Dragon Age

Share

[Prywatna|Dom Paulo S.] Kolacja z arszenikiem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Dom Paulo S.] Kolacja z arszenikiem Pon Maj 16, 2016 9:03 pm

First topic message reminder :

Niedaleko portu, ale wystarczająco daleko żeby nie było go czuć, znajduje się bogatsza część miasta w której mieszka klasa średnia. To właśnie tu znajduje się największy rynek na którym za dnia dokonuje się tysięcy transakcji, a nocą złodzieje i szczury żerują na resztkach w rynsztokach.


To tutaj w jednym z wielu domów nieróżniących się od innych mieszka Paulo.
Dom posiada dwa piętra, piwnicę i poddasze.
Na parter składa się: przedsionek, pokój gościnny, jadalnia i kuchnia.
Na piętrze znajdują się 4 pokoje sypialne.
Poddasze to magazynek i rupieciarnia - nieużywany.
Piwnica to magazyn na jedzenie i napitki.
Dom posiada dwoje drzwi, od frontu i od tyłu prowadzące do kuchni.
W środku domu jest czysto i jasno dzięki wielu małym, nie zasłoniętym budynkami oknom.
Wystrój wnętrz jest trochę lepszy niż w zwykłym domu handlarza, a motywem przewodnim jest morze i kolory niebieski i zielony z drobnymi wstawkami czerwonego.

Frontowe drzwi z jasnego drewna wyglądające na dość ciężkie dzięki sporym okuciom czekają na pierwszych gości. Nad nimi znajduje się mały herb przedstawiający statek (dla znawcy to karawela) tnący fale, a obok tabliczka z napisem "Dom Monsieur Paulo Squillisa" oświetlona pobliską lampą. W środku widać drobny ruch i światło.
Powrót do góry Go down










AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Dom Paulo S.] Kolacja z arszenikiem Czw Cze 02, 2016 9:53 pm

- Nocowanie na lądzie z pewnością byłoby przyjemniejsze, ale jeśli chcecie płynąć ze mną, powinniście przestrzegać moich praw bezpieczeństwa - zakomenderował nagle z pełną powagą i pewnością siebie, chociaż jego oczy były jeszcze, bądź już trochę zmęczone całym tym pobytem w Orlais, piciem wina i w ogóle byciem bogatym i trwoniącym pieniądze - Jeśli nocujemy na lądzie, to wszyscy mniej więcej w tym samym miejscu i nikt poza tym. Przebudzeni są zawsze ze mną. Panna Mirshen raczej sobie poradzi, bo bezpieczeństwo jej jest strzeżone. Dodatkowo, pragnę wysnuć taką sugestię, by poznać się lepiej i wznieść te kielichy. Za zaufanie i nowe przyjaźnie - powiedział Altaris i skierował kielich do ust, po czym nagle zatrzymał rękę, uśmiechnął się do Paula, po czym powąchał zawartość swojego kielicha i po kilku chwilach niepewności napił się mały jego łyk - Paulo. Chciałbym też porozmawiać o interesach. Wypadałoby jednak zrobić to szybko i prywatnie. Nie mam oczywiście tajemnic co do wyprawy z resztą naszej barwnej jak ptaki drużyny, ale chodzi tu o interesy Amarantu - zaproponował swojemu rozmówcy, po czym sunąc po raz kolejny po nodze siedzącej obok Mirshen niby niechcący swoją stopą, wstał od stołu - Wybaczcie nietakt etykiety, ale jako drużyna powinniśmy ze sobą przebywać swobodniej - zaczął mówiąc od Mirshen, a potem swoje słowa kierując również ku Vashcie, pomimo tego, że była biedna. Czekając, aż Paulo, jako gospodarz, zaproponuje miejsce rozmowy - Usiądź sobie, jeśli chcesz - zaproponował staremu i straszliwemu Maegorowi, którego stara twarz nie wyraziła żadnej emocji, a jego usta nic nie wypowiedziały. Jedynie usiadł ciężko, przyglądając się podejrzliwie, a może i krytycznie reszcie siedzących.

