Dragon Age

Share
















[Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las... Sro Kwi 13, 2016 7:53 pm

...a w tym czarnym, czarnym lesie siedział czarny, czarny mag. Ten czarny, czarny mag zastanawiał się, co tu, na dobrą sprawę, robi. O tej puszczy słyszał już naprawdę wiele i o ile nikt go nie okłamał, to będąc tu samemu, narażał się na poważne niebezpieczeństwo. Ostatnie wiadomości z Tevinteru namawiały go do udania się wgłąb Korcari, ażeby odnaleźć kryjących się tam apostatów i maleficari.
Też mi zabawa, myślał Cedric, sami mogliby sobie poszukać...
Jak na razie szukał swoich rozmówców głównie w miastach i wioskach, tych bardziej na odludziu. Maleficari raczej nie chcieli przyznawać się do swoich mocy, a większość apostatów miała go w głębokim poważaniu. Życie. Trzeba było się z tym pogodzić. Musieli się z tym pogodzić jego przełożeni.
Podróż przez głuszę nie przebiegała gładko, jak chcieliby tego magistrowie z Tevinter. Cedric nie znał życia poza kręgiem, a w zaledwie rok (no, może nieco więcej) musiał przystosować się do nieznanych mu warunków. Do różnego sposobu mówienia. Do świata, w którym nie mógł na oczach wszystkich korzystać ze swoich zdolności. Jego kostur służył teraz głównie jako kij wędrowca z przywiązanym tobołkiem. Szaty maga ukrył w zawiniątku przywiązanym do kija - musiały mu starczyć wiejskie, szorstkie ubrania i płaszcz.
Co noc słyszał wycie wilków i modlił się do Andrasty, żeby tylko po niego nie przyszły. Odpędzanie ich ogniem mogłoby dać jakiś pozytywny skutek, ale Cedric zdawał sobie sprawę, że w ten sposób mogą go wytropić. Jeśli się okaże, że jest magiem z Tevinter, templariusze zetną mu głowę na miejscu i nawet nie poproszą o wyjaśnienia. Cóż za uroczy to kraj... Przecież wiadomo, że każdy mag z Tevinter to mag krwi, bestia nie do zatrzymania. Otóż nie.

Kręcił się jakiś czas wokół ruin posterunku Szarej Straży, aż wreszcie stwierdził, że może to być odpowiednie miejsce do zanocowania. W środku było chyba pusto, tak przynajmniej się wydawało. Bardziej Cedric obawiał się przebywających tu duchów lub... lub czegokolwiek. Miał po prostu nadzieję, że jest tu sam, prześpi się spokojnie i eksplorowanie głuszy odłoży na jutro.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las... Sro Kwi 13, 2016 8:19 pm

