Dragon Age

Share


Jukka Cepheus

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Jukka Cepheus Sob Kwi 16, 2016 7:32 pm



Jukka Cepheus

Wiek: 17 jesieni| Płeć: Żeńska


Rasa: Elf | Frakcja: Krąg Maginów | Rodzinne strony: urodzona w Solas


PREDYSPOZYCJE

CIAŁO:
• Strzelanie z Kuszy (Nowicjusz [2])
• Sztuka Przetrwania (Standardowy [4])

UMYSŁ:
• Historia i Język (Standardowy [4])
• Dedukcja (Mistrz [15])
• Odczytywanie Emocji (Nowicjusz [2])
• Finanse i Rachunkowość (Nowicjusz [2])
• Medycyna (Ekspert [8])
• Rzemiosło : Alchemia i Zielarstwo (Ekspert [8])

DUCH:
• Magia Pierwotna - Błyskawic (Standardowy [4])
• Magia Pierwotna - Ognia (Standardowy [4])
• Magia Pierwotna - Mocy (Standardowy [4])
• Magia Krwi (Fajtłapa [1])
• Zmiennokształtność (Nowicjusz [2])
• Wiedza o Pustce (Fajtłapa [1])


EKWIPUNEK
- Ładna, rzeźbiona fajka, zrobiona z drewna wiśniowego i kości
- Tytoń wymieszany z ziołami w skórzanej sakiewce
- Kolczyk – kieł jakiegoś drapieżnika, rozciągający płatek ucha. Ząb jest również przewiercony u nasady, dzięki czemu można go nosić jak wisiorek.  
- Szaty adepta kręgu, zdecydowanie niedopasowane
- Szal/Chusta, którą zawsze nosi owiniętą wokół szyi
- Kilka wyświechtanych, starych książek dotyczących medycyny, alchemii oraz anatomii. Również trucizn. Są popisane na marginesach i wypełnione powtykanymi weń na chybił trafił skrawkami pergaminu z różnymi notatkami.

- W kwaterze trzyma także swoje stare ubranie (łącznie z przetartą, skórzaną kurtą i starymi, choć dobrej jakości, podkutymi butami)



CHARAKTERYSTYKA
Dla niektórych ich cecha charakterystyczna to powód do dumy. Dla innych to powód do wstydu, albo nawet przekleństwo. W tym wypadku nie istniała obiektywna prawda, każdy postrzegał to inaczej. Duży wpływ na to miała opinia otoczenia.

W przypadku Jukki otoczenie uznało, że jest dziwna.
Powodem tego były włosy. Zupełnie nie pasowały do karnacji przypominającej kolorem kawę z mlekiem, ostrych, surowych rysów twarzy, ani do oczu – lekko skośnych, barwy wspaniale dojrzałej whisky. Jej włosy były białe. Zupełnie, niemalże jak świeży śnieg albo perły.




Jej najwcześniejsze wspomnienia zawsze w jakiś sposób wiązały się z matką. Pamiętała doskonale jej uśmiech, zapach jej skóry i dotyk szorstkich dłoni. Jak przez mgłę słyszała melodię starej kołysanki śpiewanej w burzową noc, smakowała parzące język, korzenne ciastka ledwo co wyjęte z pieca.
Szczególne miejsce w jej pamięci zajmowały historie.

Matka potrafiła opowiadać. Snuła swoje opowieści, ożywiając w słowach górskie, mroźne szczyty, gorące, wilgotne lasy, zasnute oparami bagna. Byli tam i ludzie, elfy, krasnoludy czy potwory. Byli bohaterowie, byli złoczyńcy i ci, o których historycy zapominają. Delikatny głos powoływał do istnienia w wyobraźni dziecka niesamowitą, przerażającą Pustkę, zastępy wszelkiej maści demonów czy duchów. Nauczał cierpliwie o tym, jak działa świat, co znaczy, jaki jest. Jakie jest wszystko. Kształtował młody umysł elfki.    

Uczyła ją magii. Nie tylko wspólnie poskramiały ogień czy burzę. Nie tylko pokazywała córce, jak można zmienić swoją postać czy jaką potęgę posiada jedna kropla krwi. Stanowiła dla Jukki cały świat, BYŁA całym jej światem.
Świat rozpadł się, gdy elfka miała osiem lat.

