Dragon Age

Share








[Prywatna|Zamkowe kwatery prywatne] Halo, nudzę się!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Zamkowe kwatery prywatne] Halo, nudzę się! Pią Maj 06, 2016 6:36 pm

Górująca nad miastem forteca była jednym z tych miejsc, z którym Zilyana siłą rzeczy musiała się w końcu zetknąć. Skoro przyszło jej pracować pod sztandarem Couslanda - na co psioczyła przy każdej możliwej okazji, nie kryjąc swojego niezadowolenia - to naprawdę dziwnym byłoby, gdyby ani razu nie postawiła nogi za progiem rodzinnego zamku Biafry. I jakkolwiek dotąd podobne wizyty rzeczywiście ją omijały, bo - zabawna sprawa - mocodawca zwykle fatygował się do niej, nie ona do niego, tak musiał nadejść dzień, w którym coś się w tej mierze zmieni. Coś, czyli po prostu to, że panna ubierze na siebie w miarę przyzwoite odzienie (co w jej przypadku oznaczało po prostu skórzany pancerz, zubożony jedynie o kaptur, którego elfka postanowiła na głowę nie zakładać) i raźnym krokiem pomaszeruje do zamku, w którym przecież miała prawo przebywać. Bo miała, nie? Była Krukiem opłacanym z couslandowej sakwy, to musiało dawać jakieś przywileje.
W efekcie bieżący dzień stał się dniem wycieczki. Szybkim krokiem pokonując kolejne uliczki Wysokoża, prześlizgując się przez tłum oblegający targowisko i kolejny, kłębiący się w tej droższej dzielnicy handlowej, Zilyana zwolniła - czy wręcz zatrzymała się - dopiero wtedy, kiedy została do tego zmuszona. Brama. Brama do zamku i dwóch gwardzistów krzyżujących przed nią halabardy w sugestywnie asertywnym geście. Dalijka sapnęła z niedowierzaniem. Naprawdę?
- Do Biaf... Do pana Biafry Couslanda. Szefa, w sensie - poinformowała jednak strażników nad podziw kulturalnie, wcale nie arogancko i bez cienia złośliwości w tonie, wsuwając dłonie do dwóch z wielu kieszeni pancerza. Postarała się, poważnie! Nie próbowała forsować niczego siłą, nie robiła sceny, nie szukała mniej legalnego wejścia przez mury... Mimo tego jej kultura nie została doceniona. Halabardy strażników ani drgnęły, a mina jednego ze strażników aż nadto wyraźnie świadczyła o tym, że możliwość zabronienia czegoś Zilyanie poprawia mu humor. Bo panna była elfem. Dzikuską. Co z tego, że jednym z łowczych Couslanda, tą, która miała podbić efektywność organizowanych przez Biafrę polowań? Bajeczka ta, choć całkiem zgrabna, wyraźnie nie robiła na mężczyźnie wrażenia - nie dlatego, że w nią nie wierzył, co po prostu dlatego, że mógł. Mógł ją ignorować. Dopóki Biafry nie było w pobliżu nikt mu przecież nic nie zrobi za arogancję wobec dalijki.
- Nie byłaś wzywana - stwierdził więc strażnik z uśmiechem tyleż samo uroczym, co fałszywym. - Nie poinformowano nas, że zamierzasz się dziś pojawić.
Elfka odetchnęła głęboko. Raz, dwa, trzy, cztery... Relaksacyjne ćwiczenia były o kant dupy potłuc i nijak nie powstrzymały stopniowo rosnącej irytacji. Ale nie, kultura. Dobre wychowanie. Zaskocz ich. Zaskocz tych przemądrzałych, żałosnych gnojków.
- Bo nie zamierzałam - przyznała więc słodko. - Jestem jednak pewna, że pan znajdzie dla mnie chwilę. Zbliżają się w końcu wielkie łowy, czyż nie? - Zatrzepotała rzęsami, w duchu klnąc w swym ojczystym języku. Na wszystkich bogów, po co ta cała farsa?
- Dobra, Sambor, poinformuję pana. - Drugi z gwardzistów okazał się być tym rozsądniejszym i wyraźnie nie zamierzał uczestniczyć w gierkach kolegi. Sympatii do Zi również nie dało się po nim dostrzec, tym niemniej miał tę świadomość, że to nie do nich - nie do szarych, zakutych w pancerze obywateli - należy prawo podejmowania decyzji.
Tak czy inaczej, wspomniany, arogancki Sambor westchnął cicho, machnął ręką i przez kolejne kilka chwil nie odzywał się, by wreszcie, po powrocie kolegi, niechętnie unieść broń i otworzyć przejście. Oczywiście, że tak. Biafra zawsze miał czas dla swojej ulubionej dalijki, prawda?
- Powinieneś wymienić swoich pupilków. - Tak czy inaczej, po pokonaniu kilku korytarzy (w miarę możliwości bez szczególnego zwracania na siebie uwagi) w towarzystwie przydzielonego jej w roli przewodnika chłopca na posyłki, elfka stanęła wreszcie u progu pożądanych drzwi i gdy tylko płowowłosy nastolatek zniknął jej z pola widzenia, wparowała do gabinetu Couslanda w sposób już zdecydowanie niekulturalny. Zapewniając przedtem chłopaczka, że doskonale sobie poradzi z zaanonsowaniem się, rzeczywiście to zrobiła - nie pukała i nie dreptała pod drzwiami jak pokorna sierotka, po prostu otwierając drzwi na oścież i wchodząc do środka. Jednocześnie rzucona przez nią sakiewka (do niedawna należąca do nielubianego już przez nią Sambora) poszybowała lekkim łukiem wprost na biurko Biafry. - Tacy są czujni, że nawet fajtłapowate, ludzkie dziecko by ich urobiło.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamkowe kwatery prywatne] Halo, nudzę się! Pią Maj 06, 2016 7:54 pm

