Dragon Age

Share
















[Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad Czw Kwi 14, 2016 3:35 am

MISTRZ GRY


Od kilku dni klan Elgarfen koczował na zboczach Gór Myślirogu, gdzie schronili się umykając przed templariuszami, którzy od niedawna z większą intensywnością zaczęli nękać Dalijczyków. Zacierając ślady rozpoczęli swoją wędrówkę do Fereldenu z nadzieją, że tam uchronią się przed Colette IV.
Las od zawsze pozwalał elfom rozpłynąć się w powietrzu. Opiekunka Mavellari zadecydowała, że przynajmniej przez jakiś czas lepiej unikać otwartych terenów i Wilki zaszyły się w głuszy. Pierwszy szok minął, a ich życie znowu zaczęło się powoli układać, choć panowały niespokojne nastroje. Młodzi byli gotowi wyjść i walczyć, starsi nie chcieli o tym słyszeć. Na razie pozostawało więc ukrywanie się wśród drzew i sukcesywna, spokojna wędrówka w aravelach na zachód.
Było wczesne popołudnie. Tego dnia odpoczywali, uspokojeni nieco tym, że od jakiegoś czasu na horyzoncie nie dostrzegli żadnego tempariusza, ani kapłana Andrasty, wysłanego z misją ich nawrócenia. Wszyscy oddawali się zatem swoim zwyczajowym obowiązkom, bądź zwyczajnie korzystali z tego, że mają okazję odetchnąć i nie robili nic.
Dla Rhawoneth i Ithriena był to idealny moment, by zapuścić się w końcu nieco głębiej w las i zacząć odkrywać bogactwa flory i fauny Gór Myślirogu, zwłaszcza że od kiedy wkroczyli w ich teren, Hahrenowie i Opiekunka woleli, by młodzi i niedoświadczeni nie oddalali się zbytnio od serca obozowiska; w końcu gdzieś w okolicy mógł czaić się Zakon, starający podążać się ich tropem. Jednak teraz, gdy atmosfera zdawała się nieco opaść, większość dorosłych zajęła się swoimi zadaniami - łowcy udali się na polowania, rzemieślnicy przystąpili do naprawy uszkodzonego rynsztunku, a uzdrowiciele oddalili się w celu uzupełnienia leczniczych roślin. Dwójka młodych elfów zaś pozostała całkowicie bez nadzoru i to była ich szansa. Mavellari zajęła się tym razem najmłodszymi, u których zaczął budzić się talent magiczny, natomiast Rihis wraz ze swoimi początkującymi uczniami wybrała się na łowy, zostawiając bardziej zaawansowanych jak Rhawoneth i Shaeriel w obozie.
Nie byli jednak pozostawieni całkiem sami sobie. Tu i tam, między aravelami kręcili się Starsi, biegały roześmiane dzieci. Choć większość dorosłych opuściła obóz, nie można było o nim powiedzieć, że jest pusty i zawsze istniało ryzyko, że Ithrien i Rhawoneth zostaną zatrzymani podczas próby opuszczenia go.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad Czw Kwi 14, 2016 3:24 pm

Ryzyko, ciągle ryzyko. Rhawoneth odkąd pamiętała to zawsze jej klanowi towarzyszyło niebezpieczeństwo. Ciągły strach przez czymś co czai się w mrokach lasów. Miała też dosyć bycia kontrolowaną. Zabranianie ruszenia do walki? W porządku, przełknie tę głupotę wymyśloną przez starszych. Może mieli odrobinę racji, z czystego szacunku musiała się zgodzić, trudno. Ale zabranianie wyjścia na drobne, kompletnie niewinne, samodzielne polowanie? W porządku, może to nie będzie do końca polowanie, ale nikt o tym przecież nie musi wiedzieć.
Rhaw właśnie siedziała na uboczu obozowiska, pod jedną z arawel i szykowała sobie strzały, związując wspólnie elementy. Wyglądała na wielce skupioną na aktualnej czynności, jej ruchy były wprawne, zdecydowane, na pierwszy rzut oka było widać, że miała za sobą tuziny stworzonych sztuk. Jednak nie była aż tak skupiona jak mogłoby się wydawać. Minimalnie uniosła głowę, a jej jasne oczy błysnęły zza brązowych włosów. Rozejrzała się dyskretnie, by sprawdzić czy nikt na pewno nie kłopotał się bycia upierdliwym elfem i być na tyle znudzonym by pilnować mało ważnego podrostka. Chyba nie.
Rhawoneth bowiem w oczach klanu była wciąż dzieckiem. Choć osiągnęła odpowiedni wiek i bez problemu radziła sobie na polowaniach i mogła przystąpić do rytuału przejścia, to wciąż tego nie zrobiła. Inne młode elfy zapewne szeptały między sobą, że młódka boi się momentu nakładania pisma krwi. Może i tak. Jednak ona sama uważała raczej, że nie dla niej te całe medytacje, oczyszczania i znakowanie jak zwierzęta. Dlatego zamiast przynieść do obozu skórę drapieżnika wypuszczała się w dzicz w całkiem innym celu ostatnio.
Upewniwszy się, że nikt jej nie obserwuje, wstała i nałożyła na siebie łuk wraz z kołczanem, potem przytroczyła do paska dwie pochwy ze sztyletami skrytymi w ich wnętrzach. Całość nałożyła w taki sposób, że gdy narzuciła na siebie płaszcz to uzbrojenie nie było widoczne. Oczywiście wzięła ze sobą też przynętę i wodę. Jakby nigdy nic przeszła przez obóz w poszukiwaniu konkretnej znajomej twarzy. Nie była z tego faktu zadowolona, że zabiera kogoś, ale nie miała wyjścia. Zrobić tak, by zwracać na siebie jak najmniej uwagi, gdyby nie przystała na propozycję maga, zapewne ten plan zostałby zrujnowany.
- Gotowy? - mruknęła, gdy wreszcie dopadła osobę, której szukała. Przystanęła przy Ithrienie i spoglądała gdzieś w dal, jakby wcale z nim nie podjęła rozmowy. Zachowywała się jak mały rabuś, który ma zostać zaraz przyłapany na gorącym, złym uczynku. Kobiety zawsze miały tendencję do dramatyzowania, bez względu na wiek i charakter. - To chodź.
Nie była zbytnio rozgadana i rozejrzała się pewnie po raz setny. Skierowała swe lekkie kroki ku granicom obozowiska, by szybko móc skryć się pomiędzy drzewami i jak najszybciej oddalić się od niepożądanych spojrzeń. Oczywiście obejrzała się, czy jej kompan także się ruszył i idzie z nią. Jeśli nie miałby ochoty - ona płakać nie będzie. Co więcej, ucieszyłaby się z samotnego wypadu.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad Czw Kwi 14, 2016 7:24 pm

