Dragon Age

Share







[Prywatna|Droga pomiędzy Wysokożem a West Hill| Wierny sługa]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Droga pomiędzy Wysokożem a West Hill| Wierny sługa] Sob Cze 11, 2016 1:35 am

MISTRZ GRY (in spe)


Wierny sługa

Uczestnicy: Sharian Vance, Syriusz Äsagore Czas na odpis: 24 h


- Droga między Wysokożem a West Hill-

Cały poprzedni dzień Sharian spędziła na przeglądaniu oddziałów stacjonujących w Wysokożu i wybieraniu tych najbardziej przydatnych w nadchodzącej misji. Po długich przemyśleniach wybrała dziesięciu najlepszych jej zdaniem ludzi do tego zadania. Żołdacy, których wybrała byli jednymi z lepiej wyszkolonych członków zamkowego oddziału.
Syriusz natomiast spędziła dzień jak zwykle - będąc cieniem Biafry i pilnując aby nic nie zagroziło dziedzicowi Wysokoża.
W dzień wyjazdu wstało piękne, przymglone słońce. Niebo było poprzecinane wstęgami bielutkich chmur, a oddział wojska był niemal gotowy do drogi. Sharian i Syriusz wyszły na dziedziniec zamku, gdzie czekały już objuczone konie. Nie zabierali ze sobą wozów - wszystko co mogłoby się im przydać w czasie podróży schowane było w jukach. Podróż w założeniu nie miała trwać długo, jednak wszystko się może zdarzyć, prawda?
Sharian, wciąż niezadowolona z  obecności obcego strażnika Biafry wyszła na dziedziniec, a żołnierze wyglądali jakby tylko czekali na jej znak do wymarszu. Syriusz, jak zwykle małomówna była wyjątkowo zajęta przepakowywaniem swoich juków, które wydały jej się bardzo nieporządne. Czuć było w powietrzu podniecenie żołnierzy, spowodowane nową misją, a chęć opuszczenia nudnych murów Wysokoża malowała na ich twarzach niemal dziecięcą radość.
Czas był wyruszać. Wszyscy gotowi?

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Droga pomiędzy Wysokożem a West Hill| Wierny sługa] Sob Cze 11, 2016 11:26 pm

