Dragon Age

Share














[Prywatna|Zamek Wysokoże] Łabędzi śpiew

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Zamek Wysokoże] Łabędzi śpiew Pon Maj 09, 2016 1:04 pm

Chociaż w Fereldenie wrzało coraz mocniej, to jednak Teyrnir Wysokoża pozostawał niewzruszony. Jak głaz, o który rozbijają się wzburzone fale. Spokój ten nie był jednak spowodowany pewnością siebie i niezachwianym hartem ducha, a niestety zwykłym tchórzostwem. Tak, Ardal Cousland się bał. O wiele rzeczy, o swoje ziemie, o swoje pozostałe przy życiu dzieci, o to co je czeka w przyszłości, o samą przyszłość, tak bliską a tak wielce niewiadomą. Bał się o to tak bardzo, że postanowił przybrać całkowicie bierną postawę i zejść z kart historii w cień z nadziei, że wszystko co się ma wydarzyć, ominie go i jego rodzinę. Że pozostaną w tym miejscu niewzruszeni. Że chociaż cały świat się zawali, oni będą trwać nadal.
Niestety nie tak to działa i Teryn Ardal to wiedział. Mógł to ukrywać, mógł nawet negować, ale prawdy nie dało się ukryć tak, jakby sobie tego życzył. Co więcej, wiedziały o tym także jego pozostałe przy życiu dzieci. Marisa oraz Biafra mieli młode serca, pełne wiary i hartu, którym nie w smak były decyzje ojca. Zwłaszcza Biafrze, który teraz jako ostatni z męskiej linii potomków, był jedynym dziedzicem Wysokoża. Wielokrotnie chciał podejmować pewne decyzje, które sprawiłyby, że Teyrnir z powrotem wchodziłby na ścieżkę polityczną, a nie był tylko cmentarzyskiem, na którym powoli każdy z nich umierał. Niestety jego ojciec był innego zdania i większość jego pracy szła na marne.
Bifara postanowił zatem raz a dobrze rozwiązać tę sprawę z ojcem. Dzisiejsza wieczerza była ku temu doskonałym miejscem oraz czasem. Każde z nich powie w końcu to, co leży im na sercu i być może osiągną tak upragniony konsensus.

Wszystko było gotowe, dania przygotowane, służba w gotowości. Biafra siedział przy stole z kielichem z winem w dłoni i wpatrzony w jeden punkt rozmyślał o wielu sprawach. Wiele zależy od tej kolacji i liczył na to, że uda mu się to, co zaplanował. W końcu jemu przede wszystkim zależało na Wysokożu i Fereldenie. Musiał przekonać ojca do zmiany stanowiska. Byli zbyt istotni w polityce kraju, aby po prostu bezczynnie przyglądać się temu, co się tu działo.
Czekał.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Wysokoże] Łabędzi śpiew Pon Maj 09, 2016 11:18 pm

Od śmierci najstarszych braci Marisy minęło tyle czasu, a na zamku panowała ta sama atmosfera przygnębienia i rozpaczy. Tylko, że ich stratę opłakiwali wszyscy, a teraz jedynie teyrn pozostawał w żałobie. Jednocześnie popadł w paranoję i za wszelką cenę starał się bronić pozostałe swoje dzieci przed światem. Biafra wyrwał się z pułapki, udając się za księżniczką do Orlais, a Marisa... Cóż, swoich wycieczek przejściem dla służby nie robiła z nudów. Teraz znowu wróciła na zamek, gdzie cały czas panowała ta sama gęsta atmosfera. W Fereldenie już się słyszało o oporze przeciwko Orlezjanom, a w Wysokożu nadal cisza. Ludzie tracili już nadzieję, że teyrn Ardel przyłączy się do buntu. Stracili też wiarę, że ochroni ich przed okupantami. Zamykając się w zamku, dał oprawcom ciche pozwolenie na sianie terroru w Wysokożu.
Tego wieczora podczas posiłku trzeba było to zmienić. Musieli w końcu przekonać ojca do walki, a nie siedzenia i ciągłego rozdrapywania ran, które już dawno powinny się zaleczyć. Cały dzień czekała na ten moment, a nie mogąc usiąść w jednym miejscu miotała się po całym zamku. Dopilnowała pracy kucharek, to znów pojawiała się w bibliotece, żeby w końcu wywiało ją na plac ćwiczeń, gdzie do późna ćwiczyła. Kiedy przypomniała sobie o planowanej kolacji, szybko pognała do komnaty. Odświeżyła się oraz przebrała, po czym zeszła do refektarza. Tam już siedział dziedzic Wysokoża, Biafra.
- Witaj bracie - powiedziała, uśmiechając się przy tym. Chwilę stała w przejściu, by po chwili zająć miejsce na przeciwko niego.
- Więc... Jaki masz plan?
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Wysokoże] Łabędzi śpiew Wto Maj 10, 2016 7:32 pm

