Dragon Age

Share
















[Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem Sob Maj 07, 2016 11:41 pm

Dwa mosiężne świeczniki leniwie oświetlały pokój. Świece zapalono dobre kilka godzin temu. Strużki rozpuszczonego wosku powoli spływały, z każdym pokonanym palcem gorące kropelki schładzały się, by znów przyjąć stałą, lecz kruchą formę. W ten sposób powstały maluczkie korytka, a wszystkie razem tworzyły abstrakcyjne kształty.
Słabe światło ujawniło meble w komnacie - łóżko, ustawiony obok niego kufer oraz stół z przesuniętym doń krzesłem. Muskularna postać siedziała na nim. Przestrzeń pomieściłaby cztery osoby bez towarzyszącego nim uczucia ciasnoty.
Na drewnianym krześle siedział Rewarnir. Opierał dłonie na grubym blacie stołu. Jego prawica, która trzymała pióro zamoczone w atramencie, rytmicznie wykonywała ruch. Mężczyzna w skupieniu przelewał słowa na papier, a zawarta w nich treść dotyczyła jutrzejszego pojedynku. Adresatem wiadomości był Raynold Guerrin.
Nadawca zrobił przerwę w pisaniu. Powstawszy z siedziska, rozciągnął się, grając na swych kościach melodią bogatą w trzaski i chrupnięcia. Po chwili skierował się on do okna. Otworzył je na oścież, aby wpuścić świeże powietrze do środka. Lekki podmuch powietrza wpłynął do wnętrza pomieszczenia, płomyki świec zatańczyły. Szlachcic wyjrzał przez okno.
Niebieskookie oczy spoglądały na okolicę otuloną nocną aurą. Gdzie nie sięgnąć wzorkiem - tam ciemność rozpościerała się niczym nieskończona kurtyna, która zasłaniała swą czernią widok. Gdzieniegdzie w oddali mężczyzna dostrzegał jasne punkciki. Bliżej - bowiem na dziedzińcu zamkowym - rozpalone łuczywa swym blaskiem pokonywały mrok.
Rewarnir, z poważną miną, wpatrywał się w gwiazdy. Zauważywszy coś, co go zadowoliło, powrócił do pisania. Okno pozostało otwarte.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem Nie Maj 08, 2016 1:49 am

Zapadający zmrok coraz silniej skrywał jaskółcze ubarwienia. Jej krewniacy od jakiegoś już czasu ułożyli się do snu. Chociaż dla jaskółki nie było raczej wielu – o ile jakichkolwiek – drapieżników na miejskim niebie, to pokarm w postaci ważek, much i innych insektów przestał krążyć nad wodami, zmuszając ptaki do przeczekania nocy.
Lot ptaka wywijanymi ścieżkami śledził ruch Rewarnira, który podążał ku zamkowi. Barczysty człek zniknął z oczu ptaka, gdy wszedł do wnętrza skalnej konstrukcji. Ptaszyna przez dłuższy czas musiała krążyć wokół budynków by wypatrzeć, w której to komnacie mógł się ugościć syn Guerrina.
Nie było to jednak wielkim problemem – szybowanie na wietrze było nieopisanie przyjemnym uczuciem, nadającym wiary w niezaprzeczalną wolność każdej jednostki. Tak brutalny jak i łatwy – oto był świat w fundamencie. Jednak jaskółka, jak szczur, człowiek czy prosiak, o ile są w stanie przetrwać nieokrzesane i bezpośrednie napierdalanie żywiołu życia, wówczas mają prawo wolności. Brak wolności jest śmiercią.
Dobrowolne więzy społeczności są czymś innym – tych wyzbycie się zawsze przychodzi z ceną. Czasem ogromną, tworząc zgorzknienie i samorosnące, ropiejące rany – nigdy nie zagojone.
Może to szczęście zmiennokształtnego, może głupota Rewarnira, lub żadne z tych – po stosunkowo niedługim czasie rycerz otworzył okno. Gwałtownym zwrotem ptaszyna zawęziła obszar lotu, uważnie obserwując tak człowieka, jak i jego otoczenie. Gdy tylko ten odszedł od okna, ptaszyna wzniosła się wyżej i przystąpiła do pikowania.
Okno pozostało otwarte, więc ptaszyna nie oszczędzała piór, śpiesząc się przed zamknięciem jej wejścia. Chwilę przed wlotem, rozpostarła skrzydła, nieco hamując prędkość. To, co się stało po przekroczeniu progu okna, to inna historia.
Skupiając się na swoich zdolnościach, Gukars postanowił zmienić swą formę, jeszcze na chwilę przed wylądowaniem na Rewarnirze. Szaman największą partię uczuć związanych z widokiem Rewarnira zdążył podporządkować sobie jeszcze gdy go śledził w jaskółczej skórze, toteż teraz przemawiała wyłącznie awarska dzikość, która szamanowi pozwoliła okiełznać magię. Z nauk duchów, latami odbierane, jedna była szczególna – nie opanujesz pierwotnej magii, o ile twój pierwotny instynkt nad nią nie zapanuje. Wpierw ptak zamknął oczy, świadomość Gukarsa oddała się pierwotnym emocjom. Niczym barwy świata dostrzegał emocje reprezentujące mu różne formy, ale w tym momencie nie było chwili na zastanowienie czy zwątpienie. Jeśli te się pojawią, wszystkie formy rozszarpią Gukarsa na strzępy, jak to było w pierwszej wizji, jeszcze szczeniackiego wtedy, szamana. Wkraczając w ten świat, syn gór musiał wywrzeć wyłącznie swą obecnością szacunek wszystkiego co napotka, a jednocześnie wiedzieć, czego tu szuka. Brązowa barwa, ciężko poruszająca się po ziemi. Zjednoczenie się ze znaną formą niedźwiedzia było dla Gukarsa naturalne.
Gdy otwierał oczy, świat miał widzieć już zupełnie inaczej niż jeszcze przed sekundą. Rozstawiając łapy, wpadłby na Rewarnira z impetem, który wcześniej stworzył w formie jaskółczej.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem Nie Maj 08, 2016 2:21 am