- Wybacz, Vashta. Nie znam się na etykietach i tych całych sprawach. Wychowałem się w dokach i prawie całe życie tam żyję. Chyba dobra z Ciebie dziewczyna... Pewnie i gotować umiesz. U nas w grupie każdy po trochu gotuje, ale jemy zazwyczaj żarcie Maegora. Tutaj to wystawnie, jak na zamkach jakichś... Umiesz może Ty posługiwać się sztyletami? - zapytał nagle, a jego oczy rozpaliły się niebezpiecznie dziwnym płomieniem emocji. Sam sięgnął niewinnie do pasa, gdzie zatknięto w sumie kilka noży oraz sztyletów. Na ogoloną twarz wypłynął delikatny uśmiech.

Czas było przejść do sedna. Do interesów.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Dom Paulo S.] Kolacja z arszenikiem Sob Cze 11, 2016 11:28 am

Jako że Aeryn siedziała obok Borda, prawdopodobnie to on wyrwał się - z własnej woli bądź pod wpływem spojrzenia Altarisa, w co nie wnikała - aby napełnić jej kielich winem. Smak Royal du Chatoeu znała, poprosiła więc o te lekko słodkawe i białe, ciekawa nowych smaków i tutejszej, orlezjańskiej kuchni. Według Altarisa była ona przede wszystkim bardziej aromatyczna.
To chyba naturalne, że skoro siedzieli przy jednym stole, siłą rzeczy tematyka rozmowy nie była tajemnicą. Dyskretnie wodziła oczyma od profilu Paula na lica starszego brata i w pewnym momencie musiała się wtrącić, zaintrygowana tym, co chciał powiedzieć ich gospodarz, acz zamiast mówić wprost, zamknął swoje zamiary w lakonicznych, dwóch słowach.
- Jakie byłyby to miasta?
Głos Aeryn zdradził zainteresowanie, choć nie należało się w nim doszukiwać sprzeciwu wobec zasad Atarrisa czy raz wyrażonego przez niego zdania - nie wtrąciła się po to, aby przekonać brata do stanowiska Paula, jedynie z żywej ciekawości, którą rozbudziła szansa otarcia się o wciąż tajemnicze dla niej zakątki Thedas.
Bystre spojrzenie Aeryn zatrzymało się w końcu na Vasthce, która to swobodnie rozmawiała i nie mniej swobodnie się czuła w towarzystwie. Nie pasowała jej do tych sztywnych szlachcianek z Orlais, które łypiąc paciorkowatymi oczyma zza wachlarzy, dlatego też zaryzykowała w niezwracaniu się do kobiety per lady i prawdopodobnie wielce się w swoich przypuszczeniach nie pomyliła.
- Pani również jest kupcem?
Zainteresowała się, kiedy Altaris i Paulo wydawali się być pochłonięci jakimiś istotnymi negocjacjami.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Dom Paulo S.] Kolacja z arszenikiem Sob Cze 11, 2016 12:31 pm

- Droga Vashto - Paulo zwrócił się dość uprzejmie, ale specjalnie pominął Panienko, Lady czy inne upiększacze.
- Podróż może potrwać od dwóch dni, jeżeli popłyniemy prosto do celu, lub od tygodnia do dwóch jeżeli popłyniemy do kilku miast po drodze. Tydzień przy dobrej pogodzie i nocowaniu na lądzie brzmi dość rozsądnie. - sam dużo nie pływał, szczególnie ostatnio, ale znał rozkłady statków i wiedział jak transport po tutejszym morzu wygląda.
-Za zaufanie i nowe przyjaźnie! - odpowiedział Paulo gdy Altaris wzniósł toast.
- Altarisie, może porozmawiamy po kolacji w salonie na spokojnie tylko we dwóch? - zaproponował Paulo, ponieważ nie chciał zostawiać reszty gości samych sobie.
- Panienko Howe - Paulo zwrócił się do Aeryn, uśmiechając się przyjaźnie.
- po drodze możemy odwiedzić Val Chevin, Cumberland, Jader, Kirkwall, Wysokoże, Amarant i Denerim, a nawet Ostwick czy Alamar jak będziemy chcieli. Dla mnie osobiście tylko Cumberland, Kirkwall i Wysokoże po drodze jest najważniejsze. Oczywiście Amarant i Denerim to cele ostateczne - gdy skończył mówić, uwaznie obserwował swoich rozmówców, sprawdzając jak na konkretne nazwy miast zareagują.
Paulo spojrzał się wymownie i dał znak Ślepemu, który na moment się pojawił w kuchennych drzwiach. Tamten szybko wyszedł.
Gospodarz zachęcił wszystkich do jedzenia, bo w końcu będzie zimne - pomyślał.
Sam spróbował pieczonej gęsi i zagryzł ją ciemnym chlebem. Popił piwem i czekał na przedstawienie...
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Dom Paulo S.] Kolacja z arszenikiem Nie Cze 12, 2016 7:39 pm