Przygotowania do wyprawy, którą miał odbyć w towarzystwie niejakiej Rhawoneth szły pełną parą. Ithrien nie zamierzał się w żaden sposób zdradzić i przez resztę dnia robił wszystko to co zazwyczaj, a dokładniej mówiąc spotkał się ze swoim ojcem, by pomóc mu odrobinę przy pracy. Porozmawiał z nim, a następnie udał się na tyły namiotu, by przyodziać swoją zbroje, na którą narzucił długi brunatny płaszcz z kapturem.
Zapakował do torby niezbędne mu rzeczy, jak chociażby kilka fiolek, w końcu nie wiedział co może znaleźć po drodze, a nóż trafią na jakieś ciekawe źródło wody czy inne miejsce wypełnione magią. Zawsze myślał do przodu, a w jego głowie na pierwszym miejscu było dobro klanu. Oczywiście rozumiał dlaczego nie powinien opuszczać araweli, ale bezczynność cały czas go dobijała i nie miał zamiaru tracić czasu na siedzeniu na dupie - pięknej i elfiej oczywiście.
Jakiekolwiek działanie, które pomoże wyjść klanowi wilków na prostą i zyskać przewagę było wartę ryzyka. Opiekunka, która zresztą była jego mistrzynią i przełożoną mogła się z tym nie zgadzać, ale w głębi duszy z pewnością uważała tak samo. W końcu był jej uczniem, który starał się zrozumieć każde jej przesłanie. Zresztą wiedział, że musi zacząć kroczyć własną ścieżką i nauczyć się podejmować decyzje, którą pozwolą klanu przetrwać. Oni wszyscy byli jego rodziną, którą musi za wszelką cenę chronić.
Ubrany i gotowy do działania, ukrył swój kostur tak, by był niewidoczny i nie odznaczał się pod płaszczem, gdyż w tym momencie musiał działać z ukrycia.
W odpowiednim momencie wyszedł tyłem namiotu by rozpocząć poszukiwania swojej towarzyszki, która powinna znajdować się gdzieś w okolicy. Tak jak myślał szybko ją zlokalizował.
- Ruszajmy. - to nie była zbyt dobra okazja na rozmowę i nie mieli zresztą czasu na zbędną gadkę.
Gdy Rhawoneth zaczęła iść w kierunku granic obozowiska ruszył za nią natychmiast, aby jak najszybciej stąd zniknąć. Musieli być sprytni, aby nikt ich nie zauważył. Na szczęście oboje wychowali się wśród tych elfów, a to pozwalało im zrozumieć gdzie teraz większość będzie i czym też będą się zajmować. Miał nadzieje, że to pomoże im w wymknięciu się i rozpłynięciu się w lesie.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad Czw Kwi 14, 2016 9:48 pm

