Dragon Age

Share













[Prywatna I Między Redcliffe a Zaziemiem] "Udręczeni magowie"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna I Między Redcliffe a Zaziemiem] "Udręczeni magowie" Czw Kwi 14, 2016 1:05 am

MISTRZ GRY


Uczestnicy: Cedric

Od południowo wschodniej strony chłopski gwar wioski Redcliffe stopniowo ustępuję miejsca żyznym polom Zaziemia. To z kolei jest domeną licznych posesorów gospodarstw oraz pracujących tam ludzi. Gospodarze potrafią zatrudniać całe rodziny, żeby posesja odpowiednio funkcjonowała. Kobiety zajmują się praniem, sprzątaniem, gotowaniem i robieniem zapasów. Silna płeć orze pola, wypasa stada lub wykonuje wszystko to, czego wymaga gospodarka. Zaziemie jest tętniącym życiem tandemem, w którym głupiec nie dopatrywałby się żyły złota. To właśnie dlatego Orlais, tak ochoczo kładzie łapska na Fereldeńskich owocach.

Od południa Zaziemie ewoluuje w mniej przychylny gospodarczo areał, bowiem pola tracą swe właściwości na skutek coraz większego uwodnienia podłoża. Mowa o Jałowych Mokradłach, paskudnym terenie bez większego znaczenia gospodarczego. Otaczające okolicę bagna doskonale konserwują nieuważnych podróżników zapuszczających się w te tereny, które ożywiane przez duchy ścigają osoby mącące wodę.

Ostatnia próba zbliżenia się do ostoi magów z Fereldenu niemalże nie przyprawiła Cedrica o kontakt z templariuszami. Ich aktywność zdaje się być wzmożona, jakoby ktoś lub coś miało zagrażać boskiej harmonii. Coraz więcej zbrojnych wita w Redcliffe, a bliskie gospodarstwa są również inwigilowane, przez co bohater musiał udać się wgłąb Zaziemia. Ciężki czas nastał dla niewiernych, zewsząd trąci spiskiem i ufać należy z rozsądkiem. Templariusze szukają apostatów, zaś wielebni skupiają się na nakłanianiu pospólstwa do donoszenia. Cedric, przybył z obrzeży jeziora Kalenhad, gdzie nawiązał kontakt z kilkoma członkami kolektywu magów. Zdobyte informacje pozwoliły wyłącznie na powierzchowną analizę. Według informatorów w kręgu panuje względny spokój, lecz presja ze strony pnącego się po szczeblach kariery Maxiusa Tolha oraz innych templariuszy sprawia, że stosunkowo spora liczba osobników skłaniałaby się ku wolności. Wolność taka wiąże się naturalnie z ucieczką i toczeniem nowego życia w ukryciu, niczym nielegalny imigrant.

Cedric, ledwo uszedł zbrojnemu ramieniu Boskiej. Był bardzo blisko kręgu maginów, jednakże czujność obrońców zdała się górować nad chęcią Tevinterczyka. Obecnie noc spowiła świat, a ognisko ledwo się tli. Oddalony od pól uprawnych obszar graniczy z lasem, umożliwiając względnie szybką ucieczkę. Cóż zrobić? Pierwotne założenia spłonęły na panewce, to też istnieją inne drogi wyzwolenia magów spod reżimu antagonisty. Wielu zaszczutych apostatów kryje się pośród nas, wystarczy ich szukać, by wspólnymi siłami dokończyć dzieło.



Ostatnio zmieniony przez Lusacan dnia Nie Kwi 24, 2016 4:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna I Między Redcliffe a Zaziemiem] "Udręczeni magowie" Pon Kwi 18, 2016 7:21 pm

Życie w ukryciu. Cedric miał wrażenie, że spędzi tak już całe swoje życie. Nie żywił nawet nadziei, że ktokolwiek przyśle do niego wiadomość o treści: "Twoja misja skończona. Wracaj". Nawet jeśli miałby taką wysłać, z pewnością w tym momencie z nieba spadłby grom, który usmażyłby go na miejscu, albo pojawił się jakiś zagubiony templariusz i uciął mu łeb.
Trudno było spodziewać się wielu radości w życiu, które obfitowało w niebezpieczeństwa i ukrywanie się. Spanie pod gołym niebem stało się codziennością w momencie, w którym templariusze zaczęli węszyć w wszędzie tam, gdzie się znajdował. Jakby wciąż kroczyli jego śladem i dokładnie wiedzieli, gdzie aktualnie przebywa. To wpędzało w niezłą paranoję.

