Dragon Age

Share


Darius z Manning

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Darius z Manning Sob Maj 21, 2016 10:30 pm



Darius z Manning

Wiek: 30 | Płeć: Mężczyzna


Rasa: Człowiek | Frakcja: Zakon Templariuszy | Rodzinne strony: Ferelden


PREDYSPOZYCJE

CIAŁO:
• Krzepa (Ekspert)
• Akrobatyka (Standard)
• Walka wręcz (Standard)
• Walka lekką bronią (Nowicjusz)
• Walka ciężką bronią (Ekspert)
• Walka z tarczą (Standard)
• Jazda wierzchem (Fajtłapa)
UMYSŁ:
• Religia (Standard)
• Historia i język (Fajtłapa)
• Odczytywanie emocji (Standard)
• Czaroznawstwo (Standard)
• Język orlezjański (Fajtłapa)
DUCH:
• Wiedza o pustce (Nowicjusz)
• Demonologia (Standard)
SPECJALNE:
• Absorpcja many (Podstawowy)
• Rozproszenie magii (Zaawansowany)
• Blask Stwórcy (Podstawowy)
• Forteca umysłu (Podstawowy)
EKWIPUNEK
Zbroja płytowa templariuszy. Miecz bastardzki. Toporek za pasem. Sztylet. Płaszcz podróżny. Szeroka tarcza okuta stalą. Przyrządy do konserwacji broni i pancerza. Zestaw do przyrządzania lyrium.


CHARAKTERYSTYKA
Darius ( zwany przez matkę również Dariuszkiem ) urodził się w Manning - małej, bo złożonej raptem z kilku chat, wiosce położonej na wschodnim brzegu jeziora Kalenhad. Był to syn ubogiej, acz pobożnej pary chłopów, pracujących wytrwale i uczciwe na ziemiach niewiele znaczącego banna. Chłopak już on najmłodszych lat był uznawany za silnego, acz niezbyt rozgarniętego, co cieszyło jego rodziców - wszak idealnie nadawał się na kmiecia. Parobkiem był sumiennym i zasługiwał na utrzymanie najbardziej z licznego rodzeństwa, co przekładało się na częstsze i obfitsze posiłki - Dariuszek rósł spokojnie, niezależnie od gorszych zbiorów czy dodatkowych dni pańszczyzny nałożonych przez pana.

Wszystko zmieniło się w ciągu jednej nocy. Pod koniec sierpnia roku, w którym chłopak obchodził 13 urodziny, do chaty zawitał strudzony wędrowiec. Rodzina przyjęła go z należytym szacunkiem, w końcu "Gość w dom, Stwórca w dom" i nie odmówiono mu niczego. Dni następujących po tym wydarzeniu Darius nie pamiętał lub może wyparł z pamięci. Z nielicznych przebłysków wyłaniał się jedynie obraz przerażenia - krwi i strachu, Następnym widokiem jest jedynie mężczyzna w pełnej zbroi, osmalony i zakrwawiony, wynoszący go z dymiących ruin własnej chaty. Z pobieżnej relacji przełożonej przyklasztornego sierocińca do którego został wysłany dowiedział się, że wioska Manning została usidlona przez maga krwi, który przy pomocy ohydnych i zakazanych praktyk zmusił mieszkańców do poddaństwa i stopniowo pozbawiał życia. Miejscowość została zbadana i "oczyszczona" przez templariuszy jednak nie podano mu informacji o innych ocalałych. Nastolatek wychowywał się więc w duchu wiary, jednak szybko odkryto że ciężko będzie mu wbić do głowy już choćby naukę czytania i pisania, więc zajmował się on ogródkiem warzywnym i innymi pracami fizycznymi. Wkrótce równiez zwrócono uwagę na jego siłę fizyczną oraz determinację i zadecydowano o rozpoczęciu szkolenia templariuszy.

Już od samego początku spotykał się z niechęcią innych adeptów - był powolny jeśli chodzi o naukę historii, języka czy nawet religii co stanowiło przedmiot drwin ze strony szlachetnych uczniów Zakonu. Brak umiejętności nadrabiał determinacją - do 20 roku życia opanował sztukę czytania we wspólnym i po orlezjańsku, jednak nie udało mu się nigdy opanować sztuki pisania. Z czasem poznał on także nienajgorzej doktrynę religijnę co utwierdziło go w wierze i przybliżyło do Światła. W czasie tego trudnego okresu, mężczyzna odkrył jednak w sobie inne talenty - walkę. Sztuka posługiwania się mieczem i tarczą umożliwiała mu spełnienie się i dała poczucie przydatności i pewności siebie, chłop czy nie, w boju dorównywał najlepszym z adeptów. Bez namysłu przyjął śluby i z pewnymi problemami sporządził pierwszy wyciąg z lyrium.