Ostatnimi czasy Biafra był człowiekiem zapracowanym. Co więcej, był człowiekiem na tyle zapracowanym, że nie mógł pozwolić sobie na spontaniczne spotkania czy wypady. Ostatnimi czasy wszystko musiało mieć swój dokładny czas i miejsce, gdyż tylko w ten sposób mógł zapanować nad chaosem, który z dnia na dzień stawał się jakby większy.
Niewątpliwie była w tym zasługa jego ojca Ardala, który to - według niego samego - pozostawał absolutnie bierny, to jednak sabotował większość posunięć Biafry, jakby obawiał się, że jego syn straci głowę jak tylko wychyli ją zbyt mocno. O ile więc mężczyzna był w stanie zrozumieć jeszcze motywy swojego ojca, o tyle nie mógł ukryć, że powoli zaczynało go to męczyć. Co innego bierna postawa wobec tego co dzieje się w państwie, a co innego kopanie dołków pod własnym synem.
Niemniej jednak to Ardal Cousland dalej posiadał władzę sprawczą w Wysokożu i jego syn mógł zrobić tylko jedno - przełknąć jego zachowanie.

Gdy dowiedział się zatem, że ta elfka chce się z nim widzieć, uniósł nieznacznie jedną brew ku górze. Trzeba było przyznać, że miała tupet. Chociaż zdążył się już nieco na niej poznać, to jednak nie sądził, że stać ją będzie na coś takiego. Zwłaszcza, gdy Biafra miał tyle spraw na głowie.
Niemniej jednak skinął nieznacznie głową, co było jednoznaczne z przyjęciem do wiadomości tej informacji jak i wyrażeniem zgody na audiencję. Poinformował służbę o tym, gdzie elfka zostanie przyjęta i przy okazji kazał przynieść sobie wina.
Oczekiwał jej jak prawdziwy lord, jak wizjoner. Spoglądając na panoramę Wysokoża przez okno, przy którym stał. W dłoni trzymał kielich z winem, drugą zaś założył za plecy. Przybrał prawdziwie lordowską, wyprostowaną a jakże, postawę.
Nie odwrócił się w jej stronę, gdy weszła do komnaty jak do siebie. Nie odpowiedział też na jej słowa. Najzwyczajniej w świecie upił nieznaczny łyk wina ze srebrnego kielicha i dopiero, gdy uznał to za całkowicie stosowne, pozwolił sobie na odwrócenie się do niej, nie spiesząc się przy tym zbytnio.
- Będziesz zwracać się do mnie należycie, gdy postanawiasz się odezwać - oznajmił zwykłym, można byłoby powiedzieć, ciepłym tonem. - I ten jeden raz pozwolę sobie zapomnieć o tym, jak bezczelnie się teraz zachowałaś.
Ton się nie zmienił, pozostał tak samo pogodny jak wyraz jego twarzy, chociaż gdyby elfka chociażby na moment spojrzała w jego oczy, mogłaby zobaczyć w nich pewną surowość. Spoglądał na nią przez chwilę, potem zaś wzrok przeniósł na sakwę, którą chwilę temu rzuciła mu na blat biurka. Jego spojrzenie wyraźnie dawało do zrozumienia, że nie życzy sobie tego typu zachowań i najlepiej będzie jak elfka zabierze czym prędzej ten mieszek, zanim Biafra zdecyduje się zmienić warunki ich współpracy na te zdecydowanie bardziej niekorzystne dla jego nowej rozmówczyni.
- Masz do mnie jakąś sprawę - zaczął po chwili milczenia, upijając kolejny, niewielki łyk wina, by następnie odstawić kielich na blat. - Słucham więc.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamkowe kwatery prywatne] Halo, nudzę się! Sob Maj 07, 2016 7:56 pm

