Dragon Age

Share
















[Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść... Sro Kwi 13, 2016 3:37 pm

MISTRZ GRY


Czas snuć opowieść...

Uczestnicy: Désirée Czas na odpis: 72 h


- Montfort, Szynk "Płynne złoto" -

Życie barda nigdy nie należało do najłatwiejszych. Trzeba było bawić publikę muzyką, czasem jakimiś zmyślonymi opowiastkami (które często były traktowane przez słuchaczy jako najprawdziwsza prawda!), a potem myśleć, jak wyżywić się z tych marnych miedziaków zapłaty. Życie barda w Orlais bywało pod pewnymi względami gorsze, choć dobrze sprawujący się artyści z pewnością nie narzekali na skurcze żołądka. Tym niemniej jednak, świadomość, ilu potencjalnych napastników i przeciwników politycznych czai się w tłumie, mogły wywołać u niejednego rozstrój tego, czy innego z narządów.
Markiz du Chevin płacił dobrze. Désirée zabawiła przez pewien czas na jego dworze, zabawiając muzyką jego partnerów handlowych. Jednocześnie mogła zauważyć że maska jej chlebodawcy nie skrywała wbrew pozorom czystej serdeczności i wdzięczności za występy. Jego lordowska mość stale coś myślał, kalkulował. Nieustannie obserwował bardkę, ażeby w końcu pewnego dnia wyznaczyć jej nowe zlecenie.
Désirée przyjęła wytyczne. Nie miał być to wszak pierwszy raz, kiedy szpiegowała jednego orlezjańskiego szlachcica za pieniądze drugiego. Padło na markiza de Montfort, który od wielu lat rywalizował z rodem z Val Chevin.

Miasto nie należało ni do okazałych, ni przesadnie pięknych. Wręcz przeciwnie - Désirée dziękowała sobie w duchu, że nie zdecydowała się na podróż w swych zwyczajowych szatach, chowając je schludnie złożone do torby podróżnej, przewieszonej przez grzbiet konia ze stajni Chevinów. Ciasna zabudowa, obskurne fronty domów, które niegdyś mogły być piękne. Rynsztoki przypominały rwące rzeki, zbierając w swym nurcie wszelkie nieczystości, spadające z deszczem fekaliów z okien domostw. A mogła wjechać przez główną bramę...

Już w drodze zanosiło się na deszcz, lecz dopiero teraz, gdy kobieta wkroczyła do miasta, naprawdę lunęło. Płaszcz, jaki nosiła, lekko przemókł - nie mogła pokazać się w takim stanie markizowi. Przed bramą oddzielającą dzielnice pospólstwa od kompleksów pałacowych Désirée dostrzegła napis "Płynne złoto". Mimo iż nazwa nie była specjalnie chwytliwa i przywodziła na myśl tylko jeden rodzaj płynu, cały szynk zdawał się być zadbany (o ile to w ogóle możliwe w tym mieście).

Wnętrze było słabo oświetlone - kilka świec nie było w stanie rozjaśnić w zupełności obszernego pomieszczenia, spowitego półmrokiem wczesnego zmierzchu. Niemal wszystkie stoliki były zajęte. Rozejrzawszy się po sali, Désirée dostrzegła jednak jeden wolny, zaraz koło grupki bardów, umilających gościom wieczór lokalnymi pieśniami. Inną opcją było zajęcie miejsca zaraz przy szynku, pomiędzy dwoma wątpliwej reputacji typami. Koniec oględzin zawiódł ją jeszcze do stolika, które zajmował w pojedynkę postawny mężczyzna w kolczudze. Był już ewidentnie podchmielony, gdyż kołysał się na stołku, usiłując dokładnie wypolerować swój miecz. Miejsce naprzeciw niego również było wolne.



Ostatnio zmieniony przez Urthemiel dnia Sro Kwi 13, 2016 6:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść... Sro Kwi 13, 2016 6:19 pm

Życie pieśniarki to nie były tylko wytworne sale zapełnione hojnymi arystokratami. Różne wydarzenia pchały też na zabłocone gościńce, zabite dechami wsi czy dzielnice w których najczęściej widzianym metalem nie była miedź czy srebro a stal. Désirée miała wypraktykowany sposób na takie miejsca, płaszcz ukrywający kobiecą sylwetkę i własny nóż blisko ręki. Jechała skulona w siodle, przemoknięte odzienie ciążyło, kopyta konia chlupały w czymś o czym najlepiej było myśleć jako o błocie. Z ulgą przywitała widok karczmy, zaklinając ją w duchu by była chociaż w miarę przyzwoita.
Wnętrze robiło dość przeciętne wrażenie, dawało nadzieję na inną przyszłość niż jako zabawka opryszków a później trup z dwoma uśmiechami. Gdy tylko zamknęła za sobą drzwi ściągnęła kaptur, wbrew opiniom zacieniona twarz w budynku przyciągała wiele uwagi. Szybko oceniła wolne miejsca od razu odrzucając te przy szynku. Dwóch podejrzanych typków pewnie by zaraz próbowało ją "adorować", potrafiła sobie radzić ale unikała takich sytuacji. Chwilę zastanawiała się czy nie usiąść przy zbrojnym i nie zasięgnąć języka ale i ten pomysł odrzuciła. Równie dobrze mógł odstraszać niechcianych absztyfikantów co samemu czynić awanse. Wybrała samotny stolik niedaleko kolegów po fachu. Ich obecność znaczyła, że dzisiaj raczej nie zarobi ale wieczór nie powinien być nudny. Nim usiadła rozwiesiła na jednym z krzeseł mokry płaszcz i oparła o nie lutnię. Upewniła się, że nóż i sakiewka są na swoich miejscach i dyskretnie rozglądała się po otoczeniu. Starała się uchwycić wzrok obsługi i dać do zrozumienia, że chce złożyć zamówienie.
Plan miała prosty, przenocować, zasięgnąć języka a jutro na spokojnie poprosić o gościnę markiza. Miała tylko nadzieję, że w karczmie za odpowiednią cenę zajmą się i koniem. Nie chciała w taką pogodę szukać stajni.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść... Sro Kwi 13, 2016 8:39 pm