Właściwie ani Jukka, ani tym bardziej jej ojciec nie do końca wiedzą, jak znaleźli się właśnie w tym punkcie życia.
Kalaantari zniknęła. Rozpłynęła się w powietrzu i nikt nie był w stanie powiedzieć, co się z nią stało. Nikt jej nie widział, nikt o niej nie słyszał. Tak, jakby nigdy nie istniała.

Jej ojciec nie odpuścił. Wszystkie zaoszczędzone przez życie pieniądze włożył w poszukiwania zaginionej żony, a gdy tych zabrakło, nie wahał się zadłużyć w najbardziej szemranych kręgach. W ciągu roku na swój cel przepuścił bajońskie sumy, które nawet przeciętnemu kupcowi mogłyby nie przejść spokojnie przez gardło. Bez skutku. Ani wtedy, ani później nie odnalazł żadnego śladu Kalaantari. Za to jego trop podjęli lichwiarze.
Bynajmniej nie był to koniec wszystkiego. Raczej początek zupełnie nowego życia.

Trzeba zaznaczyć jedno – Ascheos Cepheus, jak na elfa, byłego tevinterskiego niewolnika wiódł dostatni byt. Wybitny chirurg i aptekarz służył swoją sztuką wszystkim – bezlitośnie zarabiał na tych najbogatszych i w miarę swoich możliwości starał się pomagać tym z samego dołu. Miał serce społecznika, chciał zrobić coś dobrego, co poprawiłoby byt najbiedniejszym, niezależnie od rasy. Chciał pokazać, że można. Że potrafi coś zmienić. I zmieniał. Był to jego powód do dumy a jednocześnie policzek dla świata, jego własny bunt przeciw panującym zasadom. A później gwarancja przeżycia jego i córki.

W ramach spłaty długu jeden z książąt lokalnego półświatka zaoferował mu pracę, a Ascheos nie mając większego wyboru, zgodził się na to. Możliwe, że to sprawiło, że zgorzkniał do reszty, zobojętniał. Czasem, żeby przetrwać, trzeba stać się potworem.

Jako Czarny Aptekarz zyskał sporą sławę w odpowiednich kręgach, niemalże tak szybko jak w przypadku swojej legalnej działalności. Może nawet szybciej – koniec końców ci z spod ciemnej gwiazdy znacząco częściej  ignorowali fakt jego elfickiego pochodzenia niż wyższe sfery Wolnych Marchii, Nevarry czy Antivy.
W związku z nowym „powołaniem” bardzo często zmieniali miejsce pobytu. Powodów za każdym razem istniało wiele,  ani razu nie był to wyjazd całkowicie dobrowolny. Straż miejska, Templariusze, krasnoludzkie kartele, kupcy różnej proweniencji , Antiviańskie Kruki – wraz z biegiem lat i ilością otrutych, oszukanych bądź zamordowanych, liczba wrogów wzrastała błyskawicznie. Talent córki, coraz bardziej dający o sobie znać, wcale niczego nie ułatwiał.  

Tak jak wcześniej jej matka, Ascheos uczył Jukkę tego, co sam potrafił. Trudno powiedzieć, czy liczył na to, że przejmie ona interes po nim, czy chciał zapewnić fakt jej przeżycia w sytuacji, w jakiej się znaleźli – odpowiednie umiejętności i wiedza były zawsze cenne. Cennych osób się nie zabija tak po prostu. Ojciec wprowadził ją i oswoił z arkanami medycyny, alchemii i zielarstwa. Nauczył, jak postępować z klientami, jak się targować i czego wymagać.  Utrzymanie ich domu, gotowanie i inne podstawowe kwestie przeżycia ogarnęła już sama.
We własnym zakresie dalej starała się też ćwiczyć - w tajemnicy - talent, jednak wiele z nauk matki zatarło się w jej wspomnieniach. Pozostało jedynie mgliste przeczucie, ulotna świadomość, że coś takiego istniało. Że mogła tego dokonać. Najczęściej jednak wątek jej umykał, niknął gdzieś, istniejąc zarazem na skraju. Tak, jak miejsce, którego nie można podrapać, a które gdzieś tam jest.

