Dragon Age

Share


Malcolm Bancroft

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Malcolm Bancroft Sob Maj 07, 2016 12:43 am



Malcolm Bancroft

Wiek: 57 | Płeć: Mężczyzna


Rasa: Człowiek | Frakcja:  Zakon Templariuszy| Rodzinne strony: Kirkwall


PREDYSPOZYCJE

CIAŁO:
• Krzepa (standardowy)
• Walka bronią lekką (ekspert)
• Walka z tarczą (standardowy)
UMYSŁ:
• Religia (standardowy)
• Historia i język (standardowy)
• Czaroznawstwo (ekspert)
• Poszanowanie (nowicjusz)
DUCH:
• Demonologia(ekspert)
• Wiedza o pustce (standardowy)
SPECJALNE:
• Absorpcja many (podstawowy)
• Rozproszenie magii (zaawansowany)
• Blask Stwórcy (zaawansowany)
• Forteca Umysłu (mistrz)

EKWIPUNEK
• miecz z przydziału - swój stary oręż Malcom darował swojemu druhowi Emiliuszowi, a zastąpił go zwykłym ostrzem otrzymanym z zakonnej zbrojowni. Niemniej jednak jest to niezgorszy miecz, wykuty przez kompetentnego rzemieślnika i Malcom wierzy, że jeśli dane mu będzie jeszcze raz sprawdzić się w boju, to na swej broni się nie zawiedzie.
• zbroja templariusza - Malcolm wciąż jest zakonnikiem i chociaż z racji podeszłego wieku jego obowiązki uległy zmianie, nadal musi być przygotowany by stanąć do walki. Niechętnie przyznaje, że jego pancerz zrobił się cięższy niż pamięta z dawnych lat, ale winą za to obarcza absolutnie wszystko poza swoim wiekiem.
• zestaw do zażywania lyrium - niewielka skrzyneczka, którą w razie potrzeby może zaczepić u pasa. W środku znajdują się wszystkie utensylia niezbędne do odpowiedniego dozowania lyrium.
• tarcza - ciężka, prostokątna tarcza. Zrobiona w całości ze stali i przyozdobiona symbolem Zakonu. Niezbyt poręczna, ale przedarcie się do zasłaniającego się nią templariusza jest przynajmniej problematyczne.  


CHARAKTERYSTYKA
Jedną z licznych zalet szlachetnej służby na rzecz świętego Zakonu jest w miarę zabezpieczona starość w jednej z zakonnych siedzib. Oczywiście najpierw należy odpowiedniego wieku dożyć, co bywa problematyczne biorąc pod uwagę wszelkie niebezpieczeństwa czyhające na templariusza podczas jego ciężkiej pracy na rzecz bliźniego. Malcolm po latach jakie strawił w regularnej służbie w Wolnych Marchiach, został ostatecznie uznany za niezdatnego do dalszego pełnienia dotychczasowej funkcji i przeniesiony do osobistej dyspozycji komtura w Val Royeaux. Inaczej mówiąc, przeniesiono go w miejsce w którym miał dożyć swoich lat, bez ryzyka, że przypadkiem pod wpływem lyrium i przyspieszonej nim demencji narobi jakichś głupot. Z drugiej strony, lata doświadczenia Malcolma okazały się przydatne przy szkoleniu młodych zakonników, dając dowód, że Zakon elastycznie umie korzystać ze zmieniających się zalet templariuszy.

Gdy teraz spotka się Malcolma, ciężko uwierzyć jaką niegdyś cieszył się reputacją. Dość powiedzieć, że przez ostatnie trzydzieści lat w Kirkwall uchodził za najskuteczniejszego łowcę apostatów i  pogromcę abominacji. Pełny determinacji, bezgranicznie oddany Zakonowi i bezwzględnie skuteczny, przysparzał wiele strachu tym desperatom, którzy zdecydowali się zrezygnować z opieki Kręgu. Malcolm nie miał w zwyczaju wracać nie wykonawszy rozkazu i sięgał się nieraz brzydkich sposobów, żeby osiągnąć postawione przed nim cele. Jakich dokładnie sposobów pytacie? On sam szczerze mówiąc nie bardzo pamięta, ale archiwa w Kirkwall są otwarte dla ciekawych i dysponujących odpowiednią rangą, żeby otrzymać do nich dostęp.
Malcolm w późniejszym nieco okresie osiągnął rangę porucznika i nigdy już nie dane było mu wyżej awansować. Wynikało to głównie z braku chęci, Malcolm swoje role w administrowaniu Katownią wykonywał solidnie, ale bez zapału i bez najmniejszej nawet chęci, aby wziąć na swoje barki większą jeszcze odpowiedzialność. Był zupełnie pozbawiony ambicji i przekonany, że odgrywa rolę w Zakonie odpowiednią do swoich możliwości. Nawet w miarę jak starzał się coraz bardziej, nadal lepiej odnajdywał się w polu niż w archiwum.  