MISTRZ GRY


Désirée mogła poczuć się niedostrzeżona pośród ruchu, jaki panował w izbie karczemnej. Mogła, lecz nie musiała, bowiem nietrudno było zauważyć, iż dwóch panów sprzed szynku rzuciło przelotne spojrzenia spod masek na niepozorną osóbkę, która wślizgnęła się przez półotwarte drzwi. Kobieta skierowała się do stolika, jaki wybrała, pozostawiając za sobą mokre, gdzieniegdzie i zabłocone, ślady. Mimochodem musiała minąć stolik pijanego rycerza. Jego twarz również przyozdobiona była odpowiednim nakryciem. Maska zakrywała pół twarzy, odsłaniając jedynie mięsiste usta, ginące w grubych, poskręcanych włosach burej brody. Przyglądał się jej przez dłuższą chwilę, także wtedy, gdy usiadła.
Bardka musiała chwilę poczekać na jakąkolwiek obsługę. Nie był to szynk najwyższych lotów, zamówienia najlepiej było składać w szynkwasie, lecz i do tego nie zachęcali ci, którzy się tam skotłowali. W końcu jednak do stolika Orlezjanki podpłynęła kobieta.
Elfka była wychudła i lekko zgarbiona. Jasne, poplątane włosy upięła wysoko na czubku głowy, aby nie przeszkadzały jej w pracy. Na oczach miała niewielką - taką, jakiej wymagały konwenanse - i nad wyraz prostą maskę, co jedynie wskazywało na jej położenie na drabinie społeczeństwa. Brązowa sukienka z twardego, szorstkiego materiału (przypominającego notabene worek na ziemniaki) dosłownie na niej wisiała, a po długich godzinach wykonywania pracy, bose stopy przybrały barwę błota i wszystkiego innego, co można było znaleźć na wąskich uliczkach mieściny.
- Piwa? - rzuciła do klientki drżącym, lecz pewnym głosem, z którego wyczytać można było zmęczenie.
Za jej plecami Désirée mogła spostrzec obserwującego ją spod przymrużonych powiek rycerza, który zbierał się do wstania. Czyżby planował się dosiąść?

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść... Czw Kwi 14, 2016 7:24 am

W cieple karczmy zmęczenie zaczynało o sobie znać. W Orlais trzeba było jednak zachować ciągłą czujność. Każdy gest, słowo, miało znaczenie. Bladozielone oczy spojrzały za maski na służkę, ich barwa sprawiała, że bardka wyglądała na lekko znudzoną.
- Będę potrzebować pokoju, dobrego oczywiście. Przed karczmą jest koń, niech ktoś się nim zajmie i wniesie juki do mojego pokoju. Dodatkowo podaj piwo i strawę. Dobrą oczywiście.
Swoim tonowi głosu również nadała lekko znudzoną barwę. Wyciągnęła zręcznie z sakiewki srebrną monetę i wcisnęła ją w rękę kobiety.
- To nie zadatek ale żebyś o wszystko zadbała.
Z końcem słów jakby straciła zainteresowanie służącą. Spojrzała na bardów skupiając pozornie uwagę tylko na nich, kątem oka obserwowała ruchy wojownika. Czy ruszy w stronę wyjścia czyw jej kierunku, a może zrobi coś jeszcze innego?
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść... Czw Kwi 14, 2016 2:24 pm

MISTRZ GRY
aktualizacja


Czas snuć opowieść...

Uczestnicy: Désirée, Vashta Czas na odpis: 72 h
Kolejność postów: MG, Vashta, Désirée


