Dragon Age

Share

[Prywatna | Zamek Wysokoże | Stajnie] Tak, Ser! Nie, Ser! Że co?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna | Zamek Wysokoże | Stajnie] Tak, Ser! Nie, Ser! Że co? Pią Maj 13, 2016 11:36 pm

First topic message reminder :

Słońce chyliło się ku zachodowi. Nieboskłon zmieniał stopniowo swe barwy, od błękitu zaczynając, przechodząc przez delikatny róż, aż w końcu chowające się za horyzontem słońce zalało zamek czerwienią.
Sharian oporządzała właśnie Adonisa. Siodło wisiało już na kołku, a ona czyściła swego wierzchowca, który podczas drogi niemiłosiernie się ubrudził.
Przyjechała na spotkanie z młodym Couslandem, ale nie była pewna, czy nie jest za bardzo zajęty o tej porze.
Zaczepiła kręcącego się w pobliżu dzieciaka, zapewne dziecko służby lub młody stajenny, i kazała mu powiadomić swego pana o jej przybyciu.
Jeśli Cousland chciałby widzieć ją natychmiast, młodziak szybko by po nią przybiegł. Jeśli nie, planowała przenocować w zamku i poczekać.
Dzieciak pobiegł, a Sharian wróciła do pielęgnacji konia.
- Kto jest takim grzecznym rumakiem? No kto? Kto jest najpiękniejszy? - będąc sam na sam z Adonisem pozwalała sobie na przemawianie do niego słodkim głosem. - Znajdziemy ci później jakieś pyszne jabłuszko, bo jesteś taki piękny. A teraz pokaż mi te włochate uszka!
Cóż, nawet rycerz ma swoją delikatną i wrażliwą stronę.
Powrót do góry Go down





AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Zamek Wysokoże | Stajnie] Tak, Ser! Nie, Ser! Że co? Wto Maj 31, 2016 2:47 am

Istotnie, Vance nie miała powodu, aby przebywać z lordem dłużej, niż w trakcie trwania rozmowy. Trwała ona o wiele krócej, niż zakładała. Biafra załatwiał takie rozmowy o wiele szybciej niż jego ojciec, tak zauważyła.
Pożegnała się więc i wyszła, zostawiając Biafrę i Syriusz samych sobie. Wzięła ze sobą kiść winogron, które wsuwała w drodze na dziedziniec.
Nie była jeszcze na tyle zmęczona, aby udać się na spoczynek. A i wieczór dopiero się zaczynał, zasnąć i tak by nie dała rady.
Na zewnątrz zdążyło się już zauważalnie ochłodzić. Vance jednak nie zważała na to. Miała na głowie wyprawę i przygotowania do niej. Od właściwego wyboru ludzi zależało dobro całej wyprawy. Miała więc ważne zadanie już od samego początku. Była pewna siebie, ale i poczuła nagle ciężar odpowiedzialności za ponad dziesiątkę ludzkich istnień.
Usiadła na jednej ze skrzyń ustawionych na dziedzińcu gdzieś na uboczu. Przez dłuższą chwilę obserwowała otoczenie: przebiegające służki, stajennego chłopaczka, który wprowadził tyle zamieszania przekręcając jej słowa. Jej wzrok prześlizgiwał się po każdym skrawku dziedzińca, zupełnie jak promienie słońca przesuwają się po murze, docierając w większość jego zagłębień.
Wkrótce jej wzrok stał się odległy, a ona sama zatopiła się w myślach.
Nie wiedziała, co ją czeka podczas podróży, jak i u samego bannora Cichych Wysp. Nie wiedziała więc jakich ludzi ma szukać. Wybór będzie musiała oprzeć na własnym osądzie i zdać się na jego właściwość.
Byłoby o wiele prościej, gdyby miała załatwić sprawę w pojedynkę, miałaby mniej elementów układanki do połączenia w spójną całość.
W końcu wstała. Wypluła pogryziony do granic możliwości ogonek od kiści winogron, który wcześniej całkiem bezwiednie wetknęła w usta. Koniec zastanawiania się.
Dostała polecenie, aby nazajutrz dokonać przeglądu wojsk i wybrać drużynę. Ale Vance postanowiła jeszcze tego wieczora sprawdzić, jak wojownicy zachowują się między sobą. Zależało jej przede wszystkim na w miarę zgranym zespole.
Była kobietą, która miała zacząć wydawać polecenia wojom, którzy prawdopodobnie będą kręcili na to nosem. I miała mieć na dodatek asystę w postaci najemnica, nie-najemnika. Także kobiety.
Nie miało więc być lekko.