MISTRZ GRY


Ich plan, a właściwie jego brak, był zbyt prosty, żeby mógł się udać. O ile na wymykającą się Rhawoneth nikt by nie zwrócił uwagi, w końcu wszyscy przyzwyczaili się do tego, że chodzi własnymi ścieżkami, tak dwa przemykające między aravelami elfy były już dość podejrzane. Poza tym, byli ledwie młodzikami, których zdolności względem starych wyjadaczy przedstawiały się dość marnie.
Nim się zdążyli zorientować, spomiędzy drzew wyszła im naprzeciw Vetriel, uśmiechając się tajemniczo i mierząc ich nieodgadnionym spojrzeniem. Stanęła tuż przed nimi utrzymując kontakt wzrokowy, by pokazać, iż doskonale to widać, że są razem i że coś knują. Po kim jak po kim, ale po Ithrienie się tego nie spodziewała, a ta dwójka, to była ostatnia para elfów, którą by wskazała, że mają coś wspólnego.
- Dokądś się wybieracie, moje da'vun? - zapytała łagodnie, przeszywając ich spojrzeniem swoich spokojnych, złotych oczu i splatając ręce na piersi w geście, który wyraźnie mówił, że nie przepuści ich, póki nie usłyszy dobrego wyjaśnienia.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad Czw Kwi 14, 2016 10:34 pm

No wiedziała, że taszczenie za sobą tego ciężaru skończy się źle. Oczywiście miała na myśli swojego towarzysza na następną wyprawę, Ithriena. Na wypad, który najpewniej się nie odbędzie, bo nie zdążyli przejść pięciu metrów, a zza drzewa wyskoczyła Vetriel jakby siedziała tam z tydzień i tak na nich polowała. No i zaczęło się matkowanie, dalijskie elfy bardzo to lubiły. Czuły wtedy taaaaką jedność. Rhawoneth wywróciła oczami, gdy była Główna Wojskowa zaraz zapytała, gdzie to się wybierali. Młoda elfka miała taką ogromną ochotę rzucić czymś wielce ironicznym. Albo zignorować Starszą. Ale wiedziała, że nie tędy droga, że lepiej powstrzymać swój długi jęzor, a nie szczekać na lewo i prawo. Zresztą, Rhaw nie była wygadana. O wiele bardziej wolała działać.
I to prawda. Do niedawna ona sama nie podejrzewałaby się o jakiekolwiek relacje z Pierwszym. Nie zadawała się za bardzo z magami. Nie, że miała coś przeciwko nim... W porządku, miała. Emanowali oni jakąś dziwną energią. I ciągle używali tej dziwnej magii. Rhawoneth dostawała aż gęsiej skórki, gdy w pobliżu któryś taki używał czarów, zaklęć i tym podobnych. Ona ufała najbardziej ciału i zdolnościom z nim związanych oraz broni, którą dzierżyła w pewnych dłoniach.
Stojąc naprzeciw Vetriel, która uważnie ich obserwowała, ścisnęła dłonie w pięści. Zastanawiała się co takiego mogłaby w tej sytuacji zrobić. Na przykład, popchnąć maga w kierunku Starszej, a samej czmychnąć w las - byłoby to wielce genialne posunięcie... na poziomie ośmiolatki. Mogłaby to zrobić. Zrobiłaby to. Ale fakt, że Ithriel miał na nią dobrego haka i mogłaby mieć przez to niemałe kłopoty. Wzdrygnęła się w duchu, na samą myśl o tym, że jej ojciec mógłby się o tym dowiedzieć. Kolejny zawód, jaki by mu sprawiła. A chrzanić to!
Zmarszczyła brwi i spojrzała spod byka na starszą elfkę.
- Z drogi. - burknęła jedynie, dalej ściskając dłonie w pięści. Mimowolnie pochyliła tułów nieco do przodu. Jak dzikie zwierzę szykujące się do skoku. Nie miała zamiaru się przed nikim tłumaczyć dlaczego chce opuścić obozowisko.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad Pią Kwi 15, 2016 12:12 am

Czasami przypadki chodzą po ludziach, a w tych okolicznościach przyrody po elfach. Oczywiście spodziewał się, że ktoś może ich przyłapać. Tak naprawdę był wręcz tego pewien, a nawet ucieszył się, że ktoś dostrzegał jak próbują wymknąć się z obozu.
To dosyć dziwne, że sprawiło mu to radość i ulgę, ale gdyby udało im się wymknąć oznaczałoby to, że aravele są słabo chronione i klan ma luki, które może wykorzystać przeciwnik.
Domyślał się, że może być to ktoś z łowców, ale oczekiwał, że będzie to osoba, która aktualnie piastuje jakieś stanowisko, gdyż nie spodziewał się, że Vetriel jest dalej taka czujna. Ucieszył się, że nie poddała się i dalej kroczy ścieżką, którą niegdyś obrała. To, że oddała swoje stanowisko nie zmieniło jej charakteru, a można by założyć, że nawet spotęgowało jej umiejętności, gdyż wyciągnęła wnioski ze swoich błędów.
Musiał szybko przemyśleć jak wybrnąć z tej sytuacji, ale wiedział, że kłamstwo im nie popłaci.
Tak jak się spodziewał Rhawoneth nie wykaże się elokwencją, ale na szczęście jako Pierwszy i przyszły Opiekun musi potrafić też rozmawiać. Wbrew pozorom nie każdy nie-elf jest zły, a z niektórymi można porozmawiać, ale oczywiście tylko po to by klan zyskał.
- Nie ma sensu żebyś kłamali, ale myślę, że już wiesz, iż ciężko nam tutaj siedzieć i patrzeć jak inni pracują na rzecz klanu. - zaczął spokojnym i opanowanym głosem. Tym się chyba różnił od swojej mistrzyni, gdyż ona za młodu była wulkanem emocji, który łatwo było sprowokować. Ithren nauczył się, że nie można dać się ponieść swoim namiętnością.
- Chcemy zdobyć przewagę, która pomoże nam w obronie klanu, a przy tym będziemy mogli sprawniej polować i walczyć z Zakonem, dla którego jesteśmy zwierzętami do wybicia. Dlatego powinniśmy się z takowymi zjednoczyć. - dodał po chwili. Miał nadzieje, że elfka, która dzieli z nim vallaslin zrozumie go i pozwoli mu ruszyć dalej, a może i nawet przyłączy się do nich?
- Proszę Cię przepuść nas, a jeżeli obawiasz się, że nam się nie powiedzie wyrusz z nami. Czuje, że Elgar’nan nam dziś sprzyja. - Ithren naprawdę wierzył, że Bóg, któremu jest nade wszystko oddany będzie go prowadził niezależnie od jego czynów, które na pewno pojmę, w końcu jest istotą boską.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad Pią Kwi 15, 2016 8:32 am