- Montfort, Szynk "Płynne złoto" -

Désirée:
Kobieta zerknęła do środka sakiewki i, widząc zebrane w skórze monety, w jej oczach zagrały ogniki. Wtem jednak obrzuciła podejrzliwym wzrokiem swoją klientkę, po czym rozejrzała się ukradkiem, czy aby nikt ze zgromadzonych w karczmie nie widział, że przyjmuje większe, niż zwykle, ilości monet.
- Oczywiście, madamme - skinęła głową. - Wszystko będzie, jak to mawiają w Fereldenie, dopięte na ostatni guzik - uśmiechnęła się nieco szerzej i zniknęła za szynkwasem.
Tymczasem postawny rycerz odprowadził ją wzrokiem, już stojąc i chybocząc się, usilnie próbując wyglądać godnie i odzyskać utraconą niedawno równowagę. Powlókł nogami w kierunku Désirée, ciągnąc za sobą miecz, którego czubek sunął po pokrytej sianem podłodze. Mężczyzna skinął szarmancko bardce, po czym bez pardonu zasiadł naprzeciw niej.
- Żywie wszlką nazzieję, że pnienka nie bęzie miała nis przsiwko, ażbym zsiadł tu o, naprzciw nij...?
Désirée nie zdążyła zareagować, a zza lady wyleciała znów ta sama elfka, niosąc w jednym ręku strawę, a w drugim - kufel. Za nią kroczył chłopiec - tej samej rasy co ona - w wieku może dziesięciu lat. Wkrótce przed kobietą stanęła słusznych rozmiarów misa z warzywną polewką urozmaiconą kaszą i twardymi kawałkami solidnie przyprawionego mięsa. W kuflu skrzyło się mętne, lecz złociście gęste piwo z obfitą pianą. Chłopiec położył zaś na stole pół bochna chleba - jego przełożonej najzwyczajniej w świecie zabrakło rąk - a później czmychnął na deszcz.
- Zajmie się waszym koniem, madame - rzekła, obrzucając mężczyznę dość ironicznym spojrzeniem
Nie powiedziała jednak nic na jego temat, lecz zwróciła się z powrotem do klientki:
- Jeśli będziecie chcieli udać się na spoczynek, madame, proszę zapytać o pokój przy szynku - po tych słowach elfka wróciła do obsługiwania pozostałych gości.
- Smasznego - mruknął rycerz, co lekko zagłuszyła muzyka bardów, którzy wrócili na scenę. - Nazzywam się sir Olver, myślę że dużośsie omnie słyszszałły, pnienko - uniósł brew, co na jego upojonej alkoholem twarzy wyglądało dość komicznie.

(od strony drzwi nie ma żadnych okien, Désirée nie może zobaczyć, ani - tym bardziej - usłyszeć Vashty)

Vashta:
Padało iście paskudnie. Vashta obiecała sobie, że nie wróci tak prędko do Orlais, ale jak zwykle jej plany i ambicje zostały poważnie zweryfikowane przez rzeczywistość. Montfort nie było urokliwym miastem. Wręcz przeciwnie - każdy, który tu zawitał, chciał albo udać się na salony, albo czym prędzej stąd uciec. Lawirując, przemoczona, pośród wąskich uliczek miasta, kobieta była co jakiś czas zaczepiana przez szemranych interesantów, męskie prostytutki, szukające zysku, bądź zwykłych oprychów. Zwykle wystarczyło spojrzenie, żeby taki amant zrezygnował z drążenia tematu, choć jednemu krasnoludowi poważnie oberwało się w brodaty pysk za to, że nie potrafił utrzymać swoich masywnych łap przy sobie.
Szynk wymalował się jej przed oczami, niczym mokra fatamorgana. Mało kto wychodził z domu, toteż nieduży placyk przed budynkiem był absolutnie pusty. Przed samymi drzwiami znajdował się długi daszek, ciągnący się przez całą długość ściany. Blisko drzwi stał dumny gniadosz, przeżuwający kępkę trawy, którą znalazł pośród bruku. Przy nim krzątał się około dziesięcioletni elf z twarzą przyozdobioną surową maską z nie najlepiej wyprawionego kawałka skóry.
Koń... A jej tobół był tak ciężki i nieporęczny...

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść... Czw Kwi 14, 2016 4:34 pm

Krew, pot i deszcz - to jedyne co czekało Vashtę w Orlais. Przemoczona i zziębnięta dziewczyna przemierzała Montfort, marząc jedynie o tym, aby zrzucić z siebie tobołki, które dźwigała. Nie zrobiła tego do tej pory, bo nie uśmiechało się jej ciskać ich na mokre uliczki, a i za bardzo ceniła sobie jedyne suche kawałki odzienia, te pod owymi klamotami.
W trakcie marszu, przemoczone buty przeorały jej stopy.
To nie był dobry dzień, tydzień, ani kraina do przemierzania.
W Montfort bywała tylko przejazdem, a raczej przechodem. Nigdy nie była ciekawa tutejszych karczm, sklepów. Nie interesowały ją tutejsze problemy, nie szukała zleceń. Szczerze mówiąc, miała takie podejście do całego Orlais. Zupełnie jakby było kurzajką, którą czasami się łapie i trzeba z nią żyć, ale raczej nie pała się do niej miłością i nie zawiązuje przyjaźni.
Idąc przez miasto i złorzecząc w duchu, trafiła pod "Płynne Złoto". Nie omieszkała skrytykować w myślach nazwy. Sama nazwa wydała by się jej urokliwa, gdyby natrafiła na nią gdzie indziej. Ale w Orlais wszystko było jej w poprzek.
Nie nazwa jednak była w tym momencie ważna a ten niewielki daszek pod który szybko weszła. Położyła swoje rzeczy na względnie suchej ziemi i rozmasowała ramiona.
Wyjęła bukłak z wodą, usiadła na reszcie swoich rzeczy (delikatnie, tak żeby nie stało się nic z drugim bukłakiem) i popijając wodę obserwowała jak młody elf zajmuje się koniem.
Nie była biegła w kwestii tych zwierząt, ani w zasadzie żadnych innych, ale ów konik wydał się jej być godnym reprezentantem gatunku. Nawet jej oko dostrzegło, że jest dobrze nakarmiony, nie wystają mu żebra a kopyta ma ładne i zadbane. Wyglądał ładnie nawet przemoczony, w przeciwieństwie do Vashty.
Zaraz też wezbrała w niej złość. Koń był piękny i dobrze nakarmiony, w takim razie musiał być własnością jakiegoś wypomadowanego Orlezjańczyka lub napuszonej, wyperfumowanej Orlezjanki. Vashta wzdrygnęła się mimo woli dziękując w myślach za to, że nie urodziła się koniem w tych stronach. Chwilę jeszcze rozmyślała o tłustych zadach, które biedny konik z pewnością dźwigał, a później jej zainteresowanie przeniosło się na elfa.
- Psa z kulawą nogą by nie wywalili na ten deszcz, a ty musisz się nim zajmować? -odezwała się ni to do młodego elfa, ni to po prostu w przestrzeń.
Ugasiła pragnienie i dopiero teraz poczuła, że jest głodna. A raczej usłyszała, bo kiszki zaczęły grać jej marsza. Niemalże imperialnego.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść... Czw Kwi 14, 2016 9:59 pm