Dostała zaproszenie na kolację. Przyszła, chociaż wzbraniała się przed tym jak mogła. Skoro już przybyła, miała zamiar dobrze zjeść. Nażreć się wręcz.
Nie pamiętała czasów, w których jadła do oporu, albo do porzygu, jak kto woli. W zasadzie nigdy takich czasów nie miała. Pewnie dlatego mogła pochwalić się tak piękną figurą - mało żarła i dużo czasu spędzała na świeżym powietrzu z racji swojej bezdomności i umiłowania do włóczęgostwa.
Dlatego tym razem postanowiła sprawdzić, jak to jest być bogaczem i żreć tak jak oni.

Zaczęła nakładać sobie na talerz różne przysmaki. Pieczoną gęś, której nigdy nie jadła. Tłuczone ziemniaczki, które ciągnęły się jakby miały w sobie roztopiony ser. Po spróbowaniu potwierdziło się to. Były to tłuczone ziemniaczki z serem i czosnkiem. Pyszności.
Do tego dołożyła jeszcze coś co wyglądało na pieczoną kuropatwę, czy może był to gołąb. Upchnęła jeszcze jakieś ładnie wyglądające warzywka i wszystko polała ciemnym sosem.
A zanim zabrała się za swój kopiasty talerz żarcia, wpakowała do ust smakowicie wyglądającą kiełbaskę.
Zagadnął ją Gorin, zanim ugryzła pierwszy kęs. Wyjęła więc kiełbaskę i trzymając ją nabitą na widelec, zabrała się za odpowiedź.
- Etykieta? Ymm no. To coś do czyszczenia odzienia? Nie używam -kiełbaska pachniała zbyt smakowicie. Szybko ugryzła kawałek.- Mhm. Dobre. Czy gotuję? Umiem upiec królika. Albo jakiegoś kuraka. Jakąś potrawkę. Nic nadzwyczajnego. -wzruszyła ramionami i znów oddała się przyjemności płynącej z jedzenia. Jeden gryz, drugi. Po chwili kiełbaska była wspomnieniem, a ona mogła zabrać się za prawdziwą wyżerkę. Upiła przedtem nieco z kielicha.
- Sztylety... coś tam umiem. Mogę ci pokazać podczas podróży. -nie była to żadna prowokacja. Zauważyła jak Gorinowi błyskały oczy na samo wspomnienie ostrzy. Może będzie to ktoś, z kim będzie mogła porozmawiać podczas wyprawy? Zawsze to jakaś rozrywka.
Przez chwilę męczyła się z nożem i widelcem, którymi chciała operować w nodze kuraka, ale poddała się. Złapała ją w dłoń i zaczęła obgryzać.
Prawie opluła cały stół, gdy usłyszała pytanie Aeryn. Ale nie zrobiła tego. Margines marginesem, ale nie przesadzajmy.
- Kupcem? Haha, to ci żarcik -wlepiła wzrok w Aeryn. Wyglądała na młodą, ale żeby aż tak nie ogarniać świata?- Czy ja wyglądam na kupca? Nie. Jestem... hmm... chyba jestem najemnikiem. Czyli za pieniądze zrobię wszystko. No, bez wchodzenia w zadania dla kurew.
Czy jej słownictwo mogło zgorszyć młodą damę? Pewnie tak, ale Vashta nie dbała o to. Mogła się przecież w ogóle nie odzywać, ale sami ją prowokowali. Pytali.
A że nie była uczona w ładnej mowie, czy w tej wspomnianej wcześniej etykiecie - prawdopodobnie stała się dla nich powiewem egzotyki większym niż Mirshen.
- A panienka czym się zajmuje? - może i nie była specjalnie ciekawa czym zajmują się bogacze, ale... no dobra, była ciekawa. Bo przecież musieli robić coś ciekawego i pożytecznego, prawda?