Las był dla niej domem, niezależnie od regionu kraju który porastał. Przechodząc między drzewami, dotykając czubkami palców ich szorstkiej kory i ledwie muskając stopami porastający ziemię mech, czuła się w swoim żywiole. Choć Głusza znajdowała się kilka dni drogi od Moczar, gdzie przyszło jej spędzić pierwsze lata życia, to była na swój sposób podobna. Specyficzna aura, która przyprawiała kupców i chłopów o gęsią skórkę, ja otulała niczym matczyne ramiona i dodawała jej otuchy. Nie była jednak na tyle głupia, by zatracić się w poczuciu bezpieczeństwa. Każde miejsce miało swoje sekrety, nieważne jak bardzo wydawałoby się znajome. I to właśnie te tajemnice interesowały ją w tym momencie. W ostatnim czasie pchało ją do przodu jedynie pragnienie poznania świata, ciekawość połączona z tęsknotom za matką pozwalała jej iść dniami i nocami. Czasem ciało buntowało się, stopy krwawiły, stawy bolały, a kark palił poparzony promieniami słonecznymi. Tutaj jednak zawsze przydawała się magia, tak dla niej naturalna, jak każda inna czynność. Bez problemów goiła otarcia i odciski, a na skórze nie zostawały nawet niewielkie ślady dawnych obrażeń.
Teraz jednak problemem były nie rany, a zmęczenie. Senność stawała się coraz bardziej przytłaczająca i Hessa powoli zaczęła rozglądać się za miejscem dogodnym do noclegu. Zdecydowanie bardziej preferowała las, niż przydrożne karczmy. Choć miała szczęście przez większość życia nie doświadczyć zbyt wielu krzywd ze strony ludzi, to wiedziała do jakich potworności są oni zdolni. Młoda, drobna dziewczyna stanowiła łakomy kąsek dla wielu. Jej plan był prosty – znaleźć sobie jakąś jamę i przespać się w zwierzęcej postaci. Póki co jednak chciała zbadać jeszcze jedno miejsce, o którym usłyszała na trakcie. Opuszczony posterunek Szarej Straży był zbyt ciekawy, by zwyczajnie go zignorować. Plus, jak sama nazwa wskazywała, był on opuszczony – żadnych niechcianych intruzów, tylko ona i jej myśli. Jej nadzieje niestety okazały się płonne, o czym miała się szybko przekonać. Poruszając się jak najciszej, co zresztą czyniła niemal zawsze, wspięła się po schodach prowadzących ku pomieszczeniu i zamarła. W środku znajdowała się jakaś sylwetka, a Hessa nie zamierzała ryzykować starcia z potencjalnym agresorem. Kostur niemal natychmiast znalazł się w jej ręce, a ona sama przywarła plecami do najbliższej kolumny. Może nie została zauważona i za chwile będzie mogła w spokoju się oddalić, bez zbędnego przelewu krwi? Zacisnęła drobne dłonie na trzymanej broni, szukając w niej oparcia i wstrzymała oddech.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las... Sro Kwi 13, 2016 8:38 pm

Nie można powiedzieć, że zmęczony Cedric należał do najbystrzejszych postaci, jakie dane było Hessie spotkać. Siedział wciąż w tym samym miejscu, wpatrując się ogłupiałym wzrokiem w posadzkę, na której ułożył jakieś kijki, mając nadzieję, że da radę je zapalić. A i owszem, pewnie da, a potem ogień buchnie mu w twarz i tyle będzie z miłego ogniska na dobranoc. Otulił się szczelniej płaszczem i przywarł plecami do kolumny, zastanawiając się, czy w ogóle dożyje jutra w takim ziąbie. Pogoda nie sprzyjała samotnym wędrówkom po lesie. Nawet takie miejsce nie musiało być bezpieczne - leśne szkodniki lubiły zaszywać się wszędzie.
W pewnym momencie usłyszał szurnięcie. Coś, jakby szybkie przemieszczanie się. Normalnie nie zwróciłby na to uwagi, ale:
a) był tu sam i wolał, żeby tak pozostało,
b) strach przed wilkami i niedźwiedziami nie był znowuż taki bezpodstawny,
c) naprawdę nie chciał używać magii...
Przeczuwał, że ostatni punkt może odchodzić już powoli w zapomnienie. Wymacał kostur znajdujący się na posadzce, przysunął go do siebie i odwiązał prędko niepotrzebne w tej chwili pakunki. Wstał ostrożnie, rozejrzał się i nie słysząc nic więcej poza własnym oddechem i nocnymi odgłosami lasu, zawołał:
- Jest tam kto?!
Głos poniósł się po ruinach i pewnie wybiegł nawet na zewnątrz. To dziwne, że Cedricowi znów zrobiło się zimno. Nie wiedział, czy na pewno kogoś widzi, więc żeby mieć lepszy ogląd, rozpalił niewielki płomień na dłoni, przyzwyczajając ponownie oczy do światła. Kostur w jednej ręce, płomień w drugiej i powolna analiza terenu... Mogło nie być za ciekawie.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las... Sro Kwi 13, 2016 8:57 pm

