Dragon Age

Share

[Prywatna | Twierdza Kinloch] Wspólna filozofia liryki i alchemii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna | Twierdza Kinloch] Wspólna filozofia liryki i alchemii Pią Cze 24, 2016 5:21 pm

- O, albo to.
Jukka podniosła niechętnie głowę znad książki, wyjątkowo dużego tomiszcza, które trzymało się najwyraźniej na słowo honoru i magię tego miejsca. Phillipe odkaszlnął cicho i zaczął recytować:

Podaruj mi ten zmierzch
Zdeptany naszą uległością
Tak zgromadzeni we własnym
zahamowaniu
Tak spętani we własnym
zapomnieniu
Poświęcamy się na
ołtarzach
Ciszy, Piękna, Chaosu, Ognia, Nocy
Tajemnicy


Elfka pokiwała głową powoli.
- Ładne. Co to?
- Stavidius Arho, zwany także Stavidem Starszym. Poeta tevinterski, zajmował się podobno także tłumaczeniem Pieśni Światła na tevene. No, - dodał - przynajmniej jedną z wersji.
Templariusz westchnął, przerzucając kilka kartek w niewielkim, oprawionym płótnem tomiku. Podkreślił w nim coś kawałkiem węgla i wrócił do lektury, najwyraźniej niepocieszony reakcją podopiecznej. Jukka wzruszyła ramionami, także wtykając nos w swoją książkę. Opuszkami palców delikatnie sunęła po rycinie, przedstawiającej konstrukcję ptasiego skrzydła.
jak by to było być ptakiem?  

Ciepłe promienie popołudniowego słońca wpadały przez zakurzone okno, oświetlając łagodnie wnękę. Pomieszczenie, pozbawione drzwi nie było duże, ale za to dość przytulne.
O planie foremnego sześciokąta ścinało róg jednego z licznych korytarzy twierdzy, zjedne strony będąc zupełnie widocznym, z drugiej jednak dając sporą dozę prywatności temu, kto tutaj chciał przebywać. Znajdowało się tu kilka starych foteli o dużych, obitych przetartym miejscami muślinem, niski stolik  stojący pośrodku i dwa, mniejsze ale za to wyższe przy samych siedzeniach.
Całość, choć skromna, wyglądała na raczej często używaną. Możliwe, i takie było zdanie Jukki, wykorzystywała je któraś z konfraterni wieży, organizując swoje drobne, polityczne posiedzenia przy czymś mocniejszym. Na szczęście, od kiedy ona i Phillipe zaanektowali je do własnych potrzeb, poprzedni właściciele nie zgłaszali żadnych obiekcji. O ile faktycznie jacyś byli.

Elfka umościła się wygodniej w jednym z większych foteli, stojącym zaraz przy oknie i mocniej opatuliła kocem. Mimo, że podobno była już wiosna, mury Twierdzy Kinloch wciąż promieniowały zimowym chłodem. dla dziewczyny, przyzwyczajonej do cieplejszych rejonów na północy Thedas było tu zwyczajnie za zimno. Do tego siedzenie jedynie w pożyczonej, też za dużej, koszuli (ponieważ szaty także należało prać a żaden z wyciszonych nie był w stanie znaleźć jej zastępczej) nie sprawiało, by było jej za ciepło.
Przynajmniej mogła w spokoju zapalić, czego na lekcjach u licznych zaklinaczy robić nie mogła.  

Zaciągnęła się z namysłem i wypuściła ziołowy dym z płuc, przez chwile po prostu patrząc, jak szarosiwe smugi meandrują ku sklepieniu. Oto jest - pierwszy dzień wolny. Pierwszy dzień, od trzech tygodni jej pobytu tutaj, kiedy nikt nic od niej nie chciał. Żadnych zajęć, żadnych wykładów, żadnego cholernego oceniania jej zdolności, by po raz n-ty się przekonać, że nie stały na za wysokim poziomie.

Stwierdzenie, że Jukka jest magiem w dolnej granicy średniej ją ubodło paskudnie, jednak nie dawała tego po sobie poznać. Ciągłe tłumaczenie o tym, jak nie miała czasu, by szlifowac swoje zdolności czy powtarzanie, że magia nie była jej priorytetem przez dziewięć ostatnich lat doprowadzało ją do szału. Pełne politowania - a nawet, kaffas, współczucia - spojrzenia rzucane przez magów, szydercze innych adeptów. Komentarze tamtych, gdy sądzili, że znajdowali się po za zasięgiem jej słuchu... Dziewczyna uśmiechnęła się złośliwie pod nosem. Cóż, tamten kretyn prawego sierpowego na pewno się nie spodziewał. Mało ludzi bierze pod uwagę, że przyłoży im niewysoka elfka, dodatkowo pięścią w nos. Oczywiście, pozbawili ją energii magicznej, swoje kary otrzymała. Jednak widok min wszystkich zebranych, łącznie z Phillipem rekompensował jej wszystkie późniejsze niedogodności.

Tak czy inaczej, wróciła do czytania starego albumu anatomicznego, poświęconego różnym ptakom z Thedas. Ryciny były wyraźnie przestarzałe, choć chirurgicznie dokładne, zaś tekst, pisany koszmarnym stylem, napisano w tevene. Czytanie, mimo, że pamiętała trochę ten język, szło jej paskudnie powoli. Lopatologicznie łączyła sylaby, przeszukując w pamięci znaczenia konkretnych znaków. I mimo, że powoli było coraz lepiej, nadal znaczenie niektórych słów jej umykało.
Westchnęła. Nie czytała w tym języku od... czterech lat.
Powrót do góry Go down

[Prywatna | Twierdza Kinloch] Wspólna filozofia liryki i alchemii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Twierdza Kinloch-