Bardka skinęła elfce głową na znak, że jest zadowolona z obsługi. Duży napiwek zawsze polepszał obsługę a maniery lekko znudzonej damy zapewniały szacunek. Służka nawet nie podejrzewała, że klientka jest urodzona nie wiele lepiej od niej. Była tylko bardziej zaradna.
Gdy rycerz dosiadł się nawet nie skrzywiła warg. Na jego pierwsze pytanie odpowiedziała lekkim ruchem dłoni i chwilę przypatrywała się wojownikowi, taskując go. Podróż przez trakt była długa i samotna ale nie aż tak. Niemniej sir Olver mógł skutecznie odstraszyć innych absztyfikantów, a na pozbycie się takich jak on sposób był prosty.
- Sir Olver... - udała, że się zastanawia. - Zasłyneliście kawalerze w tym pojedynku... Wybaczcie proszę zmęczonej niewiaście i przypomnicie z kim? Zresztą na pewno jesteście też spragnieni a wojownikowi piwo jak woda, pozwolicie uhonorować tak słynnego szermierza kubkiem czegoś mocniejszego?
Miała nadzieje, że gdy tylko upije już rycerza ten jej nie zarzyga a grzecznie padnie na klepisko. Niby od niechcenia obserwowała też otoczenie, sprawdzając czy nie ma tu ciekawszego towarzystwa.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść... Pią Kwi 15, 2016 1:00 am

MISTRZ GRY


Vashta:
Juki już leżały obok wejścia do gospody. Znajdowały się pod dachem na wyciągnięcie dłoni od kobiety. Elf majstrował coś przy siodle - najprawdopodobniej chciał je odpiąć i wyszczotkować poplątaną końską sierść. Nie zdążył jednak dopełnić swego dzieła. Wyprężył się jak struna, zostawiając osiodłanego i okiełznanego wierzchowca, słysząc kogoś, kto zwracał się bezpośrednio do niego.
- Mam zająć się koniem, pani... to znaczy madame - w jego głosie nie pobrzmiewał orlezjański akcent; Vashta prędko mogła zorientować się, że ten tu nie wrósł jeszcze dostatecznie w tutejszą kulturę, ażeby podłapać od miejscowych także mowę, choć stosował się do konwenansu noszenia maski w miejscach publicznych. Jej brak poczytywany był jako przejaw wulgarności i braku szacunku do otoczenia, a tym bardziej do swojego rozmówcy, toteż małe, ciemne oczy chłopca mogły zdradzać nieco zdziwienia.
Nie mógł jednak zaprzeczyć faktom - było strasznie mokro, a lniana, przyduża koszula i takież, lekko podziurawione spodnie aż przylegały do jego przemarzniętej skóry od deszczu. Na nogach miał drewniane chodaki, ale to nie uchroniło ich przed ulewą, a tym bardziej - przed wszędobylskim błotem.
- Wejdźcie do środka, madame. Ogrzejecie się, a i strawy pewnie dla was stanie - elf starał się być miły, choć nieufność aż ściekała z jego słów - nie był przesadnie ufny względem shemlenki.


Désirée:
Mężczyzna oparł miecz o oparcie krzesła, które zajmował.
- POJDYNEK! Czyli madame sszała o mje! - sir Olver zdawał się być równie zaskoczony, co uradowany tym faktem. - To byo piersze. Walszyłem s jakimś pollokkiem s Antivy. Wogle nie wieział, jak tszyma się w ręku miesz i ja to wykorzystaem. Po tym się rosposnajje dobreo rysserza... - nie zdążył dokończyć, gdyż bardka przerwała mu, wspominając o piwie.
Zamówiła dla niego trunek, który tym bardziej ucieszył męża. Pociągnął łyk z kufla, po czym kontynuował swój wywód. Tymczasem Désirée mogła zaobserwować poruszenie przy szynkwasie. Dwóch szemranych typów łypało w jej kierunku, wymieniając jakieś poglądy. Ewidentnie na jej temat.
- A syszeiśsie, madame, o mojej wypraffie na wiwerny? Jedna bya wyjątkoffo paskunna. TAKĄ - tu rozłożył zamaszyście ramiona, zachwiawszy się w krześle - jedna miaa morrrdę!