Obecnie Malcolm jest przedwcześnie postarzałym mężczyzną, z pozorów ocierającym się  miano starca. Nadal żylasty i jak na swój wiek zaskakująco sprawny, ale jego chwile chwały już minęły. Twarz ma zmęczoną, pobrużdżoną i tylko raźno błyskające spod gęstych brwi oczy nadają jego obliczu nieco więcej życia. Te włosy, które jeszcze trzymają mu się czaszki są już zupełnie siwe, a dodać należy, że nie zostało ich już zbyt wiele. Zaskakująco nadal ma komplet zębów, co najprawdopodobniej zawdzięcza osobistemu wstawiennictwu Andrasty. Ciało pokryte bliznami i kilkoma rozległymi oparzeniami, ale nadal pod względem fizycznym Malcolm trzyma się świetnie.
Nieco gorzej wygląda sprawa z jego psychiką. Malcolm niegdyś cechował się doskonałą pamięcią i samokontrolą. Tymczasem, raptem kilka lat temu okazało się, że zaczyna mylić daty i kolejność wydarzeń. Takie drobiazgi może by jeszcze przeszły i raczej nikt nie widziałby przeciwwskazań co do dalszej służby, ale niestety Malcolmowi zdarzyło się parę razy prowadzić rozmowy z osobami, których inni templariusze nie dostrzegali. To był gwóźdź do trumny jeśli chodzi o jego pobyt w Kirkwall. Templariusz tracący kontakt z rzeczywistością nie mógł dalej realizować misji Zakonu. Malcolma zwolniono od wszystkich obowiązków, co błyskawicznie wpędziło go w depresję. Człowiek taki jak on źle znosił bezczynność i bezużyteczność. Zwłaszcza, że jego oczom regularnie okazywały się demony i abominacje nic nie robiące sobie z bliskości templariuszy. Malcolm chciał walczyć i przynajmniej kilkukrotnie zbrojnie stawiał czoła swoim widziadłom. Dopiero kolejne wyjaśnienia i argumenty ludzi, którym ufał przekonały go, że nie może w pełni ufać temu co widzi. Malcolm zamknięty samotnie w niewielkiej celi musiał ponownie stawić czoła potwornościom, które już raz pokonał. Pozostało mu jeszcze zwyciężyć je w swojej głowie.

Malcolm przeniesiony został do Val Royeaux, gdy templariusze z Kirkwall uznali, że doszedł do siebie i nie wymaga już odosobnienia. Przykro mówić, ale dali się oszukać. Malcolmowi potwornie zależało, aby wydostać się ze swojej wygodnej klatki i jeszcze raz w dowolny sposób posłużyć Zakonowi i Stwórcy. Nigdy nie brakowało mu siły woli i samokontroli, więc z ogromnym wysiłkiem narzucił sobie żelazny spokój. Nadal zdarza mu się widzieć demony i apostatów, którzy niegdyś padli pod jego mieczem, ale teraz nie pozwala tego po sobie poznać. Żyje w ciągłym napięciu związanym z trudnościami w odróżnieniu prawdy od złudzenia, ale jest zaskakująco szczęśliwy. Nadal lękając się tego złe i czai się gdzieś w jego szwankującym umyśle, ogromnie docenia to co dobre i piękne - misję swoją i Zakonu, ptaki, wielkie gmachy, ludzką obecność i światło słońca. Wszystko co było dane od Stwórcy i czego nie umiał docenić wcześniej. Zmienił się ogromnie. Jeśli nie jest proszony o udział w szkoleniu nowych templariuszy, nie powierza mu się jakiegoś reprezentacyjnego zadania, wysiaduje na niewielkiej ławeczce w parku i wpatruje się prosto w jakiś odległy punkt. Stwórca jeden wie, co widzi, ale nigdy nie widać po nim lęku.


Uwagi dla Mistrza Gry:
• Owszem halucynuje, ale jest świadom, że nie wszystko co widzi jest prawdziwe. Zwyczajnie jeśli kiedyś spotka realnie abominację może zgłupieć i dać się zabić, nie wiedząc czy to aby nie fałszywka.
• Rodziny nie pamięta. Nie jest pewien, czy kiedyś jakąś miał.  
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: Malcolm Bancroft Pon Maj 09, 2016 12:19 am

Karta postaci na wysokim poziomie, lecz jedynym mankamentem, który się gryzie jest wiek postaci. Jako templariusz zażywasz lyrium, które cię wyniszcza. Jeśli dożyłeś 57 lat to jesteś prawie roślinką. Obniż nieco wiek postaci. "Zaskakująco nadal ma komplet zębów, co najprawdopodobniej zawdzięcza osobistemu wstawiennictwu Andrasty" powinno zostać zmieniane, tak samo jak wspominki o zapominaniu dat. W wieku 45 lat już są zdegenerowani i mają problemy z pamięcią. Radzę coś pozmieniać. Co prawda mamy na forum 51-letniego templariusza, ale to sypiący się dziad.
Powrót do góry Go down

Malcolm Bancroft

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » EPILOG » Archiwum-