Chłodny wiatr gładził szorstką skórę Rewarnira. Ten kończył pisać wiadomość, której treść informowała pana Redcliffe o jutrzejszym pojedynku jego syna z Howe'em. Możni musieli wiedzieć, co się działo w ich domenach. Wieść - nieważne jak dobra czy zła - powinna się szybko rozchodzić, aby trafić do tych, którzy wiedzieli, co z nią uczynić. Rycerz zamierzał się już podpisać, lecz zupełnie niespodziewana sytuacja popchnęła go z krzesła - dosłownie.
Człowiek, całkowicie zaskoczony, został powalony przez ogromny ciężar, który pojawił się znikąd. Dwunożnego ogarnął szok i instynktowne przerażenie, albowiem jeśli coś znienacka zdolne było powalić chłopa rosłego jak dąb, oznaczało to błyskawiczną śmierć.
Śmieć jednak nie nadeszła, zamiast tego Guerrin miał okazję spojrzeć w jej oczy. W oczy maruchy, który przygwoździł człeka do ziemi. W cholerne bydlę: niedźwiedzia. Rycerz zadziałał natychmiast, prowadzony instynktem przetrwania. Myślenie w tym momencie nie istniało: wybuchł pożar działania, które miało zapewnić Rewarnirowi przeżycie.
Krew pompowała ogień do wszystkich kończyn powalonego. W jednej chwili jego serca przypominało dzwoń. Emanował gniewem, więc furię wyzwolił. Potężna prawica grzmotnęła wprost w niedźwiedzi nos.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem Nie Maj 08, 2016 2:53 am

Przygnieciony ciężarem bestii, woj zareagował nie inaczej niż się tego spodziewał Gukars. Cios wymierzony w pysk, poskutkował zaskomleniem bestii. Jednakże mimo wszystko, tak jak i w Rewarnirze wrzała krew, tak i na w pół dzikim człowieku po sromotnym ciosie ogień się wzniecił. Syn Guerrina pożar ogniem gasił.
Sierść szybko zjeżyła się na grzbiecie sytego niedźwiedzia, a po ciosie nos zaczął subtelnie drażnić zapach krwi. Gdy bestia doszła do siebie po krótkiej chwili, wzrok jej znów się uniósł i wyrównał z powalonym człowiekiem.  Wściekłość tylko z nich można było wyczytać. Niski warkot gniewu zwierzęcia rozszedł się po pomieszczeniu, pazury darły drewno podłogi, a ślina ociekająca po kłach wystawionych wprost ku twarzy człowieka gromadziła się w naturalnych zagłębieniach facjaty.
Kolejny atak jednak nie nastąpił. Niedźwiedź począł schodzić z człowieka, kierując się w kąt pomieszczenia. Bydlak nie omieszkał jednak, schodząc, tylną łapą przesunąć jeszcze o kawałek ciała rycerza, prezentując tym samym swą siłę.
Gdy znalazł się w rogu pomieszczenia, obok drzwi, oczyścił się całkowicie z gniewu. Zamknąwszy oczy, słyszał zbliżającą się straż. Ponownie wstąpił w świat duchów. Świadomość szamana opuściła brunatną plamę i przemykając między łapami i pazurami, odnalazła małą, szarą plamę szczurzą, której nie strach, a ostrożność z inteligencją się mieszają na równie wysokich poziomach. Gukars w nowym spojrzeniu i nowym ciele czuł jak jego ogromna siła zamienia się w niezwykły refleks i zwinność. Świat zdawał się wolniejszy, dzięki takiej przemianie, augur sprawnie schował się za meblami, nim zbrojni wpadli do pomieszczenia gotowi do boju.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem Nie Maj 08, 2016 8:20 pm

