Dragon Age

Share














[Prywatna|Zamek Redcliffe] Powiew codzienności

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Zamek Redcliffe] Powiew codzienności Wto Kwi 19, 2016 11:48 am

MISTRZ GRY


Powiew codzienności

Uczestnicy: Rewarnir Guerrin Czas na odpis: 48 h


- Zamek Redcliffe -

Słońce wstawało zza widnokręgu, kiedy Rewarnir dźwignął się z łóżka. Był pierwszy dzień tygodnia, a matka z rodzeństwem wyjechali na pewien czas do Denerim. Arla czekało wiele pracy, w której on, jego najstarszy syn, miał obowiązek mu pomóc.  Mężczyzna jak na razie wiedział tylko o spotkaniu z seneszalem, później przedstawianie budżetu rodu przez nadwornego rachmistrza. Raynold wspominał też coś o spotkaniu z kilkoma właścicielami ziemskimi, trudniących się hodowlą koni - Orlais wykazało zapotrzebowanie na te zwierzęta większe, niż kiedykolwiek wcześniej, a rasa Fereldeńska - mimo swego braku powabu - słynęła z wytrzymałości i dobrych predyspozycji bojowych, takich jak masa, wytrzymałość, czy po prostu buta, która płynęła w ich tętnicach razem z burgundowymi płynami.
Miednica już stała przy łóżku, kiedy Rewarnir przetarł zaspane oczy. Obok naczynia umiejscowionego na wysokim stołku spoczywały złożone w kostkę ręczniki. Dziedzic Redcliffe nie zdążył przystąpić do porannej toalety, gdy rozległo się pukanie do drzwi.
W progu stanął Nuall - młody przedstawiciel służby, dla którego rozwoju zawodowego szczęściem niebywałym okazał się brak miejsc dla zatrudnienia nowego stajennego. Trzymał oburącz tacę, na której spoczywały: kilka pajd świeżo wypieczonego, ciemnego chleba, kostka masła, słusznych rozmiarów kawałek szynki, gliniany kubek wypełniony zsiadłym mlekiem.
- Panie, wasz ojciec oczekuje was w swoich prywatnych komnatach - to rzekłszy, skłonił się, postawił na stole śniadanie i usunął się z pomieszczenia, cicho zamykając za sobą drzwi.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Redcliffe] Powiew codzienności Wto Kwi 19, 2016 1:36 pm

Rewarnir Guerrin przebudził się rześki i wypoczęty. Zdawałoby się, że tego dnia powstałby z łoża uśmiechnięty, lecz w rycerza uderzyła z impetem świadomość dzisiejszych obowiązków. Te niespodziewanie przyprowadziły ze sobą bolesne wspomnienia, od których posoka wrzała w tętnicach, tym samym podnosząc ciśnienie potężnego męża. Gwałtownym ruchem ręki odgarnął on pościel, a następnie wstał. Ponure myśli wymalowały na jego facjacie surową mimikę.
Zanim potomek Raynolda poczynił poranne czynności higieniczne, do środka izby wkroczył sługa, przynosząc strawę. Niebieskie spojrzenie pana skupiło się na postaci służącego. Ten, prócz podania jedzenia, przekazał słowo, na które Guerrin odpowiedział piorunującym spojrzeniem.
- „Wasz ojciec”? W mojej obecności będziesz poprawnie przywoływał na usta osobę arla Raynolda Guerrina, używając godnych zwrotów! - wyraził hardo naganę. - Twoja bezpośredniość jest rażąca. Popraw się, chłopcze. Liczę na to. - Zakończył wywód twardym umotywowaniem młodzika.
Odprowadził on wzrokiem Nualla wychodzącego z komnaty, przy okazji utrwalając w pamięci wyłowioną informację o słudze - być może wiedza o braku miejsca dla nowego stajennego okaże się przydatna w wypełnianiu dzisiejszych zadań.
Rewarnir spożył część posiłku, starannie przemył twarz oraz ręce, po czym przystąpił on do odziania się. Zakończywszy nakładania stroju, pasem rycerskim opierścienił biodra. Rycerz chwycił pochwę ze schowanym w jej wnętrzu mieczem, coby przypiąć ją o pas. Teraz był gotów na odwiedzenie swego ojca.
Pierworodny opuścił pokój. Szybkim krokiem zmierzał w kierunku siedziby arla. Dotarłszy na miejsce, zapukał w drzwi. Jeżeli otrzymałby on zaproszenie do wejścia, wkroczyłby do środka. Tam, powitawszy należycie pana i protektora Redliffe, rzekłby do niego:
- Jestem gotów na wypełnienie mych powinności.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Redcliffe] Powiew codzienności Wto Kwi 19, 2016 6:38 pm