Daleko od ludzkich zabudowań też nie mógł czuć się swobodnie. Jak nie ludzie, to wygłodniałe wilki. Nawet, kiedy spał, odczuwał zmęczenie. Bariery energetyczne, które podtrzymywał dzięki znajomości magii entropii, wysysały jego siły podczas snu. Nie miał nawet ze sobą nikogo, z kim mógłby czuwać na zmianę. To ułatwiłoby wiele spraw. Paranie się polowaniem też nie szło mu najlepiej, choć korzystał z tego, co miał na podorędziu. I na cóż ma cała kwalifikacja w historii i piśmie, kiedy nie mógł się nimi wykarmić? Wyklinał czasem wszystkich Magistrów, że w swej mądrości nie nauczyli go, jak przetrwać w takich warunkach. Pewnie po jego śmierci jedynie wzruszą ramionami i wyślą kolejnego naiwniaka. Cóż... tym więzionym jednak magom przydałaby się wolność.
To przekonanie paliło go we wnętrzu. Nie mógł przerwać swojej wędrówki, musiał iść wciąż dalej, rozmawiać z napotkanymi apostatami i szukać rozwiązań dla ich problemów. Nie był w stanie ich uratować w pojedynkę. Im więcej od nich słyszał, z tym większym przerażeniem przyjmował wszystko to, co się działo, do wiadomości. Czy w Tevinter było tak samo? Czy czuł się tam tak samo źle? Czy w ogóle chciał opuścić tę tzw. złotą klatkę, żeby wieść życie apostaty wśród ludu? Nigdy tak naprawdę o tym nie myślał. Teraz dopiero, napotykając na swojej drodze tych, którzy porzucili Krąg, odczuł dziwny niepokój, który wcześniej nie miał racji bytu. Nie czuł wcześniej pędu do wolności - teraz miał ją przymusowo wciśniętą... czy to jednak naprawdę była wolność?
Szedł więc, omijając ludzkie osiedla, mając nadzieję, że nie trafi na żadnego z nich...
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna I Między Redcliffe a Zaziemiem] "Udręczeni magowie" Nie Kwi 24, 2016 5:10 pm

MISTRZ GRY


Dołącza do fabuły gracz:
- Rosaline


Zbliżały się wieczór i słońce powoli kładło się do snu. W blasku słońca można było kąpać się jeszcze przez chwilę, lecz była to chwila długa, zwłaszcza dla uciekającej przed pościgiem kobiety. Jeszcze niedawno krążyła wokół Redcliffe, aż nieprzychylni jej wizerunkowi wieśniacy powiadomili odpowiednie służby w postaci zbrojnego ramienia Boskiej. Templariusze, co rychlej zareagowali na osamotnioną kobietę, dalej szykując chytry plan zasadzki.

Niebawem miała przekroczyć granicę Redcliffe. Powoli snuła się poprzez trakt, w taki sposób, ażeby nie rzucać się w oczy. Unikała wszelkich kontaktów, a tym bardziej zwad. I chociaż bardzo pragnęła spokoju, to nie dane było go zaznać. Tuż przed osadą zauważyła, że wszelkie oficjalne przejścia obstawione są przez ciężkozbrojnych templariuszy. Naturalnie próbowała zawrócić, to też dziwnym trafem zakonnicy ruszyli za nią. Krew płynęła szybciej, uderzając do głowy, oddech nie mógł załapać odpowiedniego tempa, a templariusze zaczęli wychodzić zewsząd. Byli po prostu wszędzie, z przodu i tyłu, z lewa i prawa. Wtedy zrozumiała, iż nie może ufać nikomu, albowiem każdy jest potencjalnym zdrajcą, który tylko czeka, ażeby zanurzyć nóż w twych barkach. Mieszczanie roznieśli wieści o snującej się w okolicy kobiecie, pomimo że na pierwszy rzut oka nie przypomina czaromiota. Ktoś musiał dobrze infiltrować jej osobę. Tylko czemu? Czyżby nauki zakonne poczęły nauczać o donoszeniu na apostatów, a może zakon oferuję wynagrodzenia za poufne informacje? Pewno jest jedne, ludzie nie są przychylni, zwłaszcza obcym.