Śmierdząca wydzielina z pyska niedźwiedzia spływała po twarzy szlachcica. Ten zaciskał zęby, złowieszczo świdrował ślepia potwora, niewzruszony cuchnącą śliną i jego warkotem. Nie miał bladego pojęcia, na jakie plugawe czary go wystawiono, lecz zdawał sobie sprawę z jednego: albo bestia, albo on. Rewarnir wystawił drugą pięść do ataku. Był absolutnie pewny tego, że za drugim razem pogruchocze czaszkę zwierzęcia. Zaczerwienione knykcie człowieka przypominały małe obuchy, gotowe do zagłębienia się w tkance.
Drapieżnik niespodziewanie odpuścił. Odszedł od powalonego, szarpiąc go na zakończenie tylną łapą. Guerrin poczuł moc mięśni niedźwiedzia, gdy przemocą miotnął nim w bok. Mężczyzna boleśnie zaszorował barkiem o podłogę. Powstał szybko, korzystając z okazji, którą dał mu marucha.
Niebieskooki odruchowo chciał sięgnąć za miecz, jednakże czworonożny skurwiel czatował przy pochwie z wystającą z niej rękojeścią oręża. Niech to szlag! Pozostało krzesło... - pomyślał, zerkając na siedzisko. Wojownik powoli zbliżał się do niego, nieustannie wpatrując się w stwora. Tryby umysłu Rewarnira w końcu przemieliły pewną myśl, kiedy ludzkie źrenice badały zachowanie bestii.
- Na Stwórcę... - Rzekł zdziwiony, wręcz zdumiony. Nie zdążył dokończyć słowa, albowiem niedźwiedzia otuliła czarna mgła, wyzwolona w eksplozji energii magicznej. W mgnieniu oka mocarne kształty zanikały w mglistej zasłonie.
Mężczyzna usłyszał bieg strażników. W tempie niemal dorównującym lisowi czmychającemu przez gęstwiny puszczy zdążył on wytrzeć twarz końcem koszuli, postawić krzesło i doskoczyć do drzwi. Do środka weszła straż i natychmiast zobaczyła Rewarnira zasłaniającego przejście.
- Sir, co się stało?! Usłyszeliśmy hałas! - przemówił pierwszy, zaciskając palce na rękojeści miecza.
- Spokojnie, strażniku - rycerz zaczął zachrypniętym głosem. - Zasnąłem przy stole. Mówiłem przez sen. Zdarza się - przemówił twardym głosem.
Trzech strażników spojrzało po sobie.
- Panie, ale usłyszeliśmy także głośne uderzenie! - dodał drugi, który gotował się do walki.
- Obrażasz mnie?! - nagle Rewarnir wyszedł, zamykając za sobą drzwi. Jego krok sprawił, że siepacze cofnęli się. - Sugerujesz, że ważę zbyt wiele?!
- Nie chodziło mi...
- CISZA! - brutalnie wszedł mu w słowo Rewarnir. - Wszystko jest w porządku. Teraz zajmijcie się swoimi obowiązkami. Chcę, aby nie przeszkadzano mi. Zrozumiano?
- Tak jest...
Strażnicy odeszli w swoją stronę, a Guerrin wrócił do komnaty. Rozejrzał się po pokoju, przymknął okno i chrząknął głośno.
- Wyjdź z ukrycia - odezwał się pewnie, ale blefował. Nie miał pewności czy napastnik-przyjaciel nadal tu był.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem Nie Maj 08, 2016 9:03 pm

Gukars przemknął szybko pomiędzy cienie mebli pomieszczenia. Delikatny hałas uderzających pazurków długoogona przerwał chwilową ciszę. Ze szczurzej perspektywy – powolne ruchy człeka skierowały się ku drzwi. Wrzaski, mające na celu wypędzenie zbrojnych powiodły się. Dwunożny olbrzym powrócił do sali, wzywając szamana.
Ten jednak nie miał zamiaru dać za wygraną – nos wciąż był obity i bolał. Korzystając z oczekiwania człowieka, ostrożnie i bezszelestnie przemknął przez cienie, ustawiając się za człowiekiem. Sztuczka, którą szykował musiała przejść płynnie.
Odwiedzając dusze światy awar opuścił formę zwierzęcą, oddając się ludzkiej. Po latach spędzonych w różnych obliczach, człowiecze wcale nie było tym, w którym Gukars czuł się najlepiej. Było po prostu inną formą, najłatwiejszą, ale szaman w głębi czuł, że jest zwyczajnie bezkształtnym. Dusza wyzwolona w wizjach duchów była jego prawdziwym obliczem, niedostrzegalnym i trudno istniejącym w świecie realnym.
Tym razem, szaman starał się wielce, aby jego przemiana była cicha. A powracając akurat do formy najbardziej znanej i niebuntującej się – człowieka – było to możliwe. Siły powróciły w pełni, ale uszkodzony nos również. O wkurwieniu nie trzeba wspominać. Ledwo pojawił się na Rewarnirem, a już wyprowadził mu pięścią cios w potylicę, wkładając w to masę swego ciała.
Rycerz był większy od augura, ale szczęśliwie Awarowie też do małych nie należeli.
- Chyba cię popierdoliło! Co Ty sobie myślisz, szczeniaku?! – ryknął karcąco szaman, który po ciosie już szukał liści leczniczych w swym pasie, które chciał potem wetknąć do nosa.
Oczom syna Guerrina mógł ukazać się częściowo nagi barbarzyńca, odziany w skóry, futra i pióra. Twarz jego pomalowana była szarą barwą. Luźne włosy nierówno przycięte jeszcze się układały na czaszce.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem Nie Maj 08, 2016 11:08 pm

