Dragon Age

Share









[Prywatna|Przełęcz Urthemiela] Dalijskie faux pas

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Przełęcz Urthemiela] Dalijskie faux pas Pią Maj 27, 2016 9:18 am

MISTRZ GRY


Dalijskie faux pas


Uczestnicy: Zakon Templariuszy



Ostatnie wydarzenia, których echo odbiło się na niemalże całym zakonie w Thedas, nakazują wybranym jednostką na stawianie się w zachodniej części kontynentu. Ziemie za Moczarami Nahasin od niedawna stanowią temat sporny, gdyż są stadium przejściowym pomiędzy rzekomymi wpływami Orlais, a odłączającymi się od wnętrza lasu Dalijczykami. Same moczary nigdy nie stanowiły dla cesarstwa problemu, gdyż praktycznie nikomu na nich nie zależy. Mowa o podmokłych nizinach, które pokrywa warstwa mchów, porostów i zabójczych mulastych obszarów. Na podmokłych ziemiach ciężko zbudować cokolwiek, dlatego areał ten nie służy pod żadne inwestycje. Położenie geograficzne moczar sprawia, że są one doskonałym łącznikiem na północny-zachód, a raczej byłyby, gdyby nie ruchome podłoże, które uniemożliwia translokację większej grupie zbrojnych. Co innego z elfami, które wychowane Tirashan potrafią wartko pokonywać naturalne niedogodności. Templariusze oraz armie cesarskie, jeśli mają wędrować na zachód, zmuszeni są do nadrabiania drogi przez Zachodnią Przełęcz, a wszyscy wiedzą, iż bytujące na jej powierzchni wynaturzenia, potrafią rozbić nawet najtwardszy legion. Z kolei wędrówka na północny-zachód, przez moczary jest praktycznie niemożliwa, przeto karawany tracą tygodnie, zanim dotrą do obranego punktu, gdyż jedynym racjonalnym wyjściem zdaje się oficjalny traktat dookoła.



Długa była podróż zakonnych, by dotrzeć w to zapomniane miejsce. Przełęcz Urthmiela to zielona sfera, stanowiąca naturalną granicę między lasem a nieskrajną sawanną złotych traw. Tuż przed wejściem do lasu, niemalże na jego skraju, pomiędzy pradawnymi ruinami długouchów, oddział zakonny z polecenia samej Najświętszej Boskiej- Coletty IV, rozbił niewielkie obozowisko. Zajęty areał jednoznacznie imituje wizerunek obozu, jakie kreowano podczas wojen, żeby monitorować postępowania wroga, otaczać go i szykować miejsce na kolejne oddziały. Mowa o licznych namiotach pomiędzy drzewami, jak i między ruinami tętniącymi elficką magią. Wszędzie mnogo od zakonnych skrzyń i beczek zaopatrzonych w rozmaite materiały. Od klasycznego orężu, przez materiały wybuchowe, aż po zapasy żywności. Obecni tutaj templariusze stale migrują, chodząc z kąta w kąt, umacniają obozowisko. Nieliczni porzucili płytowe zbroję i sięgnęli po łopaty, żeby zanurzać w gruncie wcześniej wykarczowane pale. W samym centrum, dokładnie na kamiennym placu, stacjonuję naczelnik eskapady, którego namiot zajmuje najwięcej przestrzeni. Dookoła jest ich coraz mniej, w taki sposób, iż maksymalne zagęszczenie przypada na wyżej wspomniane centrum.