Otoczona próbowała wycofać się, lecz stalowy łańcuszek tęgich pancerzy zawężał się, zamykając Roseline w centrum. Żeby przeżyć musiała posłużyć się magia, bowiem wyłącznie ona była w stanie rozbić pętlę na szyi kobiety. W tym celu wezwała gniewne chmury, których grom obezwładnił część antagonistów, tym samym umożliwiając ucieczkę. Naturalnie, że templariusze ruszyli w pościg za apostatką, nawet ci, których jakiś czas temu poczęstowała porcją błyskawic. Nie znała dobrze terenu, lecz wiedziała, że kierując się na południowy-wschód dotrze do pobliskich lasów i dalej w głąb Głuszy Korcari.

Biegła ile sił w nogach, ciągle czując bat nieprzyjaciela na plecach. Głośne skandy rozpraszały jej uwagę, pomimo tego wciąż biegła. Żadne krzewy, czy też strumyki nie wpływały na jakość translokacji. Po prostu sunęła przed siebie, a wszystko, by przeżyć. Krzyki stawały się coraz cichsze, ale ona czuła, że musi uciekać. Gnała dalej i dalej, aż jedynym krzykiem, który słyszała był ten w jej głowie. Słońce muskało ją przez korony drzew, lekko oślepiając, to wtedy wpadła na ciemno ubranego mężczyznę. Walnęła w niego z impetem, przewracając siebie i jego.
Spoiler:
Templariusze są względnie daleko, dlatego możecie czuć się bezpiecznie.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna I Między Redcliffe a Zaziemiem] "Udręczeni magowie" Nie Kwi 24, 2016 8:43 pm

Rosaline z braku większego celu postanowiła ruszyć ku Redcliffe. Lepszego pomysłu nie miała, prócz szwendania się po lasach, ale wiecznie tego robić nie mogła. Musiała się nauczyć tej interakcji. Na jej nieszczęście mimo tego, że starała się wyglądać jak zwykły, przeciętny wędrowiec, który tutaj zawędrował, ktoś coś zwęszył i nakablował templariuszom. Cholerni ludzie. Nikomu nie można ufać, tylko i wyłącznie sobie. Tylko jakim cudem zorientowano się o magicznych umiejętnościach Rosaline, że teraz wszystkie wejścia do wioski były zastawione przez Zakon? Zawróciła, wrzeszcząc w środku z powodu własnej bezsilności. Niestety jej obawy się sprawdziły i to na nią czekano. Przyspieszyła kroku, mając płonną nadzieję, że to nie na nią templariusze ruszyli. Malutki płomyk szybko zgasł, gdy z innych stron również nadchodzili zbrojni. Już po chwili zrobili wokół niej ciasny okrąg, nie dając szans na ucieczkę. Nie dali jej również wyboru, zmuszając do użycia magii. Skupiła wokół siebie energię i przekształciła ją powoli w ciemne, burzowe chmury nisko kłębiące się nad grupką. Zaraz potem nastąpiło wyładowanie elektryczne, które wprowadziło zamęt w szeregach templariuszy, a Rosaline mogła dalej biec. Nie zważała na gałęzie, o które zahaczała, korzenie, o które się potykała, czy strumyki, w które wpadała. Biegła na przełaj, czując na karku obleśny oddech rycerzy zakonu, wrzeszczących w oddali zapewne z uciechy, że zaraz złapią kolejnego apostatę. Nie po to jednak pięć lat Rosaline się ukrywała, by teraz tak po prostu się oddać. Nawet zwierzyna goniona przez wilki może przed nimi uciec. I rzeczywiście, udało jej się to. Okrzyki templariuszy oddalały się, aż w końcu Rosaline słyszała tylko siebie i swój nierównomierny oddech. Zwolniła trochę, choć chciała uciec jak najdalej, możliwe, jeśli zajdzie taka potrzeba, nawet do Głuszy Korcari.

Słońce powoli zaczęło układać się do snu, znikając za linią drzew. Uprzednio jednak musnęło swym promieniem twarz kobiety, oślepiając ją i sprawiając, że ten krótki dystans przebiegła na oślep. W pewnym momencie poczuła, że wpada na kogoś. Siłą rozbiegu nie zdążyła wyhamować i przewróciła zarówno siebie, jak i jego. Zamrugała zdezorientowana, wciąż mając przed oczami plamy słoneczne. Przeturlała się na bok i niemal od razu zaczęła wstawać, gotowa do działania. Uniosła dłoń, skupiając energię, chcąc strzelić w jegomościa może blyskawicą albo rzucić na niego jakąś klątwę. Pozostała w tej pozycji, przyglądając mu się uważnie. Na templariusza nie wyglądał, w ogóle jakiś blady był, co tylko potęgowały jego czarne włosy i ciemny ubiór. Nie wyglądał na kogoś, kto od razu ją zaatakuje, ale nikomu nie można było zaufać. Nikomu. Dlatego też spoglądała na niego z wrogością, czekając na jego ruch. Nie rzucała zaklęciami bez powodu, tylko w obronie.A jeśli ten zrobi jakiś podejrzany ruch...
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna I Między Redcliffe a Zaziemiem] "Udręczeni magowie" Pon Kwi 25, 2016 9:57 pm