Niespiesznym krokiem ruszyła w stronę kwater stacjonującego w zamku wojska. Nie minęła jeszcze pora kolacji, niedużym więc wysiłkiem, Vance znalazła spożywających wieczerzę wojowników. Jakże różniło się to od posiłku z lordem! Dowcipy, śmiechy, wesołe pokrzykiwania i ogólny harmider - to wszystko sprawiło, że Sharian aż zgłodniała. Zdecydowanie lepiej czuła się w towarzystwie zwykłych wojowników.
Dosiadła się do stołu i od słowa do słowa wciągnęła się w rozmowę. Chwilę później czuła się jak ryba w wodzie. Znikąd pojawił się przed nią talerz wypełniony strawą, ktoś napełnił jej kubek piwem. Żyć nie umierać!
Jednak nie strawa i nie piwo były najważniejsze. Vance chciała poznać tych ludzi właśnie w takiej luźnej atmosferze, gdzie mogła zaobserwować kto z kim trzyma, kogo lepiej trzymać od siebie z daleka. Nie chciała wybrać ludzi, którzy toczyliby ze sobą boje podczas wyprawy.
Chciała też, żeby to byli ci najbystrzejsi, najmężniejsi  wojowie. A podczas takich rozmówek mogła się wiele o nich dowiedzieć nie dając tego po sobie poznać.
Nie ukrywajmy, przy okazji bawiła się świetnie. Dawno nie śmiała się tak szczerze, gdy ktoś opowiadał żarty. Bjornem, najlepszy opowiadacz dowcipów w całym Wysokożu, zagwarantował sobie miejsce w jej zespole. Ktoś z poczuciem humoru zawsze się nada. A przy okazji świetnie dogadywał się z większością ludzi. Dobrze rokowało to na przyszłość. Walczyć też potrafił, gdyby ktoś był ciekawy.
Oprócz Bjornema, Vance niemal od razu zdecydowała się na jeszcze jednego człowieka. Nazywał się Adam. Skronie przyprószone siwizną, ale oczy intensywnie błękitne i niesamowicie przenikliwe. Vance zaobserwowała, jak wojownicy odnosili się do niego z szacunkiem. Wyglądał na doświadczonego człowieka i w dodatku wzbudzającego respekt. Miała nadzieję, że się przyda, a i posłuży dobrą radą w razie konieczności.

Wybrawszy pierwszą dwójkę, Vance zdążyła już najeść się do syta i opić piwa po wsze czasy. Dalsze gromadzenie drużyny odłożyła na poranek, tak jak zostało jej to zlecone przez Couslanda. Pożegnała się z wszystkimi nowymi kompanami i udała się do gościnnej komnaty, aby nabrać zasnąć i spać jak zabita aż do świtu.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Zamek Wysokoże | Stajnie] Tak, Ser! Nie, Ser! Że co? Sro Cze 01, 2016 2:19 pm

Biafra słuchał uważnie tego co kobieta miała mu do powiedzenia i trzeba było przyznać, że jej obawy nie były bezpodstawne, w końcu nie miała zbyt dużego kontaktu z sir Vance, a nagle obie miały ze sobą współpracować i wykonać misję. Jednakże to właśnie było to, czego oczekiwał od nich Cousland. Współpracy, wykonania polecenia a nie wyjazdu integracyjnego.

