Dragon Age

Share


Hessa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Hessa Wto Kwi 12, 2016 8:54 pm


 
Hessa

Wiek: 19 | Płeć: Kobieta

 
Rasa: Człowiek | Frakcja: Niezrzeszeni | Rodzinne strony: Moczary Nahashin

 
PREDYSPOZYCJE

OPISUJĄCE CIAŁO: 
• Krzepa (1)
• Sztuka przetrwania (8)
OPISUJĄCE UMYSŁ: 
• Czaroznawstwo (8)
• Medycyna (4)
• Tresura (2)
• Alchemia i zielarstwo (4)
• Łganie (1)
OPISUJĄCE DUCHA: 
• Wiedza o pustce (8)
• Demonologia (4)
• Magia ducha (15)
• Zmiennokształtność(8)
• Magia entropii(2)

EKWIPUNEK
Hessa posiada przy sobie pokaźnych rozmiarów tobołek, w którym ma m.in. dwie tuniki na zmianę, skórzane spodnie, płaszcz w kolorze czarnym, buty z niewyprawionej skórym, rękawiczki, kilka saszetek suszonych ziół i maści leczniczych, olejek lawendowy, rzemyk, kilka bandaży, sakiewkę z monetami, bukłak z wodą, pół bochenka chleba zawiniętego prowizorycznie w materiał i pamiątki (czytaj duperele pokroju kawałków kości, piór, szyszek i wszystkiego co normalnemu człowiekowi zupełnie zbędne). Drobnica w ekwipunku ulega stałym zmianą, głównie zwiększa swoją wagę, z powodu manii kolekcjonowania śmieci, na którą cierpi Hassa.


CHARAKTERYSTYKA
Bardzo łatwo jest przedstawiać świat jako miejsce pełne czerni i bieli, w którym zło przybiera najstraszniejsze z możliwych postaci. Czymże jest wiedźma według ludowych bajań? Zgodnie z opowieściami zabobonnego ludu to stara powykrzywiana kobieta, której okropna osobowość odzwierciedlana jest przez równie pokraczny wygląd. Szare rozczochrane włosy, ziemista skóra pokryta szramami i brodawkami, sylwetka pokracznie powykrzywiana we wszystkie strony. Dość jednak tej fikcji, czas dowiedzieć się jak wygląda prawdziwy „postrach” Moczarów. Oprócz tytułu wiedźmy, który niektórzy uparcie doczepiają Hessie, z baśniowymi postaciami nie łączy jej wiele. Dziewczę to cechuje się wyjątkowo drobną budową, nawet jak na młodą kobietę. Niewielki wzrost i waga pozwalają jej bez problemu poruszać się wyjątkowo cicho. Doskonale wtapia się w tłum, co przydaje się w czasie wycieczek do cywilizacji. Warto wspomnieć, że pomimo aparycji porcelanowej figurki nie tak łatwo ją zranić.
Natura obdarowała dziewczynę perłowymi włosami, które falami spływają jej aż do pasa. Chociaż preferuje nosić je rozpuszczone, to dla własnej wygody często decyduje się na ich spięcie. W końcu nikt nie lubi wyczesywać z kołtunów kawałków kory i cierni. Tym co najbardziej zwraca uwagę w całym jej wyglądzie jest twarz, a szczególnie oczy. Mają kolor będący mieszanką błękitu z szarością i zdają się połyskiwać. Niektórzy interpretują go jako iskierki radości, inni widzą w nim tylko światło załamujące się na tafli lodu. Całości dopełnia drobny zadarty nosek i usta, bardzo często ozdobione uśmiechem.
Ubiór Hessy nie jest raczej podyktowany światowymi trendami, a najzwyczajniej wygodą. Lubuje się w prostych tunikach i spodniach, raczej nie przejmując się ich stanem. W końcu gdy starasz się przeżyć w środku lasu raczej ostatnim zmartwieniem jest fakt, czy buty pasują do torebki. No właśnie, jeśli chodzi o torebki, to Hessa nie jest w stanie się bez nich obyć. Musi posiadać w swoim stroju co najmniej kilka kieszeni, saszetek i innych miejsc, w których może schować przydatne rzeczy. Zawsze chomikuje znalezione skarby, zgarnia wszystko jak leci – od kolorowych piór, poprzez kości zwierząt, na biżuterii skończywszy.