MISTRZ GRY


Marisa nie zdążyła otrzymać odpowiedzi, gdyż drzwi rozwarły się, a do jadalni wkroczył ich ojciec.
Skóra zapadała się w głąb policzków, usta robiły się węższe - oczy bardziej zamglone, a ich obwód ciemniał z każdym wschodem słońca. Teyrn Ardal był cieniem człowieka, który jeszcze całkiem niedawno stawiał czynny opór Orlezjanom, który nie bał się sprzeciwić cesarstwu nawet wtedy, gdy jemu samemu groziło śmiertelne niebezpieczeństwo. Wróg podświadomie wycelował jednak w najczulszy punkt wojownika, jakim byli jego najbliżsi. Wojna zawsze zabiera ze sobą wiele istnień, a tyle śmierci w komnatach jednego zamku było czymś, czego nie zdzierżyła wbrew wszelkim pozorom silna psychika weterana wojennego, jakim w oczach własnych dzieci może i teyrn Cousland nie był.
- Dobry wieczór - głuche pozdrowienie odbiło się echem od kamiennych ścian komnaty.
Oczy - jak zawsze nieobecne. Dokładnie tak, jakby lustrowały wspomnienia, które nigdy już nie powrócą do ubolewającego szlachcica.
- Jesteście jacyś niemrawi. Czyżby coś się stało? - mężczyzna usiadł powoli przy stole, rozejrzał się po zastawionym suto blacie i w końcu wypełnił stojący obok puchar do połowy winem. - Wasza matka z siostrami nie zejdą na wieczerzę?

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Wysokoże] Łabędzi śpiew Pią Maj 13, 2016 10:44 am

Biafra wrócił do rzeczywistości, gdy tylko w komnacie pojawiła się jego siostra.
- Ach, Mariso - podniósł się z miejsca i skinął jej głową na powitanie. - Bezpośrednia jak zawsze. Ciebie także dobrze widzieć.
Poczekał, aż zajęła miejsce, a potem samemu usiadł z powrotem na swój fotel. Spojrzał na nią, na jego twarzy gościł delikatny, pogodny wręcz uśmiech. Nie zdążył jednak odpowiedzieć, gdyż na miejscu zjawił się ich ojciec. Powitał go tak samo uprzejmie jak zrobił to w przypadku siostry i gdy już cała trójka zajęła swoje miejsca, zdecydował się ponownie otworzyć usta i zabrać głos.
- Jestem tak samo zaskoczony jak ty, ojcze - oznajmił spokojnym tonem, odpowiadając na pytanie Ardala. - Być może nie są głodne, albo najzwyczajniej potrzebują czasu dla siebie i dołączą do nas później. Poślę jednak kogoś, byśmy mogli się upewnić, czy wszystko jest w porządku.
Biafra szybkim ruchem ręki przywołał do siebie jednego ze służących i wydał mu konkretne polecenie. Ten z kolei spojrzał na niego, skinął nieznacznie głową i równym, aczkolwiek powolnym krokiem opuścił salę.
- Jak twoje kolana ojcze? - zapytał Biafra. - Maści z Antivy pomogły? Co prawda dostałem zapewnienie jeżeli chodzi o ich skuteczność, ale sam wiesz jacy są ci książęta kupieccy. Powiedzą wszystko co chce się usłyszeć, aby tylko sprzedać swój produkt. Aczkolwiek mam szczerą nadzieję, że ból chociaż trochę zelżał.
Spojrzał na ojca, potem zaś wzrok przeniósł na Marisę.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Wysokoże] Łabędzi śpiew Pią Maj 13, 2016 8:11 pm