Powóz w końcu dotarł na wymarzone przed lesie. Konie prychały ze zmęczenia, nawołując o wodę. Znikąd rozległ się ochoczy rozkaz opuszczenia wozu. Po rozładunku woźnica zabrał zwierzynę, zaś stacjonujące ramie zabrało się za prezentację. Nawołujący wcześniej templariusz przywitał przyjezdny legion nowych mieczy. Było ich jedenastu, w tym Darius z Orlais oraz Marcus z twierdzy Kinloch w Fereldenie. Od początku nie traktowano ich po macoszemu, witający jasno przedstawił cel przybycia, nawołując do zachowania czujności i zarazem pracowitości.
- Zostaliście wydelegowani na te ziemie, żeby wspomóc militarny ośrodek najświętszej Coletty IV. Ze względu na zintensyfikowane napaści elfów z dziczy oraz ich migrację na wschód, zmuszeni jesteśmy do monitorowania sytuacji i w najgorszym wypadku do odpierania ataków napastnika. Dopiero przyjechaliście, dlatego zaznajomcie się z obozem, a późnym południem kapitan rozdzieli wam przydziały.
Zakończył oficjalnie templariusz. Był on młodym mężczyzną o ciemnym kolorze skóry. Zaraz po powitaniu udał się na ubocze, gdzie podparł drzewo. Inni przyjezdni wniknęli w głębie, tak, że nie było okazji nawet na zawiązanie z nimi znajomości. W tym samym miejscu pozostał przedstawiciel Fereldeńskiego ramienia oraz delegat z Orlais. Jedynie oni nie rozeszli się wartko, wciąż pozostając blisko ciemnoskórego mężczyzny.

Informacje od Mistrza Gry:

Rozpoczynamy wątek globalny, prowadzony przez mg. Należy pamiętać o zachowaniu podstawowych zasad oraz stosowaniu trybu przypuszczającego, jeśli znacząco wpływamy na otaczający nas świat oraz NPC. NPC kieruje Mistrz Gry(lub gracz za jego pozwoleniem).  Kolejka obowiązuje, gdy tak postanowi prowadzący, działania nie wpływające na fabułę(nie posuwające ją do przodu) np. dialogi i opisywanie własnych przeżyć, akcje dotyczące wyłącznie persony gracza, one nie podlegają kolejce i mogą być wymieniane między graczami w dowolnej ilości. Wyłącznie wpływające na fabułę akty muszą zostać zatwierdzone przez mg, który robi podsumowanie sytuacji i w oparciu o poczynania graczy, posuwa ją naprzód.

Dodatkowo należy zapoznać się z Mapą Thedas, gdyż opis zahacza o różne lokację. Gracz winien wiedzieć, gdzie się znajduje. W tekstach często ukryte są podpowiedzi, z których należy skorzystać, żeby popchnąć fabułę lub pozytywnie rozwiązać dany problem.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Przełęcz Urthemiela] Dalijskie faux pas Pią Maj 27, 2016 5:38 pm

- W końcu, na Stwórcę.

Darius zeskoczył z wozu i prawie przewrócił, gdy wylądował na zesztywniałych nogach. Zachwiał się, złapał balans i wyprostował po czym przeciągnął długo i zamaszyście. Następnie złapał za ciężki, grzechoczący pakunek - rozebraną płytową zbroję połączoną luźno rzemieniami - i postawił ostrożnie na ziemi. Już na samym początku podróży z Val Royeaux okazało się, że słońce i blachy za bardzo do siebie nie pasują i o wiele lepszym rozwiązaniem pozostaje długa kolczuga i płaszcz podróżny. Ciągnąca się dniami wojaż w końcu dobiegła końca, a las mimo że mroczny i jak wynikało z raportów zamieszkany przez wroga wydawał się miłą odmianą po bagnach przez które wypadała im droga.
Po krótkiej odprawie templariusz ruszył, jak zapewne większość współpasażerów, do drzew na skraju obozu by ulżyć potrzebie - w końcu templariusz też człowiek. W trakcie obserwował on ich bazę - lokalizacja nie wydawała się zła, ale fortyfikacje nawet oczom laika wydawały się co najwyżej mierne.
Po powrocie chłop uznał, że ma czas by zapoznać się z "miejscowymi". Uczestników podróży znał pobieżnie - głośno terkoczący wóz skutecznie uniemożliwiał rozmowę w czasie jazdy, ale mieli chwilę na pogawędki w czasie przerw na popas i uznał, że z nimi może zbratać się po rozmowie z kapitanem. Ruszył więc w obchód po obozie - miał zamiar zbliżyć się z podoficerami odpowiadającymi za przyczółek a potem pomóc przy budowie ostrokołu - na pracy fizycznej znał się jak mało kto.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Przełęcz Urthemiela] Dalijskie faux pas Nie Maj 29, 2016 3:04 pm