Zwątpił w pojawienie przyjaciela. Być może intruzem był apostata, który na polecenia Altarisa Howe'a miał dopilnować niedyspozycji rycerza na jutrzejszy pojedynek? Rycerz zmrużył oczy, pogrążał się w ponurych myślach. Czy właściwie uczynił, odganiając strażników? Zacisnął pięści, bowiem serce podpowiadało co innego, a umysł ciągnął jaźń ku morderczych wizji. Bowiem serce wypełniła znajoma emocja - uśpiona na wiele lat, teraz przebudzona emanowała swym ciepłem. Pierwotne uczucie przywiązania zawyło jak wilk, dając o sobie znać każdemu, kto potrafił słuchać. Czasami człowiek wyczuwał obecność kogoś bliskiego. W niewytłumaczalny sposób rozpoznawał go, a chociaż wzrok dostrzegał tylko mdłe światło, które z ledwością rozpraszało mrok.
Nagle ból eksplodował w czaszce, dzwony rozbrzmiały w jej wnętrzu. Oczy widziały wyłącznie gwiazdy, intensywnie cierpienie rozchodziło się po kościach. Na domiar złego, Rewarnir ugryzł się w język. Przez moment był niemal sparaliżowany, jednak jego organizm był przyzwyczajony do otrzymania obrażeń, więc równowaga szybko powróciła na swoje miejsce. Rycerz odwrócił się w kierunku napastnika.
Ujrzał go*. Serce nie kłamało. Rewarnir Guerrin zobaczył oblicze swojego najdroższego przyjaciela: Gukarsa. Męża, który pielęgnował tradycje pierwszych ludzi, bowiem to z nich wyodrębnił się lud, który dzisiaj zwał siebie Fereldeńczykami. Jego skórę naznaczały szare barwy, a ich znaczenie znał jedynie sam Awar.
Twarz Rewarnira przez ulotną chwilę wydawała się młodsza o całe lata - istotnie przypominała swój wiek, ponieważ surowe rysy połączone z wiecznym zastygniętym w mimice niezadowoleniem sprawiały, iże wydawał się on znacznie starszy. Widok mentora poruszył jestestwo jego ucznia, lecz powoli powracało ono do swej stabilnej formy. Formy poważnej, chłodnej i zmęczonej życiem.
Spadkobierca Czerwonych Klifów bez słowa ruszył na Awara, jakby szedł na nieprzyjaciela. Pewnym krokiem zmniejszał dystans. Chociaż całe ciało krzyczało: zaraz z tobą skończę, nikczemniku!, to oczy mówiły co innego. W oczach bowiem rozbłysła prawdziwa intencja. Rewarnir mocno i po męsku przytulił Gukarsa, poklepując go po plecach.
- Przybyłeś - stwierdził retorycznie blisko uszów szamana.
Szlachcic rozłączył uścisk po trzech uderzeniach serca. Cofnął się o krok. Spojrzał prosto w oczy Gukarsa. Nie potrafił ująć w słowa tego, co aktualnie czuł. Postanowił więc również skarcić starszego od siebie mężczyznę, przyjmując jego etykietę. Zapewne apostata miał bladego pojęcia o istnieniu czegoś takiego jak etykieta, więc Rewarnir poczuł się swobodnie.
- Zapewne ty wiele nie myślałeś, gdy postanowiłeś mnie przywitać w niedźwiedziej postaci - zaczepnie skontrował słowa Awara. - Głodny? Spragniony? Rozgość się, zaraz wrócę. - rzekłszy to, Rewarnir opuścił pokój, tym samym dając sposobność przyjacielowi na rozejrzenie się po komnacie.
W kącie broń rycerska opierała się o ścianę. W kufrze znajdował się strój podróżny Rewarnira. Na stole leżała wiadomość brzydko poplamiona atramentem. Starannie wypisane symbole na końcu urwały się, jakby pisarza nagle nawiedziło nieszczęście... Albo niedźwiedź.
Po dłuższej chwili Guerrin powrócił, trzymając drewnianą tacę. Na niej był dzban wina, jeden kielich, bochen chleba oraz półmisek z grubo pokrojonym mięsem wieprzowym. Strawę mężczyzna położył na stole.
- Jutro walczę z synem Howe'a - zaczął bez ogródek, chędożąc powitalne słówka, typowo używane na rozpoczęciu rozmowy z długo niewidzianym przyjacielem. - Wybrałeś dobry moment na odwiedziny, Gukarsie. - Przemówiwszy, skrzyżował ramiona.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem Pon Maj 09, 2016 3:39 am