Wysłuchała też tego, co mówił Paulo. Miała nieco pojęcia o świecie. W różnych karczmach podczas rozmów z różnymi podróżnikami widziała wiele różnych map. I chociaż mało świata widziała na własne oczy, przynajmniej miała pojęcie gdzie mniej więcej znajdują się wymienione przez kupca miejscowości.
- Jak dla mnie to całkiem dobry plan -wraz z rozpoczynająca się podróżą, rozpoczynała się jej podróżnicza kariera, dlatego też cieszyła się z każdego odwiedzonego po drodze miejsca.
Nagarnęła na widelec nieco ziemniaczków. Smakowały wybornie.
Dostrzegła pewne plusy bycia obrzydliwie bogatym.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Dom Paulo S.] Kolacja z arszenikiem Pią Cze 17, 2016 10:39 pm

- Dwa tygodnie picia? Świat oszalał. Nawet Howe tyle nie wypije - zmarszczył brwi słysząc, że Paulo chce zawinąć aż do tylu miejsc, co spowoduje wydłużenie się podróży do dwóch tygodni. W końcu chciał zawinąć do na prawdę wielu miejsc. Altaris wpadł jednak na pewien pomysł i podrapał się w brodę, pozwalając, by ten mówił dalej, przy okazji spoglądając znacząco na Borda, jakby nie mógł się doczekać tego, co mu powie.

Widząc, że gospodarz nie wypił swojego wina, Altaris postanowił, że pójdzie za jego przykładem i również się go nie napije. Zaciekawiło go jednakże piwo, które Paulo skosztował - dziedzic nie pamiętał, kiedy pił ostatni raz piwo. Oh. Pardon. W zeszły wtorek uśmiechnął się do siebie w myślach.

Altaris wpatrywał się w Paulo jak w obraz, gdy wymieniał nazwy miast i na żadne nie zareagował inaczej, niż na inne, ale wraz z listą miast lekko mrużył oczy, chociaż kąciki ust pozostawały delikatnie w górze. Gdy ten skończył, Altaris chwycił za kufel piwa i pewnym, twardym głosem - Sławny bard międzynarodowy, Bard Słodzi stwierdził kiedyś, że do zacumowania statku potrzeba trzech elfów w załodze. Jeden zarzuca cumę, drugi opiewa to w pieśni, a trzeci umiera z patosem na końcu tej sagi - bez uśmiechu czy cienia rozbawienia zakończył ponurym głosem, wyjmując spod stołu nóż, którym uciął solidny kawał gęsi, nakładając sobie, a potem drugi, bez pytania nakładając go na talerz Aeryn z delikatnym uśmiechem - Siostro. Dzika nie ma, ale gęś też powinna być wyborna - uciął kulturalnie kawałek i włożył go w usta. Ujdzie - I jest wyborna - puścił jej oczko, dość dyskretnie, a potem uśmiechnął się serdecznie i otwarcie do Paula, kiwając głową.

Gorin wykrzywił się patrząc, jak Vashta nakłada sobie ziemniaki, sam zaś ukroił sobie zakrzywionym nożem kawał gęsi, nachylając się już bez zakłopotania i z całkowitą swobodą w kierunku Vashty, szepcąc - Nie lubię ziemniaków. Większość życia jadłem ziemniaki. Albo ryby. Czasami rybę z ziemniakami, albo ziemniaki z rybą. Raz czy dwa ryby z ziemniakiem - uśmiechnął się pod nosem, zakręcił zręcznie nożem w dłoni, przekładając go między palcami i pytająco spojrzał na Altarisa, ale chyba nie dostał odpowiedzi, bo uśmiechnął się do gospodarza, którym był, naturalnie Paulo. Potem zaś, zaczął z rozmarzeniem przyglądać się, jak Vashta je kiełbaskę. Oparł łokieć o blat stołu i oparł na dłoni twarz, uśmiechając się zza krótkiego zarostu do kiełbaski.

- Kiełbasy zaś nie jadłem całkiem długo. Ty natomiast, musiałaś smakować w kiełbasie, pomimo twierdzenia, że jesteś z tej biedniejszej części ludzi. Mojej części - tutaj zmrużył lekko oczy, prostując się trochę w krześle, przyglądając się jej badawczo, lecz pomimo cichego podtekstu nie powiedział nic więcej, jakby ją badając, lustrując.

