Dragon Age

Share


Wielebna Keira

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Wielebna Keira Sob Cze 18, 2016 7:42 pm



Wielebna Keira

Wiek: 36 | Płeć: kobieta


Rasa: człowiek | Frakcja: Zakon | Stanowisko: Wielka Kapłanka | Rodzinne strony: Denerim, Ferelden


PREDYSPOZYCJE

CIAŁO:
• walka krótkim ostrzem (nowicjusz)
• jazda wierzchem (standard)
UMYSŁ:
• religia (mistrz)
• historia i język ojczysty (standard)
• poszanowanie (ekspert)
• odczytywanie emocji (ekspert)
• polityka (standard)
• perswazja (standard)
• medycyna (ekspert)
• finanse i rachunki (standard)
• znajomość języka obcego: orlezjański (standard)
DUCH:

SPECJALNE:

EKWIPUNEK
• jedwabne, sięgające ramion rękawiczki, które zasłaniając jej dłonie bez względu na porę dnia;
• medalion z podobizną Andrasty
• elegancka papeteria, pióro, atrament;
• opasłe książki traktujące o zamierzchłych czasach Fereldenu, o religijnych rozprawach i historii Zakonu;
• ostro zakończona szpilka podtrzymująca wysoko upięte włosy.


CHARAKTERYSTYKA
Pierwsze dzieci Stwórcy wyjrzały zza Zasłony.
I zazdrość poczuły dla życia, którego tknąć nie mogły, nie mogły posmakować.
W najciemniejszej zazdrości rodzą się demony.
- Pieśń Mądrości 2:1


Głód
Nigdy nie doświadczyła uczucia głodu. Być może jej rodzice nie byli aż zamożnymi kupcami, których towary są pożądane przez szlachtę i mieszczan Denerim, aczkolwiek rozsądne prowadzenie interesu i wyrobione znajomości wśród dostawców pozwalały im wiązać koniec z końcem. Pamięta zapach wypiekanego chleba, którym pachniała izba na dole oraz smak prostych, cukrowych ciastek, które były lepsze od nie jednych wykwintnych łakoci. Rodzicielka zwykła chować je w grubym, szklanym słoju z dala od dziecięcych rączek, ale razem z Terrym i tak udawało się im kilka zwędzić przed obiadem.
Głód poznała dopiero w oczach tych, którzy nie raz przychodzili do świątyni w Denerim z  nadzieją, że znajdzie się dla nich kawałek pieczywa. Razem z Matką Bernadettą piekły bułki, które potem rozdawano biednym, a ci ściskali je jakby właśnie dostali do rąk najszlachetniejsze kamienie.


Gniew
Szczerze nienawidziła tego uczucia bezsilności. Braku kontroli nad sytuacją, w której się znalazła. Pulsującą złość, której blisko było do gniewu poczuła, kiedy zostali rozdzieleni z Terrym. Dostrzeżono jego posłuszeństwo oraz hart ducha, dlatego też został skierowany na szkolenie dla templariuszy. Powinna czuć się dumna, powinna codziennie prosić Stwórcę, aby nigdy nie zabrakło mu sił oraz aby nie zwątpił. No właśnie, powinna. Długo obwiniała starszego brata, że ten zostawił ją samą w świątyni Denerim, nie raz i nie dwa demonstracyjnie okazując swoje rozgoryczenie na oczach Matki Bernadetty. Z perspektywy czasu było jej zwyczajnie wstyd, że dała się ponieść emocjom. Że nie była ani mądrzejsza, ani rozsądniejsza. Obecnie niezwykle ciężko wytrącić ją z równowagi. Sprawić, że jawnie wbija paznokcie w skórę za sprawą złości bądź bezradności. Jest zbyt cierpliwa. Zbyt bardzo wierząca w możliwość odkupienia. Zbyt zasłuchana w Pieśń Światła i zapatrzona w Andrastę.