Ostatnio zmieniony przez Urthemiel dnia Pią Kwi 15, 2016 11:08 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść... Pią Kwi 15, 2016 7:32 am

Désirée co raz kiwała głową słuchając rycerza. Nie spotkała jeszcze wojownika, który nie byłby dumny z jakiegoś pojedynku. To jakby barda pochwalić za pieśń miłosną, każdy jakąś śpiewał.
- Przyznam z żalem kawalerze, że nie słyszałam tej opowieści. Brzmi jednak groźnie i niebezpiecznie, z chęcią usłyszę.
Miała nadzieje, że dwójka przy kontuarze nie jest na tyle pijana i głupia by narzucać się kobiecie, być może szlachciance, przy innych ludziach. Jeśli jednak miało by być inaczej wolała spławić ich lub walczyć w sali a nie na piętrze. Starając się nie dać przyłapać na obserwowaniu starała się dostrzec czy tamta dwójka ma jakąś broń oraz wyczytać coś z ich mowy ciała. Czy są obyci w walce? A może, któryś kulał co dałoby jej przewagę w starciu?
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść... Pią Kwi 15, 2016 9:51 pm

Nieufność aż kapała z elfiego nosa razem ze ściekającą deszczówką. Vashta wyczuła to, ponieważ dla niej odczytanie emocji było o wiele prostsze niż prowadzenie rozmowy. Ale czego się miała spodziewać?
- Wolę posiedzieć tutaj. Jedzenie w Orlais powoduje u mnie niestrawność. -uśmiechnęła się do szczyla, co by ocieplić atmosferę.- O wiele lepiej czuję się w lesie, gdzie nie ma tych wszystkich masek, gierek i podłości.
Zamilkła na chwilę przyglądając się elfowi. Obraz nędzy i rozpaczy. Przemoczone chucherko, prawdopodobnie zaszczute i gnębione na każdym kroku.
Jednocześnie, w miarę wzrastającego współczucia dla elfika, wzrastała jej wściekłość na całe Orlais. Nie chciała zostać tu ani minuty dłużej, ale była tak przemoczona i zmęczona, że ciało odmawiało jej posłuszeństwa. Nie było mowy, żeby sama niosła swoje rzeczy.
Jej wzrok padł na konia. Ten biedny dzieciak czyścił zwierzę jakiegoś odpychającego dziada, który nie miał zamiary sam zająć się swoim wierzchowcem?
Nie jeździła konno, ale nasłuchała się swego czasu o tym jak ważna jest więź z koniem, jak to prawdziwi jeźdźcy nie zrzucają na kogoś takich obowiązków... No ktoś tu ewidentnie zasłużył, żeby wracać z gospody piechotą.
Tak, wpadła na pomysł, żeby konia ukraść. Orlais wyzwalało w niej coś złego. Coś, co pewnie ktoś inny nazwał by wolą przetrwania.
Ale jak do cholery ukraść konia?! Czy to raczej porwanie jest?
I jak później tym sterować?!
To nie były pytania na które Vashta miała czas odpowiadać. Impuls przeszedł jej ciało, pomysł stał się nadrzędnym zadaniem.
Ach, ten mały szczyl cały czas koło niej stał.
- Posłuchaj, Młody. W środku jest pewnie tłoczno, nie przywykłam do takich miejsc. -wyjęła z sakiewki 10 miedziaków.- Może ty przyniesiesz mi coś do jedzenia? I sobie też przy okazji. A i chociaż chwilę się ogrzejesz.
Wyciągnęła w jego stronę dłoń z miedziakami.

Gdyby elf poszedł na ten układ i wszedł do karczmy, Vashta zajęłaby się porywaniem konia. Skoro nadal był osiodłany, nie musiałaby tracić cennych...godzin... na zastanawianie się co i gdzie na konia nałożyć. Zwyczajnie i chałupniczo zarzuciłaby na konia swój tobołek i wyprowadziłaby zwierzaka trzymając za uzdę. Z pewnością szłaby nieco pokracznie, ale w sumie prowadzenia konia każdy głupi się może nauczyć. Czym prędzej by wyprowadziła do poza obręb gospody a i całego miasta. Znając cały arsenał zwrotów podsłyszanych od woźniców, z pewnością dałaby sobie radę i zastopować konika i trochę go przyspieszyć, gdyby miał dosyć wędrówki.

Gdyby jednak odrzucił jej propozycję, w sumie nie wiedziałaby co zrobić dalej. W sumie mogła porzucić pomysł pozyskania ożywionego środka transportu, ale gdzie w tym zabawa?
Hmm... a dlaczego by nie zabrać wszystkiego?
W przypadku, w którym elf nie chciałby przynieść jej jedzenia i zostawić konia pod jej opieką, zaproponowałaby mu wyrwanie się z tego bagna, w którym (dosłownie) brodził po kostki. Dałaby mu wybór. On, ona i koń. Poszukiwanie przygód. Odnajdywanie szczęścia. Bo może elf ma jakieś plany? Bo czy elf planów mieć nie może? A marzeń? Dlatego zaoferowałaby mu cały świat, który mógłby zdobyć, gdyby wyruszył w podróż właśnie z nią i właśnie teraz. No, mógłby im jeszcze jakieś jedzenie skołować na drogę. I ruszyliby ku krainom bardziej przyjaznym niż to.