- Nie zawsze jest czas, żeby ukrywać prawdziwe intencje za maską. - Tym jednym zdaniem Marisa próbowała ostrzec Biafrę przed plotkami, które chodzą w społeczności fereldeńskiej szlachty. Wiedziała, że zrozumie, bo ten spędził trochę czasu wśród Orlezjan. Miała jeszcze coś dodać, ale wtedy do jadalni wszedł ich ojciec, który z dnia na dzień wyglądał coraz gorzej. Rozpacz sprawiała, że powoli się rozpadał, tracił chęć do życia. Kiedyś postrzegany jako wielki wojownik, a teraz... jedynie człowiek, którym gardzą jego wrogowie.
- Witaj, ojcze. Nic się nie stało. - Marisa uśmiechnęła się lekko, chociaż w głębi duszy zaczynała lekceważyć swojego ojca. Uważała, że własne uczucia względem rodziny przekłada nad dobro kraju, który należało ratować.
- Nie znam powodu, dla którego nie zeszły na wieczerzę i mam nadzieję ojcze, że czujesz się już lepiej. - kolejne puste frazesy. Swojego czasu martwiła się o swojego rodzica, teraz już mniej. Była coraz bardziej zirytowana tym wiecznie pustym spojrzeniem ojca, za każdym razem ledwie powstrzymywała się od rozpoczynania z nim kłótni, tak samo miała teraz. Irytacja w niej narastała, ale wtedy pochwyciła spojrzenie Biafry. Czas zacząć działać, dziś skończy się okres bezczynności. Skinęła lekko głową, trzeba zaczynać.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Wysokoże] Łabędzi śpiew Nie Maj 15, 2016 11:01 pm

MISTRZ GRY


- Ech! Ani lepiej, ani gorzej! - teyrn machnął ręką, jakby odganiał natrętnego owada. - To już nie te lata, gdy skakało się, jak kozica i toczyło konne walki. Stawy mi skrzypią, a kości jęczą za każdym razem, gdy coś dźwigam. Najwidoczniej stare ciało potrzebuje już spoczynku - mężczyzna niby się zaśmiał, ale w jego głosie pobrzmiewała gorycz.
Był pewien krótki czas, gdy teyrna postrzegała swojego męża o myśli samobójcze. Zaraz po ogromnej stracie dla rodziny zdawało się, że Ardal myślał, iż wymordowano ją całą, że tylko on ostał się spośród wszystkich Couslandów, że nie dostrzegał swojej żony, ani dzieci, które przeżyły wojnę.
Leniwym ruchem uniósł kielich do ust i upił zeń solidny łyk, rozglądając się po suto zastawionym stole.
- Cóż, ich strata - nawiązał do swej żony i pozostałych córek. - Takie pyszności na stole, a one nie przyszły. Może postanowiły zjeść w swoich komnatach...? - zapytał niby siebie, sięgając po miseczkę polewki.
- Jak minął wam dzień?
Przez niebywałą hermetyczność, jaką w wysokożańskim zamku ustanowił Ardal, jego rodzina popadła w obrzydliwość rutyny. Niewiele było do roboty w czterech murach pałacowych, kiedy znało się każdy, najmniejszy nawet, ich zakamarek. Później to samo pytanie przy każdej kolejnej wieczerzy. I znów zmyślanie, aby tylko zapchać jakimiś słowy niezręczną ciszę wiszącą w powietrzu wokół ojca. Tak, złota klatka to chyba najlepsze określenie...

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Wysokoże] Łabędzi śpiew Pon Maj 16, 2016 11:23 am

- Nie snuj takich podłych myśli ojcze - w głosie Biafry zabrzmiała delikatna nuta troski. - Jeszcze wiele przed tobą, nie czas na takie rzeczy.
Mężczyzna sięgnął po kielich i upił łyk wina. Niezbyt duży, w porównaniu do picia ojca, jego wyglądało tak, jakby jedyne co zrobił to musnął wargami o taflę karmazynowego trunku. Sam kielich potrzymał w dłoni przez dłuższą chwilę, delikatnie nim kołysząc, zanim ostatecznie zdecydował się odłożyć go na miejsce i zabrać się za nakładanie sobie jedzenia na talerz. Skoro ojciec zaczął jeść, oznaczało to, że wieczerza się rozpoczęła i nie czekają na resztę rodziny. Co za tym idzie, nic nie stało na przeszkodzie, by Marisa oraz Biafra mogli zacząć jeść.
- Miło, że pytasz ojcze - odezwał się znów mężczyzna, gdy skończył przeżuwać kawałek mięsa. - Ot dzień jak co dzień. Większość czasu spędziłem na spisywaniu listów oraz przyglądaniu się sprawom, które potrzebują naszej uwagi. Zwykła papierkowa robota. Powinieneś ojcze wysłać mnie na uniwersytet, bym został uczonym i skrybą, niż rycerzem.
Biafra zaśmiał się delikatnie, spoglądając najpierw na Ardala, potem zaś wzrok przeniósł na swoją siostrę.
- A jak ty spędziłaś dzisiejszy dzień, Mariso? - w jego głosie zabrzmiała ciekawość. - Mam nadzieję, że zajęłaś się czymś o wiele bardziej interesującym, niż ja.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Wysokoże] Łabędzi śpiew Czw Maj 19, 2016 6:38 pm