MISTRZ GRY


Droga do komnat ojca nie należała do długich, toteż w pełni odziany, najedzony i rześki, jak poranek za oknem Rewarnir w miarę prędko przebywał prowadzące do niego korytarze. Po drodze mijał pstrokato ubranych orlezjan, zerkających na niego podejrzliwie. Oprócz straży rodowej, w zamku stacjonował również duży oddział kawalerów. Mieli być gwarancją tego, iż Redcliffe tak prędko nie wyjdzie spod supremacji cesarstwa. Dotarłszy do drzwi pokojów swego pana ojca, dziedzic Czerwonego Klifu chciał już zapukać, ale jego dłoń zawisła w powietrzu przed drewnem drzwi. Korytarz był pusty, toteż w ciszy można było usłyszeć ożywione głosy ze środka izby.
- To się nie godzi, monsieur Guerrin - orlezjański akcent seneszala Redcliffe był wyraźnie słyszalny, nawet przez bukowinę drzwi. - Ahrmia potrzebuje koni już tehraz!
- Uzgadnialiśmy to już jakiś czas temu, milordzie - w spokoju arla Redcliffe pobrzmiewała nuta groźby. - Konie zostaną przetransportowane wtedy, gdy Zaziemie będzie mogło zapewnić nową dostawę.
Rozmowa nie brzmiała na zakończoną. Pobrzmiewała w niej jedynie pauza, w której mógł wkroczyć Rewarnir. Chociaż korytarz był pusty, a jemu nie zawsze dane było uczestniczyć we wszystkich rozmowach jego ojca...

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Redcliffe] Powiew codzienności Sro Kwi 20, 2016 10:50 am

Pokusa podsłuchiwania rozmowy ojca z seneszalem, wystawiła sumienie rycerza na próbę. Ten, nawet się nie zastanawiając, porzucił ten niegodny pomysł, który wydawał mu się co najmniej niewłaściwy. Rewarnir nie był berbeciem, a podsłuchiwanie zdecydowanie należało do czynności typowo dziecięcych lub kobiecych. Prawy mężczyzna zdobywał informacje przez popełniony przez siebie wysiłek, patrząc wprost w oczy rozmówcy.
Rycerz głośno zapukawszy, ujął klamkę i wszedł do środka, zamykając za sobą drzwi. Krokiem ciężkim, lecz pewnym zmniejszył on dystans dzielący go od dyskutujących person. Szlachcic najpierw zamierzał przywitać się godnie z ojcem, bowiem to Raynold był panem lokalnych włości, autorytetem dla swego syna, a przede wszystkim zacnym człowiekiem, któremu należał się szacunek.
- Arlu Redcliffe, wezwałeś syna swego. - Rycerz pokłonił się nisko, dostojnie, a widok ten przypominał upadającą basztę. Rosły dziedzic tytułu arla przez krótką chwilę trwał w ukłonie. W końcu wyprostował się. Powrócił do dumnej postawy, niemalże stojąc na baczność.
- Witaj, milordzie. - Orlezjanina powitał lekkim gestem, skłaniając się nieznacznie przed postacią dostojnika cesarstwa.
- Jestem gotowy na dzisiejsze obowiązki. Jak mogę pomóc? - oznajmił surowym tonem. Rycerz spoglądał na rodziciela oczekująco.