Gdyby jednak dzieciak był zbyt przywiązany do miejsca i do obowiązków, po prostu zdzieliłaby go w ten zaślepiony łeb. Ot tak, żeby stracił przytomność. Czym? A chociażby rękojeścią sztyletu.
Gdyby młody padł nieprzytomny na ziemię, przesunęłaby go w osłonione od deszczu miejsce i wetknęłaby mu te 10 miedziaków za pazuchę. A sama zabrałaby konia, tak jak już to miała przerobione w pierwszej wersji.

I niech bogowie mają ją w opiece.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść... Wto Kwi 19, 2016 12:29 am

MISTRZ GRY


Vashta:
Kąciki ust chłopca aż drgnęły na dźwięk monet. Och, tak dawno nikt nie chciał mu powierzyć więcej, niż należało się za oporządzenie konia. Spojrzał na kobietę z niedowierzaniem, tak jakby chciała mu wręczyć tę sakiewkę. Widać było, iż bił się z własnymi myślami, nie do końca wiedząc, co ma począć. Wodził wzrokiem od wierzchowca do dłoni Vashty przez pewien czas, aby po chwili skinąć ochoczo głową.
- N-no dobrze - rzekł cicho, choć pewnie.
Chciał przynieść tej kobiecie coś naprawdę dobrego do zjedzenia. W mieszkalnych dzielnicach Montfort mało było miejsc, w których serwowano naprawdę wartościową strawę, lecz malec wiedział, jak wymusić na karczmarzu ofiarowanie co poniektórym klientom większego kufla piwa czy też kawałka mniej czerstwego chleba.
Elfik przyjął pieniądze od swojej rozmówczyni. Zanim przeszedł przez drzwi, zerknął po raz ostatni na konia, namyślając się. Może powinien go najpierw rozsiodłać? Ech, nie będzie go tu raptem kilka chwil, a zwierzę i tak długo nosiło na grzbiecie jeźdźca - pewno zdążyło się przyzwyczaić. Zniknął więc w duchocie zajazdu.
Vashta została sam na sam z w pełni osiodłanym i okiełznanym koniem. Zwierzę wyglądało na zmęczone, choć nie można było odmówić mu siły - wydawało się, jakby mogło ponieść kobietę na swych plecach przynajmniej do najbliższej wsi. Niemniej, zrezygnowała z jazdy wierzchem - najpewniej bała się "potwora", który w myśl osób niezaznajomionych ze sztuką jeździecką był istotą nad wyraz nieprzewidywalną i kapryśną.
I tak też poniekąd było. Koń parsknął niemiło i położył uszy, gdy tylko poczuł ciężar tobołków złodziejki, przyciskających tobołki mocniej do jego kręgosłupa. Vashta wzięła go za uzdę i, idąc w ślad niektórych stajennych, cmoknęła, poganiając wierzchowca. Ten jednak zaparł się i skupił się na przeżuwaniu owsa, przyniesionego w woreczku przez małego elfa.
Kobieta nie mogła wiedzieć, ile czasu zajęło jej mocowanie się z upartym, nieparzystokopytnym czworonogiem. W końcu jednak wyprowadziła go spod daszku, aby zaczął manifestować swe niezadowolenie parsknięciami.
Vashta już miała ulotnić się z kradzionym koniem, kiedy w drzwiach szynku po raz kolejny stanął stajenny. W ręku miał ogromny bochen ciemnego chleba, a pod pachą drugiej - dwie butelki soku aroniowego. Spod prostej maski widać było dwoje oczu, które rozszerzały się, w miarę jak do jego mózgu docierała informacja o spisku.
- Madame! - rzucił z progu do swej przełożonej, która stała nieopodal, w głębi szynku. - Konia kradną!
Co zrobić teraz? Siodło wyglądało na stabilne. Może lepiej byłoby nań wsiąść i pojechać? Popędzenie konia, choćby do kłusa nie mogło być przecież takie trudne...