Marisa bez słowa słuchała wywodu ojca, na temat jego samopoczucia. I jednocześnie żałowała, że ten waleczny człowiek, jakim kiedyś był odszedł wraz z innymi mężnymi z ich rodu.
- Nie mów tak ojcze. Pożyjesz jeszcze wiele lat. - Dołączyła do brata w pocieszaniu ojca, ale nie czuła większego przekonania w tym co mówiła. Marisa odsunęła kielich wina od siebie i nałożyła sobie na talerz, kiedy tylko głowa rodu to zrobiła. Przez chwilę zajmowała się jedzeniem, gdy Biafra opowiadał o swoim dniu. Kiedy tego słuchała, nie żałowała, że to on był starszy i zajmuje się tym wszystkim. Jednocześnie zastanawiała się co takiego robiła w ciągu dnia, co nie naraziłoby się na gniew ojca. O pomaganiu ludziom w mieście raczej nie miała co wspominać. Tylko usłyszałaby wyrzuty, że naraża się na niebezpieczeństwo. W końcu nadeszła jej kolej na opowieść o kończącym się dniu i o dziwo pytanie zadał Biafra, a nie ojciec. Wybrała lekko prowokującą odpowiedź, ale nie mijającą się z prawdą.
- Czytałam w bibliotece o podbojach Kalenhada pod okiem mistrza Bendela, a potem poszłam na plac i ćwiczyłam szermierkę z sir Markusem. - nie czekała na wrażenie wywołane swoją relacją. Żałowała tylko, że nie mogła wspomnieć o wizycie w mieście. Wiedziała, że będzie ona ostatnia. Orlezjanie nie zważali już na tytuły w tym mieście.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Wysokoże] Łabędzi śpiew Pon Maj 23, 2016 5:14 pm

MISTRZ GRY

- Och, takie dzieci to prawdziwy skarb! - teyrn Wysokoża zaśmiał się serdecznie i wziął do ust łyżkę polewki.
Jadł w milczeniu, słuchając tego, co mówi jego syn. Słysząc jednak słowo uniwersytet na jego twarz wstąpił cień. Wyprostował się i przetarł mokre usta kromką chleba.
- Najbliższy uniwersytet jest w Orlais, Biafro. Ani myślę oddawać cię wprost w paszczę wroga - po krótszej chwili na jego twarz znów wstąpił niepewny uśmiech. - No, ale trzeba przyznać, że rycerzem jesteś wcale nienagannym. Myślę że na koński grzbiet przynosi ci więcej satysfakcji, niż uczelniana katedra. Uwierz mi, to nic ciekawego tonąć co dzień w stosach dokumentów, narażać swoje bezpieczeństwo tylko po to, aby na końcu przedziwnej podróży zbadać ilość nóg jakiegoś niebezpiecznego owada, o którego istnieniu nikt nie zdaje sobie nawet sprawy - teyrn machnął ręką.
Mimo iż Ardal był mężczyzną o wysokiej pozycji w Fereldenie, cechowała go prostota właściwa staremu pokoleniu jego krajan. Mieszkańcy ziem na wschodzie Mroźnego Grzbietu nigdy specjalnie nie oddawali się nauce - w ich mniemaniu było to zajęcie dla zakonników i delikatnych Orlezjan. Sami Fereldeńczycy zdawali się jeszcze do końca nie wyrosnąć z epoki własnej plemienności, przydając swej kulturze surowości i prostoty, przez państwa Thedas o wyjątkowo wysoko rozwiniętym pożyciu (Orlais, Antiva, Nevarra), rozumianej jako najzwyklejszą ciemnotę.
Wtem Biafra zwrócił się bezpośrednio do swej siostry, a ich ojciec spojrzał na młodą kobietę wyczekująco.
- Sir Marcus to dobry człowiek, moje dziecko, choć nie wydaje mi się, że szermierka jest dobrym zajęciem dla panny twego pokroju. Niemniej, trudno mi negować samą naukę fechtunku, w końcu same Fereldenki też potrafiły zorganizować niejeden przewrót zbrojny - krótkie zaśmianie się. - Ostatnio zastanawiałem się z waszą, czy zamążpójście nie ustabilizowałoby twoich wojowniczych zapędów, droga córko. Dwadzieścia jeden lat to najwyższy czas, abyś założyła rodzinę, nie sądzisz? W samym Wysokożu jest wielu dostojnych panów, którzy z wielką chęcią pojęliby cię za żonę...
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Wysokoże] Łabędzi śpiew Czw Maj 26, 2016 10:34 am