- Gęś. Za sucha - stwierdził bez chwili zastanowienia Maegor - siwy, barczysty i przeraźliwie poważny, na co wszyscy Przebudzeni z Altarisem na czele odpowiedzieli prychnięciami. Zbiorowym prychnięciem, można by powiedzieć. Jego umiejętności kulinarne nawet nie były w stanie doścignąć jego krytyki kuchennej wobec innych gotujących.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Dom Paulo S.] Kolacja z arszenikiem Nie Cze 19, 2016 9:31 pm

Podczas gdy wszyscy jedli i rozmawiali otworzyły się główne drzwi, a tylko czujne ucho usłyszało by ich trzeszczenie.
Ślepy wpuścił do środka Theę tak jak to wcześniej zostało ustalone w karczmie w której się spotkali. Jakiś czas temu Ślepy będąc stałym bywalcem jednej z wielu mordowni w porcie patrzył jak urzeczony na tańczącą kobietę. Gdy Paulo powiedział o kolacji i jakichś atrakcjach to Ślepy od razu skojarzył fakty i za odpowiednią opłatą ugadał się z tancerką.

Ostatnio brakowało jej pieniędzy, a okazja sama wpadła w jej ręce.
Dom, którego adres dostała od Ślepego, wyglądał na dość bogaty i chyba nigdy nie była w takim. Nie miała wiele czasu na przygotowanie się na "występ" więc wzięła tylko najpotrzebniejsze rzeczy i to co zwykle. W końcu nie wiadomo co i kogo spotka na miejscu.
Zastukała do drzwi i po dłuuuugim czasie wreszcie ten zwany Ślepym jej otworzył i mogła wejść.
Szybko rzuciła okiem na wnętrze domu i spostrzegła przepych oraz pewien rodzaj gustu, może marinistyczny. Nie znała tego Pana Paulo, choć jak zasięgnęła języka w karczmie to dowiedziała się co nieco o tym handlarzu. Głównie ludzie mówili o jego podejrzanych kontaktach handlowych i statkach wpływających pod osłoną nocy do portu i cumujących przy jego magazynach. Oczywiście wiedziała, że ludzie wymyślają, ale w takich plotkach zawsze jest ziarno prawdy, więc postanowiła uważać na siebie oraz obserwować i słuchać wszystkiego co zostanie powiedziane.

Została doprowadzona przed duże dwu skrzydłowe drzwi gdzie podobno odbywała się ta kolacja. Dopiero teraz zauważyła, że z pokoju obok wychodzi młoda elfka z lutnią, która pewnie będzie jej grała. Super. Miała nadzieję, że dobrze gra i się zgrają bo to różnie bywa, a nie chciała stracić tych pieniędzy.

Ślepy otworzył drzwi i wskazał im miejsce po lewej stronie gdzie mogą się ustawić.
Thea weszła sprężystym krokiem z wysoko uniesioną głową, ale każdego z siedzących obdarzając uśmiechem i kontaktem wzrokowym.
Ubrana była w zwiewną szmaragdową spódnicę z dużym rozcięciem aż do biodra oraz top osłaniający i trzymający piersi. Włosy miała związane tak by nie przeszkadzały jej podczas tańca, a różne ozdoby, które miała na kostkach, szyi, we włosach i na nadgarstkach mogły podskakiwać w rytm tańca.

Gdy doszła do ściany odwróciła się plecami do stołu i spojrzała się na elfkę z lirą czekając na rozpoczęcie.
Elfka zaczęła wolno wybijać rytm, a Thea zaczęła tańczyć. Najpierw powoli sunąc jak liść po parkiecie, by później coraz szybciej i szybciej kręcąc się jak ogień rozbudzić pożądanie w męskich sercach, a w kobiecych zazdrość.
Po kilkunastu minutowym występie poprosiła lirę o melodię, którą powinien znać każdy bywalec karczm...
Na szlak moich blizn poprowadź palec,
By nasze drogi spleść gwiazdom na przekór.
Otwórz te rany, a potem zalecz,
Aż w zawiły losu ułożą się wzór.