Uścisk syna Guerrina wzbudził ogromny pożar w Gukarsie. Rany, które się zasklepiły, lecz nigdy nie zagoiły – i zapewne nigdy się nie zagoją – zostały ponownie rozdrapane. Z nich ciepła i przyjemna ropa tęsknoty i żalu rozlała się po chłodnym niczym oddech Hakkona sercu szamana. Rany – przyjaźń.
Wielokrotnie poharatane emocje Gukarsa nigdy się nie uspokoją. Wiedział o tym. Tyle razy – może błędnie – poświęcał więzi z bliskimi mu osobami. Rewarnir jednak był innym przypadkiem, jako że tym razem to nie Gukars musiał odejść, a on. Odwzajemnił więc uścisk przyjaciela, wypuszczając z ust ciepłe powietrze i uspakajając serce.
Wyjmując z torby zielone zielsko, przetarł je w dłoniach lekko, po czym przegryzł dwa razy i tak obślinione włożył do prawej dziury nosa.
- W jeden dzień mam więcej myśli niż ty przez rok. – parsknął i klepnął go w bark, gdy ten opuszczał pomieszczenie. W chwili prywatności, szaman rozejrzał się i szybko zamknął nieco przybrudzone okno. To powinno wystarczyć, by żadne oko nie dostrzegło awara-apostaty w towarzystwie członka znamienitego rodu.
Rozejrzał się jeszcze i usiadł na jednym z wolnych krzeseł. Do tego czasu rycerz zdążył powrócić z małą ucztą. Nie krępując się – augur szybko złapał garścią kilka kawałków mięsa, zajadając się nimi.
- Wąż owcy nie rodzi, Rewarnirze. Uważaj na jad, w każdej postaci. Howe to Howe i nic tego nie zmieni. – odpowiedział na wieść o walce. – Ale dobrze, będziesz mieć okazję zakończyć jego zdradziecki los…
W ostatnich słowach, Gukars zakrztusił się wielce, jako że umysł narzucił mu myśli o hipokryzji. Sam był poszukiwanym niejako zdrajcą wśród swoich. Wstał od stołu bijąc się w pierś, a gdy kawał mięsa wypadł mu na dłoń, nie zastanawiając się wielce odrzucił go w kąt pomieszczenia. Westchnął, z trudnością jeszcze łapiąc powietrze.
- Przybędę popatrzeć... Jakoś. – przegryzł chleb oczyszczając gardło – Potrzebujesz w związku z tym czegoś ode mnie? Co prawda przybyłem tu w obserwacji świata, ale mam dużo czasu.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem Pon Maj 09, 2016 12:38 pm

