Dragon Age

Share








[Prywatna | Targ Główny] Proste rzeczy, również dają szczęście innym

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna | Targ Główny] Proste rzeczy, również dają szczęście innym Sob Cze 04, 2016 2:50 pm

Tego dnia Marisa z samego rana zebrała swoje rzeczy, a także Demona i wymknęła się z zamku przejściem dla służby. Oprócz tego, że ubrana była jak zwykła mieszkanka Wysokoża, wzięła ze sobą broń. Orlezjanie patrolujący ulice ostatnio bardzo się rozbestwili i liczyła, że widoczna broń powstrzyma ich zapędy. Demona wzięła, żeby się wybiegał. Nie lubił zamkniętych przestrzeni zamku i doprowadzał do szału służbę. Należała mu się chwila poza ciasnymi korytarzami.
Szli krótką chwilę korytarzem, a potem przeszli do miasta. Tam, jak zwykle natknęła się na pustą uliczkę. Żadnych Orlezjan, całe szczęście.
Z bocznej uliczki wyszła na główny targ, gdzie było wielu ludzi. Niemal od razu otoczyła ją dzieciarnia, zachwycona psem. Uśmiechnęła się do dzieci.
- Podoba wam się piesek? - zwróciła się do jednego z nich, który potwierdził skinieniem głowy. Widać, że krępował się obecnością Marisy. Ta tylko uśmiechnęła się szeroko i stanęła na rękach. Następnie wykonała parę salt oraz innych figur gimnastycznych. Dopiero wtedy dojrzała uśmiech chłopaka. Zaprosili ją do wspólnej zabawy. Zaczęła harcować razem z dziećmi, na co ich rodzice zareagowali wdzięcznością. Codziennie w Wysokożu działy się okropne rzeczy, których winni byli Orlezjanie. Dzieci bały się i rzadko miały powód do radości... A Marisa miała szansę poczuć się jak normalny człowiek.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Targ Główny] Proste rzeczy, również dają szczęście innym Nie Cze 05, 2016 6:32 pm

Przewędrował piechotą duży dystans, od Redcliffe do Wysokoża. Bez wierzchowca była to podróż ciężka - tym bardziej, że dwa czy trzy razy został w trakcie podróży napadnięty. Raz udało mu się obronić, ale dwa razy musiał uciekać przed większą grupą. Doskwierała mu także lekka sakiewka na zioła, w której, zamiast ziół, trzymał kilka srebrników. Podczas wędrówki nie podjął się żadnego zlecenia, a jego sakiewkę opróżniły dwa przymusowe postoje w przydrożnych tawernach. Normalnie spałby gdzieś w lesie, robiąc sobie obozowisko, ale okolice, przez które przechodził, były niepokojące i wolał nie ryzykować.
W końcu trafił do Wysokoża. Widać było wyraźnie, iż Orlezjanie w tym rejonie Fereldenu nie sprawiali mieszkańcom przyjemności. Może nie wskazywały na to poszczególne zachowania, ale raczej nastrój ludzi i gęsta atmosfera w mieście.
Skierował się w kierunku targu, o który wypytał jakiegoś mieszkańca. Rozejrzy się, zobaczy, czy nie ma tam czegoś do jedzenia bądź picia po tańszych cenach, niż w karczmach. Może trafi mu się jakieś zlecenie.
Dopiero po chwili zdołał zauważyć niewielki tłum dzieci i dorosłych. Flint podszedł nieco z boku i przyglądał się im z odległości kilkunastu kroków. Usiadłszy na drewnianej ławeczce w cieniu, zsunął z pleców pochwę z mieczem, niemalże przytulił się do niej i dalej spoglądał w kierunku hałasów. Przyglądał się w szczególności Mabari, którego przyuważył - nie widział takiego psa od wielu dni.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Targ Główny] Proste rzeczy, również dają szczęście innym Nie Cze 05, 2016 8:01 pm

Co robi pies, któremu ktoś daje dzień wolny?

Targowisko w Wysokożu nie różniło się od innych targowisk w całym Thedas. Gwarne, pełne mniej lub bardziej rozklekotanych stoisk i ludzi, zachwalających swoje towary, często bardzo głośno. Dzisiaj, na dodatek było raczej tłoczno. Masa spoconych ciał (poranek przywitał Ferelden wyjątkowo przyjemną aurą, powoli przechodzącą w upał) falami poruszała się we wszystkich kierunkach. Jak jeden żywy organizm, jak wielkie stado roślinożerców. Nawet tymczasowy postój przy tym lub innym stoisku wydawał się ruchomy. Z góry, z nagrzanego dachu wyższej (bo aż dwu piętrowej) kamienicy wyglądało to fascynująco. Z tej perspektywy jednostka traciła na znaczeniu, liczył się ogół, falujący i drgający. Ciepło bijące od ciał unosiło się w górę powoli, mieszając z gorącem wczesnopopołudniowego słońca.  