Pomimo kurczowego uścisku, jakim obdarzyła kostur i oparcia, jakie dawała jej kolumna, dziewczyna nie czuła się ani trochę lepiej. Pomimo iż często zdarzało jej się pokładać w innych dużo wiary, to nie była na tyle naiwna, by postrzegać nieznajomego jako oczywistego przyjaciela. Wiedziała do czego zdolni są magowie pchnięci na skraj obłędu, posługujący się mocami, których nie rozumieli. Zatracali się w szaleństwie i zaczynali stanowić zagrożenie dla wszystkich. Oczywiście nie wszyscy apostaci byli tacy, sama stanowiła dobry przykład, ale lepiej dmuchać na zimne.
Jeśli Cedric obawiał się niedźwiedzi, to Hassa stanowiła dla niego zagrożenie tylko w jednej trzeciej. Pozostałe jej dwie postacie nie były aż tak straszne, a niektórzy uważali je nawet za całkiem miłe dla oka. Kiedy usłyszała poruszenie w głębi pomieszczenia wiedziała już, że jej kryjówka nie zdała egzaminu. Później jednak nastąpiło coś, co pozwoliło jej nieco się rozluźnić – pytanie rzucone w ciemność, zapewne z nadzieją na odpowiedź. Próba nawiązania kontaktu mogła świadczyć o dobrych intencjach, warto więc było dać znać o swojej obecności. Dopiero teraz uświadomiła sobie, że przez cały czas wstrzymywała oddech. Powoli wypuściła powietrze, przygotowując się mentalnie na nieuchronną konfrontację.
- Nie mam złych zamiarów.
W przeciwieństwie do niego nie krzyczała. Nie chciała zwracać niepotrzebnie uwagi innych mieszkańców lasu, już i tak pewnie zachowanie dwójki ludzi wywołało wystarczająco zamieszania. Jeszcze tego brakowało, by okoliczna fauna postanowiła urządzić sobie polowanie. Jej największym zmartwieniem nie było jednak zdrowie jej i jej rozmówcy, wataha wilków nie stanowiła raczej dużego zagrożenia. Obawiała się jednak, że za pomocą zaklęć mogłyby narobić wiele szkód. Wolałaby, by okoliczne drapieżniki nie zostały skrzywdzone przez ich nierozważne zachowanie. Ta troska, którą niektórzy mogli uznać za objaw szaleństwa wynikała oczywiście z jej bliskości z naturą. Hassa uważała, że każde życie zasługuje na szacunek i nie jest jej zadaniem go odbierać. Przesunęła się ku skrajowi kolumny, skraj jej tuniki wystawał już poza zasłonę. Jeśli w ciągu najbliższych kilku minut w jej stronę nie poleci żadna kula ognia, to spotkanie będzie można uznać za całkiem udane. Dziewczyna zaczęła już nawet rozważać wychylenie się zza kolumny i porozmawianie twarzą w twarz. Wszystko było teraz w rękach nieznajomego.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las... Sro Kwi 13, 2016 9:19 pm

Płomień nie pozwolił mu zobaczyć wiele więcej. Dopiero głos, który odpowiedział mu z ciemności dał mu nieco do myślenia. Młode dziewczę. Tak sądził. Co tu robiła? W środku głuszy? Zmarszczył brwi, najpierw okazując zdziwienie. Jego umysł bardzo szybko musiał analizować to, co właśnie napotkał. Kim była jego rozmówczyni? Z człowiekiem jakoś poradzić sobie potrafił. Gorzej, że używał magii, a ktoś... no właśnie, chwila moment. Co taka młódka robiła w lesie o tej porze? Zgubiła się? Szlag, chyba będzie musiał wyciszyć większość swoich obaw. Nie czuł, żeby było to zbyt mądre, ale rozmowa pewnie rozwiąże wiele spraw.
- Możesz wyjść, nie zrobię ci krzywdy... - zaczął dość niepewnie. Płomień na jego dłoni nie gasł, rzucając wciąż delikatne światło w pomieszczeniu. Podszedł nieco bliżej, nie chcąc jej odstraszać, ale również mając nadzieję, że tożsamość jego rozmówczyni ujawni się szybciej. Im szybciej będą mieli te podchody za sobą, tym lepiej dla nich. Oby tylko nie okazała się jakąś perfidną strzygą albo innym plugawym demonem...
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las... Czw Kwi 14, 2016 4:08 pm