Biafra wysłuchał słów ojca ze spokojem, a gdy Ardal zaczął mówić o Marisie i jej zamążpójściu, na jego twarzy pojawił się niewielki uśmiech. Och naiwny ojcze, jeśli myślisz, że Marisa jest taka jak reszta twoich córek.
- Nie sądzę, aby było cokolwiek lub żył ktokolwiek, kto byłby w stanie zahamować wojownicze zapędy Marisy, ojcze. Aczkolwiek przyznaję rację, że wiek już więcej niż odpowiedni, aby zacząć szukać dla mojej najdroższej siostry odpowiedniego kandydata. W Fereldenie wszak nie brakuje odpowiednich kandydatów.
Słowa te skierował zarówno do ojca, jak i do Marisy. Odpowiednim kandydatem na męża był oczywiście ten, który oferował najwięcej przydatnych Wysokożu rzeczy, kontaktów, wpływów, który po prostu był właściwym wyborem pod względem politycznym. Bo chociaż Marisa mogła sobie marzyć - jak każda młoda dziewczyna - o księciu na białym koniu, wielkiej miłości aż po grób, to jednak nie do końca tak działało. Książęta z rumakiem zdarzają się, owszem. Ale w większości przypadków nie mają niczego poza ładną buzią i koniem, próbując wkupić się w szlachetne rody, by żyć wygodnie.
Ci, którzy mają to czego trzeba, nie zawsze okazują się być dotkniętymi przez Stwórcę. Aczkolwiek ci, którzy patrzą jedynie na wygląd, nie otwierając się na resztę, nie patrzą daleko, skupiając się tylko na tym co jest teraz. Przecież każdy z nas w końcu będzie stary i zmarszczony.
- Masz już kogoś na oku, ojcze? - zapytał, może nieco bezpośrednio, ale w końcu, przebywał wśród rodziny.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Wysokoże] Łabędzi śpiew Pią Maj 27, 2016 11:03 pm

Kiedy temat rozmowy zaczął dotyczyć jej osoby zaczęła żałować, że nie pozostała w bibliotece by studiować coraz to grubsze księgi. Mogła też pozostać na placu ćwiczeń, aż padłaby na piasek nie mogąc się ruszyć ze zmęczenia. Wszystko było lepsze, niż słuchanie o tym, że powinna wyjść za mąż. Nie chciała tego robić, żaden mężczyzna nie chciałby mieć za żonę takiej osoby jak ona. Właściwie mogłaby studiować, gdyby tylko przyjmowali kobiety na uniwersytet, a może przyjmowali? W sumie nigdy się tym nie interesowała. Nie chciałaby iść na pewno do Zakonu, niektóre z ich nauk kłóciły się z jej postrzeganiem świata. Poza tym za bardzo był podporządkowany Orlais, a Marisa wierzyła, że Ferelden zostanie wyzwolony spod władzy Cesarstwa.
Czasem żałowała, że nie jest mężczyzną. Wydawało jej się, że wtedy będzie miała więcej swobody, że będzie mogła decydować o sobie, choć wcale tak nie było. Bycie szlachetnie urodzonym to coś więcej niż przywileje, wraz z błękitną krwią szły także obowiązki, o czym chciała zapomnieć. A obowiązkiem Marisy, jako arystokratki było wyjść za mąż, przed czym na razie broniła się rękami i nogami.
- Możliwe, że jest ich wielu. Jednak mało jest takich, którzy chcieliby, żeby jego żona władała mieczem lepiej od niego.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Wysokoże] Łabędzi śpiew Wto Maj 31, 2016 11:10 pm