Tak jak obiecała Couslandowi, jej działania były dyskretne. Dopiero, gdy zakończyła etap rekrutacji drużyny, wyjawiła lordowi imiona wojowników i to on ich poinformował o sytuacji.
Gdy Vance weszła na dziedziniec, byli już zwarci i gotowi do wyprawy.
Oni, czyli kto?
Adam, najstarszy z nich wszystkich. Włosy od dłuższego czasu błyszczały mu srebrem, ale nie stracił przenikliwości błękitnego spojrzenia. Vance wybrała go ze względu na szacunek jakim darzyli go inni wojownicy. Wiedzę miał rozległą a umiejętności praktyczne nie ustępowały teorii. Liczyła na to, że pomoże jej z okiełznaniem drużyny, zanim wszyscy się ze sobą nie dotrą. A i miała nadzieję na rady bardziej doświadczonego od niej człowieka. Podczas obserwacji nie uszło jej uwadze, że jest to człowiek niezwykle spokojny, ale i obdarzony niezwykłą charyzmą. Mówił cicho i spokojnie, a i tak zawsze był dobrze słyszalny, ponieważ gdy zaczynał przemawiać, milkli wszyscy dookoła. Przy wyborze tego człowieka nie wahała się ani momentu.
Bjornem, dusza towarzystwa. Jego humor nie miał sobie równych. Vance liczyła na to, że podniecie drużynie morale niezależnie od okoliczności. Wyczołganie się z nawet największego bagna idzie sprawniej, gdy nie jest okraszone śmiertelną powagą.
Oczywiście nie był typem nadwornego błazna, oprócz podnoszenia na duchu biegły był w walce mieczem krótkim i tarczą.
Hall, nieustraszony topornik. Małomówny, poważny, skupiony na zadaniu człowiek wysoki niczym dąb. Vance uznała, że przyda się jej ktoś, kto będzie złożony z samych mięśni, chociaż nie wykluczała, że pod kopułą nie dzieje się nic interesującego. Hall zazwyczaj nic nie mówił, dlatego nie była w stanie odkryć, czy nie mówi, bo nie czuje takiej potrzeby, czy też dlatego, że trybiki nie pracują. Widziała jednak, jak słucha się Adama i to jej wystarczyło.
Manrobył zupełnym przeciwieństwem Halla. Człowiek ten był szczupły i zwinny. Skojarzył się Vance z łasicą. Adam opisał go jako "niewyglądającego porządnie, ale zaskakująco dobrego człowieka". Usposobienie miał dobre, a umiejętności też miał nie do pogardzenia. Manro specjalizował się w zacieraniu śladów, śledzeniu i wymyślaniu wszelkiego rodzaju pułapek. Otwieranie zamków? To też jego hobby. Wygląd i umiejętności pasowały do grupy drobnych rzezimieszków, jednakże został zauważony przez Couslanda, a teraz także przez Vance. Zdecydowanie chciała takiego człowieka w drużynie, skoro nie miała bladego pojęcia w co się pakuje.
Zafros byłby zupełnie przeciętnym wojownikiem, gdyby nie jego zdolności medyczne. Umiał też gotować. Vance nie była kobietą, która rzuciłaby się do kociołka aby przygotować wszystkim przepyszną kolację. Zresztą miała stać się ich przywódcą na czas wyprawy, nie wypadałoby więc, żeby utknęła przy garach. Wybrała więc Zafrosa, który odróżniał się od reszty śniadą cerą i zagranicznym akcentem.
Vork nie był jej pierwszym wyborem. Ani drugim. Szczerze mówiąc, wahała się jak cholera. Młody, przystojny, wysoki wojownik. Świetnie wyszkolony, genialnie zbudowany. Ale też arogancki i złośliwy do szpiku kości samiec, który nie będzie zachwycony przyjmowaniem rozkazów od kobiety. Sharian biła się długo z myślami, próbując znaleźć punkt zaczepienia, gwarancję, że uda się jej zjednać takiego człowieka i obejdzie się bez rękoczynów. Liczyła na pomoc Adama, który miał być jej asem w rękawie, jeśli chodzi o tworzenie się relacji w grupie. A gdyby nie to, że potrzebowała chociaż kilku świetnie wyszkolonych ludzi, nawet by nie spojrzała na Vorka. Ale to zrobiła. Oby nie żałowała.
Lance o mały włos nie zostałby zauważony przez Sharian. Obserwacja tak wielu wojowników dała się jej we znaki. Napatrzyła się za wszystkie czasy na dłubiących w nosach, charkających, bekających i rechoczących w głos mężczyzn. Nigdy jej to tak bardzo nie przeszkadzało, ale nigdy też nie obserwowała ich tak wnikliwie i tak długo. A Lance w zasadzie przez cały dzień dziwnym trafem chodził takimi ścieżkami, że Vance go nie przyuważyła. Aż wreszcie do tego doszło. Chodził zwinnie i cicho niczym kot. Niepostrzeżenie zakradał się do kuchni aby... migdalić się ze służkami. Tak, Vance wybrała do drużyny niepoprawnego zdobywcę głupiutkich zamkowych służek. Jego urok był jak dla niej przereklamowany, a to co mówił było oklepane i trąciło myszką, jednak założyła, że na niektóre kobiety może on działać idealnie. Chciała to wykorzystać. A czym walczył? Ano był świetnym włócznikiem. Na polu bitwy również.

Trzech pozostałych wojowników to Prot, Mikael i Sekens, bo przecież nie mogła wybrać wszystkich wyróżniających się ludzi z oddziału Biafry. Wzięła więc też tych trzech porządnych wojowników. Mikael był zdolnym łucznikiem i chodziły słuchy, że jest półelfem. Były to mniej lub bardziej złośliwe docinki z uwagi na jego ładną buźkę. Sekens polegał na kuszy, a Vance zdecydowała się zawierzyć w jego umiejętności. A Prot? Vance chciała zobaczyć go w akcji ze swym kiścieniem. Uznała, że może być to fascynujące.

Tak więc wraz ze skompletowaną drużyną czekała już tylko na pojawienie się Syriusz. Gdy ta pojawiła się, co zabiło w Vance ostatnią iskierkę nadziei na zmianę zdania Couslanda, nie pozostało jej nic innego jak zarządzić początek wyprawy.
- Wszyscy gotowi? Jeśli tak, nie zwlekajmy dłużej.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Droga pomiędzy Wysokożem a West Hill| Wierny sługa] Wto Cze 14, 2016 12:49 pm

Nadal było jej bardzo daleko do zachwytów. I - nadal - wiedziała, że w tym wypadku nie ma nic do gadania.
Syriusz wkroczyła na dziedziniec, okutana w brudnozieloną, zabłoconą opończę z kapturem narzuconym na głowę niedbale. Zimne, jakby sokole oczy zdawały się ciskać gromy zaś cała twarz wykrzywiona była w zdegustowanym grymasie - czyli jednym z dwóch, który prezentowała światu w ogóle i na co dzień. Obrzuciła wszystkich zebranych taksującym spojrzeniem, po czym podeszła do swojego wierzchowca. Kompletnie zignorowała miny przymusowych towarzyszy podróży.