Ostatnio zmieniony przez Rewarnir Guerrin dnia Czw Kwi 21, 2016 3:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Redcliffe] Powiew codzienności Czw Kwi 21, 2016 3:04 am

MISTRZ GRY


Arl Raynold siedział przy potężnym stole, gdy pozwolił Rewarnirowi na wejście do pomieszczenia. Seneszal Gaspard de la Roy stał przed nim z rękoma opartymi o blat; w chwili gdy dziedzic przestępował przez próg, wyprostował się i zmierzył go spojrzeniem.
Na sobie miał niebieski dublet i zielone pantalony, obie części garderoby przetykane złotą nicią. Twarz zdobiła mu pozłacana maska z odsłoniętymi ustami w kształcie przypominającym słońce.
Mężczyzna nie skomentował oschłego pozdrowienia Rewarnira, jedynie prychnął pod nosem na tę ostentacyjność, jednakowoż sam wiedział, jaki stosunek do jego rodaków mają politycznie i militarnie zdominowani Fereldeńczycy.
- Dzień dobry, Rewarnirze - arl przeczesał palcami brodę. - Daruj sobie, proszę, zbędne formalności. Jestem twoim ojcem - nie panem - Raynold nie miał nastroju do żartów - pomimo wczesnej pory powiedział to zmęczonym głosem.
- Właśnie rozmawialiśmy na temat zaopatrzenia zbrojowni. Wiesz coś może na temat ostatniej dostawy żelaza z Orzammaru?
Krasnoludzcy powierzchniowcy od pewnego czasu nie kontaktowali się z Redcliffe w sprawie wymiany handlowej, co mogło wydać się niepokojące.
- Może należałoby wystosować jakiś pathrol, ażeby sphrawdzić, czy kahrawanie nic się nie przythrafiło? - orlezjański akcent zabrzęczał w uszach Rewarnira, lecz wyzbyty był wszelkich negatywnych emocji - ot najzwyczajniejsze w świecie stwierdzenie faktu, tudzież propozycja.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Redcliffe] Powiew codzienności Czw Kwi 21, 2016 1:56 pm

Mężczyzna zamienił się w słuch, kiedy jego ojciec poruszył kwestię transportowanych towarów. Rewarnir niewiele wiedział o przypadku tejże konkretnej dostawy, więc przecząco pokiwał głową - miał on w zwyczaju milczeć, gdy nie posiadał wiedzy pozwalającej wypowiedzieć się rzeczowo na temat. Sama natura problemu była poważna, bowiem karawana wiozła żelazo przeznaczone do celów zbrojeniowych. Zapewne z metalu skorzystałyby siły cesarstwa, jak i rodowe jednostki, a jeżeli dedukcja szlachcica była słuszna, pozostawienie tego problemu samemu sobie doprowadziłoby do negatywnych konsekwencji, oddziałujących na obie strony konfliktu.
Pomysł seneszala Gasparda odwoływał się do pragmatycznych rozwiązań - wysłać orszak, sprawdzić teren, powrócić z utraconym budulcem lub złą nowiną. Rosły woj uśmiechnąłby się w geście przychylności wobec planu dostojnika, lecz ten przeklęty akcent skrzywił w niesmaku jego usta. Wciągnął on powietrze przez nos, odetchnął.
- Przyrychtowana lekka jazda najlepiej będzie się sprawować w pełnieniu patrolu - wysoko urodzony podjął się rozwiązania zaproponowanego przez Orlezjanina. - Takowy orszak prędko zbada trakt, a jeżeli odnajdzie trop karawany lub ją samą, w mig zareaguje. - Skończywszy wypowiedz, Rewarnir zbliżyłby się do stołu.
- Zanim zacznie się dochodzenie, pierw trza ustalić wytyczne - mówiąc, gestykulował wyłącznie potężną prawicą, zaś lewica spoczywała za plecami rycerza. Wprawiona w ruch ręka wzmacniała przekaz. - Ile dni minęło od terminu przybycia dostawy, ojcze? - zapytał rodziciela. - Na podstawie czasu możemy przewidzieć położenie wozów, w chwili odnalezienia ich śladów - tłumaczył hardym jak lawina górskich kamieni głosem. - Jeśli, niechaj Stwórca strzeże, mamy do czynienia z rozbójnikami, prawdopodobnie mają oni do dyspozycji dwa sposoby na oddalenie się od miejsca zbrodni. Przez trakt albo przez jezioro. Ładunek jest ciężki, więc nikczemnicy skorzystaliby z wozów albo przygotowali łodzie. -Zaprezentował rozmówcom obmyślony scenariusz, zakładając przy tym jego najgorszy przebieg. - Dla pewności możemy posłać wiadomość krasnoludom, coby wspomogli nas. W końcu nieudana transakcja przyniesie im straty. Odbiliby swymi poszukiwaczami na południe od przełęczy, zaś my badalibyśmy północną część traktu. Zaoszczędzilibyśmy czas, a tym samym środki przeznaczone na patrol.