Wieczór nastawiał już powoli Cedrica do poszukiwania miejsca spoczynku. Był zapewne niedaleko jakiegoś większego miasta - widział wielu ludzi krążących za dnia na trakcie. Nie chciał ich niepokoić swoją obecnością, postanowił więc podróżować lasem, w nadziei, że nie natknie się ani na drapieżniki, ani na, co gorsza, elfy. Tłumaczenie po raz kolejny kim jest i co tu robi męczyło go już na starcie.
Krok miał spokojny, wszakże nie było mu kompletnie spieszno. Zdawał sobie sprawę, że w większym mieście zapewne uda znaleźć mu się kogoś z Kolektywu Magów. Na południu znajdowało się niewiele wsi, a tym bardziej miast, do których mógł się udać, więc zwiastun większego miejsca zwyczajnie go ciekawił.
Zdawał sobie jednak sprawę, że tam, gdzie wielu ludzi i większe miasto, tam też czekają templariusze. Niepokoił go sam fakt spotkania z tą grupą, miał jednak wrażenie, że to musi w końcu nastąpić. Opóźniał ten moment, nie chcąc zwyczajnie dać się złapać.
Kiedy słońce zaczęło chylić się już ku zachodowi, Cedric powolnym krokiem zaczął zmierzać z powrotem w stronę traktu. Bliżej niego być może będzie czuł się bezpieczniej, gdy nadejdzie noc. Szedł tak i szedł w poszukiwaniu jakiegoś miłego miejsca do postoju, gdy wtem, nie wiadomo skąd, pojawiło się dziewczę, które postanowiło dosłownie zwalić go z nóg.
Dziewczyna odskoczyła jak poparzona i tak mogliby sobie stać w nieskończoność, coś jednak tknęło maga z Tevinter, że ktoś tu chyba uciekał. Wyjrzał zza niej, chcąc upewnić się, czy nikt za nią nie biegnie.
- Coś się stało? - spytał. Mogła wyczuć jego obcy akcent. W tej chwili chyba oboje znajdowali się daleko od domu i oboje byli w tarapatach. Cedric tylko jeszcze o tym drugim nie wiedział.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna I Między Redcliffe a Zaziemiem] "Udręczeni magowie" Wto Kwi 26, 2016 12:06 am

Rosaline cały czas obserwowała nieznajomego, spięta do granic możliwości i gotowa w każdej chwili rzucić zaklęcie. Naprawdę czuła się aktualnie jak osaczone zwierzę. Z jednej strony, choć jak na razie daleko, nadciągali żądni jej krwi albo chociaż wolności templariusze, a z drugiej wyglądający trochę jak wampir mężczyzna. Na pierwszy rzut oka wyglądał na kogoś podejrzanego, kogoś, kto chce ją skrzywdzić. Być może nie miał jednak złych zamiarów, ale Rosaline miała lekko spaczone myślenie i dla każdy człowiek, elf czy inne stworzenie pragnęło, aby cierpiała, aby powróciła do Kręgu. Chociażby ludzie z Redcliffe. Nie zrobiła im nic złego! A oni od razu postanowili ją stracić. Co oni mieli do magów? Tym bardziej, że dziewczyna nie była maleficari. Prędzej posądziłaby o to stojącego przed nią mężczyznę.

Ten natomiast wydawał się być spokojny i opanowany. Była niemal pewna, że miał w zanadrzu sztuczkę, na przykład taką z magii krwi. Już nawet zaczęła wyobrażać sobie tworzące się wyładowanie przeszywające na wskroś mężczyznę i palące każdą jego tkankę. Czekała tylko na jego reakcję. Wiedziała, była pewna, że coś jej zrobi, ten tymczasem spojrzał za nią i... spytał! Jak gdyby nigdy nic. Zdezorientowało to trochę Rosaline. Zerknęła za siebie, upewniając się, że nie widzi w oddali zbroi charakterystycznych dla templariuszy i zmrużyła podejrzliwie oczy. Wciąż stała najeżona i gotowa na wszystko.