MISTRZ GRY


Vetriel zmrużyła groźnie oczy, widząc zmianę w postawie Rhawoneth na bojową i napięła się jak sprężyna. Może i była stara, ale nie niedołężna. Dalej wiedziała, z której strony trzymać nóż i gdzie tłuc, by bolało najbardziej.
- Uważaj sobie, esha'lin - rzekła twardo, piorunując młodą elfkę groźnym spojrzeniem. Niesubordynacji i braku szacunku nie lubiła chyba najbardziej na świecie. Nawet złożona z najlepszych jednostek armia nie miałaby szans z dobrze wyszkolonym wojskiem pełnym przeciętniaków, gdyby nie mieli poważnego, doświadczonego przywódcy, któremu byliby w stanie powierzyć swoje życia. Zostaliby starci na proch. Gdyby mogła, nauczyłaby Rhawoneth, czym jest dyscyplina. Nie miała już nad nią takiej władzy.
Na jej szczęście miała przy sobie Pierwszego, który swoim opanowaniem zgasił iskierki gniewu łyskające w tęczówkach Hahren. Przeniosła na niego spojrzenie swoich mądrych oczu i zmierzyła elfa od góry do dołu, zastanawiając się cicho nad jego słowami. Pamiętała, jak ona była młoda, jaka była zapalczywa i skora do działania. Razem z Mavellari mogłyby wybrać się na całą rasę shemlenów, gdyby zaszła taka potrzeba. Dobrze, że oni chcą tylko pobuszować po lesie. Jednak nie był to odpowiedni czas na samotne wędrówki.
Vetriel pokręciła zatem powoli głową.
- Wykluczone. Sami nigdzie nie pójdziecie - odparła. - Ale wiem, że nie ma sensu was zatrzymywać. Dopóki was nie przywiążę do aravelu Opiekunki, nie usiedzicie na miejscu.
Zamilkła, ściągając groźnie brwi, jednak zaraz jej oblicze złagodniało, a na jej ustach zaigrał subtelny półuśmieszek.
- Prowadźcie - rzekła, kiwnąwszy głową i wskazała im las. Nie miała zamiaru w niczym im pomagać, przynajmniej dopóki nie znajdą się w realnym zagrożeniu. Będzie tylko za nimi szła, krok w krok i nie spuści ich ze swoich czujnych, jastrzębich oczu ani na moment. Ithrien mógł być już dorosły, ale dla niej, Starszej, pozostanie dzieckiem przez jeszcze długi czas. Poza tym, nie był najlepszą osobą do pilnowania Rhawoneth. Vetriel była przekonana, że ta bez zawahania porzuciłaby go gdzieś w lesie, gdyby uznała, że jej zawadza.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad Pią Kwi 15, 2016 1:47 pm