Pulsujące żyły uwidoczniły się na czole szlachcica w chwili, kiedy Gukars miotnął płat dobrego mięsa w kąt. Nie dość, że szaman pozwolił sobie na zaśmiecanie lokum swego przyjaciela, to jeszcze śmiał marnować pożywienie. Najwidoczniej Awarowi nie żyło się wcale tak trudno, skoro zapomniał o wartości cnego mięsiwa. Rewanir nie zareagował wyłącznie przez szacunek, którym obdarzył starszego mężczyznę. Chodząca wieża westchnęła pogniewana i wyprostowała ramiona. Nalała wina do kielicha i podała go szamanowi.
Rycerz usiadł na łóżku, bowiem syn gór ogrzewał swym dupskiem jedyne krzesło w tym pokoju. Guerrin raz jeszcze zastanowił się nad mową mentora, awarski akcent brzmiał jak szpony czerwonych lwów, które rozszarpywały upolowaną ofiarę.
- Walczymy, aż jeden nie padnie. To nie jest walka na śmierć i życie - wytłumaczył opanowanym tonem. - Altaris Howe, bowiem takie imię nosi mój przeciwnik, śmiał obrazić króla w mojej obecności - z każdym następnym słowem, głos człowieka nabierał gniewnej barwy. - Nie godzi się na to, lecz nie chcę pozbawiać go życia. Jeszcze nie teraz...
Jeżeli Gukars wypił swoją porcję wina, szlachcic wystawił rękę na znak. Sam z miłą chęcią zwilżyłby gardło w dobrym towarzystwie. Tylko Stwórca wiedział, kiedy ponownie Rewarnir zobaczy facjatę Awara, dlatego należało korzystać z okazji.
- Ród tych sępów cieszy się dobrym traktowaniem przez orlezjańskie ścierwo. Zabicie jednego z tych sępów, spowodowałoby krzywdę na mych krajanach, zaś ja nie mogę tak ich narażać - powiedział i chlusnął sobie na zdrowie. Podał kielich kumowi. - Nastały niezwykle trudne czasy. Chciwość zachodu nie zna granic, jego granice rozszerzają się niczym plaga. Orlais, nie mając co zrobić ze swą potęgą, pochłania góry, bory i pola. Zapłacą za swoje zuchwalstwo. Śmiali naruszyć mój dom - furia kumulowała się w nim. - Chędożone kanalie. - Wycedził przekleństwo przez zęby i wstał zdenerwowany. Odruchowo poszedł po miecz, ale zatrzymał się w półkroku, kiedy znów przejął władzę nad instynktem. Odwrócił się do Gukarsa.
- Oczekuję od ciebie mądrości i sprytu, druhu - zaczął kolejny wątek nieco spokojnień, lecz nadal miał ochotę wyładować się na jakimś nikczemniku. - W tym miejscu odbędzie się pojedynek, więc każdy z walczących się doń przygotuje. Nie mam pojęcia, co Altaris przyszykował, lecz mógłbyś to sprawdzić. To walka honorowa, lecz nie oczekuję po nim żadnego honoru. Jeśli odnajdziesz, niechaj Stwórca strzeże, wszelakie toksyny i tego typu rzeczy w rzeczach Altarisa, mógłbyś przygotować odtrutkę. Władasz magią, na pewno coś wymyślisz.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem Pon Maj 09, 2016 2:42 pm

Widząc subtelną reakcje Rewarnira, szaman spojrzał ponownie na mięso w kącie. Zastanawiał się czy to z tego powodu rycerz tak się irytował. Ale nie godzi się zjadać tego, co chce Cię zabić, nawet po śmierci. Dlatego to musiało być coś innego, lecz Gukars odpuścił dalsze rozmyślania, świat Rewarnira był dla niego przesadnie skomplikowany.
- Nigdzie nie istnieje zdarzenie, gdzie gdy pierwszy drugiego chce zabić, to drugi nie może pierwszego. Ludziom nie wychodzi poprawianie i dodawania swych praw w porządku świata już ustalonego. - westchnął. Wierzył sercem, że Rewarnir jak na człeka świata cywilizacji dobrze prawił, ale umysłem i duszą wiedział, że pierdoli.
Dopiero teraz, po rycerskim wywodzie Gukars poczuł, że musi się napić. To nie czas i miejsce na dyskusję, toteż odpuścić musiał. Oddał kielich przyjacielowi.
Smarki zaczęły wyciekać z nosa, toteż szaman wyjął liść, odszedł w kąt i dmuchnął silnie krwistą maź na podłogę. Spojrzał następnie na roślinę, jeśli by jeszcze zostały w niej soki, przegryzłby ponownie i włożył do nosa, ale niestety była zużyta. Schował ją do jednej pustej torby swego pasa. Nos się sam też zagoi, a nie chciał jeszcze korzystać z magii leczenia.
Podszedł ponownie do stołu i nie krępując się, jadł dalej, zagryzając chlebem. Parsknął, gdy usłyszał słowa syna Guerrina.
- Dam Ci przyjemność zabicia go pierwszego, jeśli tego nie wykorzystasz, ja się tym zajmę w swoim czasie. Ale dobrze! Wskaż mi miejsce gdzie przebywa, a ja już odkryję ścierwa plany. - rzucił hardo, będąc gotowym do wyjścia na łowy.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem Pon Maj 09, 2016 3:37 pm

Niebieskooki chrząknął w reakcji na wygłoszoną szaradę przyjaciela, która była typowym ogólnikiem Gukarsa. Lubił on rzucać myśl tak obszerną i szeroką jak sam świat. Zamiast bezpośrednio nawiązać do słów młodszego od siebie, mąż w sile wieku skusił się na jakiś bełkot. Taka gadka zdobywała serce Rewarnira, kiedy był szczeniakiem, zaś teraz był basiorem. Słowa mało praktyczne, lecz wywołujące sentyment. Wojownik uśmiechnął się lekko, przypominając stare czasy. Widać było, że szaman chciał coś jeszcze powiedzieć, ale zapieczętował milczenie łykiem wina.
Jednakże wysmarkanie się na podłogę poważnie wkurwiło rycerza. Nagle sieć żył uwidoczniła się niemal na całym czole.
- Gukarsie... Zachowuj się, proszę - z ledwością powstrzymywał krzyk. - Nie jesteś u siebie, ani nie jesteś na podwórku. Dłużej nie będę tolerować twojego chamstwa.
- Co do Howe'a. Jeszcze nie ma go w twierdzy. Zapewne przybędzie jutro rano, a jego przybycie najpewniej będzie widoczne. Wtedy mógłbyś go śledzić i ustalić, gdzie przechowuje sprzęt. Przekradniesz się jak lis i zbadasz sprawę - powiedział i nalał sobie wina. Łyknął porządnie, by za chwilę nalać kolejkę przyjacielowi.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem Pon Maj 09, 2016 5:45 pm