Postawa Zilyany była skutkiem nałożenia się na siebie dwóch czynników, które w pojedynkę byłyby może nieco bardziej znośne. Z jednej strony stał więc sam charakter dalijki - odrobinę pyskatej, nieprawdopodobnie ciekawskiej, skrajnie różnej od swych mocno stadnych współplemieńców - który miała jaki miała i niewiele dało się z tym zrobić. Z drugiej natomiast orbitowało sobie podejście panny do jej obecnej pracy i... Cóż. To chyba właśnie tu był pies pogrzebany. Gdyby Zi lubiła to, co aktualnie dane jej było robić, zapewne nieco częściej gryzłaby się w język i nieco bardziej uważałaby na to, jak się prezentuje. Ostatecznie wkroczyła w wysokie progi ludzkiej elity, a ta oczekiwała przecież stosownego zachowania. Gdyby więc elfce zależało, by tu pozostać, z pewnością dostosowałaby się, powstrzymała część nieprzyzwoitych zwrotów i z całej siły trzymałaby się postawy może nie tyle akceptowalnej, ale przynajmniej tolerowanej. Problem jednak w tym, że Zilyanie wcale nie zależało. To wciąż był etap, kiedy wręcz chciała usłyszeć, że ma wrócić do swoich, że kontrakt wygasł - i nadzieje te tylko podsycały jej zachowania. Bo może, jeśli będzie zbyt irytująca, Cousland z niej zrezygnuje. Tak robili normalni ludzie, nie? Nie trzymali na siłę kogoś, kto ich drażnił, pozbywali się ich. A Zi chciała, by się jej pozbyto - nie dosłownie, ale w sposób cywilizowany, po prostu zrywając umowę lub zastępując ją inną, nową, zawartą z uwzględnieniem nazwiska innego Kruka.
Biorąc to pod uwagę, nie powinno dziwić, że choć postawa Biafry rzeczywiście była imponująca, dalijka nie zrobiła sobie z niej absolutnie nic. Podobnie znaczący wzrok mężczyzny nie wywołał żadnej konkretnej reakcji, a rzucona na biurko sakiewka wciąż spoczywała tam, gdzie wylądowała - Zi nie miała zamiaru po nią sięgać, ostatecznie nie była złodziejką i nie podprowadzała czyichś majątków, prawda?
- Sprawę. Tak, mam sprawę - przyznała lekko, zajmując stojące przy biurku krzesło i tylko instynkt samozachowawczy kazał jej się powstrzymać na tyle, by spocząć na siedzisku dla petentów, nie tym lordowskim. Lubiła igrać z ogniem, ale niekoniecznie wchodzić w sam środek pożogi.
- Potrzebuję mieszkania... panie Cousland - rzuciła krótko i konkretnie, ostatecznie uzupełniając stwierdzenie o pożądany zwrot. Zwrot, który aktualnie tonął jednak w nieskrywanym rozbawieniu. Bo dlaczego miałaby się podporządkowywać, tulić uszy po sobie, dlaczego miałaby przeistaczać się w grzeczną pannę, którą w gruncie rzeczy nie była? Bo co, bo inaczej Biafra ją wyrzuci, zwolni? Świetnie, niech to zrobi, przecież o to właśnie jej chodziło. Ale... Co, że mógłby też próbować zlikwidować ją w sposób bardziej dosadny? Jasne, mógłby. Zi nie wierzyła jednak, by to miało się udać. Była przecież Krukiem. Była w swej robocie całkiem niezła. Odrobinę wygórowane mniemanie o sobie nie dopuszczało myśli, że prędko z myśliwego mogłaby stać się ofiarą, upolowaną ofiarą.
Tak czy inaczej, rozparła się teraz wygodniej na krześle, założyła ręce na piersi i nie kontynuowała. Przecież wyraziła się dość jasno, nie? Potrzebowała mieszkania. To logiczne. Dotąd wprawdzie też nie sypiała na ulicy - Wysokoże miało swoje tawerny, karczmy, lepsze lub gorsze przybytki, w których mogła wynajmować pokoje - ale nie znaczyło to, że była usatysfakcjonowana. Nie była. Potrzebowała czegoś swojego, a nie zmienianych, ciasnych klitek, do których w każdej chwili mógł wejść właściciel lokalu i przeszukać jej rzeczy.
W międzyczasie mimowolnie powędrowała spojrzeniem ku kielichowi wina i przekrzywiła lekko głowę unosząc brwi w pytającym wyrazie.
- Jak rozumiem, ktoś sprawdza trunki przed ich podaniem? - zapytała usłużnie. Jako taka ochrona Couslanda nie wchodziła w zakres jej obowiązków, tym niemniej zboczenie zawodowe zmusiło ją do zwrócenia uwagi na ten jeden szczegół. Trucizny. Kto, jak nie Kruk, miał być na nie najbardziej wyczulony?
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamkowe kwatery prywatne] Halo, nudzę się! Pon Maj 09, 2016 12:25 pm