Zmierzchało - słońca nie dało się zauważyć przez gęste chmury, ale szło się tego domyślić po szybko zapadającym zmroku. Drużyna templariuszy stała bez ruchu za przywódcą na koniu, lekki deszcz bębnił o blachy pancerzy a podróżne płaszcze łopotały na wietrze.
- Jest tutaj - stwierdził w końcu kapitan spoglądając na świecące wyraźnie filakterium - więc będą tu i inni. Przygotować się.
Reszta bez słowa odwróciła się w stronę wioski - niewielkiej osady elfów, które zbiegły w las uciekając przed prześladowaniami. Była to dosyć głęboka kotlina i mieszkańcy odważyli się nawet rozpalić ogień - z kominów wydobywał się siwy dym, zdmuchiwany zaraz przez wiatr. Mężczyźni zdjęli tarcze z pleców i obnażyli miecze - dowódca uczynił to samo i poklepał konia po opancerzonym karku.
- Objadę wioskę dookoła i przechwycę uciekinierów. Wy, bracia, podejdziecie od tamtej linii drzew - wskazał mieczem - bo rośnie najbliżej do zabudowań. Niech was Stwórca prowadzi.
Templariusze spojrzeli po sobie - nieme pożegnanie, gdyby któremuś nie przyszło dożyć świtu i wyraz gotowości. Ruszyli powoli w stronę najbliższego budynku - niewielkiej stodółki, zapewne z inwentarzem. Tarcze na poziomie piersi, miecze gotowe do ciosu, napięte oblicza schowane za garnczkowymi hełmami i wersety Pieśni Światła powtarzane w myślach. Wyszli w końcu zza drzew i ruszyli szybciej przez pole, widzieli sylwetki panoszące się po majdanie, widocznie nie zaalarmowane, nagle jednak przed nimi błysnęło a wieczorną ciszę rozdarł potężny grzmot - między nimi przeleciało wyładowanie i uderzyło w drzewo za ich plecami. Zadziałali instynktownie - rozbiegli się na wszystkie strony nie licząc Dariusa, który zauważył postać atakującego ich maga stojącego przed stodołą. Na widok biegnącego w jego stronę wojownika schował się za drzwi. Święty rycerz nie miał jednak zamiaru ustępować, biegł sprintem - mimo pełnej płyty - i z rozpędu staranował drewniane odrzwia, które runęły z hukiem na zalegającą na ziemi słomę. Zobaczył też poszukiwaną, dzierżącą w ręku kostur, osobę. Ruszył w jego stronę, ale nagle przed jego oczami pojawiła się zjawa. Żołnierz mrugnął i kolejny duch przemknął przed nim w feerii rozbłysków, a następne mary były coraz mroczniejsze i coraz żywsze.
- Stwórco, daj mi siłę - wymruczał i zamknął oczy. Skupił się i wyciszył.
Gdy znów je otworzył widział tylko maga - wtulonego w róg i szepczącego zaklęcie które miało pozbawić go ochoty do walki.
- Widzę cię, pomiocie piekielny - warknął, na co apostata jęknął głośno i zaczął przyzywać kolejne inkantacje. Na to mu już jednak nie pozwolono - chłop z Manning dobiegł i uderzył mężczyznę pancerną pięścią - na posadzkę posypały się zęby a raniony upadł nieprzytomny tam gdzie stał. Gdy templariusz próbował otworzyć kolejne wyjście poczuł, jak coś uderza go silnie w plecy, odwrócił się i zauważył młodą i zapewne ładną - jak na spiczastouchego - elfkę, która zdziwiona trzymała połamane widły i wytrzeszczyła oczy z przerażenia.
- Oni po prostu chcą normalnie żyć - krzyknęła przejmująco - tak jak my! Nie rozumiesz te...
Darius nie miał na to czasu - złapał ją za głowę i z całej siły uderzył o ścianę, bryznął mózg a ciało powoli osunęło się po desce rozmazując na niej krew i mięso. Rycerz ruszył za to na dziedziniec, gdzie toczyła się właśnie zażarta walka - jego bracia ścierali się właśnie z resztą mieszkańców, jednak coś innego przykuło jego uwagę - przykulona sylwetka przemykająca chyłkiem w stronę lasu. Rzucił się w jej stronę i zagrodził drogę  ucieczki.
- Precz, ogarze Zakonu - syknęła Chasydka - nie mam z tobą sporu.
- Ależ masz, plugawa istoto - odpowiedział spokojnie - jak każdy z was. A teraz wybieraj, okowy czy śmierć.
Nie doczekał się kolejnej obelgi, zamiast tego magini momentalnie przyzwała w ręce ognistą sferę i posłała ją w stronę wojownika. Ten skupił się i przelał swą fanatyczną wiarę w otaczający go świat - wydało mu się przez ułamek sekundy że kształty dookoła niego wyostrzyły się, ale mogło to być tylko złudzenie. Dość że ognista kula rozpłynęła się a dzika wiedźma krzyknęła czując, że nie może wykonać kolejnego zaklęcia. Jednak tego już Darius nie zauważył - siła podmuchu pozostała i pchnęła go wprost na kosę, osadzoną na drewnianym uchwycie, zapewne miała być rozmontowana, ale zamiast tego przebiła kolczugę pod pachą i wbiła się w ramię chłopa i wyszła drugą stroną.
Ostatnim widokiem wojownika był jeden z jego braci, który czystym cięciem odrąbał rękę dzikuski i ruszył pędem w jego stronę.

Po akcji w elfiej ostoi, Darius z Manning, zasłużony templariusz z Fereldenu został wysłany na długą rekonwalescencję najpierw do Twierdzy Kinloch a potem do Val Royeaux w ramach odpoczynku i regeneracji.





Uwagi dla Mistrza Gry:
• Nie jestem pewien wszystkich opisów, zarówno magii jak i życia templariusza więc jestem otwarty na krytykę
• Chciałbym ( przynajmniej na start ) zaczynać jako przyboczny Marquisa Gilmore'a, przykładowo oddelegowany do niego z uwagi na raczej niezbyt stresowe warunki pracy
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: Darius z Manning Sob Maj 21, 2016 11:12 pm



KARTA ZOSTAŁA ZAAKCEPTOWANA

    Po przejściach w osadzie elfów, Dariusz trafia w różne miejsca, żeby w pełni zregenerować siły. W Zakonie nie ma miejsca na nieróbstwo, dlatego pomimo urazu przydziela mu się pomniejsze sprawki. Gdzie trafi teraz?
Powrót do góry Go down

Darius z Manning

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » Strefa gracza » Kartoteka postaci » Zaakceptowane » Lusacan-