Hessa była na co dzień dość towarzyską osóbką, która ceniła sobie przyjemne rozmowy z ludźmi. Gdyby spotkali się w innych okolicznościach mogłaby nawet spróbować sama nawiązać jakiś kontakt. Resztki zdrowego rozsądku kazały jej jednak zachować rozwagę w obecnej sytuacji. O swoim rozmówcy wiedziała póki co tylko tyle, iż był mężczyzną i to na tyle spostrzegawczym, by dostrzec jej przybycie. Do tego okolice rozświetlał delikatny płomień – słaba pochodnia lub prosty czar. Wydawało jej się, że był sam, nie mogła mieć jednak pewności. Zresztą nawet pojedynczy przeciwnik mógł stanowić duże zagrożenie, nie zamierzała go nie doceniać.
Również w jej głowie gnały myśli, cóż takiego inny człowiek mógł robić w tym miejscu. Niewielu ludzi zapędzało się tak głęboko w Głuszę, a ci którzy to robili, byli albo zdesperowani, albo pewni swoich umiejętności. Czasem jedno i drugie. Co prawda zapewnił ją o braku wrogich zamiarów, wolała jednak dmuchać na zimne. Uspokoiła nieco serce, którego szybkość bicia stanowczo przekraczała normę, i wykonała kilka głębokich oddechów. Będąc już o wiele bardziej zrelaksowana nic na początku. Poczuła energię przepływającą przez jej ciało i owinęła się nią niczym płaszczem, gotowa w każdej chwili wzmocnić tę delikatną barierę. Czuła się już nieco pewniej i w końcu wychynęła zza kolumny. Oczom Cedrica ukazała się drobna postać, odziana w ciemne, luźne szaty. Kaptur płaszcza zsunął się już wcześniej, tak więc jej jasne włosy i blada twarz były doskonale widoczne w świetle ognia. Jej niepokój zaistniałą sytuacją objawiał się tylko w nieco powiększonych oczach i uścisku, którym obdarowywała swoją broń.
- Przepraszam, jeśli cię przestraszyłam... – urwała. - To znaczy zaniepokoiłam albo... – dodała szybko i znów zamilkła, uciekając w bok wzrokiem. W jej głosie słychać było zmieszanie.
Zdawała sobie sprawę, iż niektórzy byli dość drażliwi i mogli zareagować nerwowo na sugestie, jakoby młode dziewczę było ich w stanie nastraszyć. Może jej zachowanie wydawało się nieco dziwne, warto jednak pamiętać, iż przez większość swego życia obracała się raczej wśród dzikich zwierząt, niż ludzi. Starała się jak najlepiej wtopić w tłum, czasem będąc ostrożna aż do przesady. Na szczęście niewielu zwracało uwagę na jej drobne potknięcia, kto by się przejmował głupstwami plecionymi przez jakąś smarkule.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las... Sob Kwi 16, 2016 8:10 pm

W innym wypadku Cedric zapewne mógłby pomyśleć "ładne dziewczę", rzecz miała się jednak inaczej. Był w środku lasu, ba, siedział w opuszczonych ruinach, gdzie każdy przejaw dziwności mógł okazać się dla niego śmiertelny. Ponadto spotkanie w tym miejscu innego człowieka mogło świadczyć albo o omamach wzrokowo-słuchowych, albo o pojawieniu się kłopotów, albo o trafieniu na właściwą osobę we właściwym czasie. Zapewne gdyby nie dziewczyna, Cedric następnego dnia postarałby się o zakończenie swoich mąk w głuszy i opuszczenie jej jak najszybciej, ale chyba zadanie miało potoczyć się dla niego inaczej.
Dziewczyna wydawała się być tak samo wystraszona, jak on sam. To mogło okazać się bardzo niebezpieczne, jednak nie tym razem. Zdawało się, że żadne z nich nie wystrzeli kulą ognia w to drugie, można więc było przejść z pozycji obronnej do zrelaksowanej.
- Na Stwórcę! - zaczął. - Co ty tu robisz?!
Płomień na jego dłoni nie gasł, żeby wciąż oświetlać część pomieszczenia. Owszem, mogli sobie tutaj rozmawiać po ciemku, ale zapewne żadne z nich nie czułoby się bezpiecznie.
Jeśli teraz w ogóle się czuło...
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las... Nie Kwi 17, 2016 10:33 am