Można śmiało uznać, że wspomniana wcześniej tendencja do chomikowania jest bardzo ważnym aspektem charakteru Hessy. Dziewczę nie lubi się rozstawać z niczym – niezależnie czy mówimy o przedmiotach, czy istotach żywych. Kiedy już coś (lub ktoś) wpadnie jej w oko potrafi przyczepić się jak rzep psiego ogona. W przypadku rzeczy sprawa jest o wiele łatwiejsza, Hessa po prostu ukradkiem zgrania upatrzoną pierdółkę do jednej z licznych kieszeni i po sprawie. Z ludźmi jest już gorzej, bo nijak nie mieszczą się do jej przepastnej torby, nie są też równie ugodowi co przyroda nieożywiona. Pozostaje jej więc uśmiechać się, obserwować i nawiązywać rozmowę. To ostatnie należy do najtrudniejszych, bo spędziwszy większość życia na Moczarach można stracić nieco ogłady. Hessa zdaje się jednak wyjątkowo towarzyską osobą, jak na straszliwą wiedźmę. I wcale nie marzy jej się zamienianie wrednych kupców w ropuchy, choć gdy po raz n-ty została nazwana panią lekkich obyczajów i otrzymała ofertę przedłużenia gatunku z podstarzałym handlarzem, nerwy mogły jej puścić. Zdarza się to jednak naprawdę rzadko, gdyż dziewczę jest z natury cierpliwe. Potrafi czekać na upragnione rzeczy bardzo długo, a pomaga jej w tym wrodzony upór. Jej zaufanie bardzo trudno zdobyć i jeszcze łatwiej stracić. Nie ma się zresztą czemu dziwić, w końcu każda potencjalna znajomość może się dla niej zakończyć donosem do templariuszy lub gorzej.
Hessa ma duże poczucie humoru i czerpie dużą przyjemność ze śmiania się – byle nie z niej. Okazuje się bowiem, że dziewczynie brakuje często dystansu do własnej osoby i próby żartu może potraktować jako zniewagę. Uwielbia słuchać opowieści o dalekich krainach i przygodach dzielnych bohaterów. Choć nie przyzna się do tego otwarcie, to również historie o kochankach walczących z przeciwnościami losu poruszają jej serce. Dziewczyna jest dość ciekawska, co tłumaczy dziesiątki pyta którymi zarzuca rozmówców i niepohamowaną chęć do wtykania nosa w nie swoje sprawy.