Biafra spojrzał na nią, unosząc wyżej jedną z brwi. Czy elfka była poważna? Przychodziła tu, do niego, jakby znajdowała się u siebie i zawraca mu głowę takimi rzeczami? Tak nieistotnymi i całkowicie go nieinteresującymi? Przez chwilę zastanawiał się nad tym czy to nie była czasem pewna gra z jej strony. Zobaczyć na ile może sobie z nim pozwolić, zanim puszczą mu nerwy. Problem polegał na tym, że zobaczenie Biafry nerwowego jest praktycznie niemożliwie, a testowanie go nigdy nie kończyło się zbyt przyjemnie. Elfka powinna mieć to na uwadze jeżeli chce dalej nosić plakietkę "przydatnej".
Gdy chodziło o narzędzia, Biafia był wyjątkowo praktyczny, jeżeli coś działa poprawie i spełnia swoją rolę, nie ma problemu. Jednakże, gdy zaczyna zgrzytać, nie funkcjonować poprawnie lub sprawiać za dużo problemów i zachodu, wtedy się je wymienia. A czymże były kruki jak nie narzędziami dla tych, których było na nie stać.
- Z tego co otrzymałaś za wynagrodzenie, jesteś w stanie kupić sobie niewielką wioskę - mężczyzna wzruszył delikatnie ramionami. - Myślę, że jesteś wystarczająco zaradna, by zorganizować sobie swoje własne cztery kąty.
Przez chwilę wpatrywał się w elkę bez większych emocji wypisanych na twarzy, a potem wzrok przeniósł na sakwę, która dalej spoczywała na blacie. Chwycił ją w dłoń i powierzchownie ocenił jej zawartość, by następnie odstawić ją na bok.
- Gdyby ktoś chciałby mojej śmierci - odezwał się po chwili, odpowiadając na uwagę dziewczyny. - To już dawno bym nie żył. A może nie? W końcu ja wiem gdzie moje miejsce i jak się zachować, by jednak nikt nie kierował ostrzy w moją stronę.
Po tej małej uwadze, upił kolejny łyk wina.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamkowe kwatery prywatne] Halo, nudzę się! Sro Maj 18, 2016 7:30 pm