Talent magiczny zauważyła czujka, informację przekazała w górę przestępczej hierarchii. Wybór był prosty, decyzja również. Wizyta templariuszy zdecydowanie niewskazana, biorąc pod uwagę implikacje. Co nie znaczy, że ostatecznie Pracodawca jej nie sprzedał. Może ze strachu, może z pragmatyzmu, może z chciwości.
Kogo to obchodzi?
Złapali ją w Jadere. Zaprowadzili do Kinloch. I teraz jest tutaj, sama. Zamknięta, jak zwierze w klatce.




Jest osobą szorstką i nieprzyjemną. Bezpośrednią. Zwykle patrzy na wszystkich i wszystko spode łba z cierpkim, szyderczym wręcz uśmieszkiem na ustach lub bez niego. Jest cyniczna – co wręcz nie pasuje do osoby w tym wieku.  Mówi raczej mało, nie przebierając zbytnio w słowach.  Nie zdobywa to jej zapewne niczyjej przychylności czy sympatii.
Źle znosi znęcanie się – psychiczne lub fizyczne – nad kimkolwiek i często w takich wypadkach reaguje dość impulsywnie. Głównie – słownie. Nie chce przechodzić do rękoczynów.

Mimo niespokojnej, wręcz ognistej natury ma dużą siłę charakteru. Typ osoby, która wejdzie oknem, jeśli nie da się drzwiami. Nie godzi się z przeszkodami, nie przyjmuje do wiadomości,  że kształt uszu może jej w czymkolwiek przeszkodzić.

Jest zarazem bardzo pojętna,  wręcz głodna wiedzy, którą oferuje jej obecna sytuacja.  Potrafi być wyjątkowo zdyscyplinowana i skupiona. Potrafi, jak kiedy.   

Stara się wspomagać istniejącą w wieży lecznicę swoimi umiejętnościami. Często pisze po książkach alchemicznych, dodając swoje uwagi.  Templariuszom, mimo wszystko stara się nie wchodzić w drogę. Najlepiej – nie podskakiwać, nikogo z góry nie rozdrażnić za bardzo. Na razie.



Uwagi dla Mistrza Gry:
• Do wieży przybyła całkiem niedawno, cały czas jednak źle znosi zamknięcie w jednym miejscu.

• Jej faktyczne imię – to, które matka szeptała jej do ucha, aż stało się faktycznie jej – brzmi Ænalihde (wym. Aej-na-lid) i myśli o sobie właśnie pod tym mianem. Nie mówi jednak o nim nikomu.  Co nie oznacza, że niektórzy nie mogą o tym wiedzieć.  

• Kalaantari (matka) pochodziła prawdopodobnie z dalekiego południa – Głusza Arbor, Korcari, może dalej. Nie jest wiadomym, co się z nią stało ani kim do końca była. Zostawiam to w gestii MG

• Jeszcze szuka swojego kształtu do przemiany. Wie, że potrafi się przeistoczyć, ciągle jej jednak to umyka. Z magii krwi nie korzysta. Czasem jednak szuka na jej temat informacji

• Postać jest trudna, wiem. Jestem otwarta na wiele opcji i powiązań. Jukka skupia się na przyszłości, z pełną premedytacją ignorując przeszłość. A przynajmniej sie stara/
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: Jukka Cepheus Sob Kwi 16, 2016 8:46 pm



KARTA ZOSTAŁA ZAAKCEPTOWANA

Zmiennokształtna i magini krwi jako adeptka w Kręgu Maginów? To może być interesujące i niebezpieczne, zwłaszcza w miejscu, gdzie obie te dziedziny magii nie są praktykowane i co więcej w przypadku tej drugiej kara jest bardzo surowa i wymierzana natychmiast. Jukka musi mieć się na baczności jeżeli chce przetrwać w tym miejscu.
Sprawami Kręgu Maginów zajmuje się Dumat. Do niego możesz odezwać się w sprawie rozgrywki.

Ilość punktów w rezerwie: 4

Udanej gry.
Powrót do góry Go down

Jukka Cepheus

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » Strefa gracza » Kartoteka postaci » Zaakceptowane » Dumat-