Mówi się, że człowieka w dużej mierze kształtuje jego pochodzenie – ród, z którego się wywodzi i  rodzina, która otacza go miłością. Hessie odmówiono obu tych rzeczy, a to wszystko przez ludowe bajania, te same, które później ochrzciły ją wiedźmą i uniemożliwiły jej normalne funkcjonowanie. Wszystko zaczęło się od nieślubnego dziecka, które powiła mieszkanka pewnej wsi. Miejsce to nie było nigdy zaznaczone na żadnej mapie, a jego mieszkańcy rodzili się i umierali w zapomnieniu. Jedynym kto pamiętał o tej małej wiosce był poborca podatkowy, który raz na jakiś czas zjawiał się by odebrać biedakom resztki ich majątku. Wracając jednak do nowo narodzonego dziecka, jego los nie prezentował się w jasnych barwach. Już sam fakt, że zostało urodzone w opłakanych warunkach i w rodzinie, która ledwo wiązała koniec z końcem, dawał mu marne szanse na przetrwanie. Jakby tego było mało rok w którym przyszła na świat dziewczynka był rokiem nieurodzaju. Dodajmy do tego fakt, iż ojciec pozostawał nieznany i tragedia gotowa – ciemny lud ogłosił niemowlę nieczystym i skazał je na śmierć. Dziecko zostało wyniesione do lasu i tam pozostawione na pastwę dzikich zwierząt. Na tym historia Hessy mogłaby się zakończyć, gdyby nie pewna Kobieta, którą zaintrygowało ogólne poruszenie we wsi. Spostrzegłszy niemowlę w pierwszej chwili chciała odejść i zapomnieć o całym zajściu. Coś jednak kazało jej zostać. Jak później mawiała, ten jeden raz poczuła w sercu coś prócz obojętności i uwierzyła, że to spotkanie nie było przypadkiem. Zabrała dziewczynkę ze sobą, w głąb lasu, który wzbudzał w ciemnym ludzie takie same uczucia, jak niesiona przez nią latorośl.
Dziecko otrzymało imię Hessa, czyli Przeznaczenie. Pod czujnym okiem swej Opiekunki wyrastała na mądrą i ciekawską dziewczynkę. Nie znając swej przeszłości za swój dom miała niewielką chałupę nieopodal leśnego strumyka, a otaczający ją las jawił się jako naturalny obrońca. Zdobywała wiedzę i umiejętności niedostępne dla mieszkających w cywilizowanym świecie ludzi. Choć jej sukcesy cieszyły Opiekunkę, to z każdym kolejnym osiągnięciem Hessy w kobiecie narastał gniew. Kolejne małe zwycięstwa dziewczynki potwierdzały tylko, jak wielką zbrodnię zamierzali popełnić ludzie skazując ją na śmierć. W końcu po raz pierwszy zostawiła dziecko samo, obiecując, że niedługo wróci. Tak też się stało, a na horyzoncie jeszcze przez długi czas unosiła się łuna pożogi. Nigdy nie wracały do tego wydarzenia w rozmowach, uznając je za zamknięty rozdział.
Mijały lata, a dziewczyna zapuszczała się coraz dalej od domu. Choć w ciągu kilku pierwszych wiosen bała się odstąpić swą Opiekunkę na krok, to z czasem stała się bardziej śmiała. W przerwach między rozmowami i lekcjami wybierała się na spacery, z których często wracała podrapana i posiniaczona. Zawsze znosiła do domu jakieś ciekawe znaleziska i miała do opowiedzenia interesującą, z punktu widzenia dziecka, historię. Ich życie wydawało jej się zupełnie zwyczajne, w końcu nie znała niczego innego niż chata wypełniona zapachem ziół i ciepłe ramiona Kobiety. Dopiero z czasem zaczęła rozumieć, że nie każdy prowadzi życie takie jak one. Widywała czasem ludzkie szczątki przyozdobione w dziwaczne szaty i zniszczone powozy porzucone pośród mokradeł, jednak ich historię poznała dopiero później. Wówczas też, gdy świat poza Moczarami stawał się dla niej coraz bardziej realny, zapragnęła go poznać. Ciekawość dziecka, która w normalnych warunkach karze mu dotykać rozgrzanych garnków i ciągnąć psy za ogon, ją prowadziła ku autodestrukcji. Mentorka nie miała zamiaru patrzeć bezczynnie jak dziecko, któremu ocaliła kiedyś życie, teraz sprowadza na siebie zagładę. Zatrzymała więc Hassę w najlepszy możliwy sposób – pokazała jej jacy są ludzie poza Moczarami.