Gukars szerzej otworzył oczy, które zwrócone były w stronę przyjaciela. Nie wiedział, co ma na myśli, poprzez chamstwo. Ale zwrócenie uwagi przez gnojka podniosły ciśnienie krwi. Wskazał palcem na smarki.
- Masz na myśli to? Och, przepraszam. Sam sobie kurwa nosa nie złamałem! Nie moja też wina, że kisicie się, ludzie w konstrukcjach, w których nie zapewnicie spójności z naturą. Wielki Ojciec Korth mieszka na Górze Świata i myślisz, że domek sobie pierdolnął? Duchy odwiedzające me wizje - myślisz, że mają kurwa domki na drzewach?! Wpadłeś w pętle Waszego rodzaju, goniąc własne ogony! Więc waż na słowa, pętaku! - rzucił wściekle i bez ogródek, gestykulując i palcem karcąc niepokornego dawniej ucznia.
Przetarł ręką twarz zachlapaną ślina i krwią z nosa. Uspokoił się nieco i rozejrzał dookoła, czegoś szukając wzrokiem.
Rozłożył ręce, nie widząc niczego stosownego, w geście naśmiewającym się ze szlachty.
- No to poproszę jaśnie pana o miskę, w którą smarkać będę jak najwyższej pozycji człowiek...
Bez znaczenia na to, co uczynił Rewarnir, Gukars nawiązał do następnej kwestii:
- Jak teraz go tutaj nie ma, to gdzie jest? Widziałem go opuszczającego katczmę. Przynajmniej myślę, że to był on, cherlak, przywódca wilków, szacunek monetą wyrabiając...? Idealnie pasuje do zdrajcy narodu.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem Pon Maj 09, 2016 11:19 pm

Rewarnir szerzej otworzył oczy, kiedy patrzył na prawiącą głowę Gukarsa i zbladł z powodu krytycznego zdenerwowania. Obie dłonie drżały szlachcicowi. Jeno opaczność Stwórcy oraz szacunek do szamana sprawiał, że nie dostał on po mordzie raz jeszcze za swoje zuchwałe zachowanie. Przyjaciel chędożył hardo zasady jakiejkolwiek gościnności, pozwalając sobie na zbyt wiele. Najwidoczniej nie docierały do niego proste komunikaty, toteż Rewarnir postanowił wyraźniej przedstawić żądanie.
- W tym domku podarowałem ci strawę oraz napitek. Ja uważam na swoje słowa, okazałem tobie szacunek, zaś ty nie przejmujesz się tym miejscem, a powinieneś - mówił przez zaciśnięte zęby. - Sam jestem tutaj gościem, a twoje wygłupy mogą obrazić gospodarza. Ochroniłem cię przed gniewem pana tego miejsca, więc jeżeli masz na uwadze mnie i mój rodzaj dostosuj się do zasad albo odejdź - powiedział twardo, nie nawiązując do tematu dotyczącego Howe'a. Rewarniowi niezwykle zależało na pobytu tutaj, pokazywał to swoją postawą, dlatego nie mógł sobie pozwolić na gorsze względy arla. Przy okazji, traktując dosłownie cynizm Awara, rycerz wysypał mięso na tacę, po czym ułożył je w stożek. Miska stała się pusta.
- Proszę. Twoja miska.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem Wto Maj 10, 2016 7:44 am