Ostatnio zmieniony przez Rewarnir Guerrin dnia Czw Kwi 21, 2016 3:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Redcliffe] Powiew codzienności Czw Kwi 21, 2016 3:30 pm

MISTRZ GRY


Obaj mężczyźni słuchali cierpliwie wywodu Rewarnira.
- Jestem pod whrażeniem, milohrdzie - seneszal pokiwał z uznaniem głową, chociaż i tak zachował lekki sceptycyzm do wypowiedzi dziedzica Redcliffe.
Raynold zdawał się nie dosłyszeć wypowiedzi Orlezjanina.
- Myślę że ze wszystkimi tymi możliwościami musimy nieco poczekać. Zaopatruje nas kupiec powierzchniowy, więc jest uniezależniony po części od Orzammaru. Wysyłanie wiadomości bezpośrednio tam mijałoby się z celem. Nie ma ich też na tyle długo, żeby wysyłać specjalny orszak. Jeśli okaże się, że zwlekają zbyt długo, wtedy się z nimi skontaktujemy.
- Tak późno? - seneszal nagle ożył. - Milohrdzie, nasi kawalehrowie potrzebują tego żelaza już tehraz.
- Wiem, milordzie. Zdaję sobie sprawę z waszego zapotrzebowania, ale krasnoludy nie lubią, kiedy próbuje się je kontrolować. Zwłaszcza, jeśli doświadczonemu kupcowi na ręce patrzą długonogi, jak zwykli się o nas wyrażać. Niemniej trzeba będzie poinformować kwatermistrza, że dostawa nieco się opóźni. Niech przekaże informację do cechu.
- Nie do pomyślenia! To zaiste nie do pomyślenia! - seneszal znów wszedł arlowi w słowo - Myślę, że wasz syn mógłby się tym zająć. Wtedy moglibyśmy hrozprawić się z hresztą naszej dyskusji.
Raynold spojrzał wymownie na syna. Jego zmęczone oczy zdawały się mówić: „idź i załatw to, bo ten wariat nigdy nie da mi spokoju”.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Redcliffe] Powiew codzienności Czw Kwi 21, 2016 8:43 pm

Mężczyzna nadal zachowywał surową pozę, gdy w skupieniu rozważał każde usłyszane słowo. W pewnym momencie jego cierpliwość względem seneszala zmniejszyła się do takiego stopnia, że oczami wyobraźni widział siebie w trakcie wykonywania pożytecznej czynności rozbijania łba Orlezjanina o kant stołu. Jak on śmiał wchodzić w słowo Raynolda, jakim musiał być impertynenckim ścierwem, żeby wybijać z rytmu dumnego męża? Mordercze spojrzenie Rewarnira na krótką chwilę skupiło się na otworach w masce bydlęcia. Później rycerza otuliła beznamiętność, znów lustrował świat przez zmrużone oczy.
Senior rodu najwidoczniej grał na zwłokę, co w pełni rozumiał jego syn. Głód cesarskich pasożytów nie znał umiaru, dlatego nie dziwiła Rewarnira doza opieszałości rodziciela, poza tym problem z dostawą z całą pewnością był jednym z wielu na jego głowie.
- Zrozumiałem - rzucił krótko.
Lekko się skłonił w geście pożegnania, odwrócił się do wyjścia i szybkim krokiem opuścił komnatę. Przed wyruszeniem w drogę, postanowił wykonać parę rzeczy. Pierw odwiedził siedzibę kwatermistrza.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Redcliffe] Powiew codzienności Nie Kwi 24, 2016 12:36 pm