Spoiler:
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Dom Paulo S.] Kolacja z arszenikiem Czw Cze 23, 2016 2:28 pm

- Kirkwall? Czy to aby nie jest największe miasto - państwo w Wolnych Marchiach?
Oczyma wyobraźni Aeryn już widziała Bliźniaki, których szkic znajdował się w opasłych tomiszczach. Wielkie figury, a u ich stóp maciupeńkie w porównaniu z nimi statki. Witały tych, którzy przybijali do miasta, podobnie jak żegnały odpływających w swoją stronę. Czy chciała je zobaczyć na własne oczy? Bardzo.
- Wysokoże to bardzo ciekawy punkt.
Dodała jeszcze, zanim jej spojrzenie nie prześlizgnęła się na kawałek gęsi, który wylądował na jej talerzu. Zasłuchana w opowieści Paula, nie specjalnie przyjrzała się daniom, od których uginał się stół, aczkolwiek dyskretny - i tym samym sugestywny - wzrok Altarisa utwierdził ją w przekonaniu, że gęś była tą, na którą miała ochotę.
Próbowała odgadnąć wyraziste przyprawy, aczkolwiek kilka z nut smakowych była dla Aeryn obca. Gorycz musiała się brać z tych małych ziarenek, którymi oblepione było mięso. Skubnęła jeden taki widelcem i szybko musiała popić winem, aby nie skrzywić się niegrzecznie.
- Najemnikiem? Ach tak.
Gdyby postawić Pannę Vashtę obok Maegora lub Barda, którzy wiernie towarzyszyli Altarisowi i również byli najemnikami - w pewnym sensie rzecz jasna - kobieta stanowiłaby dość osobliwe tło dla tych poważnych i raczej małomównych jednostek. Być może ta otwartość i gadatliwość pozwoliły Aeryn wysnuć podejrzenie, że bliżej kobiecie było do upychania komuś zachwalanych towarów niż do miecza oraz ochraniania.
- Ja... Cóż. Na pewno niczym pasjonującym. Mój dzień wypełniają przeważnie nauki o...

Urwała, słysząc brzdęk bransolet. Przez próg do pomieszczenia wpadła skąpo ubrana niewiasta, która po pierwszym dźwięku lutni(?) zaczęła swój taniec, wprawiając w ruch miętowy, miękki materiał. Aeryn przyglądała się przez dłuższą chwilę jej zgrabnym ruchom, jako że nie zwykła do takich... atrakcji podczas posiłku.
- Na dworach nie uczą takich tańców.
Dokończyła myśl, uśmiechając się pod nosem, jako że nie mogła się oprzeć wrażeniu, że panienka była tutaj, aby cieszyć oczy męskiej części gości.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Dom Paulo S.] Kolacja z arszenikiem Pią Cze 24, 2016 2:43 pm

Dokładnie odnotował sobie w głowie co i jak robi Vashta, ale zachowując się jakby zupełnie obeszło go jej zachowanie. Nie to że nie zwrócił uwagi na nią lub unikała kontaktu wzrokowego, ale po prostu stwierdził, że może być mu potrzebna i nie ma sensu kopać się z koniem.
Paulo upił łyk wina i wysłuchał Altarisa i jego podkomendnych. Na co dzień otaczał się prostymi ludźmi i ich lubił, niestety większość cierpiała na syndrom biedaka i w głowie miała siano. Oczywiście nie znaczy to że biedny równa się głupi, bo bogatych głupich bywa nawet więcej, ale spryt ludzi ulicy jest zupełnie innym sprytem ludzi pokroju Altarisa czy Paulo.
Jego przemyślenia przerwała wreszcie oczekiwana rozrywka.
Wcześniej dogadał się ze Ślepym, ale nie wiedział, że tak piękna kobieta może tańczyć i śpiewać tak dobrze. Usatysfakcjonowany przebiegiem występu trochę popatrzył i posłuchał i szybko wrócił do gości wsłuchując się w słowa Aeryn, ponieważ występ był tylko tłem.
- Panienko Howe, Kirkwall to piękne miasto i jeżeli wszystkim (tu spojrzał na Altarisa) będzie to pasowało to na pewno obejrzymy sobie je dokładnie.
Paulo wrócił do jedzenia i picia, a w tym drugim trzymał umiar.
Na ten moment chciał wysłuchać gości i dać im też chwilę wytchnienia od rozmów, dlatego też ten występ się pojawił.
Żeby nie wyszło że gospodarz nie zna wszystkich Paulo poprosił na chwilę Ślepego by ten powiedział jak się nazywa tancerka.
- Moi drodzy, chyba mogę tak mówić w końcu pijemy i jemy pod jednym dachem przy jednym stole... Rozmówmy się we wszystkich sprawach tak by jutro stanąć na statku z czystymi głowami.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Dom Paulo S.] Kolacja z arszenikiem Today at 9:23 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Dom Paulo S.] Kolacja z arszenikiem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » ORLAIS » Val Royeaux-