Słońce ledwo wzniosło się ponad koronami drzew, gdy na zewnątrz zachrzęściły metalowe kawałki zbroi. Hessa, zorientowawszy się że została sama w domu spanikowała. Nie wpadła jednak w płacz, ale została zupełnie sparaliżowana przez strach. Dopiero gdy czyjeś ciężkie buty z olbrzymią siłą uderzyły o drzwi, wyważając je z zawiasów, poderwała się i wypadła jak strzała przez otwarte okno. Na własne szczęście drobne rozmiary pozwoliły jej wydostać się z domu bez przeszkód i sprintem ruszyła w głąb bagien. Drzewa, które dobrze znała i przez lata dostarczały jej schronienia, teraz zostawały w tyle wraz z nieznanym napastnikiem. Tak jej się przynajmniej zdawało do momentu, gdy strzała świsnęła jej obok ucha, kilka kosmyków opadło na ziemie,  a na szyję skapnęło parę kropel krwi. Dopiero wtedy Mentorka, która do tej pory jedynie obserwowała zajście, wyłoniła się spomiędzy drzew i bez mrugnięcia okiem powaliła na ziemię odzianych w zbroję nieznajomych. Te potwory, zakute w metal i zupełnie niepasujące do lasu, były najgorszym co Hessa w życiu widziała. Dopiero gdy znów poczuła ciepłe ramiona otaczające jej drobne ciało rozszlochała się na dobre.
Magia była obecna w jej życiu odkąd sięga pamięcią, zdawała się dla niej równie naturalna co każda inna rzecz codziennego użytku. Nie raz irytowała się nawet, że podczas gdy Mentorka może od tak podpalić drewno w kominku, ona musi męczyć się z krzesiwem. Kiedy więc pojawiły się pierwsze sny, a rzeczywistość zaczęła naginać się do jej woli Hessa była szczęśliwa. Nareszcie mogła w pełni korzystać z nauk, które przyjmowała przez całe swoje krótkie życie. Odkrycie magii było dla niej wspaniałym wydarzeniem, nie musiała się obawiać zabrania do Kręgu, co podobno zdarzało się poza Moczarami. Była bezpieczna, a z każdą zdobytą umiejętnością tylko się w tym przekonaniu umacniała. Jej prywatnym wielkim osiągnięciem było opanowanie sztuki niemal zapomnianej przez osoby żyjące poza dzikimi ostępami – zmiennokształtności. Znajdując sobie zwierzęcych kompanów wiele razy marzyła o tym, by samemu dołączyć do polujących wilków czy unoszących się ponad koronami drzew ptaków. Podczas gdy dla niektórych sny te nigdy nie mogłyby się ziścić, ona otrzymała od losu taką szansę. I oto pewnego dnia po Moczarach Nahashin zaczęła kroczyć w postaci, która choć zupełnie inne od jej oryginalnej aparycji, to wydawała się równie naturalna – ogromna niedźwiedzica. Nowe ciało Hessy nie dziwi aż tak, biorąc pod uwagę jej własne odczucia względem tych potężnych ssaków. Podziwiała w nich zaradność i miłość, którą matki darzyły swe młode. Ta więź między rodzicielką, a jej dzieckiem bardzo przypominała jej własną sytuację.
Nareszcie nie była sama. W snach znajdywała zupełnie nowe miejsca i równie nowych znajomych. Duchy, patronujące najróżniejszym cnotom, okazały się wspaniałymi kompanami. Dzięki conocnym rozmowom jej wiedza jeszcze bardziej poszerzyła się i znów wróciło do niej pragnienie zobaczenia na własne oczy jak wygląda reszta świata. W końcu Mentorka zrozumiała, że dla własnego dobra Hessa powinna spełnić swe marzenie. Choć ryzyko było duże i obie kobiety przeżywały bardzo chwilę rozstania, to musiała ona nadejść. Po kilkugodzinnym marszu białowłosa dotarła w końcu do traktu i skierowała się w stronę najbliższej miejscowości. Mieścinie daleko było do wspaniałych ludzkich miast o jakich słyszała dziewczyna, jednak dla niej stanowiła cud architektury. Jeszcze nigdy Hessa nie widziała tylu ludzi w jednym miejscu, a jej zmysłów nie atakowało tyle bodźców co wówczas. Jakiś tragarz kazał jej się usunąć z drogi i nie miał on pojęcia, iż są to pierwsze słowa które usłyszała od obcego człowieka. Później, starając się zachować pozory normalności, tak jak ją nauczono, udała się do karczmy. Za monety, znalezione przy jednym z ciał na bagnach, kupiła sobie kufel piwa, którego nawet nie tknęła. Zamiast tego zasłuchiwała się w opowieści innych klientów tawerny i obserwowała ich zachowanie. Zgodnie z obietnicą wróciła do domu jeszcze przed zmierzchem, choć bardzo pragnęła zostać w tym gwarnym budynku dłużej. Od tamtej pory jej wycieczki na trakt handlowy i do okolicznych miejscowości stały się normą. Z podekscytowaniem oczekiwała dni wypraw ku cywilizacji, tak obcej i niezwykłej jak tylko mogła być. Gdy wracała często przynosiła utrzymane lub ukradzione przedmioty, które traktowała jak najcenniejsze skarby.