MISTRZ GRY


Seneszal wyczuł, jak Rewarnir gromi go wzrokiem. Odwrócił się więc do niego przodem i uniósł dumnie czoło do góry, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Wiedział, że jako urzędnik cesarski był na dworach fereldeńskich nietykalny, a jeśli choćby włos spadłby mu z głowy z powodu dziedzica Redcliffe, poważne konsekwencje mogłyby dotknąć nie tylko ród panujący w Czerwonych Klifach, ale i okoliczną ludność oraz podległych Guerrinom możnowładców. Pozą zdawał się prowokować młodego mężczyznę. Tak jakby godność seneszalska nie miała większej wagi przy tym, jak można oglądać upokorzenie całego arlowskiego rodu. Arl Raynold wyczuł gęstniejącą w pomieszczeniu atmosferę, więc postanowił przejąć inicjatywę:
- Dobrze, idź więc już.
Seneszal nie odwzajemnił ukłonu pożegnania, jedynie łypnął na Guerrina z góry.

Kwatermistrz sir Lyndar był mężczyzną słusznej postury, o idealnie łysej głowie i rzadkiej szczecinie na pucołowatych policzkach i potężnym podbródku. Żył dobrze z rodziną arla, był dobrym przyjacielem samego Raynolda. Razem uczestniczyli w wielu wyprawach zbrojnych, choć teraz tusza kwatermistrza nie wskazywała na to, iż kiedykolwiek był w stanie zamachnąć się mieczem, tudzież zmieścić się w płytową zbroję.
Lyndar był przyjacielem Guerrinów, zanim jeszcze Rewarnir przyszedł na świat, toteż nie bawił się w zbyteczne tytułu:
- Dzień dobry, Rewarnirze! - uniósł się zza biurka, stojącego w niedużej przybudówce obok magazynu.
Studiował właśnie opasłe księgi rozrachunkowe osób zaopatrujących spiżarnię włodarzy Czerwonych Klifów.
- Kolejna wojna idzie, że wstałeś z łóżka skoro świt? - zaśmiał się serdecznie.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Redcliffe] Powiew codzienności Pon Kwi 25, 2016 12:56 pm

Niewzruszona postawa rosłego Rewarnira, jak wysokie mury Czerwonych Klifów, wydawała się niedostępna maluczkim ludziom. Ponoć żadna moc nie zdołałaby zdobyć tychże fortyfikacji, zmuszona do użycia podstępu, skazana na nikczemne praktyki ujmujące na honorze zdobywców. Sir Lyndar natychmiast zdobył owe mury samą swoją obecnością, obrońcy otworzyli mu bramy. Szczery uśmiech pojawił się na twarzy Guerrina.
- Lyndarze, witaj! - po wysłowieniu przywitania, młodszy rycerz wystawił prawicę w geście dopełnienia powitania. - Kolejna? Wojna jeszcze trwa... - wyraził się niemal szeptem, coby słowo trafiło wyłącznie do uszów kwatermistrza. - Natomiast tobie humor dopisuje, cieszy mnie ten obraz niezmiernie - powiedział szczerze, lecz komplement zabrzmiał tak sucho, iże każdy Orlezjanin odebrałby to jak obrazę.
Przez chwilę miecznik nie mówił nic, upewniając się, że była dogodność na rozmowę w cztery oczy.
- Niebawem wyruszam poza mury twierdzy, Lyndarze. Przydzielono mi rozwiązanie sprawy karawany. Przybywam po radę, zarazem po informacje. Potrzebuję imienia kupca, krasnoluda powierzchniowego, którego wizyta opóźniła się. Proszę cię również o podanie mi, ile żelaza Redcliffe zamierzało kupić - prawił naturalnym dla siebie głosem - i za czyje pieniądze? - dopowiedział ciszej.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Redcliffe] Powiew codzienności Wto Maj 10, 2016 5:35 pm