- Kim jesteś? - warknęła na niego, bacznie obserwując każdy jego ruch. Nie dość, że czuła, jak serce wyrywa się z jej piersi z powodu szaleńczego biegu, to na dodatek tajemniczy jegomość przyprawiał ją o strach jeszcze bardziej przyspieszający puls. Dopiero po krótkiej chwili zorientowała się, że mężczyzna ma dziwny, nietutejszy akcent. Nie była jednak pewna, z jakiego to państwa pochodził. Orlais? Tevinter? Antiva?
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna I Między Redcliffe a Zaziemiem] "Udręczeni magowie" Sro Kwi 27, 2016 1:13 am

Cóż, wbrew pozorom Cedric ubrany był całkiem normalnie - podróżny, brązowy płaszcz i strój wieśniaka. Nie mógł ryzykować bycia zauważonym i zatrzymanym. Nawet jego kostur wyglądał w tym momencie raczej na zwykły kij podróżnika o dziwnym kształcie. Z drugiej jednak strony nie można było odmówić bladości jego cerze, która silnie kontrastowała z czarnymi jak smoła włosami.
Dziewczyna wydawała się być niezwykle zdenerwowana z jakiegoś powodu, a Cedric nie do końca rozumiał, o co mogło chodzić. Czyżby przed czymś uciekała? Ten stan tłumaczyłoby jej zmęczenie i ciężki oddech. Z drugiej strony sam mężczyzna nie za bardzo chciał się narażać na bycie poszukiwanym... przez kogokolwiek. Chciał czym prędzej rozbić obóz i niczym się już nie przejmować, przynajmniej tego dnia.
Kim był? Na to pytanie nie chciał jednoznacznie odpowiadać. Zamyślił się na moment i przybrał zdziwiony wyraz twarzy, po czym odparł:
- Prostym wędrowcem.
Cóż innego miał dodać? Może jednak powinien dowiedzieć się nieco więcej o swojej towarzyszce?
- Czy gdzieś się pani spieszy?
Jego naiwność przekraczała chyba w tym momencie wszelkie granice.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna I Między Redcliffe a Zaziemiem] "Udręczeni magowie" Sro Kwi 27, 2016 2:15 pm

Prostym wędrowcem. Ani trochę mu nie uwierzyła. Nie wierzyła w ani jedno słowo wypowiedziane z ust kogokolwiek, tym bardziej brzmiące zbyt prosto, jak w tym przypadku. Spojrzała na wędrowca z dziką iskrą we wzroku, taką, która jasno mówiła, że zaraz coś się tutaj stanie. Magia na przykład, jeśli Rosaline się nie uspokoi. Zachowywała się teraz jak zwierzę, które gotowe jest ugryźć tylko dlatego, że ktoś inny je skrzywdził. Wyprostowała się i przekrzywiła lekko głowę, skanując wzrokiem mężczyznę. Nawet pomimo prostego ubioru i dziwnego kija nie przypominał podróżującego przez Ferelden człowieka.
- Tak - odpowiedziała na bardzo, ale to bardzo dziwne pytanie, czy się jej spieszy. Nie, wcale nie biegła na złamanie karku i wcale nie wpadła na niego, bo nie mogła wyhamować. Wcale nie miała strachu wymalowanego na twarzy i uczucia kłębiącego się w środku, mówiącego, że zaraz rozpęta się tutaj piekło. Mężczyzna albo był głupi jak but, albo grał takiego. Obejrzała się jeszcze raz za siebie, ponownie sprawdzając, czy w oddali nie ma templariuszy, po czym spojrzała podejrzliwie na jegomościa i powiedziała: - Nie było mnie tutaj, jasne?
Zaczęła iść szybkim tempem przed siebie, czekając tylko, aż zniknie z pola widzenia mężczyzny i będzie mogła znów puścić się biegiem.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna I Między Redcliffe a Zaziemiem] "Udręczeni magowie" Sob Maj 21, 2016 10:42 pm

Wielokrotnie Cedric zadawał sobie w życiu pytanie, czy nie powinien czasem poudawać jakiegoś natręta. Teraz dojrzał doskonałą okazję. Podróż mu się nużyła, a dziewczyna mogła go zaprowadzić w jakieś ciekawe miejsce. Do miasta pewnie i tak już teraz nie dojdzie, więc...
Kiedy dziewczę okazało się nie być zbyt rozmowne i prędko ruszyło przed siebie, przewrotny los namówił Cedrica, żeby pójść za nią. Co miał tak właściwie z tym fantem zrobić? Z jednej strony wędrówka już go męczyła, przydałoby się znaleźć gdzieś miejsce do obozowania, z drugiej zaś strony ciekawość pchała go znowu w sytuację najpewniej niebezpieczną.
Szedł, nie odzywając się kompletnie, przez cały czas jednak starając się mieć dziewczynę w polu widzenia. Kto wie, może przy okazji znajdzie jakieś miejsce do przenocowania?