- Nie masz być mówcą, ani wojskiem - odparł po dłuższej chwili, w której to raczył się winem i kilkoma owocami. - Masz być tym, czym jesteś dla mnie. Oczami i ostrzem. Nie musisz brać udziału w przeglądzie wojska, jednakże masz towarzyszyć sir Vance w jej wyprawie. Ufam jej umiejętnościom, aczkolwiek nie ufam bannowi Cichych Wysp. A chcę, aby Sharian Vance wróciła do Wysokoża. Nie oczekuję też od was siostrzanej przyjaźni na śmierć i życie. Pomyśl o tym jak o kolejnym zleceniu od możnych z Orlais. Zrób swoje i wróć do mnie.

Upił kolejny łyk wina, opróżniając kielich do końca. Spojrzał na kobietę i jego kąciki ust wygięły się w delikatnym uśmiechu.
- Miała do czynienia ze szlachtą różnego pokroju. Co za tym idzie, masz zdecydowanie większe doświadczenie niż sir Vance. Ona jest rycerzem, patrzy na świat przez pryzmat kodeksu, który jej wpojono. Ty widzisz świat takim jaki jest. - Biafra gestem reki przywołał jednego ze służących i wydał mu polecenie, a ten natychmiast opuścił komnatę. - Ocenisz banna Cichych Wysp, zobaczysz jakim jest człowiekiem. I jeżeli uznasz, że jest on wartym mojej uwagi, przekażesz mu ten list.
Skończył akurat, gdy sługa otwierał drzwi i wrócił z zapieczętowanym listem, który to wręczył Biafrze, a on przekazał go Syriusz.
- To wszystko, możesz odejść. Odpocznij, czeka cię długa droga.
Sam Cousland niedługo po tych słowach wstał i opuścił salę. Miał jeszcze sporo do roboty, a wyprawa, na którą wysłał tę dwójkę była istotnym elementem całej układanki, którą przygotował Biafra. Czas pokaże co z tego wyniknie.

_________________

Biafra opuszcza sesję, jeżeli chcecie możecie tu jeszcze popisać, aczkolwiek faktyczny wątek wyprawy pojawi się w osobnej sesji przygotowanej przez MG.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Zamek Wysokoże | Stajnie] Tak, Ser! Nie, Ser! Że co? Sob Cze 04, 2016 10:26 pm

Słuchała Biafry uważnie, po dłuższej chwili decydując się na kolejne, płaskie morele. Skubała, tym razem powoli, owoce, pozornie nieobecnym spojrzeniem wpatrzona w okno, tuż nad ramieniem mężczyzny. Było to przydatne - umiejętność rozdzielenia zmysłów na różne zadania pozwalała jednocześnie przyjąć do wiadomości znacznie więcej w takim samym stopniu. Toteż w pełni przyjmując wywód pryncypała pilnowała zarazem jego bezpieczeństwa.

W milczeniu przyjmowała rozkazy. Jej jedyną reakcją były coraz bardziej ściągnięte ku nasadzie nosa brwi, wyrażające ciche wątpliwości. Ostrożnie przyjęła zalakowaną kopertę i bezwiednie skinęła Biafrze głową, gdy wychodził.
Cóż, dla Syriusz etykieta była często czymś, co przydarza się przy innych.

Otrzymała właśnie zadanie. Zadanie, zaowalowane w dość dużą liczbę komplementów, albo, jak kto woli, stwierdzeń faktów. Kobieta westchnęła i gwałtownie wrzuciła ostatni z owoców do ust, pożerając go z głośnym chrupnięciem rozłupywanej pestki.

Cel wyznaczony. Czas zacząć łowy.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna | Zamek Wysokoże | Stajnie] Tak, Ser! Nie, Ser! Że co? Today at 9:20 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna | Zamek Wysokoże | Stajnie] Tak, Ser! Nie, Ser! Że co?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Wysokoże-