Niemal wyrwał miskę z ręki rycerza, postawił ją pod nosem, na stole przy którym usiadł. Łokcie szeroko rozstawił, a dłonie złożył przed twarzą, jakby przed stołem z mapami planował ruch swych wojsk. Jednak wzroku z Rewarnira oczu nie spuszczał. Świdrował go ślepiami, jak bestia w klatce, która czeka tylko na okazję by rozerwać człowieka na strzępy. Nawet nie mrugał, by nie przerwać kontaktu wzrokowego, zwierzęco w ten sposób manifestując siłę.
Krople krwi przez zaoraną, lekko wisząca skórę, niczym rzeka korytem spływały do brody i następnie skapywały do miski.
Widoku takiego Rewarnira Gukars nie znał. Był dorosły, chociaż głupi, jak każdy osobnik, który poddał się łańcuchom cywilizacji. Wspominając czasy, gdy sam mu pomagał wyrosnąć na takiego bydlaka, widział zmiany w nim. Jednak musiał odpuścić i nie mógł go oceniać jak syna, chociaż go tak długo traktował. Ta myśl jeszcze bardziej różnościła szamana.
Obszczymurek zasrany - rzucił w myślach gniewnie. Oblizał ze smakiem własną krew, która poczęła otaczać jego usta.
Augur pokorę miał wobec dwóch rzeczy - duchów i bogów. Bliskich traktował surowo, jak i jego za młodu traktowano. W ten sposób rozumiał troskę, przyjaźń i miłość, innej nie znał. A długie lata spędzone bliżej zwierząt i ich zasad skutkowały absolutnym niezrozumieniem cywilizacji - tym bardziej nie rozumiał sensu etykiety. Gardził nią, uważając za zbędne wprowadzenie wyższych porządków w świat już ułożony. Bowiem jak można dzielić ludzi na gorszych i lepszych, głupszych i mądrzejszych tylko po tym czy wiedzą jak się skłonić, chodzić i ubierać.
Myśli starzejącego się szamana kłóciły się - z jednej strony był wściekły, że pozwolił Rewarnirowi odejść i podporządkować się tej farsie, z drugiej nie mógł ograniczać wolności nikogo i niczego, albowiem wolność jest esencją. Z trzeciej strony widział jak wolności syn Guerrina nie miał, ale to był jego wybór.
Oczy nie przestawały iskrzeć, wzrok podążał za wzrokiem Rewarnira, nieustannie się krzyżując...
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem Wto Maj 10, 2016 11:02 am

Niebieskooki zdawał się być studnią bez dna, gdy pochłaniał swym wzrokiem zabójcze spojrzenie Awara bez większego oporu. Rycerz przyzwyczaił się do wyrażania dominacji przez kogokolwiek, ponieważ jego życie w znacznej mierze opierało się na konfliktach z innymi ludźmi. Rewarnir zjadł zęby na walce, na próbach siły woli oraz mięśni, dlatego patrzył z opanowaniem na barbarzyńcę.
Wojownik zastanawiał się nad losem drogiego przyjaciela, bowiem jego reakcje wydawały się niezwykle skrajnie i niereflektujące na otoczenie. W oczach młodszego mężczyzny Gukars przypominał człowieka pochłoniętego przez własny świat, który był wielce różniący się od tego rzeczywistego. Czego się szaman spodziewał, wlatując do zamku arla? Łowca, który zamierzał upolować jelenia, musiał zrozumieć swój cel, ale także środowisko, w którym owa zwierzyna egzystowała. Awara przyciągnął świat przyrody do takiego stopnia, iże zapominał on o naturze człowieczej, która rozwijała się - jak wszystko inne - na tej samej ziemi, powietrzu i wodzie. Być może Rewarnir nie zrozumiał nauk Gukarsa i interpretował je na swój, niewłaściwy sposób, niemniej żal mu było patrzeć na osobę niezdolną do życia w społeczeństwie.
Po dłużej chwili Rycerz przestał mierzyć się ze ślepiami dawnego mentora i podszedł do kufra. Wyciągnął z niego kawał materiału, który w podróży służył jako zawiniątko ochraniające drobne przedmioty. Wydobył również bukłak z wodą. Chłop podszedł do kąta, w którym podłoga nosiła smarki zmieszane z krwią oraz kawał nadgryzionego mięsa. Rycerz namoczył niby chustę, zmył kawałek zabrudzonej powierzchni, a następnie podniósł jedzenie. Wrócił z nim do stołu, położył na tacy i natychmiast zasłonił brudną szmatą.
- Nie wiem, gdzie obecne jest Howe. Wiem tylko tyle, że do zamku przybędzie, aby pojedynek ze mną stoczyć - stwierdził o swej niewiedzy Rewarnir. - Dlatego proszę cię o trudną przysługę. Będziesz miał niewiele czasu.
Usiadł z powrotem na łóżku. Guerrin postanowił zmienić temat na lżejszy.
- Obecnie jednym z moich najważniejszych priorytetów jest znalezienie żony - rzekł śmiało, ale spodziewał się ognistej odpowiedzi Gukarsa, bowiem ten człowiek nie znał innych. Kontynuował po jego słowach. - Dostrzegłeś szlachetną młódkę, która wyszła z karczmy? Nazywa się Marisa. Zapowiada się na niezłą partię, nie uważasz? - uśmiechnął się pod nosem.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem Today at 9:23 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Zamek Ara Kendellsa] Przed pojedynkiem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Similar topics

-
» Program nauczania: Obrona przed czarną magią
» Sposoby ewolucji
» Bazaltowe Pola
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Denerim-