MISTRZ GRY


Kwatermistrz zmarszczył krzaczaste brwi, gdy usłyszał, do jakiego zadania arl przydzielił swojego pierworodnego syna.
- Informowałem seneszala o zapotrzebowaniu na żelazo, ale nie spodziewałem się, w żadnym wypadku, że wyślą kogokolwiek tak szybko. Chociaż z drugiej strony Orlezjanie nie zwykli czekać na jakiekolwiek dostawy - prychnął. - Widać od razu, że te wypudrowane od stóp do głów lalusie dawno nie robiły interesów z krasnoludami - dodał z machnięciem dłoni.
- Jeśli rzeczywiście tak bardzo cię to interesuje, to kupiec nazywa się Dogal. Nie wiem, gdzie dokładnie powinieneś go szukać, ale Redcliffe i Orzammar połączone są zaledwie jednym szlakiem handlowym. Jeżeli ten krótkonóg nie postanowił zboczyć z traktu albo wypowiedzieć nam umowy, powinien być gdzieś tam. On albo jego truchło - mężczyzna odchrząknął nerwowo.
Faktem było, iż im dłużej trwała okupacja Orlezjan, tym więcej młodych, żądnych zemsty i przygód mobilizowało się do walki. Sami twierdzili, że zwalczają najeźdźców, lecz prawda była zupełnie inna. Nie było tu mowy o żadnym ruchu oporu czy też narodowowyzwoleńczych bojówkach. Poszczególne grupki nie miały ze sobą kontaktu, każda działała na własną rękę. Większość z nich napadała wszystkich podróżnych, darując sobie jedynie orszaki oznaczone herbami szanowanych fereldeńskich domów. Kupcy nie mogli czuć się bezpiecznie - mieli przy sobie pieniądze. A jeśli nie to, to przynajmniej towary, które można było spieniężyć i doposażyć się do dalszych rozbojów. Cała ta machina z roku na rok napędzała się coraz szybciej i nic jak na razie nie wskazywało na to, że miałaby wyhamować.
- Ile żelaza? Poczekaj, niech no spojrzę... - Lyndar przewrócił kilka kart opasłej księgi, którą uzupełniał, gdy Rewarnir wszedł do magazynu. - O, mam. Łącznie czterdzieści skrzyń w czterech dostawach. Dwadzieścia skrzyń żelaznych prętów pakowanych po dwadzieścia i tyleż skrzyń blach płatnerskich pakowanych po trzydzieści pięć. Gdyby ten cholerny handlarzyna uwinął się na czas, byłby w połowie drogi po drugą działkę, a nasze kuźnie mogłyby wznowić pracę. Okazuje się jednak, że jakimś dziwnym trafem brodaty liczygrosz przestał być łasy na pieniądze. A to dla niego wielka szkoda, w końcu dziewięć suwerenów piechotą nie chodzi. Koszty oczywiście pokrywane są przez kiesę Guerrinów - kwatermistrz spojrzał na Rewarnira z lekkim zażenowaniem. - Pan seneszal w całym swym dostojeństwie i dobroduszności obiecał za to chody u cesarza. Ja tam osobiście w to nie wierzę - znów machnięcie dłonią, połączone jednak tym razem z zamaszystym zamknięciem księgi.
Huk rozległ się po pomieszczeniu, ze stołu wzbił się lekki obłok kurzu i trocin.
- Wiesz co, czasem zastanawiam się, co skłania twojego ojca do aż takich ustępstw na rzecz tych zamaskowanych błaznów. Ty też masz zamiar ganiać za jakimś krasnalem tylko dlatego że kawalerom brakuje już żelaznych prętów w dupskach?
Po chwili ciszy mężczyzna westchnął i zwiesił ramiona. Prawdopodobnie dotarła do niego siła słów, które przed chwilą wyrzekł.
- Wybacz, Rewarnirze. Dobrze wiesz, że wasza rodzina jest mi najdroższa i tym ciężej przychodzi mi przyglądanie się, jak orlezjańskie urzędasy próbują wleźć na łeb twojemu ojcu. Cenię sobie tego człowieka i dumą jest dla mnie pracowanie dla Raynolda. Tym niemniej miałbym ochotę chwycić za miecz i strącić kilka orlezjańskich łbów - im dłużej mówił, tym jego słowa stawały się cichsze - ściany miały uszy. - No! Ale niestety, lata już nie te! - zaśmiał się gorzko.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Redcliffe] Powiew codzienności Pią Cze 03, 2016 7:50 pm