Możliwe, że nieco przesadziła z odezwaniem się w ten sposób do Vetriel i własnym zachowaniem. Wbrew pozorom w miarę szanowała starszych osobników klanu, choć w wielu aspektach się z nimi nie zgadzała. I dlatego nie potrafiła się odpowiednio zachować. Zresztą myśl, że musi się aż tak wysilać, by udać się do głupiego lasu, irytowała ją bardzo. Dlatego wpatrywała się w Starszą jarzącymi się dziko ślepiami, nie odezwała się już więcej, a jedynie stała spięta. Jej problem z niesubordynacją istniał praktycznie odkąd stawiała pierwsze kroki i wypowiadała pierwsze słowa. Nie istniały dla niej zakazy, a gdy ktoś mówił jaka powinna być i czego nie powinna robić - automatycznie działała na przekór. Klasyczny przypadek zbuntowanego nastolatka. Może rzeczywiście przypominała nieco Hahren i Opiekunkę Mavellar, w latach ich młodości. Jednak obie starsze elfki mimo swojej porywczości, wciąż wiedziały gdzie leży granica. W swej gwałtowności nadal pozostawiały miejsce na rozsądek. U Rhawoneth wyglądało tak jakby nie posiadała żadnych zahamowań. Jednak wciąż trwała wiernie w klanie, dbała o jego dobro. Może jej sposoby były czasem nieprzemyślane, a nawet głupie, to jednak całym sercem była za Wilkami. Oddałaby życie w obronie każdego jej pobratymca. Niekoniecznie jednak ktokolwiek był tego świadom. Nawet ona.
Gdy odezwał się Ithrien, to odwróciła głowę, by móc na niego spojrzeć. Jego słowa sprawiły, że obie - Vetriel i Rhaw - się nieco uspokoiły. Młodsza elfka nie wierzyła w to co słyszy. Ten to miał gadane. Jakby nocami sterczał przed lustrem i nabijał kolejne poziomy charyzmy. Pewnie potrafiłby namówić Bryłkowca do wycia do księżyca. Na głębokich ścieżkach. Podczas nowiu.
A gdy zaproponował, żeby Starsza ruszyła wraz z nimi to Rhaw mimowolnie uniosła brwi, a potem przyłożyła dłoń do twarzy. Co on wygaduje?! Jak to zabiorą ją ze sobą?! Zgłupiał do reszty?!
Cóż... Przynajmniej mogli w końcu ruszyć w las, zatem jak tylko Hahren oznajmiła, że mogą iść to Rhawoneth ruszyła jak halla z kopyta, wymijając starszą elfkę. Miała nieodgadniony wyraz twarzy i nie kłopotała się, by cokolwiek powiedzieć. Okazało się, że miała od tego Pierwszego. Choć nigdy nie trzymali się razem i nie kłopotali, by poznać się bliżej to jednak wspólne życie w jednym klanie sprawiało, że znało się dobrze każdego członka.
Gdy już ruszyli wgłąb lasu, Rhaw stąpała cicho. W międzyczasie wyciągnęła swój łuk i sztylety spod peleryny, by mieć wygodniejszy do nich dostęp, skoro i tak nie musiała się już ukrywać. A broń lepiej mieć pod ręką, trzeba być zawsze przygotowanym.
Szła pewnie, jakby doskonale wiedziała, gdzie się kieruje. Zarzuciła też kaptur na głowę, a długi warkocz wyciągnęła przez prawe ramię. Szła lekko zgarbiona, jak czający się drapieżnik pośród zarośli. Postanowiła ignorować obecność opiekunki, w którą bawiła się Vetriel. Tak było najprościej, zarówno dla Starszej, dla Ithriena, jak i dla Rhawoneth. Póki sytuacja do tego nie zmuszała.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad Pią Kwi 15, 2016 3:57 pm

Miał nadzieje, że Vetriel zrozumie ich postępowanie i to co nimi kieruje. Bał się jednak, że zachowanie Rhawoneth wszystko przekreśli, ale liczył, że Hahren postawi się na jej miejscu, w końcu z opowieści słyszał, że niegdyś była bardzo podobna do niej. W końcu elfia młodzież, a dokładniej mówiąc dalijska miała gorącą krew. Wszyscy młodzi pragną coś zmienić, a zazwyczaj ich celem jest dawna świetność elfów.
Każdy ma prawo do marzeń, ale niektóre bywają zbyt piękne by były prawdziwe. Oczywiście Ithrien chciał żeby jego klan, ale też inne rozrzucone po świecie zjednoczyły się i mogły żyć gdzieś w spokoju, pielęgnując swoją kulturę i tradycje.
Niezależnie od tego jak potoczy się ich żywot, nie mogli siedzieć i czekać na nie wiadomo co. Dlatego właśnie postanowili zrobić coś ze swoim wolnym czasem, a nie poddawać się stagnacji.
Na szczęście Vetriel nie postanowiła ostudzić akurat dzisiaj temperamentu młodej elfki, a jedynie dać jej odpowiednią reprymendę, która najprawdopodobniej delikwentka i tak zignorowała.
Wtedy też skupiła swój wzrok na Ithrienie, która jak na ostoje spokoju postanowił nie okazywać jej żadnych zbędnych uczuć. Nie był wcale bez serca, ale uważał, że jako przyszły przywódca klanu musi myśleć trzeźwo, a nie poddawać się swoim emocją.
Wysłuchał jej słów i od razu zrozumiał, że zgodzi się na jego propozycje by im towarzyszyła. Tak naprawdę Rhawoneth powinna być wdzięczna, że Hahren udaje się z nimi na wyprawę. Dzięki temu oboje mogli się od niej sporo nauczyć, w końcu miała spory bagaż doświadczeń. Nie zamierzał jednak dopuścić by ta odwaliła za nich całą robotę, a wręcz przeciwnie oboje mieli okazje by udowodnić, że nie tylko są dobrze wyszkoleni, ale zdolni do współpracy.
- Nie traćmy czasu. - Ithrien natychmiast ruszył za swoją towarzyszką, która wystrzeliła jak z procy. Zresztą tego się po niej spodziewał, w końcu ona najchętniej spędziłaby większość swojego żywota na polowaniu i partyzantce. Na pewno była skarbem klanu, ale nie zamierzał jej tego mówić.
Nolofinwë nie zwlekał i wyciągnął zza płaszcza kostur, a sam materiał rozpiął tak by nie ograniczał ruchów jego dłoni, które wbrew pozorom były jego największym orężem.
Stąpał po lesie tak, jakby został stworzony by po nim się poruszać co zresztą nie była niczym nadzwyczajny w przypadku elfa dalijskiego.
Podczas ich marszu na chwile się zatrzymał i wziął garść liści, które po chwili schował do torby. Dosyć dziwne i niezrozumiałe zachowanie z jego strony, ale miało ono swoje drugie dno.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad Sob Kwi 16, 2016 11:22 am