Albo doskonale grał, albo faktycznie nie stanowił dla niej żadnego niebezpieczeństwa. Mając nadzieję na to drugie, Hessa przestała podtrzymywać delikatną barierę wokół własnej osoby, pozwalają energii rozwiać się. Część z niej wróciła do jej ciała, a reszta swobodnie przekroczyła Zasłonę, wracając do swojego pierwotnego miejsca. Czerpanie z niego było dla niej zupełnie naturalne. Choć matka tłumaczyła jej wielokrotnie, że ludzki strach często wynika z niewiedzy nie pojmowała, czemu u tak wielu wywołuje panikę sama myśl o Pustce. Dla niemal każdego laika kraina ta zdawała się jawić jako wypełniony demonami kocioł, który wystarczyło lekko tknąć, aby wywołać kolejną Plagę i Stwórca wie co jeszcze.
- Zwiedzam. – odpowiedziała zgodnie z prawdą, wzruszając nieznacznie ramionami.
Jakkolwiek komicznie nie brzmiało to w jej ustach, zdanie to było zupełnie prawdziwe. Ostatnio całe jej dni kręciły się właśnie wokół poznawania świata, co było zajęciem zarówno ekscytującym, jak i niebezpiecznym. Jako mag-apostata musiała uważać na donosy i templariuszy węszących wszędzie magię krwi. Jako młoda dziewczyna starała się unikać dwuznacznych sytuacji i trzymać na dystans obcych mężczyzn. W końcu jako osoba dość drobna i nie posiadająca doświadczenia bojowego uważała, by potencjalnie niebezpieczne sytuacje były rozwiązywane na drodze pokojowej, ewentualnie salwowała się ucieczką. A w tym ostatnim była całkiem niezła, biorąc pod uwagę iż mogła wzlecieć w powietrze jako ptak lub biec przez las z wielką prędkością jako niedźwiedź.
- A ciebie co tu sprowadza?
Było to całkiem naturalne pytanie, biorąc pod uwagę częstotliwość z jaką w Głuszy spotykało się innych ludzi. Z resztą jej wrodzona ciekawość dawała o sobie znać i tylko podstawy dobrego wychowania, które nabyła w czasie wędrówki, powstrzymywały ją przed zasypaniem rozmówcy pytaniami.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las... Pon Kwi 18, 2016 6:44 pm

Dziewczyna zadała całkiem rozsądne pytanie. Co go tu właściwie sprowadzało? Westchnął ciężko, opierając się o kolumnę. Miał nadzieję, że będzie mu dane omijać takie miejsca jak to. Ciekawe, że tak młode, samotne dziewczę "zwiedzało" to miejsce o tej porze. Zapadał zmrok. Nie była to z pewnością najlepsza pora na eksplorację ruin.
- Ach tak? - rzucił pytanie gdzieś w dal, jakby w ogóle nie oczekując na nie odpowiedzi. - Pora jest dość niesprzyjająca.
Bardzo chciał być przez cały czas uważny, ale mimo wszystko obecność drugiego człowieka, który nie groził mu widłami, ani nie rzucał w niego piorunami, wydawała mu się ukojeniem. Stracił na pewien czas kompletnie chęci do bronienia się przed wszelakim złem.
- Chciałbym nazwać to, co robię zwiedzaniem, ale na nieszczęście szukałem jedynie noclegu i tak oto trafiłem tutaj - odparł zgodnie z prawdą. Nie chciał ujawniać więcej szczegółów, dopóki nie wiedział, z kim ma do czynienia.
Żeby bardziej wzbudzić zaufanie dziewczęcia, dodał jeszcze:
- Jestem Cedric. Jak cię zwą?
Przynajmniej to będą mieli za sobą i początkowa faza obwąchiwania pójdzie w niepamięć.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las... Wto Kwi 19, 2016 1:54 pm