Syriusz siedziała, pogryzając nieduże jabłko i machając nogami w powietrzu, po za krawędzią dachu. Przenikliwe, szarożółte oczy wpatrywały się w gwarny targ. Mimo wyraźnie rozluźnionej sylwetki, rozpuszczonych włosów i braku charakterystycznej dlań szpicy włóczni, wystającej znad ramienia wyglądała jak sokół, który przycupnął na chwilę, tylko po to by zaraz opaść jak ostrze miecza na niczego nie spodziewającą się ofiarę. Nie, nie kryła się specjalnie, ciężko zresztą ukrywać się w miejscu, w którym każdy może cię dostrzec. O ile spojrzy w górę. W górę, nawet pomijając ostre słońce, nie patrzyło nigdy zbyt wiele osób.
Zdaniem Syriusz ludzie po prostu woleli nie wiedzieć, nie widzieć, że coś się na nich czai i obserwuje.

Trochę żałowała, że takie podejście miała też Marisa. Siostra Biafry Cousland była jedyną osobą z zamku, z którą Syriusz ostatecznie potrafiłaby się dogadać z własnej inicjatywy. Obserwowała ją ukradkiem od dłuższego czasu, po cichu ważąc swoją opinię na temat młodej szlachcianki. Jakkolwiek jednak jej zdanie nie miało żadnego znaczenia - była psem, nożem, ochroniarzem - oceniała ją, w myślach, gdy tamta trenowała, korygowała jej błędy (Marisa miała tendencje do odsłaniania prawego kolana) i z zadowoleniem mrużyła oczy, gdy udawał się jej jeden czy drugi trudniejszy manewr. Sama dla siebie przyboczna nie potrafiła określić, dlaczego tak robi. Może tak po prostu było a dorabianie znaczenia do zwyczajnej sympatii było zwyczajne głupie.

Właśnie z powodu tej sympatii śledziła niewielką figurkę dziewczyny i mabari, przemykających przez uliczki Wysokoża i tłuszczę na targowisku. Przyglądała się jej popisom, jednocześnie kątem oka patrząc, czy nie pokazywały się gdzieś barwniejsze plamy dziwnie poubieranej orlezjańskiej straży. Tak na wszelki wypadek. Wątpiła, by dziewczyna mogłaby być bezbronna, jednak na strzeżonego i Stwórca spojrzy przychylniejszym okiem. Toteż czuwała, od czasu do czasu pozwalając sobie na cień uśmiechu, wygładzającego jej rysy. Opuszkiem kciuka sunęła po pochwie shamshiry, leżącej na kolanach
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Targ Główny] Proste rzeczy, również dają szczęście innym Pon Cze 06, 2016 12:46 pm

Marisa dalej zabawiała dzieci oraz dorosłych pokazem umiejętności akrobatycznych. W przedstawieniu uwzględniła, również Demona, z którym miała opracowanych kilka sztuczek. Ktoś, kto nie znał sposobu pracy Marisy z tym akurat mabari, powiedziałby pewnie, że z psa bojowego zrobiła cyrkowego, co nie było prawdą. Demon zachował pełną sprawność bojową, w dodatku dzięki współpracy z Marisą potrafił walczyć ze zwinniejszymi jednostkami, niż zwykły piechur, bądź rycerz w pełnej zbroi.
Dla odpoczynku wyciągnęła trzy noże z bandoletu i zaczęła nimi żonglować, gdy Demon ułożył się u jej stóp. Co jakiś czas szybkim, wyćwiczonym ruchem wyciągała kolejne noże, aż w powietrzu zawirowało ich sześć. Była to zwykła kuglarska sztuczka, gdyż nie potrafiła jeszcze na tyle szybko wyłapać noża i cisnąć nim w kogoś, tak by reszta noży dalej wirowała w powietrzu. Wielokrotnie to ćwiczyła, jednak obawiała się, że nigdy nie będzie dość szybka by dokonać tej sztuki.
Kiedy dorzucała szósty nóż do okręgu, zauważyła metaliczny błysk. Podniosła głowę lekko w górę i zobaczyła postać na dachu jednego z domów otaczających rynek. Sylwetka wydała się jej znajoma, nie miała jednak pewności. Dlatego po kolei wyłapała wszystkie noże, schowała na swoje miejsce, po czym skłoniła się przed publicznością. Gwizdnęła na Demona i zaczęła przepychać się przez tłum w kierunku domu, na którym dojrzała postać. Kiedy znalazła się bliżej zabudowań, minęła mężczyznę, który wpatrywał się w jej psa. Minęła go, obrzucając obojętnym spojrzeniem.
- Syriusz! - zawołała, zadzierając głowę do góry. Mogła się domyślić, że to właśnie kobieta o oczach sokoła obserwuje o tej porze targ.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Targ Główny] Proste rzeczy, również dają szczęście innym Pon Cze 06, 2016 11:45 pm

Uniosła lekko głowę, słysząc swoje imię. Brew powędrowała ku linii włosów, zaś kąciki ust wygięły się w lekkim, niewidocznym z tej odległości uśmiechem. Wsunęła szablę do końca do pochwy, po czym przypięła ją do nieodłącznej uprzęży na biodrach. Przeciągnęła się jeszcze z cichym chrupnięciem stawów po czym po prostu zsunęła się z krawędzi dachu.

