii zapasów i zakupów. Doskonale, zaoszczedziło to z pewnością Quintusowi czasu i nerwów.

Skrzywił się delikatnie, gdy usłyszał pytanie. Oczywiście, do sługi odzywał się swobodnie w ojczystej mowie Tevene. - Nie jesteś tu by wątpić w moje cele, Cyranie. Sposobów jest wiele.  Jednak tutaj z pewnością znajdę choć część odpowiedzi. Nie zamartwiaj się zbytnio, nie mam w planach oddalać się zbyt głeboko od samych Ścieżek. - Skinął krótko na krasnoluda, wskazując go elfowi. - Nie chce używać imienia Domu i naruszać ewentualnych relacji Orzammaru z Tevinterem, nieważne jak dobre są na ten moment. Z tego powodu będziemy musieli znaleść inne, mniej oficjalne wejście. To będzie twoim głównym zadaniem. Nie mam nerwów do rozmowy z lokalnymi brodaczami. Różnią się zbytnio od tych, mieszkających pod Tevinterem. -
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda? Sro Maj 25, 2016 9:28 pm

Grymas Quintusa nie uszedł uwadze bystrym oczom elfa. Nie był zadowolony z jego pytania, ale Cyran musiał je zadać. Quintus niestety uparł się jak osioł, jeśli wierzyć słowom jego matki miał to od dziecka. Przydatna cecha, ale czasami mogła doprowadzić do zguby. Sługa miał nadzieję, że mag rzeczywiście nie ma zamiaru zbaczać z wydeptanych i w miarę doglądanych ścieżek. Mimo wszystko odczuwał wewnętrzny niepokój. Stwórca dostatecznie mu pobłogosławił pozwalając dotrzeć na miejsce bezpiecznie, wolałby więc nie nadwyrężać jego dobrej woli. Niestety, jak pan każe, sługa musi.

Cyran pokiwał głową. - Rozumiem, panie. - Odparł usłużnie spoglądając po chwili na krasnoluda, który wyjmował resztki wymiocin z własnej brody. - Ej tam, mości krasnoludzie, potrzebujecie pomocy? Wody może? Jeżeli zaś wszystko w porządku, to prowadźcie dalej. Jak bowiem wszyscy wiemy, czas to pieniądz!. - Podkreślił ostatnie słowo unosząc palec wskazujący ku górze i uśmiechając się przyjaźnie do brodacza, przy okazji idąc w jego kierunku. W myślach zaś zaklął szpetnie. Bardzo by się to podobało matce Quintusa, oczywiście w odpowiednich okolicznościach przyrody, czyli w alkowie. Swoją drogą fascynujące było to, że tak dystyngowana kobieta ma tak bezecne upodobanie, ale cóż, znał gorsze, niestety. Nie było to jednakże teraz istotne, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że pijany w sztok obdartus ma ich oprowadzić po jednym z najniebezpieczniejszych miejsc na tym świecie. Wyśmienicie, nic tylko już teraz podciąć sobie żyły, żeby oszczędzić późniejszych cierpień. Cyran miał więc nadzieję, że mag jest choć w połowie tak dobry jak mówiono. Inaczej będzie z nimi krucho. Elf już zaczynał tęsknić za swoimi codziennymi obowiązkami.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda? Pon Maj 30, 2016 11:22 pm

MISTRZ GRY


- Hyyyt... hyt, hyyyt... - dobiegało wesoło, chociaż niezbyt pozytywnie we wróżbie gdzieś z przodu. A potem nastało nagle zaśmianie się, wręcz złowróżbny rechot - Hehe, nie! Panie! Idź pan. Wody? Wódy, jeno to literówka - jakby zakrytymi bielmem oczyma, które dziwnie schowane były za delikatnie napuchniętymi od skurczów i napadów gorąca na twarzy powiekami, spojrzał na swojego rozmówcę, lecz jakby nie przywiązując do niego większej wagi, brnął dalej, ciężko stąpając jak prawdziwy krasnolud, maszerujący do boju. Albo ku gospodzie, jak w tym też i przypadku.