Srokaty ogier, objuczony jak stworzenie nieboskie, stał obok reszty rumaków i potulnie dał się poklepać po karku. Z siodła zwieszał się spory pakunek częściami pancerza, obok przytroczono włócznię (wyjątkowo znajdująca się po za plecami/rękoma właścicielki) oraz obszarpaną, wypchaną po brzegi torbę. Wszystko to było właśnie poprawiane i rozkładane równomiernie na końskim grzbiecie. Nie wyglądało jednak na to, by Syriusz miała zamiar dołączyć tam do swoich bagaży.

- Sir. Ja... pójść przodem. Zwiad. P..przez .. Wald. Las - Zwróciła się w końcu do Sharian, gdy poprawiła zapięcia wszystkich pasków i troczków. Mówiła powoli, jakby żując każde wypowiadane słowo, by w ten sposób stało się bardziej zrozumiałe. Nie zmieniło to jednak silnego, anderskiego akcentu, sprawiający że cała wypowiedź brzmiała jak jeden wściekły warkot. Ewentualnie rozkaz do ataku.
Należało jednak przyznać, że się starała artykułować wszystko wyraźnie, niemal jak dla małego dziecka.

Kobiecie nie uśmiechało się, tak po prawdzie, robić za awangardę. Ale jeszcze mniej pasowało jej to, by Sharian Vance razem ze swoją dziesiątką wspaniałych dowiedziała się, że Syriusz nie potrafi jeździć konno. Po prostu nie, i już. Jakkolwiek nie miała nic do sympatycznego srokacza, który jej przypadł w przydziale, tak nie miała zamiaru pchać się na jego grzbiet. Szybciej i bardziej godnie będzie, jeśli pójdzie swoją drogą, bokiem do całej kawalkady.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Droga pomiędzy Wysokożem a West Hill| Wierny sługa] Pią Cze 17, 2016 10:37 pm

Tak więc wyruszyli. Początkowo droga ciągnęła się wokół wiosek okalających rodową siedzibę Couslandów, która królowała nad okolicą, jednak po kilku godzinach jazdy, gdy zostawili zamek daleko za sobą ich oczom ukazały się równiny Wysokoża. Ciągnące się aż po horyzont złotozielone pola wprawiały w nastrój, jaki panował na lekkich przejażdżkach, a nie na wojskowej wyprawie.
Na początku żołnierze wydawali się być nieco zmieszani. Sharian wyselekcjonowała ich bardzo dobrze, jednak stworzenie z nich zgranego oddziału wymagało kilku chwil na dotarcie. Po dwóch czy trzech godzinach jazdy Lance i Bjornem zdrowo i wesoło przerzucali się sprośnymi żartami na temat zamkowych służek, wprawiając w radosny nastrój całą kompanię.
- A słyszałeś to? - powiedział Bjornem z radosnym uśmiechem wymalowanym na paszczy - Ilu elfów potrzeba do wymiany świec w żyrandolu? Trzech. Jeden wymienia, drugi opiewa to w pieśni, a trzeci musi z patosem umrzeć na końcu tej sagi.
Drużyna wybuchnęła gromkim śmiechem, a autor dowcipu niemalże krztusił się ze śmiechu. Dowcipom nie było końca, jedynie Adam, najstarszy żołnierz przysłuchiwał się młodzieńcom z pobłażliwością wypisaną na twarzy.
Byli siedem godzin drogi od zamku, wspinali się pod niewielką górę, kiedy usłyszeli szczęk stali uderzającej o stal i ewidentne odgłosy walki, tuż za wzniesieniem. Żołnierze od razu spięli się, gotowi do walki w imieniu Couslandów dzierżyli w silnych dłoniach swoją broń.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Droga pomiędzy Wysokożem a West Hill| Wierny sługa] Nie Cze 19, 2016 1:27 am

- Nie ma takiej potrzeby, Syriusz -Vance nie zgodziła się na zwiad i puszczenie kobiety przodem.- Możesz jechać ze mną z przodu, albo pilnować naszych tyłów.
Sharian przez myśl nie przeszło, że Syriusz nie potrafi jeździć. Gdyby dowiedziała się o tym przed wyprawą, prawdopodobnie jakoś by to uwzględniła. Ale cóż, skoro nie otrzymała takiej informacji, winić jej nie można było.
Nie było jednak tak źle, Syriusz mogła jechać na samym końcu, dzięki czemu raczej nikt nie zauważyłby jej braku umiejętności. A z kolei koń, którego otrzymała, nie powinien sprawiać kłopotów, tym bardziej, jeśli będzie podążał za innymi.
Wyprawa nie była pościgiem, dlatego też jechali powoli. Nie było sensu nadmiernie męczyć koni. Objuczone zwierzęta, nawet jeśli w najlepszej formie, mogły nie wytrzymać długiej i szybkiej jazdy. A Vance nie chodziło o to, żeby stracić je po drodze.
Widziała kiedyś zajechanego na śmierć konia podczas jednej podróży ze swym ojcem. Widziała jak jeździec musiał zwierzę dobić, które ciężko oddychało. Końskie chrapy rzęziły a oczy wyszły na wierzch. Przerażające wspomnienie.
Podróż nie powinna być dla Syriusz dużym kłopotem.