Pożądanie
Kłamałaby twierdząc, że wśród służek Stwórcy nie ma zazdrości. Że każda jest gotowa pomóc drugiej bezinteresownie. Że z pożądaniem nie zerkają w stronę słonecznego tronu, szepcząc między sobą jak wiele by dały, byleby tylko znaleźć się w najbliższej świcie Boskiej. Matka Bernadetta powtarzała jej, aby nie ulegać pożądaniu, aby nie pozwalać mu mącić przesłania Pieśni Światła. Dlatego też nigdy nie oczekiwała wielkich zaszczytów, skupiając się przede wszystkim na pomocy Fereldeńczykom. W niepewnych czasach wielu szukało nadziei w świątyni Stwórcy, od elfów miejskich po oficerów armii wielkich rodów, którzy poprzysięgli wyparcie Orlezjan ze swych ziem. Nie raz również towarzyszyła zbrojnym wyprawą templariuszy, którzy także chcieli czuć, że mają Stwórcę po swojej stronie.
Nigdy nie łudziła się, że znajdzie lek na biedę, na choróbska, na lokalne konflikty. Nie poczuwała się do roli arbitra, nie osądzała nikogo, kto w jej progu i przy jej pomocy pragnął porozmawiać ze Stwórcą. Była jedną z wielu skromnych służek, szczerze wierzącą w to, że wypełnia wolę Pana. Być może dlatego - i z małym wsparciem Matki Bernadetty - dostrzeżono ją przez stojące wyżej w hierarchii i z roku na rok powierzano coraz więcej obowiązków.


Pycha
Miała trzydzieści trzy lata, kiedy wezwano ją do Wielkiej Katedry Boskiej, gdzie nadano jej godność Wielkiej Kapłanki i powierzono w opiece Denerim. Dawna stolica Fereldenu w tych niespokojnych czasach prezentowała się dość marnie, a wiernych nękała bieda. Widziała w oczach Boskiej szczerą troskę o losy królestwa, choć nigdy oficjalnie z jej ust nie padły takie słowa. Wielkie Kapłanki, które pławiły się w luksusach i politycznych rozgrywkach w Orlais, które nigdy nie musiały wyściubiać nosa poza bogate komnaty, nie rozumiały dlaczego z dumą nie obnosi się ze swoimi zaszczytami. Dlaczego wychodzi do wiernych w Fereldenie jak równa z równym, choć przecież to ją umiłował Stwórca. Dlaczego osobiście brudzi swoje ręce rozdając potrzebującym żywność, szyjąc paskudne rany.
Dumna będzie dopiero wtedy, kiedy Ferelden odzyska wolność.


Koszmar
Od dawna nie przespała spokojnie całej nocy. Koszmary, przeplatane ze wspomnieniami z przyszłości, skradają się po cichu. Wykorzystują moment nieuwagi, kiedy zasypia słodko z nadzieją, że tym razem nie obudzi się i nie zerwie z loża z krzykiem.
Koszmar jest zawsze taki sam. Płomienie trawią ja oraz Terry'ego. Znów jest w rodzinnym domu, znów czuje swąd palonej skóry. Miała cztery lata, a Terry siedem, kiedy zawistni ludzie podłożyli nocą ogień. Przeżyła ona i Terry, choć przeszło osiemdziesiąt procent jej ciała pokrywają do dziś mniej i bardziej nieciekawe blizny po oparzeniach. Przygarnęła ich Matka Bernadetta, pod skrzydłami której dorastali oraz która nauczyła ich czytać, pisać, żarliwie modlić się do Stwórcy. Nigdy nie oczekiwała, że postanowią związać z nim swe życie, a jednak ona podjęła decyzję o kapłańskiej posłudze, z kolei Terry o służbie jako templariusz. Zanim to jednak się stało, oboje pomagali w świątyni w Denerim i stopniowo zapominali o przeszłości, nieśmiało spoglądając w przyszłość. Aż ta od pewnego czasu nie zaczęła o sobie przypominać, wpędzając biedną kobietę w bezsenność.




Uwagi dla Mistrza Gry:
• W wyniku pożaru, w którym zginęli jej rodzice, a z którego ona i starszy brat z cudem uszli z życiem, prawie osiemdziesiąt procent jej ciała pokryta jest bliznami. Szaty kapłańskie, które nosi na co dzień, skutecznie maskują ten jej zdaniem paskudny widok, choć nijak nie udaje się przysłonić zabliźnionego lewego polika.
• Wielka Kapłanka Keira oficjalnie wspiera działania dążące do wyzwolenia Fereldenu oraz misję templariuszy, która ma na celu założenie na zachodzie Fereldenu twierdzę zakonu.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: Wielebna Keira Sob Cze 18, 2016 8:16 pm



KARTA ZOSTAŁA ZAAKCEPTOWANA

Wolne punkty: 0. Ciężko cokolwiek napisać o Wielkiej Kapłance Keirze, gdyż tylko dokładne przestudiowanie tej karty postaci oddaje jej piękno. Gratuluję pomysłu na postać.
Twoim opiekunem jest Luscan. Wszystkie sprawy odnoszące się do przygody, pytania itd. kieruj do tego mistrza gry. Udanej zabawy w świecie Thedas!  

Powrót do góry Go down

Wielebna Keira

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » Strefa gracza » Kartoteka postaci » Zaakceptowane » Lusacan-