Było to... niezwykłe. Jakby zupełnie bez wysiłku chwyciła się gzymsu i opadła łagodnie na uchyloną okiennicę. Po chwili zeskoczyła z drewnianych odrzwi, złapała się klamek, znajdując się już na parapecie parterowego okna. Miękko, jak kot wylądowała na brukowanym placyku przed budynkiem i sprężystym krokiem ruszyła ku Marisie. Syriusz nie potrafiła udawać przeciętnego człowieka, chociaż po stroju było widać, że podjęła tą próbę. Luźne spodnie maskowały niemal zupełnie nogi, jednak lekkie buty odsłaniały silne, dość duże stopy a rękawy prostej, lnianej koszuli nijak nie maskowały umięśnionych ramion kobiety, choć próbowały. Po bokach, o uda obijały się nieodłączne pochwy bliźniaczych szabli.

- Fraulein - skinęła dziewczynie głową na powitanie, po czym zaraz odgarnęła z twarzy rozpuszczone włosy. Najwyraźniej, w ramach udawania, że jest zupełnie kimś innym nie związała ich w typowy węzeł na karku. Szczery uśmiech rozjaśnił jej oczy, gdy spojrzała na mabari. To chyba najbardziej świadczyło o tej kobiecie - o ile przy ludziach, strażnikach w posiadłości Couslandów, slużbie czy kimkolwiek innym zawsze wyglądała na zimną niczym wody Zamarzniętego Morza, tak w mniej oficjalnych okolicznościach zawierających w sobie dużą ilość zwierząt zdawała się łagodnieć.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Targ Główny] Proste rzeczy, również dają szczęście innym Wto Cze 07, 2016 4:49 pm

Drapał się nieświadomie po brodzie, przyglądając się to psu, to kobiecie. Nie wyglądała na szlachciankę - raczej na łowczynię przygód, najemnika albo inną osobę tego typu. Szczególnie, gdy w jej dłoniach znalazł się zestaw noży. Flint uniósł brwi w mieszance zdumienia i podziwu. On sam pewnie nie potrafiłby żonglować nożami. On umiał tylko walczyć swoim Estocem, pracować na roli i ubijać zwierzęta. Trochę go to zażenowało, że w praktyce nie miał żadnych rozrywkowych zdolności, ale, jak kiedyś usłyszał, "każdy jest wyjątkowy na swój sposób". Chwilę później kobieta przeszła obok niego, po czym krzyknęła czyjeś imię.
O dziwo, było to imię osoby, której Flint wcześniej nawet nie zauważył - kolejna kobieta, która tym razem zeskoczyła z dachu. Znakomita gibkość, zwinność. Mężczyzna był pewien, że w walce z nią nie miałby równych szans, choć sam był całkiem niezłym szermierzem, a i walczył w niespotykany, nieliniowy sposób. Ale chwilę później odgonił od siebie te myśli. Miał na razie dość jakichkolwiek walk, by myśleć nawet na obliczaniu szans w walce, do której i tak nigdy by nie doszło.
Coś go podkusiło, aby ruszyć za tą kobietą od psa; wstał, założył pochwę z powrotem na swoje miejsce i powolnym krokiem ruszył w jej kierunku, teraz również i w kierunku akrobatki. Raz spoglądał to na psa, to na obie panie.
- Przepraszam! - krzyknął nieco stonowanym głosem, nie za głośno, ale i nie za cicho, w kierunku właścicielki ogara.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Targ Główny] Proste rzeczy, również dają szczęście innym Sro Cze 22, 2016 10:44 am

Marisa z podziwem przyglądała się, jak Syriusz schodzi z dachu budynku. Sama chciałaby posiadać takie umiejętności, nad czym stale pracowała, aczkolwiek wydawało jej się, że bez efektów.
- Co tutaj robisz? - spytała, gdy kobieta stała już na wybrukowanej ulicy. W głosie Marisy nie słychać było złości, co więcej doceniła starania Syriusz, która próbowała wtopić się tłum zwykłych ludzi. Efekt był dość niecodzienny. Nawet pod luźnymi ubraniami, widoczna była sylwetka wojownika, która w połączeniu z uzbrojeniem nasuwała podejrzenia, co do profesji.
- Biafra nie może się dowiedzieć o dzisiejszym dniu, proszę. - wiedziała, że Syriusz jest lojalna wobec jej brata, ale miała nadzieję, że może dochowa tajemnicy.
- Ech... Wracajmy na zamek. - powiedziawszy to zaczęła przeciskać się z powrotem przez tłum, ciągnąc za sobą Syriusz, w kierunku miejsca, w którym opuściła przejście dla służby. Zignorowała przy tym farmera z mieczem, który chyba miał zamiar coś powiedzieć.
W spiżarni przebrała się z powrotem w prostą suknię, a ubranie zwykłych ludzi schowała w jednej ze skrzyń.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Targ Główny] Proste rzeczy, również dają szczęście innym Today at 1:11 am

Powrót do góry Go down

[Prywatna | Targ Główny] Proste rzeczy, również dają szczęście innym

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Wysokoże-