MISTRZ GRY


Starsza przepuściła dwójkę elfów przed siebie i podążyła za nimi bezszelestnie. Nie wydawała żadnego dźwięku, tak jakby w ogóle nie dotykała stopami ziemi. Choć odstąpiła od stanowiska Głównej Łowczej, widać było, że nie z powodu zanikania umiejętności na starość. Poza tym, nie była taka wiekowa - choć rzeczywiście przekroczyła średnią długość życia Dalijczyka. Idąc, Vetriel rozglądała się uważnie, by w razie potrzeby szybko zareagować. Rozmyślała też nad tym, czy Ithrien i Rhawoneth właściwie wiedzą co robią. Ta druga rzeczywiście szła, jakby była pewna, dokąd zmierza, jednak dla Hahren bardziej przypominało to spacer, niźli szukanie dzikich zwierząt. Na razie jednak nic nie mówiła. Choćby i miał być to spacer, powinna im towarzyszyć i się nimi zająć.
Zachowanie Pierwszego również było dziwaczne, kiedy pakował do swojej torby sterty liści, szeleszcząc przy tym tak, że Vetriel za każdym razem mimowolnie strzygła uszami. I choć zmarszczyła brwi, zadziwiona całą bezcelowością tej wyprawy i działań dwójki młodych elfów, wciąż nie miała zamiaru się wtrącać. Zastanawiała się tylko, kiedy się zorientują.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad Sob Kwi 16, 2016 1:19 pm

Spacer, spacerem, ale Rhawoneth już wiedziała jak daleko muszą wejść wgłąb lasu, by cokolwiek móc zdziałać. Nie śpieszyła się. Skoro Vetriel chciała się z nimi szwendać to musiała być przygotowana na to, że trochę się będzie nudzić. W końcu nie wyruszali oni na podboje czy nie podejmowali się zamachu na cesarzową. Chociaż to nie byłoby takie złe. Rhaw aż się lekko uśmiechnęła do własnego pomysłu. Kolejne abstrakcyjne myśli o działaniach, które pomogłyby nie tylko jej klanowi, ale i wszystkim dalijskim elfom - jej młody, gorliwy umysł był o tym przekonany.
Idąc dalej i zagłębiając się w odmęty puszczy, nasłuchiwała. Gdy do jej uszu doszedł głośny szelest liści, odwróciła się gwałtownie, a dłoń położyła na rękojeści sztyletu, przytroczonego do pasa. Jednak, był to tylko Ithrien, który tak hałasował. Na pierwszy rzut oka było widać, że łowca z niego mierny.
- Cśśśś... - młódka syknęła w jego stronę, marszcząc brwi, rozgniewana. Przelotnie spojrzała też na Hahren, która podążała bezszelestnie za nimi. Czy pamiętała jeszcze czasy, kiedy to ona była Główną Łowczynią? Rhaw musiała być wtedy o wiele młodsza.
Zahaczyła o zarośla w poszukiwaniu śladów zwierzyny. Stłumiła w sobie parsknięcie. Obecność bardziej doświadczonego elfa sprawiła, że uczennica łowcy była trochę nerwowa, popełniała błędy. Chciała udowodnić, że perfekcyjnie radzi sobie sama, na własną rękę. Jednak średnio jej to wychodziło.
Skup się, idiotko. - zganiła siebie w myślach i przykucnęła w pewnym momencie, by zbadać ściółkę w poszukiwaniu jakiś śladów. Czy to zwierzyny czy drapieżników. Oczywiście liczyła na to drugie, ale każdy trop był dobry i mógł, w lepszy czy gorszy, sposób doprowadzić do watahy, którą "rozpracowywała" od jakiegoś czasu. Odciski łap lub racic, ułamane gałązki na krzewach, kępki sierści wśród kory drzewa. Nie chciała, by nic umknęło jej uwadze.
Oczywiście nie szukała tego w tym jednym, jedynym miejscu, gdzie przykucnęła. Zaraz też ruszyła dalej - nasłuchując i wypatrując. Teraz jej kroki nie były aż tak pewne. Stąpała zdecydowanie ostrożniej, wolniej, przemykając pośród podszycia lasu.
W międzyczasie jeszcze sprawdziła torbę, w której ukryte miała różne smakołyki. Nie tylko dla niej, a dla osobników, na których akceptacji zależało jej najbardziej - wilkach.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad Nie Kwi 17, 2016 4:02 pm