Fakt, pora nie była najlepsza do zwiedzania nawet jej zdaniem. W ciemnościach wiele szczegółów mogło jej umknąć, choć oczywiście mogłaby przyjąć formę sowy. Wówczas to mrok nie miałby przed nią większych tajemnic, miała jednak pewien sentyment do przemierzania ruin w ludzkiej postaci. Zresztą chwytne palce, często przydawały się bardziej niż szpony. No i gdyby nie jej decyzja o pozostaniu człowiekiem tego dnia, to zapewne ominęłoby ją to spotkanie. Póki co ich rozmowa zdawała się przebiegać całkiem nieźle.
- Fakt, nawet nie zauważyłam kiedy zrobiło się tak późno.
Początkowy strach przed mężczyzną ulotnił się już niemal zupełni, swoją uwagę zwróciła w stronę ich otoczenia. Część jej umysłu skupiona była na wyłapywaniu jakichkolwiek niepokojących sygnałów dochodzących z otaczającej ruiny ciemności. Choć dla ludzi zbliżała się pora spoczynku, to wielu mieszkańców Głuszy dopiero budziło się do życia.
Podczas gdy jej cel – zwiedzanie, można było nazwać nietypowym, to poszukiwanie noclegu w Głuszy było już zupełnie dziwne. No może nie dla niej – dzicz stanowiła jej dom odkąd sięgała pamięcią i w tej okolicy czuła się bardzo swobodnie. Jednak patrząc na jego ubrania i zachowanie, wnioskowała iż nie był z tych okolic.
- Noclegu w tej okolicy lepiej szukać na drzewach, o ile nie jest się w sporej grupie, która ma możliwość wystawienia na noc straży. – poradziła mu odruchowo.
Mogła być tylko małolatą zagubioną w świecie, który codziennie ją zaskakiwała, znała jednak parę prawd na temat sztuki przetrwania czy magii. Jako osoba, która sama otrzymała całą swoją wiedzę dzięki dobrej woli innego człowieka, z chęcią dzieliła się informacjami i nieporadnie próbowała wpoić innym parę prostych zasad jak nie zginąć w dziczy.
- Miło mi cię poznać. Możesz mi mówić Hessa. – odpowiedziała z szerokim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las... Sro Kwi 20, 2016 6:30 pm

Nie zauważyła? A to ciekawe. Ta sytuacja wciąż wydawała mu się mocno nienormalna, ale starał się z nią nie polemizować w sposób otwarty. Nie było też co bliżej podchodzić do dziewczyny - dystans ich dzielący był już odpowiedni. Nie było potrzeby naruszać tego, co mogło jedynie ją spłoszyć. Traktował ją w tej chwili nieco jak senną marę, która może w każdej chwili zniknąć, jeśli on zrobi coś nie tak.
Właśnie tych obudzonych mieszkańców Głuszy Cedric obawiał się najbardziej. Gdyby chodziło o sowy czy innych ptasich jegomości, zapewne nie odczuwałby takiego dyskomfortu. Chodziło tu jednak o niedźwiedzie, wilki i inne im podobne, których działaniom mag przyglądałby się raczej z niepokojem.
- Na drzewach? - zdziwił się, ale po chwili dodał: - Skąd takie doświadczenie? Mieszkasz tu?
Musiał upewnić się w kilku sprawach. Być może właśnie odnalazł kogoś, kogo tu tak naprawdę szukał.
Hessa, powtórzył w myśli, chcąc ułożyć sobie dokładnie wszystko, co się już wydarzyło w głowie.
- Hesso, ten kostur... od dawna go masz? - spytał, przyglądając się uważnie kijowi noszonemu przez dziewczę.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las... Sro Kwi 20, 2016 7:25 pm