Vance jechała przodem mając w pobliżu Adama (i możliwe, że Syriusz). Za nimi drużyna bawiła się wybornie. Nawet Vance nie mogła usiedzieć spokojnie w siodle, gdy słyszała coraz to lepsze żarty, którymi zasypywali ich Lance i Bjornem. Po raz kolejny pogratulowała sobie w duchu takiego a nie innego wyboru. Z uśmiechem na ustach przyjemniej jechało się w nieznane.

Radosny nastrój przerwały odgłosy walki. Vance gestem zatrzymała drużynę i zsiadła z konia.
- Sprawdzę, co się dzieje. Czekajcie w pogotowiu. Pójdziesz ze mną, sir? -pierwsza część wypowiedzi dotyczyła wszystkich, zaś drugą kierowała do Adama.
Możliwe, że nie była to ich walka. Nie mogła jednak tego nie sprawdzić. Nie chciała wtargnąć na pole bitwy bez namysłu i oceny sytuacji, dlatego postanowiła wybadać teren. Z Adamem, ponieważ widział najwięcej z nich wszystkich i najlepiej mógł się jej przysłużyć jako doradca.
Wzięła Pogromcę a Adonisa zostawiła pod opieką drużyny.
- Syriusz... rozejrzyj się na własną rękę. Sprawdź czy to nie zasadzka -nigdy nic nie wiadomo. Vance wolała być przygotowana na każdą ewentualność.
- Jeśli nie wrócimy za 10 minut, ruszajcie za nami -wydała ostatnie polecenie drużynie, która gotowa była do walki od momentu gdy dotarł do nich szczęk mieczy.
Gdy już wszyscy wiedzieli, co robić, ruszyła razem z Adamem za wzniesienie. Co też się tam mogło dziać?

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Droga pomiędzy Wysokożem a West Hill| Wierny sługa] Wto Cze 21, 2016 3:39 pm

Tak więc Syriusz zamykała ich coraz weselszy pochód. Na całe szczęście - wierzchowiec, który się jej trafił, nie należał do typu koni złośliwych. Spokojnie podążał za resztą kawalkady, od czasu do czasu prychając leniwie. Zdawał się w ogóle nie przejmować ciężarem juków czy obecnością pasażera na swoim grzbiecie. I dobrze.

Jakkolwiek koń by nie był posłusznym zwierzakiem, po kilku kilometrach w siodle solidnie bolał ją tyłek. Z miną, jakby zjadła coś wyjątkowo paskudnego, ostrożnie poprawiła się w narzędziu tortur, usiłując chociaż odrobinę ulżyć obolałemu siedzeniu. Droga nie należała w żadnym wypadku do równych, niestety. Natomiast towarzystwo było z gatunku tych gadatliwych. Syriusz starała się ich ignorować, jednak ci wraz z mijanym czasem i pokonywaną drogą robili się coraz głośniejsi.
- Scheisse! - warknęła ze złością, gdy podskoczyła po kolejnym gromkim wybuchu śmiechu, omal nie spadając na trakt.
To miała być długa podróż.

Jednak pomimo ekspresyjnej rozmowy drużyny, usłyszała charakterystyczny szczęk uderzającej o siebie broni. Vance zatrzymała pochód gestem i zeskoczyła z konia jakby bez wysiłku. Błyskawicznie rozdysponowała rozkazy, nawet nie oglądając się na to, czy zostaną wykonane, po czym razem z najstarszym członkiem grupy ruszyła do przodu.

Syriusz mniej zwinnie ześlizgnęła się na ziemię i przeciągnęła się z chrupnięciem stawów. Niedbałym ruchem sprawdziła, jak łatwo wychodzą z pochew shamshiry, chwyciła włócznię i ruszyła w krzaki. Schodząc z otwartej przestrzeni i oczu pozostałych mężczyzn, ze znajomym ciężarem włóczni w dłoniach poczuła się... lepiej. Prawie jak w domu, mogłaby powiedzieć, gdyby kiedykolwiek jakiś dla niej istniał.

Szła po łuku w kierunku odgłosów walki, poruszając się miękko, instynktownie unikając wykrotów, zdradliwych gałęzi czy innych przyjemności jakie oferował przeciętny las.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Droga pomiędzy Wysokożem a West Hill| Wierny sługa] Today at 9:23 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Droga pomiędzy Wysokożem a West Hill| Wierny sługa]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Droga nr 9
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Wysokoże-