Désirée:
Bardowie wygrywali co bardziej finezyjne utwory, chcąc jak najbardziej zaaferować publikę swymi występami. Podchmielony rycerz zdawał się jednak ignorować zarówno melodie, odrywające się od strun lutni i skrzypiec za jego plecami, jak i nie widzieć co najmniej dziwnych spojrzeń, jakimi dwóch obserwatorów spod szynku raczyło jego rozmówczynię. Cały czas o czymś zawzięcie rozprawiali, dochodząc ewidentnie do jakiegoś konsensusu.
- Szterechhh naz byo. Kaszdy z mieszem w łapie, zidą i tarszą. No i buławy żeśmy mieli; s tahymi podworrrami to nie ma zmiłuj. Jagżeźmy zobażyli tę potworę, to dwóchhh usiekło, zanim się obrósssiłłłem...
Uwagę Désirée przykuć mógł mały elf, który przyniósł jej uprzednio chleb. Stanął w drzwiach, na tle rzęsistego deszczu, nowego konia bardki i jakiejś kobiety - pewnie klientki, która posłała go po jedzenie. Chłopaczek poczłapał przez izbę do szynkwasu. Tam zamienił słówko ze słusznej postury karczmarzem. Dostał do rąk pokaźny bochenek ciemnego chleba i dwie szklane butelki z atramentową zawartością aroniowego soku.
- ...ogonym jakh ichhh śśścięła, to asz mi-o byo popaczeć na to, wszakh żaden stamtych w mieszszu mi sssię nie równał... - opowiadanie rycerza przestało najwidoczniej zajmować młodą artystkę.
Zwłaszcza, że tamtych dwóch, jak ręką odjął, przestało się nią specjalnie przejmować. Może odpuścili sobie przez wzgląd na jej ochroniarza? A może po prostu nie mieli złych zamiarów, tylko w stanie lekkiego upojenia rozprawiali o jej osobie? Równie dobrze mógł być to ktokolwiek za nią...
- Madame! - krzyk chłopca rozległ się w izbie dokładnie w tej chwili, co zakończyła się kolejna piosenka. - Konia kradną!
Désirée poczuła ukłucie przezorności. A jeśli był to jej koń? W zasadzie przed wejściem nie widziała innych, a i nikt poza tym chłopcem nie wchodził po niej do budynku. Jak jej chlebodawca zareaguje, kiedy dowie się o utracie zwierza?
Jeśli bardka wyszła na zewnątrz, zobaczyła przemoczoną kobietę, która nieporadnie próbowała prowadzić za uzdę wierzchowca, któremu wcale nie na rękę było stąpać gdziekolwiek w takie urwanie chmury...

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść... Wto Kwi 19, 2016 7:56 pm

Wojownik gadał o swoich, najpewniej wymyślonych, bojach. Czasem ciężko było go zrozumieć, szczególnie, że Désirée dbała by obsługa nie zapomniała o jego kuflu. Sama piła nie dużo, skupiając sie na jedzeniu. Strawa może i nie mogła równać się tą podawaną na salonach ale bardka z niejednego pieca chleb jadła. I dosłownie i w przenośni. Suchary, owoce i suszone mięso, którym posilała się w podróży zbrzydło jej. Muzycy byli dobrzy, nie tak jak ona ale słuchało się ich przyjemnie. Melodia była prosta ale nie wkradał się w nią fałsz. Jej uwagę na chwilę skupił mały elf, a raczej kobieta widoczna za nim w drzwiach. Ubrana jak i ona po męsku stała przed karczmą. Kto w taką pogodę nie wchodził do środka?
Przytaknęła rycerzowi uśmiechając się, sprawiając wrażenie, że słucha go uważnie. Dwóch mężczyzn przy barze straciło nią zainteresowanie. Może po prostu dwóch podchmielonych kompanów komentowało walory kobiety a teraz zmieniło temat? A może zauważyli jej czujność i postanowili udać, że zajmuje ich coś innego? Désirée była pewna, że tej nocy dokładnie zarygluje drzwi i będzie spała z nożem przy łóżku.
- Madame! Konia kradną!
Wzdrygnęła się. Jak wchodziła to nie zauważyła innych zwierząt, nikt też po niej nie wchodził. To musiał być jej koń. Zwinnie wstała i lawirując między gośćmi wypadła na ulewę. Zobaczyła tą samą kobietę co wcześniej ale ciągnącą za uzdę jej zwierzę. Pal licho konia! Jej dobytek! Na szczęście poczciwa kobyła nie ułatwiała złodziejce roboty. Bardka położyła dłoń na nożu, nie uśmiechało się jej wdawać w walkę ale czasem nie bywało wyjścia. Krzyknęła przez ciągle otwarte drzwi, krzyknęła ćwiczonym głosem bardki przebijając się przez hałas.
- Dziesięć srebrnych dla tego kto złapie złodziejkę! Konia kradnie! Dziesięć srebrnych!
Jeżeli by stara dobra chciwość nie podziałała lub złodziejka zbytnio by się oddalała gotowa sama była podbiec i zrobić użytek z broni.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść... Pią Kwi 22, 2016 11:08 am

Co teraz, co teraz, co teraz?
Młodzik wrócił szybciej niż Vashta oczekiwała. Ale kto by się spodziewał, że przejście przez karczmę, dopchanie się do karczmarza, zakupienie chleba... no dobra, może i mogło mu pójść tak szybko.
Ale że koń tak bardzo odczuł ciężar tobołków Vashty to przeszło jej największe pojęcie. Wszak miała tam maksymalnie 6 kilogramów, może nieco więcej. Taki ciężar to w zasadzie niczym pyłek dla wielkiego, silnego i dobrze odżywionego konia, który wcześniej niósł swego właściciela i jego klamoty.
No ale kto wie, może ów koń był specjalnie trenowany w wyczuwaniu czyje bagaże są na niego wkładanie... trochę naciągane, nie?
Gdy tylko Vashta usłyszała głos chłopca, przez jej głowę przeszła myśl, że zamiast posyłać go po jedzenie, mogła od razu palnąć mu w łeb. Mały gnojek.
I bądź tu dobra dla ludzi podczas okradania innych ludzi. PARSZYWE ORLAIS!
Po okrzyku elfa, przed gospodę wybiegła jakaś panienka, która narobiła dodatkowego rabanu. Oho, Vashta zaczęła być warta 10 srebrnych?
W sumie powinna się obrazić za tak niską wycenę, ale cóż, wszak zabierała jedynie konia i to dosyć nieudolnie, jak sama zdołała to ocenić.