Szczerze mówiąc, to nie bardzo zwracała uwagę, na to jaka odległość ich dzieli. Podchodziła dość swobodnie do pojęcia tzw. przestrzeni osobistej, zwykle utrzymywała taki dystans, jaki pasował jej rozmówcy. Nie przeszkadzał jej zbytnio również fakt, iż przez cały czas stali, choć jej zmęczone podróżą stopy coraz dobitniej dopominały się o chwilę wypoczynku. Skoro już pierwsze uprzejmości mieli za sobą i zaczęli rozprawiać o jej miejscu zamieszkania, to mogliby równie dobrze usiąść. A może, skoro dziwiło go spanie na drzewach, to z siedzeniem na ruinach też było jego zdaniem coś nie tak... Nigdy nie wiadomo było co myślą niektórzy. Choć z dnia na dzień coraz więcej wiedziała o ludziach i ich normach społecznych, to zawsze potrafili ją czymś zaskoczyć.
- Nie mam stałego miejsca zamieszkania, ale wychowałam się w podobnym miejscu. – odpowiedziała zgodnie z prawdą.
Pytanie o kostur było dość nietypowe i skłoniło dziewczynę do dłuższej zadumy. Jak dużo czasu minęło właściwie odkąd go otrzymała? Miała wrażenie, że był z nią od zawsze, podobnie jak duchy i cała magia. Z czasem doczepiła do niego wiele koralików i ptasich piór na rzemykach, ale sam w sobie pozostawał niezmienny – wypełnione magią ciemne drzewo, którego dotyk dodawał jej otuchy w trudnych chwilach. Odruchowo sięgnęła ku jednej z doczepionych ozdób, jakby to miało pomóc jej w sformułowaniu odpowiedzi.
- Będzie już parę wiosen. – odpowiedziała w końcu.
Rzadko miała okazję poopowiadać komuś o sobie bez ukrywania niektórych faktów. W końcu nie mogła otwarcie wyznać pierwszej lepszej osobie, iż jest wychowaną na bagnach apostatką. Teraz czuła się jednak dość pewnie. Założyła iż ma do czynienia z ciekawskim apostatą i tego twierdzenia się trzymała. Oczywiście liczyła również na rewanż - w zamian za swe odpowiedzi oczekiwała na jakąś ciekawą historię ze strony Cedrica.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las... Sro Kwi 20, 2016 8:10 pm

Więc usiedli. Zdawało się, że Cedric jest równie, jeśli nawet nie bardziej zmęczony, niż ona. Oparł się o kolumnę i zjechał po niej plecami, tym samym przenosząc się do pozycji siedzącej.
- Puszcze i leśne ostępy nie są więc ci obce - słusznie zauważył Cedric. Gdyby miał przy sobie fajkę, pewnie by ją teraz zapalił, żeby dodać nieco klimatu, tak się jednak składało, że tytoń był mu obcy, a fajki - tym bardziej.
Spoglądał przez pewien czas w kostur dziewczyny jak zahipnotyzowany. Wydawał mu się tak obcy, ale jednocześnie w jakiś sposób swój. Nie przypominał udziwnionych kijów magów Kolektywu. Był miły oku, taki swój. Cedric przerzucił w końcu spojrzenie na swój, hebanowy dar od jego pierwszego nauczyciela. Chwycił go w dłonie i oparł o ramię. Drewno zastukało po posadzkę i kolumnę.
- Liczyłem właśnie, że spotkam kogoś takiego, jak ty - zaczął niepewnie. - Ta przeklęta głusza nie oferuje zbyt wielu kontaktów z innymi ludźmi, a już na pewno nie z magami.
Na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Czuję się tu jak obcy i zapewne na zawsze nim pozostanę, ale jako ten "obcy" mam niezwykłą możliwość obserwacji. Chciałbym wiedzieć o was, magach, którzy odwrócili się od Kręgu lub nigdy go nie poznali, jak najwięcej. Chcę poznać trapiące was problemy i starać się im zaradzić. Tak jakoś...
Wzruszył ramionami, nie mając chyba w tej chwili więcej do powiedzenia.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las... Sro Kwi 20, 2016 8:38 pm