Ciężkie podróże hartowały ducha i ciało, a tego najbardziej potrzebował templariusz. Siła płynąca z mięśni i umysłu pomagała w pokonaniu przeciwności losu, a tym bardziej apostatów.
Dlatego też mężczyźnie, a tym bardziej zakonnikowi nie wypadało narzekać na trudy wyprawy. Musiał rozumieć, że wszystko co robi jest w imię Stwórcy, który powróci gdy tylko wypełnią najważniejsze zadanie.
Całe Thedas musiało poznać Pieśń Stwórcy, a pomóc w tym zamierzał Marcus, który był świadom, że elfy nie mają innego wyjścia i muszą przyjąć ich wiarę.
Taka była nadrzędna misja każdego członka Zakonu, a wszystkie inne miały tylko i wyłącznie pomóc w osiągnięciu ów celu.
Nie można było zrobić tego w pojedynkę i właśnie dlatego Guerrin współpracował z całą resztą. Byli jednym ciałem, które odpowiednie pokierowane było w stanie osiągnąć wiele.
Musieli uderzyć z impetem w długouchych, którzy opierali się prawdzie Andrasty.
Dalijczycy są doskonałymi wojownikami, ale najmocniejszą ich stroną jest wykorzystanie otoczenia. Potrafią z łatwością wystrzeliwać strzały z dużych odległości i ściągać przeciwników, a śmieszne umocnienia, które próbowali zrobić były dla porucznika swego rodzaju żartem.
Oni naprawdę liczyli, że jeżeli zostaną zaatakowani w obozie to będzie to atak frontalny? Przecież ich taktyka oparta będzie na zaskoczeniu i wykorzystaniu przyrody, gdyż elfy nie przeprowadzają oblężeń.
Teren tak czy siak był trudny, gdyż większość templariuszy nauczyła się walczyć w ciężkich zbrojach.
Marcus wolał zbroje wytrzymałe, ale o wiele bardziej wygodne i nie krępujące ruchu. Jego atutem była szybkość i zwinność, którą zamierzał przy najbliższym starciu wykorzystać.
Przemierzając obóz rozglądał się dookoła, a wszystko co widział i uważał za istotne przelewał na papier. Jego twardy notes był jego domeną, która wyróżniała go na tle innych templariuszy z Twierdzy Kinloch.
Marcus stwierdził, że najwyższy czas dowiedzieć się czegoś więcej i z tego powodu podszedł do czarnoskórego mężczyzny, który wcześniej ich przywitał.
- Marcus Guerrin, porucznik z Twierdzy Kinloch. - przedstawił się na wejściu, a jego przytłaczający wzrok wbił się jak ostre pazury bestii z Głuszy. - Chciałbym dowiedzieć się jak wygląda obecnie sytuacja, czy był już jakiś atak ze strony elfów? - dodał po chwili.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Przełęcz Urthemiela] Dalijskie faux pas Nie Maj 29, 2016 7:09 pm

MISTRZ GRY



Witaj, poruczniku - odparł neutralnie czarnoskóry mężczyzna. - Moja godność - Juan, jestem z Montfort. - Przedstawił się, krzywo spoglądając na zbyt pewnego siebie mężczyznę.
- Elfy? Te długouche karaluchy nie mają tyle odwagi, żeby przypuścić atak. Siedzą w lesie, gdzie ich miejsce. Toteż nie odnotowaliśmy żadnej napaści na terenie obozu. Sytuacja inaczej wygląda po zachodniej stronie barykady. Elfy są rozzłoszczone, niczym osy i okaleczyły już 4 naszych braci. Jedna eskapada wybyła w głąb gaju, ale do tej pory nie wrócili. Zaczyna nas to niepokoić.
Wyczerpująca opowieść sprawia, że czarnoskóry templariusz zmuszony jest do odchrząknięcia nagromadzonej wydzieliny. W konsekwencji tego, zamaszyście zaciąga melę, która po chwili ląduje na jednym z przyziemnych grzybów. Powoli ścieka na dół, pokrywają powierzchnię kapelusza.
- Nie wiemy do czego dążą elfy - wzruszył ramionami - Boska i jej doradcy uważają, iż zachodnia granica wymaga nadzoru. Elfy coraz częściej przemieszczają się wgłąb kontynentu. Konsekwencje tego odbijają się na mieszkańcach. Pewnie nie wiesz, co zdarzyło się w Montfort?