//sorry za gunwopost, ale nie mam pomysłu, no, i za nieobecność też przepraszam :<
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna I Między Redcliffe a Zaziemiem] "Udręczeni magowie" Wto Maj 24, 2016 5:39 pm

Dziewczyna stawiała duże kroki, niemalże biegnąc. Wciąż miała niesamowite wrażenie, że templariusze są o rzut kamieniem od niej, choć przecież nawet nie miała ich w swoim polu widzenia. Mogła więc trochę zwolnić. Nie zrobiła tego, ponieważ ten dziwny facet napatoczył się w najmniej odpowiednim momencie i na dodatek mimo jej wyraźnych sygnałów podążał za nią w milczeniu.
Zatrzymała się po chwili i obejrzała na niego ze złością i lekkim niedowierzaniem. Co on do cholery wyprawiał?
- Co ty do cholery wyprawiasz? - spytała. - Idź stąd, jak życie ci miłe.
Nie miała teraz najmniejszej ochoty na towarzystwo. Z drugiej strony jednak, podejrzany typ mógł wygadać templariuszom, w którą stronę Ros poszła. Przez sekundę przez jej głowę przeszła myśl, aby uniemożliwić mu wygadanie się. Spojrzała na niego z zastanowieniem, przekrzywiając lekko głowę i debatując, czy jest aby do tego zdolny.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna I Między Redcliffe a Zaziemiem] "Udręczeni magowie" Pon Maj 30, 2016 11:31 pm

A on szedł, aż w końcu dziewczę spojrzało na niego i postanowiło zwrócić mu uwagę. Rozejrzał się, potem z niedowierzaniem wskazał na siebie i się uśmiechnął.
- Robi się już późno - stwierdził. - Podróżowanie w samotności nie jest dobrym pomysłem, a nie wiem, jak daleko stąd znajduje się najbliższe miasto.
Wioskowy głupek. Udawanie takiego akurat w tym przypadku mogło mu iść całkiem dobrze. Tylko w przypadku mówienia. Jego wygląd (przynajmniej twarzy) nie wskazywał na wiejskie pochodzenie. Brakowało stereotypowego, kartoflanego nosa, zgrabiałych dłoni i innych chłopskich rarytasów. Dziewczyna zatrzymała się i poczęła nad czymś dumać.
- Noc już zapada - zwrócił słusznie uwagę, przypominając to, o czym mówił zaledwie przed momentem. Chyba też się trochę niecierpliwił. Nie rozumiał też stwierdzenia "życie ci niemiłe". Groziła mu? Cholera wie.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna I Między Redcliffe a Zaziemiem] "Udręczeni magowie" Czw Cze 23, 2016 9:12 pm

Na twarzy Rosie zatańczyło lekkie zdziwienie. Mimo podejrzanego wyglądu ten tutaj brzmiał, jakby był typowym wieśniakiem. Tępy jak but, bez oleju w głowie, te sprawy. Dziewczyna była jednak bardzo podejrzliwa, nawet za bardzo i zwyczajnie mu nie uwierzyła. Nie uwierzyłaby nikomu, cholera jasna. Taka jest juz jej natura.
- No co ty nie powiesz - odgryzła się na to jakże oczywiste stwierdzenie o nocy. Moze rzeczywiście był takim typowym burakiem? - Miasto w drugą stronę. Nie tam, gdzie ja idę. Tam - wskazała jeszcze palcem na Redcliffe, akcentując słowo tam. Miala dość tego typa. Jaki z niego był upierdliwiec...
- Nie potrzeba mi towarzystwa idioty. Precz albo zaraz naprawdę się zdenerwuję - fuknęła, krzywiąc się w jego stronę. Po raz kolejny odwróciła się na pięcie, zarzucając warkoczem i zaczęła biec truchtem, modląc się do Stwórcy żeby ten bałwan się od niej odczepił.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna I Między Redcliffe a Zaziemiem] "Udręczeni magowie" Today at 1:13 am

Powrót do góry Go down

[Prywatna I Między Redcliffe a Zaziemiem] "Udręczeni magowie"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Redcliffe-