Jak dotąd tunele nie pokazywały zbyt wielu przechodniów, by wyjść pod wysokim, kamiennym łukiem na taras z dwóch stron otoczony kolumnami, wychodzącymi na płaskie schody, prowadzące na niższą kondygnację, gdzie paliło się wiele pochodni i kamiennych czar, wypełnionych ciemnymi bryłami, które trzaskały pokrzepiająco, w tym niezbyt głośnym miejscu - po bokach, wśród drzwiczek w ścianach i okrągłych w nich otworach, przechadzały się niskie, krępe postacie, zazwyczaj w prostych ubraniach i o smutnych z reguły twarzach krasnoludów, którzy byli kurzalcami. Raz czy dwa wyrwał się głośniejszy okrzyk gdzieś echem odbijający się od ścian - Hono. Witamy w Przedsionku Wyklętego, psia jucha go cholerna mać, ot co! Chodźcie, tu jest ten lokal, ha! Lokal! Lokal, co takiego porządnego w Kurzowisku znaleźć niemożliwe - zachęcał Tadek wypychając klatkę do przodu, jakby znów zamiar miał śpiewać w hyyycie - starodawnym dialekcie krasnoludzkich kurzalców, ale jedynie postąpił chwiejnie do przodu. Quintus i Cyran po chwili zrozumieli, że był to jego sposób na chód, który pokazać miał dumę i pewność siebie przed pobratymcami, którzy mogli na nich spojrzeć. Idąc dalej tym otoczonym kolumnami tarasem dojść można było do tunelu, który częściowo przysłonięty był przez spory kamień, w którym ktoś zamontował drzwi, a zza których widać było złoty blask światła. Nad drzwiami przybito wyjątkowo symetryczną i widocznie nową tabliczkę z czymś, co przypominało krzywą kreskę z kulką na końcu - Przedsionek Wyklętego, herbu Złoty Smok. Czego Ci trzeba, przywoływaczu snów? Jeśli to jest w Kurzowisku, to tu to znajdziesz - powiedział, co chciał, po czym hytnął delikatnie do jednej z tych kamiennych czar, podsycając ogień, który buchnął do góry. Do tej pory nikt nie zwracał na nich większej uwagi.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda? Sro Cze 01, 2016 2:32 pm

Pozwolił prowadzić swojemu elfiemu towarzyszowi, podążając w odmierzonej odległości półtora kroku za Nim i krasnoludem. Kostur miarowo uderzał kamień posadzki, w czasie gdy tevinterczyk powoli opanował grymas niezadowolenia na swojej twarzy. Obecność Cyrana oznaczało, że jednak nie udało mu się do końca pozostać niezauważonym ze swoją podróżą. Podejrzewał że rodzina będzie poinformowana, jednak nie że podejmie kroki. Z drugiej strony, nigdy nie miał nic do ukrycia. Niech matka wie, gdzie się znajduje. Piąty syn był dla Niej ważny dlatego, że był Trzecim i Ostatnim maginem tego pokolenia Tilani. Po drodze poinformował Cyrana o swoich celach, oczywiście swobodnie rozmawiając w Tevene. Znał tego niewolnika na tyle, by mu zaufać. Zresztą, przebył prawie całe znane Thedas tylko po to, by "pomóc" Quintusowi. To świadczyło wiele o lojalności.
Pozwolił zatem, by to elf zajął się rozmową z plebsem, w czasie gdy on pozostawał czujny na ewentualne zagrożenia i pułapki. W miejscu takim jak Kurzowisko, ostrożności nigdy za wiele.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda? Czw Cze 02, 2016 12:29 am

Elf szedł za krasnoludem bacznie przyglądając się mijanej okolicy. Po części interesowała go krasnoludzka architektura, ale w większej mierze po prostu wolał pozostawać czujnym. Strzeżonego Stwórca strzeże, jak powiadali wierzący. W końcu pijana beczułka z nogami zaprowadziła ich do jakiejś tutejszej speluny. Dla miejscowych zaś pewnie był to najlepszy lokal jaki w życiu widzieli, nie podważał więc pochwalnych słów brodacza. Jeśli splunięcie do czary wywołało u Cyrana obrzydzenie, to w żaden sposób tego nie pokazał. Uśmiechnął się tylko do ich przewodnika i podszedł bliżej usłyszawszy ostatnie słowa krasnoluda. - To interesujące, co mówicie, brodaty przyjacielu. Ba! Świetnie się nawet składa, bo mój pan pragnie ubić interes. Jeśli mniemam tutaj zaś nie brakuje osób interesu, skoro to najlepszy lokal w Kurzowisku, prawda? - Uśmiechnął się jeszcze raz, tym razem bardzo przyjacielsko. Po chwili zaczął wypytywać krasnoluda o nieważne drobiazgi dotyczące miejscowego napitku, jadła i zwyczajów. Był na tyle blisko swojego rozmówcy, iż jednocześnie wtrącał między zdaniami szepty zawierające jego prawdziwe pytania do krasnoludzkiego przewodnika.
- Interesuje nas lyrium. Mój pan chce ubić interes. Z kim warto o tym porozmawiać? Poleć dobrze, a tobie też nie poskąpimy monet. - Wyszeptał Cyran między pytaniem o pieczeń z bryłkowca, a ulubione gry hazardowe tutejszych. Cały czas się uśmiechał, mniej lub bardziej przyjaźnie. Dokładnie obserwował także mimikę oraz zachowanie krasnoluda. Jeśli brodacz postanowi skłamać, nie mogło to ujść jego uwadze, inaczej sprowadzi na siebie gniew Quintusa, a dobrze wiedział, że magów lepiej nie złościć.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda? Today at 3:06 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Orzammar i Głębokie Ścieżki] Gdzie leży prawda?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Pozostałe tereny-