Wielkie halo o garść liści, które i może narobiły odrobinę hałasu, ale usłyszeć mogły go tylko zwierzęta, których oczywiście nie chcieliśmy spłoszyć.
Ithrien martwił się, że mogą zostać zaatakowani przez Zakon, w końcu dawno ich nikt nie widział, a to sprawiało, że elf nie mógł spać.
Dlatego właśnie nazbierał tych pieprzonych liści, które zresztą miały mieć też inne zastosowanie. Nagromadził ich tyle i to kilka rodzajów po to by kiedy rzuci zaklęcie wyglądały naturalnie, a nie jak oderwane od rzeczywistości. Magia, która miała nie rzucać się w oczy była najtrudniejsza, gdyż z założenia zaklęcia są niesamowite.
Nolofinwë ignorując oburzenie kobiet natychmiast przystąpił do działania, gdyż sam też nie chciał już dalej hałasować. Wyciągnął wszystkie z torby i trzymał je razem, w złączonych ze sobą dłoniach, które po chwili zaczęły delikatnie lśnić zielonym światłem.
Ithrien był elfem, który potrafi poruszać się po lesie, ale przede wszystkim był Pierwszy i jak dobrze pójdzie to następnym Opiekunem klanu. Podstawową jego działania zawsze powinna być magia, ale nie strzelanie z łuku czy tropienie i on o tym bardzo dobrze wiedział.
Wypełnione ów magią liście zaczęły się delikatnie unosić, aby po chwili zatańczyć na powietrzu i roznieść się po lesie.
Potrzebowali szybko przeszukać spory teren i znaleźć jakiś ślad, a nikt nie wie więcej o lesie niż on sam. Różnokolorowe pierze drzew stało się jego oczami, które bardzo szybko przemieszczały się unosząc delikatnie.
Dzięki temu czuł się względnie bezpiecznie, gdyż mógł wcześniej dowiedzieć się o zagrożeniu.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad Pon Kwi 18, 2016 12:10 pm

MISTRZ GRY


Vetriel zupełnie niewzruszona obserwowała poczynania Rhawoneth i Ithriena, z całkowicie nieprzeniknioną miną. Była jak cień, spokojna, opanowana i cierpliwa. Starała się jak najbardziej zamaskować swoją obecność, czyniąc ją niezawadzającą. Była tu w roli strażnika, nie nauczyciela i tak też zamierzała się zachowywać.
Rhawoneth wpierw dostrzegła ślady roślinożerców - odciski sarnich racic i odchody. Podążając za nimi szybko natrafiła również na ślad drapieżników. Tropy wilczych łap jawiły się na miękkiej, wilgotnej ziemi między kępami mchów. Nie należały jednak do jednego osobnika i były znacznie świeższe, niż te pozostawione przez łanie. Szybko mogła dojść do wniosku, że wataha polowała. I albo była już po uczcie, albo natrafią na wygłodniałe i agresywne basiory.
Pierwszy zajął się zaś tym, w czym był najlepszy, czyli magią. Liście, na które rzucił czar opadły, by unosić się tuż przy ziemi i popłynęły kilka metrów w przód. Ich zasięg kończył się jednak tam, gdzie zasięg wzroku elfa, toteż nie dawały aż tyle, ile Ithrien miał nadzieję, jednak gdyby ktoś lub coś kryło się w zaroślach, niechybnie by to wyczuł.
Marsz się dłużył - głównie ze względu na tempo przesuwania się naprzód, kiedy Rhawoneth co chwilę musiała sprawdzać, czy podążają odpowiednim śladem. W końcu dotarli do wypłaszczenia, a ich uszy dobiegł szum strumienia. Po chwili ich oczom ukazał się wartko płynący górski potok, szeroki na około trzy metry i głęboki na nieco ponad pół, o kamienistym, śliskim dnie. Po bliższych oględzinach Ciemnowłosa elfka mogła stwierdzić, że niedawno przechodziła tamtędy wataha wilków, która z jakichś przyczyn rozdzieliła się - ślady były obecne na drugim brzegu rzeki, jednak znacznie mniej intensywne niż wcześniej.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad Pon Kwi 18, 2016 8:31 pm