Obchód Dariusa umożliwia inwigilację obozu. Od teraz zna położenie oręża i odzienia. Wie, gdzie leżą zapasy oraz koce i najpotrzebniejsze rzeczy. W trakcie wędrówki nie udaje mu się jednak nawiązać żadnej znajomości, zaś próba dostania się do naczelnika obozu kończy się fiaskiem. Kapitan jest zbyt zajęty niepowracającym odziałem, żeby witać nowych templariuszy.


Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Przełęcz Urthemiela] Dalijskie faux pas Sro Cze 01, 2016 1:47 am

Templariusz zrobił obchód i pobieżnie zapoznał się z obozem jednak nie udało mu się z nikim konkretnie dogadać. Cóż, na szacunek trzeba sobie zasłużyć, więc nic dziwnego, że nowy mało kogo obchodził. O ile jednak nie zbliżył się z oficerami, o tyle przeżył bliższe spotkanie z miską chudej zupy  i wchłonął ją szybko by jako tako uzupełnić energię po jakże męczącej podróży - w końcu taką kupę mięsa trzeba jakoś napędzać. Po posiłku mężczyzna zauważył rozmawiających rycerzy - oficera z którym przyszło mu podróżować i żołnierza który ich powitał. Podszedł więc do nich, wyczuwając kiedy przerwą akurat na kilka sekund by przemyśleć to co już usłyszeli i zasalutował prostując się i uderzając prawicą w serce.
- Darius z Manning panie - skinął w stronę ciemnoskórego po czym odwrócił się i to samo uczynił względem Marcusa - poruczniku. Słyszałem pogłoski że zaginął oddział naszych, czy planujemy już coś w tym względzie?
Oczy chłopa błyszczały - sama myśl, że te brudne i ohydne istoty mogły pozbawić życia jego braci była dla niego wręcz odrażająca i napełniała go uzasadnionym gniewem. Tutaj nie było miejsca na negocjacje jak z magami czy heretykami z północy, tutaj adekwatną odpowiedzią była przemoc. Chciał się przydać - chciał zabijać.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Przełęcz Urthemiela] Dalijskie faux pas Czw Cze 02, 2016 4:45 pm

Marcus nie był zbyt pewny siebie, a po prostu znał swoją wartość. Szare myszki nie zajdą zbyt daleko, a ci, którzy są silniejsi psychicznie mogą pokonać wiele przeciwności losu.
Guerrin zrozumiał, że sytuacja nie wygląda zbyt ciekawie. Opowieść była nad wyraz ciekawa. Nie sądził, że elfy mogą być taki wyzwaniem, ale wiedział, że posiadają pewne umiejętności, które zwiększają ich szansę w lesie. Najlepiej byłoby wykarczować cały obszar, a ostrousi nie mieliby gdzie się ukryć.
Oczywiście decyzja mogłaby być zbyt brutalna, ale chyba o to w tym wszystkim chodzi? Wybić heretyków, a następnie spalić. Nikt nie chciałby jakiekolwiek zwłoki zmieniły się w pomiota, który potem rzuci się na ciebie w swego rodzaju akcje zemsty.
Wiadomo, że ów pomiot nie kierowałby się swoim intelektem, który utraciłby zaraz po przemianie. Czasami Szarzy Strażnicy mówią o inteligentnych gatunkach, ale to pewnie efekt zbyt długie przesiadywania na Głębokich Ścieżkach.
Tak czy inaczej trzeba było działać i zabezpieczyć jak największy obszar, a co za tym idzie utworzyć patrole i założyć posterunki.
- Monfort? - powtórzył wyraźnie zainteresowany sprawą - Co takiego tam się wydarzyło? - dodał po chwili.
Jego wzrok zarejestrował kolejnego osobnika, który pojawił się na ich horyzoncie. Zaprezentował się, a następnie przeszedł do tej miłej części opowieści.
- Witaj. - nie zamierzał pozostawiać bierny i również przywitał templariusza.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Przełęcz Urthemiela] Dalijskie faux pas Pią Cze 10, 2016 11:28 pm