Choć od małego miała sporo ruchu, a jej ciało przyzwyczajone było do podróży leśnymi ścieżkami, to jej aktualny tryb życia potrafił być wyczerpujący. Wstawała często jeszcze zanim słońce wychynęło zza horyzontu, czasem udawało jej się uciąć krótką drzemkę w południe, a czasem przez całą dobę nie mogła zmrużyć oka. Już niemal zapomniała jak to jest wrócić do domu, w którym oczekuje na nią ciepła strawa, a przed wszystkim bliska jej sercu osoba. Zapewne gdyby nie nadzieja na powrót dawnych czasów pogrążyłaby się we wspomnieniach i załamała kompletnie. Czasem tylko przyłapywała się na tym, iż niektóre obrazy w jej umyśle zdawały się być coraz bardziej mgliste, jak gdyby wspominała tylko dawny sen.
- Las jest mi bliższy niż jakakolwiek ludzka osada.
Z zaciekawieniem słuchała jego wypowiedzi i cała ta sytuacja zdawała jej się coraz mniej realna. Oto błądząc po lesie wpada na apostatę, który właśnie takiego spotkania poszukiwał. O dziwo żadne z nich nie decyduje się od razu zaatakować, tylko kieruje rozsądkiem i oto lądują na zimnej posadce, rozmawiając. Wyglądało na to, iż mieli wiele wspólnego – oboje postrzegali ten świat w nieco inny sposób, niż większość ludzi. I on chciał poznać jej problemy, chciał poznać ją... Dziewczyna zmieszała się widocznie na tę myśl i starając zachować pozory normalności utkwiła wzrok gdzieś w ciemności modląc się w duchu, by w ciemnościach nie było widać jej rumieńca. Zganiła się w myślach za swą nadinterpretację, przecież na jej miejscu mógłby być każdy inny mag, to był czysty przypadek... Albo raczej przeznaczenie. Uśmiechnęła się na tę myśl szerzej.
- Moje imię, Hessa, znaczy Przeznaczenie. Być może dane nam było się spotkać... Tak czy siak postaram się pomóc jak tylko jestem w stanie. - zamilkła na chwilę. - A właściwie co masz na myśli przez bycie "obcym"?
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las... Sro Kwi 20, 2016 8:52 pm

Odpowiedział jej uśmiechem, bo cóż innego miał zrobić, widząc tak urocze dziewczę w tak niepasującej do niej scenerii. Ludzka osada? Nie widział u niej elfich rysów, które spotykał już nieraz. Teraz wydawało mu się to wszystko dziwnie niespójne (jeśli od początku takie nie było). Jakim cudem przetrwała sama? Nigdy nie natrafiła na żadnego templeriusza albo łowcę nagród? To prawda, że magowie mieli nieco większy arsenał możliwości niż pozostali, wciąż jednak wyglądało to dość dziwnie.
- Ludzkie osady mają jednak coś, czego las nie ma - ludzi i względne bezpieczeństwo - odparł półżartem. Wysłuchał uważnie tego, co młoda magiana miała mu do przekazania. Miło, że chciała mu pomóc, to ułatwi wiele spraw.
- Przeznaczenie... Ktokolwiek nadał ci to imię, miał nosa - powiedział z wesołym zacięciem. Ulga, która w nim już na dobre zagościła dodawała mu animuszu. - Co chciałbym więc wiedzieć... kto nauczał cię magii?
Jego spojrzenie automatycznie przerodziło się we wzrok badacza. Ten błysk w oku świadczył o tym, że oto miał przed sobą kolejną osobę do porównań, choć pewnie brzmiało to dość strasznie. Sam tłumaczył sobie, że naprawdę interesują go historie tych ludzi. Im bardziej sobie to wmawiał, tym bardziej rzeczywiście zaczynał odczuwać empatię w stosunku do nich.
- Co znaczy, że jestem obcy? Cóż... pochodzę z dalekiego kraju i przebyłem długą drogę, by tu przybyć. Można powiedzieć, że mnie tu wysłano, choć sam już nie wiem, kiedy.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las... Today at 3:06 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Głusza Korcari] Był sobie czarny, czarny las...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Pozostałe tereny-