Gdy Ithrien zajął się tym co potrafił najlepiej to Rhaworeth westchnęła pod nosem. Może nie potrafiła wyczuwać magii tak jak magiczne jednostki, ale w jakimś tam stopniu była jej świadoma w pobliżu. A to dlatego, że nie lubiła czarodziejskiej aury, tych całych zaklęć. Dla niej to było oszustwo, droga na skróty, niesprawiedliwość ze strony Stworzycieli. I na pewno ona nie zazdrości magom z klanu, nie o to przecież chodziło.
Zatem jedynie wykrzywiła swoją mało urodziwą twarz w grymasie z serii Grumpy Cat i ruszyła dalej, za śladami, próbując się skupić właśnie na nich, a nie na lawirujących na przedzie listkach.
Poruszała się wolno, to fakt. Jednak była wciąż tylko uczniem, nie zgłębiła jeszcze wszystkich tajników łowiectwa, dlatego szło jej na pewno wolniej niż bardziej doświadczonym członkom klanu. Ale jakoś szło. W końcu odnalazła trop i poprowadziła pozostałą dwójkę ku rzece. I tam stało się coś dziwnego. Gdy przekroczyli ostrożnie rzekę, można było z łatwością rozpoznać, że śladów jest znacznie mniej.
I teraz Rhaw była w kropce. Podrapała się po głowie, obserwując ślady. Potem rozejrzała się po okolicy. Na końcu spojrzała na Ithriena.
Co prawda miała przynętę dla kilku okazów, by ich jakoś udobruchać, ale niepewność wkradła się w jej umysł. Przerywać polowanie drapieżnikom to nie była rozważna decyzja, nawet Rhaw to wiedziała, choć była jedynie podlotkiem.
- Widzisz coś? - mruknęła do maga i wskazała gestem głowy na te jego dziwne twory unoszące się w powietrzu. Średnio wiedziała jakie one mają spełniać zadanie, bo kompletnie nie znała się na magii, ale wolała zapytać. Potem obejrzała się na Starszą, jakby chcąc z jej spojrzenia odczytać co dalej. Ale ta trzymała się na uboczu, jedynie obserwowała, więc zapewne Rhaw była zdana sama na siebie. Wróciła wzrokiem na ślady ciągnące się dalej, od rzeki. Gdy Ithrien nie miał żadnych sprzeciwów i innych pomysłów ruszyła dalej wyznaczonym tropem, mając teraz łuk w pogotowiu w dłoni. Wszystko było dosyć monotonne, ale nie dla młodej elfki. Ona w lesie czuła się najlepiej, bez nikogo, kto mówiłby jej co ma robić, a czego ma nie robić. Nawet jeśli przez pół dnia goniła za watahą wilków, przed którą za moment może uciekać. Ale już tyle czasu na to poświęciła. One powinny ją kojarzyć! Tyle drobnej zwierzyny dla nich złowiła na przynętę. I tak też było teraz, miała drobne łupy w torbie. Jednak dzikie zwierzęta były bardzo nieprzewidywalne. Serce Rhaw zaczęło bić mocniej, z każdym krokiem, z każdym świeższym śladem.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad Wto Kwi 19, 2016 9:36 pm

Ich wyprawa zaczynała się strasznie dłużyć, a czas był dla elfów odkąd stracili nieśmiertelność bardzo istotny. Oczywiście rozumiał, że wytropienie zwierzyny trochę zajmuje, ale jednak liczył, że wszystko pójdzie sprawniej.
Przeczesywali każdy metr lasu. On za pomocą swojego zaklęcia, a Rhawoneth przy pomocy swoich zdolności łowcy. Mogłoby się wydawać, że pójdzie im znacznie szybciej właśnie z tego powodu, ale jak się okazało ich młodzieńczy zapał wcale nie potrafi przenosić gór. Może los się jeszcze do nich uśmiechnie?
Zaklęcie Ithriena nie pozwalało mu na sprawdzenie otaczającego ich terenu w chwilę, ale za to mogli być pewni, że nikt nie zaatakuje ich z flanki. Oczywiście w życiu niczego nie powinno się być pewnym, a co za tym idzie elf tak czy siak był czujny, w końcu wiedział, że czasami zaklęcia mogą zawieść nawet genialnego maga. Nie uważał się za takiego, w końcu był tylko skromnym Pierwszym, ale wiedział, że dysponuje pewnymi zdolnościami, które mogą być przydatne i pomóc klanu w razie zagrożenia.
Teraz były potrzebne by dać jego braciom i siostrom przewagę nad tymi, którzy ich ścigają. Zakon nie był łaskawy, a oni musieli stać się jeszcze bardziej niebezpieczni by na zawsze zrozumieli, że nie warto ich lękać i z nimi zadzierać i po to właśnie była ta wyprawa. Miała na celu udostępnić im odpowiednie środki, które jeżeli dobrze pójdzie staną się przyjaciółmi klanu Wilków.
Pytanie Rhaw nie wybiło Ithriena z rytmu, a dalej brnął do przodu jak najciszej potrafił.
- Niestety nie. - odpowiedział jej i znowu zamilkł. Nie mieli czasu na zbędne dyskusje, a słowa są w lesie nienaturalne i mogą zwrócić na nich uwagę.
Elf ruszył dalej za swoją towarzyszką, która postanowiła ruszyć śladem jak domniemali wilków, ale Ithrien postanowił sobie ułatwić przeprawę i zmroził pewien obszar, tak by mogli bez przeszkód przejść. Woda to potężna siła, która czasami potrafi zaskoczyć, a raczej nie chcieli się potknąć o jakiś kamień na dnie i zakończyć swoją podróż zgonem.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad Today at 1:14 am

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Góry Myślirogu] Wilczy ślad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » ORLAIS » Pozostałe tereny-