MISTRZ GRY



Obchód po obozie był bez wątpienia pouczający, bowiem wskazał nie tylko punkty zbrojne, kulinarne czy też pierwszej potrzeby, ale nade wszystko pozwolił zorientować się w sytuacji. Rześkim krokiem, niepostrzeżenie przemijał z zachodu na wschód, z północy na południe, ażeby zaabsorbować to, co najzacniejsi erudyci zwą potęga - wiedzę, informację. Podsłuchanie gadki jednostek z wyższą rangą, dało Dariusowi punkt zaczepienia w nadchodzącej konwersacji.

Podszedł do dysputujących braci. Już z daleka słyszał, jak czarnoskóry templariusz opowiada o wydarzeniach z Montfort. A, mówiono przeróżne rzeczy. Na historię składały się fragmenty bliższe sercu templariusza, ale były one tylko dodatkiem to tejże intrygującej nowiny.
- ... No i wtedy zaczęły ginąć wszystkie dzieci. Pierwotne zgłoszenia z dzielnicy biedoty były przedsmakiem tego, co właśnie dzieje się w moim rodzinnym Montfort. W każdej dzielnicy, w każdym miejscu odnotowywane są zaginięcia. Rodziny nie zostawiają dzieciaków w ogóle samych, w obawie przed porwaniem. Wszystko zaczęło się w dzielnicy biedoty, obok obcowiska. Z tego, co zasłyszałem, a raczej dowiedziałem się od przypadkiem. Sama Boska wydała przykazy, które nakazują inwigilować mieszczańskie elfy z obcowiska. Według jej wywiadu to właśnie one stoją za porwaniami. Chociaż ciągle ktoś znika, nikogo nie złapano, psia mać!


Przerwa była chwilowa, na kilka głębszych oddechów, lecz nie dane było kontynuować. Nadchodzący przyjezdny właśnie przerwał rozmowę, rzucając bardziej czasowym problemem. Toż to sprawy obozu były ów czas priorytetem i nie dziwota, że to ten gorliwy temat podjął dalej czarnoskóry mąż.
- Witaj, bracie - odparł - prawdę powiadasz. Zaginął oddział... - ucichł, po czym pożegnał się chłodno, gdyż kapitan eskapady nawoływał jego osobę do namiotu. Darius i Marcus pozostali sami.


Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Przełęcz Urthemiela] Dalijskie faux pas Czw Cze 16, 2016 8:22 pm

Templariusz spojrzał zaciekawiony na przemawiającego brata licząc, że w końcu dowie się czegoś ciekawego i co ważniejsze - konkretnego. Nic takiego się jednak nie stało, bo najzwyczajniej w świecie przemawiającego wezwano do dowództwa i obaj nowi w garnizonie pozostali na miejscu, z wciąż dość szczupłym zasobem wiedzy. Darius odruchowo zamierzał splunąć i odejść, żeby przydać się na coś w obozie, ale opamiętał się na widok, jakby nie patrzeć, oficera.
- Cholerne elfy. Tfu - tylko udał że pozbywa się śliny - żyją cały czas w lesie to i zachowują się jak zwierzęta. Czas by ktoś pokazał im gniew Stwórcy i pozbył się zagrożenia.
Zerknął na brata-porucznika licząc, że ten przytaknie. Nie znał go praktycznie wcale, ale już sam brak długiej broni i ciężkiego pancerza u templariusza, wydawał mu się przynajmniej niecodzienny.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Przełęcz Urthemiela] Dalijskie faux pas Today at 9:23 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Przełęcz Urthemiela] Dalijskie faux pas

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » ORLAIS » Pozostałe tereny-