Problem polegał na tym, że niezależnie od zajmowanej pozycji, od wzbudzanego szacunku i od posiadanych pieniędzy, ludzie mieli problemy ze znajomością zasad innych niż te, które dotyczyło ich bezpośrednio. Zresztą, nie tylko z ludźmi tak było - elfy problemy miały podobne, doskonale orientowały się w regułach własnego klanu, ale to tyle, żadnego szerszego spojrzenia, żadnego zaznajomienia z innymi realiami. Oczywiście, z Zilyaną nie było inaczej, a to, że pozwalała sobie teraz na tak krytyczny wniosek wynikało po prostu z tego, że w tym momencie była tą znającą zasady, które Cousland z jakiegoś powodu pomijał. A ich nie można było pomijać, prawda? Nie można było pozwolić, by Biafra brał ją za głupią tylko dlatego, że czegoś nie wiedział lub dlatego, że po prostu coś ignorował.
- Wynagrodzenie, które otrzymuję, nie jest moim wynagrodzeniem - stwierdziła więc ze spokojem, tym razem naprawdę bardzo starając się nie uderzać w tony aroganckie i protekcjonalne. Wiecie, tam, gdzie w grę wchodziły pieniądze, sięganie po podobnie pozbawioną szacunku intonację nikomu nie służyło. Jeśli chciało się coś ugrać, należało być przynajmniej względnie gotowym na kompromisy i przyjmowanie takiej pozy, jakiej akurat oczekiwano. A Zilyana - jeśli założyć, że naprawdę miała zostać w tym Wysokożu, na tym nieszczęsnym stałym kontrakcie - rzeczywiście potrzebowała mieszkania. Mieszkania i zajęcia, ale o tym drugim później.
- To wynagrodzenie Kruków - kontynuowała więc w sposób najprostszy, jaki potrafiła. - Nie zarządzam tymi pieniędzmi. Trafiają do moich przełożonych, a ja dostaję... - Wzruszyła lekko ramionami. - Grosze. Tyle, żeby przeżyć. Starsza na pokój w karczmie, na posiłki i ewentualnie nowe cięciwy. Na własne mieszkanie już nie. - Odetchnęła głęboko i przekrzywiła lekko głową, przyglądając się Biafrze z uwagą. - Zakładam, że mam tu zostać dłużej, póki co bezterminowo. Ale jeśli tak, potrzebuję własnych pieniędzy, takich poza umową. Gdyby chodziło o jedno, określone zlecenie, po zakończeniu go dostałabym wysoką premię i wszystko by się wyrównało, ale teraz... - Machnęła ręką w bliżej niesprecyzowanym geście. - Teraz nie mam jako takiego zlecenia. I to właściwie jest drugi temat wart omówienia. - Zmrużyła lekko skośne oczy. - Praca. Chcę coś robić. Coś konkretnego. Nie jestem myśliwym do wynajęcia, jestem Krukiem. Nudzę się.
Pomimo aktualnych starań, by zachowywać się w miarę potulnie, mimo wszystko nie była w stanie powstrzymać cichego parsknięcia na późniejszy komentarz Couslanda. Przytyk o własnym miejscu puszczając mimo uszu jak gdyby nic podobnego nie padło, chwyciła się tej pierwszej części oświadczenia.
- Zawsze jesteście tacy pewni siebie. - Uniosła lekko brwi, spoglądając uważnie na Biafrę. - Wy, arystokraci. Pewni, że nikt was nie ruszy, bo o siebie dbacie. Albo, że gdyby ktoś chciał was tknąć, już by to zrobił. A to przecież nigdy nie jest takie proste.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamkowe kwatery prywatne] Halo, nudzę się! Pon Maj 23, 2016 2:00 pm

Mruknął coś pod nosem, kiwając przy tym głową. Co prawda domyślał się tego, że kruki przekazują zapłatę szefostwu, jednakże nie chciało mu się wierzyć w to, że dostają "grosze". W końcu to jest najdroższa i najskuteczniejsza gildia zabójców w Thedas. Szczerze wątpił w to, że jej członkowie klepali biedę. Niemniej nie miał czasu, ani ochoty zajmować się tą kwestią dłużej, niż to było konieczne.
Elfka wyraźnie miała się za kogoś znacznie więcej, niż było w rzeczywistości, albo też uważała, że mężczyzna wcale taki istotny nie jest i można śmiało rzucać w niego podobnymi zagrywkami. Niestety dla niej, Biafra wcale nie był z tych, którzy tolerują podobne zachowania. Dla niego była jedynie przydatnym narzędziem, które to jest używane w konkretnych sytuacjach.
- Nudzisz się - powtórzył za nią. - A ja jestem, według ciebie po to, aby cię zabawiać? Płacę krukom, za zabójczynie, która wykonuje dane polecenia. Jak sama łaskawie zauważyłaś, jesteś taką zabójczynią, za którą płacę. Pragnę przypomnieć, że jesteś na kontrakcie, który zawarłem z twoją gildią. Nie dostaniesz więcej pieniędzy tylko dla tego, że chcesz mieszkanie. Kontaktuj się ze swoimi przełożonymi w tej kwestii.
Dopił do końca wino z kielicha, a potem nalał sobie raz jeszcze, chwilę się przy tym wahając.
- Jeżeli chcesz pracę - podjął ponownie wątek. - Mogę ci coś zaoferować na boku, poza twoimi obowiązkami jako kruk. Jeżeli jednak taka forma ci nie odpowiada, to rozmowę uważam za zakończoną.
Biafra sugestywnie spojrzał na drzwi.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamkowe kwatery prywatne] Halo, nudzę się! Czw Maj 26, 2016 10:20 am



SESJA ZAMROŻONA

Sesja zostaje zamrożona na życzenie gracza.

Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Zamkowe kwatery prywatne] Halo, nudzę się! Today at 9:20 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Zamkowe kwatery prywatne] Halo, nudzę się!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Wysokoże-