Słuchacz kwatermistrzowskiego wywodu skrzyżował ręce i zmrużył zmęczone oczy. Jego umysłowe tryby mozolnie rozpoczynały pracę, usłyszane słowa mielił rycerski intelekt. Mężczyzna w skupieniu wyłapywał w milczeniu najistotniejsze informacje. Czasami wzrok uciekał mu w górę, uprowadzony przez myśli.
Wzmianka o ustępliwości ojca wobec okupantów wzmocniła czujność Rewarnira, który ze spokojem przyjął dość śmiałe stwierdzenie. Lyndar był człowiekiem, który mógł sobie na to pozwolić i nie stracić przy tym łba. Pierworodny arla nie powiedział na głos swojego zdania, jeno w głowie samemu sobie przedstawił opinię: bezpośrednie akcje wymierzone przeciw agresorowi zakończyłyby się tragicznymi konsekwencjami. Olrezjanie nadal czujnie przypatrywali się ruchom pokonanym; wykorzystywali ich surowce, osłabiali z każdym dniem, kreowali uzależnienie Fereldenu od cesarstwa. Oni wyłącznie oczekiwali na nierozsądne decyzje.
Rewarnir westchnął, niezadowolony z pogrążania siebie w melancholii.
- Dziękuję, to wszystko - rzekł spokojnie. - Zawiadom proszę cech. Winni wiedzieć, co się dzieje. Tymczasem - do zobaczenia, kwatermistrzu! - Skłonił głowę na gest pożegnania i opuścił siedzibę przyjaciela rodu.
Rewarnir zamierzał zbadać sprawę żelaza, jednakże uświadomił sobie, że samowolka byłą grą nie wartą świeczki. Musiał porozmawiać z ojcem na osobności, aby przedstawić mu propozycję rozwiązania tego problemu. Ponownie udał się do komnaty ojca. Zapowiedział przybycie głośnym pukaniem do drzwi, a następnie wszedłby do środka, jeśli nic nie przeszkodziłoby mu w tym zamyśle.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Redcliffe] Powiew codzienności Czw Cze 23, 2016 8:57 pm

MISTRZ GRY


- Jak sobie życzysz. Bywaj - Lyndar westchnął jedynie i powrócił do wertowania księgi.
Tak naprawdę przez długi jeszcze czas nie mógł skoncentrować się na zawartości pożółkłych stronic - cały czas rozmyślał nad tym, jak bardzo obecny - chłodny i stoicki - Rewarnir różni się od dziecka, które znał jeszcze kilkanaście lat temu. Ten czas mknął tak prędko, a wiele obecnych szlacheckich dzieci już urodziło się w niewoli, nie wiedząc, jak długo przyjdzie im w niej jeszcze żyć.

- Proszę! - ojciec rzucił zza drzwi, kiedy tylko Rewarnir zapukał. - Wejść! - powtórzył, gdy drzwi jeszcze się nie rozwarły.
Wszedłszy do komnaty, Rewarnir mógł dostrzec swojego ojca, siedzącego za biurkiem tak samo, jak podczas rozmowy z seneszalem. Teraz jednak arl Redcliffe był ewidentnie zmęczony, przecierał bowiem palcami obolałe skronie.


Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Redcliffe] Powiew codzienności Today at 9:22 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Zamek Redcliffe] Powiew codzienności

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Redcliffe-