MISTRZ GRY

- W zasadzie to... - teyrnowi nie dane było skończyć, gdyż jego córka weszła mu w słowo.
- Och, Mariso - Ardal uśmiechnął się dobrotliwie. - Albo nie doceniasz umiejętności fereldeńskich mężów, albo przeceniasz swoje...
- Albo jedno i drugie - dodał szybko, dopijając zawartość kielicha.
Chwilka ciszy, ażeby pan Wysokoża zdążył dojeść polewkę i skończyć kromkę chleba, po czym znów rzekł, sięgając tym razem po winogrono.
- Zasadniczo nie mam jeszcze nikogo na oku. Teyrn Gwaren próbował korespondować ze mną w tej sprawie. Owszem, jego syn wydaje się być człowiekiem honorowym i walecznym, aczkolwiek nie wyobrażam sobie, żeby moja córka miała wyprowadzać się na drugi koniec kraju. Arl Zachodnich Wzgórz również zapewne z wielką chęcią zeswatałby swego pierworodnego z Marisą, ale nie sądzę, by miał nam coś szczególnego do zaoferowania, a i o tym młodzianie nie słyszałem za wiele - mężczyzna poprawił się w krześle. - No i pozostaje sprawa okolicznych bannów - zarówno naszych wasali, jak i tych z Bannornu. Nie wyrażają żadnych chęci wprost; wiedzą zapewne, że musiałbym być doprawdy zdesperowany, ażeby wdawać swą córkę w jakikolwiek pomniejszy ród. Niemniej jednak mam wrażenie, że zacierają tylko ręce na naszą Marisę - teyrn łypnął na najstarszą córkę.
- A ty, Biafro? Sam jesteś w podobnej sytuacji. Twoi bracia byli dawno po ślubie, nim nas opuścili - wzmianka o dwóch najstarszych synach sprawiła, że w oczach teyrna zagościł cień żalu.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Wysokoże] Łabędzi śpiew Sro Cze 15, 2016 7:36 pm

- Gwaren jest daleko ojcze - rzucił w końcu Biafra - po co patrzeć za horyzont, kiedy wszystko co potrzebujemy znajduje się w zasięgu ręki.
Dał im - zwłaszcza ojcu - chwilę, by przetrawił jego słowa i zastanowił się nad tym, co ma na myśli. Według niego samego było to oczywiste, jednakże w ogólnym rozrachunku może wcale się takowe nie wydawało. Dlatego też po dłuższej przerwie podjął wątek znowu, by rozwiać wszelkie wątpliwości.
- Dziedzic Redcliffe dalej pozostaje bez żony ojcze. Któż lepiej poradzi sobie z energiczną duszą mojej ukochanej siostry, jak nie Rewarnir Guerrin we własnej osobie. Chłop jak dąb, zacny mąż, wierny honorowi i kodeksowi rycerskiemu. Oddany koronie. Idealny kandydat, gdy ktoś mnie pytał.

Uśmiechnął się do Marisy serdecznie, jakby uśmiech ten miał być potwierdzeniem jego słów i świadczyć o tym, że Rewarnir faktycznie jest tym, które powinno się brać pod uwagę, jako męża dla Marisy.
Kolejne pytanie ojca wyrwało mężczyznę z niewielkiej zadumy.
- Masz słuszność ojcze - rzucił kiwając twierdząco głową. - Couslandowie potrzebują synów, teraz bardziej niż kiedykolwiek. Sprawy kraju i Wysokoża zaprzątały mi głowę, aczkolwiek masz słuszność, czas bym zajął się także zakładaniem rodziny.

Mężczyzna uznał temat za wyczerpany bo też niczego więcej nie dodał, a tylko upił łyk winna i wziął parę kęsów jedzenia, które to nałożył sobie na talerz.
- Masz zamiar wybrać się na turniej ojcze? - zmienił temat.

Wieści o turnieju rycerskim w Gwaren były znane, wiele mówiło się na temat dzielnych mężów, którzy staną do walki o chwałę. Sam Biafra oczywiście rozważał udział w tym turnieju, jednakże przede wszystkim był ciekaw reakcji i stanowiska ojca w tej sprawie.


//uznałem, że wiedza o turnieju jest znana już podczas tej sesji, gdyż nie jest to nic na tyle istotnego (jeszcze), aby nie mogło się to znaleźć w tejże sesji//
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Wysokoże] Łabędzi śpiew Today at 9:21 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Zamek Wysokoże] Łabędzi śpiew

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Wysokoże-