Oczywiście oprócz realizacji własnych pragnień wciąż starała się pozostawać pilną uczennicą. Choć czasem zdawało jej się, że wie o magii już niemal wszystko, to jej Mentorka skutecznie wyprowadzała ją z błędu. Było tyle rzeczy których nie rozumiała, a to rodziło w niej niepokój. Starała się jednak zwalczać go, wiedząc, że strach może doprowadzić jedynie do jej porażki. Codziennie spędzała co najmniej kilka godzin ćwicząc swój umysł. Wiedziała, że jej słabość może przynieść straszne konsekwencje. Co prawda do tej pory nie była zmuszona do walki o swoje życie, jednak niczego nie mogła być pewna. Ćwicząc zaczęła również coraz bardziej doceniać posiadanie umiejętności innych, niż lecznicze czy wspomagające. Choć miała wielki szacunek dla każdego życia, to nie spodziewała się, by z tegoż powodu ktokolwiek miałby powstrzymać się przed uśmierceniem jej samej. Z tego też powodu oprócz magii ducha zaczęła zgłębiać również entropię – sztukę nakładania klątw i osłabiania potencjalnego przeciwnika. Jeśli tylko mogła, wolałaby nie uśmiercać innych, a jedynie osłabić i zniechęcić do pogoni. A jeśli już miałaby się salwować ucieczką, to z pewnością przyda się forma, którą jako druga opanowała jako zmiennokształtna. Jest to sowa, zupełnie zwyczajna, może tylko nieco większa od typowego przedstawiciela swego gatunku. Pokryta szarym upierzeniem raczej nie wzbudza strachu, jednak od tego Hessa ma o wiele bardziej imponującą formę niedźwiedzicy.
Dziewczyna zapewne sama nigdy nie zorientowałaby się, że przy każdej wycieczce poza Mokradła towarzyszy jej anioł stróż, gdyby nie pewien splot wydarzeń. Otóż pewnego razu w czasie wyprawy do miasta Hassa poznała młodzieńca. Mężczyzna był od niej niewiele starszy, ale posiadał wiedzę o świecie zupełnie dla niej niepojętą. Oczarował ją opowieściami o fontannach w Val Royeaux i turniejach rycerskich organizowanych w Denerim. Hessa, jak to młode dziewczę, wpadła po uszy. Nawet nie zauważyła, gdy słońce pochyliło się ku zachodowi, a ona sama zgodziła się na wieczorny spacer ze swym rozmówcą. Ruszyli ku obrzeżom wsi gawędząc o wszystkim i o niczym. Jej uwadze umknął fakt, iż coraz bardziej oddalają się od zabudowy, a nowy znajomy zmniejszył znacznie dystans między nimi i teraz niemal dotykali się ramionami. Nagle odwrócił się w jej stronę, a jego dłonie zacisnęły się na jej nadgarstkach. Nie zdążył jednak zrobić nic więcej, jego oczy rozszerzyły się, a z kącika ust popłynęła stróżka krwi. Hessa wpadła w całkiem uzasadnioną panikę, oto na jej oczach zabito mężczyznę w którym zauroczyła się. W tym momencie jej wzrok padł na postać stojącą zaledwie parę metrów od nich – jej Opiekunkę. Nigdy do tej pory nie kłóciły się tak naprawdę, jednak tego wieczoru dziewczyna straciła panowanie. Zarzuciła swej Mentorce, że robi wszystko by ją unieszczęśliwić, że niszczy jej życie i właśnie odebrała jej jedyną bliską osobę. Tamta tylko słuchała, świadoma, iż te wydarzenia zbliżały się od dawna. Hassa była chroniona zbyt długo, musiała nauczyć się sama żyć. Uśmiechnęła się więc tylko, skinęła głową i odeszła w mrok. Choć serce pękało jej z bólu, tak należało postąpić.
Hessa została więc zupełnie sama. Wróciła do chaty, jednak nikogo tam nie zastała. Miejsce, które dawniej nazywała domem, teraz stało się zupełnie obce. Miała wrażenie, że z odejściem Kobiety zniknęło całe ciepło. Usiadła pośród koców, czekając na powrót swej Mentorki. Tak się jednak nie stało i w końcu Hassa opuściła Moczary.



Uwagi dla Mistrza Gry:
• Hessa ma plan – ubzdurała sobie, że poznanie świata i osiągnięcie mentalnej dojrzałości pozwoli jej odnaleźć matkę. Jak to wyjdzie zależy już w pełni od MG
• Jestem otwarta na znęcanie się nad Hessą, niech ta ciepła klucha trochę oberwie.


Ostatnio zmieniony przez Hessa dnia Sro Kwi 13, 2016 6:13 pm, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: Hessa Sro Kwi 13, 2016 6:36 pm



KARTA ZOSTAŁA ZAAKCEPTOWANA

Wiedźma z Moczarów Nahashin, a czy na pewno? Ciekawa postać, na pewno warto będzie obserwować jej dalsze poczynania. Plan na ambitny, ale życie może go wyraźnie zweryfikować już na starcie.
Twoim opiekunem jest Lusacan i to do niego powinnaś się zwrócić w przypadku pytań i propozycji względem rozgrywki.

Ilość punktów w rezerwie: 0

Udanej gry.
Powrót do góry Go down

Hessa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » Strefa gracza » Kartoteka postaci » Zaakceptowane » Niezrzeszeni-