Ale wróćmy do tego konia. Parszywe zwierzę nie chciało się ruszyć przez woreczek owsa, który zostawił mu chłopiec, Vashta więc podniosła go drugą ręką. W pierwszej nadal trzymała uzdę. Jeśli koń chciał jeść, musiał się przemieszczać. A przynajmniej na tym stanęło, gdy w gospody wyskoczyła wrzeszcząca panienka.

Owszem, mogła wsiąść na konia. Mogła spróbować na nim pojechać. Ale widząc pasmo pecha jakie jej dzisiaj towarzyszyło, skończyłoby się to wysadzeniem z siodła i bolesnym upadkiem.
A najprawdopodobniej to jakieś złe licho przeszkodziłoby jej nawet we wdrapywaniu się na konia.

Jeśli będzie trzeba, delikatnie kujnie konia w bok sztyletem podobnie jak jeźdźcy przyspieszają konie. Albo zasadzi mu klapsa płaską stroną sztyletu Jeśli jej nie stratuje, nie roztrzaska czaszki kopniakiem ani nic podobnego, powinien pobiec przed siebie. Ona wtedy będzie miała obie ręce wolne aby ewentualnie zawalczyć z jakimś żądnym srebra, prawdopodobnie wstawionym gościem karczmy. A później dogoni i znajdzie konia.

Oby wystarczył owies.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść... Pon Kwi 25, 2016 9:28 pm

MISTRZ GRY


Dziesięć srebrników było doprawdy kuszącą propozycją, lecz Désirée mogła ze zdziwieniem zauważyć, że zebranych wokół niewiele obeszła nagroda za potyczkę z kobietą, która machała sztyletami na prawo i lewo, na dodatek w środku ulewy. A nie, przepraszam. Dwóch dżentelmenów, którzy łypali wcześniej na bardkę, zebrali się sprzed szynku i - lekko zataczając się - pobiegli w kierunku uprowadzanej klaczy.
Vashta tymczasem truchtała przy boku kłusującego konia, który coraz bardziej oddalał się od karczmy. Oglądając się za siebie mogła jednak zauważyć, że odległość między nią a dwoma lekko podchmielonymi paniczami ulega konsekwentnemu zmniejszeniu. Wyjścia były dwa - albo przyspieszyć i kontynuować ten śmieszny pościg, licząc że nie zwróci się uwagi miejscowych ani straży oraz łudząc się, że prędzej czy później ogon w postaci dwóch poszukiwaczy srebrników odpadnie przez zmęczenie upojonych mężów, bądź spróbować zgubić tych ostatnich w bocznych uliczkach. No, rysowała się trzecia opcja - siodło wyglądało na w miarę solidne...

Vashta i goniący ją mężczyźni (lekko podpici, ale potrafiący utrzymać się na nogach) oddalili się od szynku na tyle, że stojąca pod nim Désirée może zacząć tracić ich z oczu pośród zasłony rzęsistego deszczu.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść... Sob Kwi 30, 2016 1:29 am

Raz kozie śmierć. No niech będzie, o Opatrzności - niech się dzieje wola Twoja.
Czas nie działał na korzyść Vashty. Nie dość, że goniący ją mężczyźni zbliżali się do niej, to jeszcze woreczek z owsem robił się coraz mniejszy... jeszcze chwila o straci panowanie nad koniem.
A gdyby przyspieszył i przeciągnął ją po bruku?
Całe szczęście koń był osiodłany, dziewczyna miała jakiś punkt zaczepienia. Całe szczęście, że nie był też jakiś wielki, doszła więc do wniosku, że wskoczenie na niego nie sprawi jej zbyt wiele trudności...
...
Dobrze, nadal uciekając z koniem, postarała się na niego wejść. Wykorzystując wszelkie swoje zdolności akrobatyczne, a miała ich sporo, biegnąc obok koniałka włożyła stopę w strzemię i nieco odbijając się drugą stopą od ziemi przeniosła ciężar ciała na owo wspomniane strzemię. Przerzuciła wolną nogę przez konia i usiadła w siodle. Szybko złapała za lejce.
- Ya! Ya! -pogoniła konika, żeby zmusić go do biegu.
Miała nadzieję, że dobrze odtworzyła czynności, które zdążyła zaobserwować u jeźdźców.
Teraz wystarczyło nauczyć się sterować koniem i nie dać się zrzucić.
Vashta zerknęła za siebie, żeby ocenić sytuację i stan pościgu, a później skupiła się już tylko na tym, żeby jak najszybciej wyjechać z miasta.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść... Today at 1:12 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna | Szynk "Płynne złoto"] Czas snuć opowieść...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Similar topics

-
» Czas - jest darem
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » EPILOG » Archiwum-