Dragon Age

Share

[Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i... Pon Maj 02, 2016 3:48 pm

First topic message reminder :



Z Orzammar Trakt Imperialny wiedzie na około jeziora Kalenhad.
Zbudowany z kamienia (podobno też magii) przez tysiące niewolników z Kirkwall w czasach starożytnych przez imperium Tevinter ciągnie się przez całe Thedas.




Był ciepły letni dzień gdy Engur wraz z Farinem i Dainem wyjeżdżali z twierdzy-kopalni Orzammar by po raz pierwszy zobaczyć i poznać życie na powierzchni.
Wraz z nimi ciągnęły w jedną i drugą stronę kolumny wozów.
Z Orzammar wyładowane sztabami metali, skrzyniami z uzbrojeniem i rynsztunkiem.
Do miasta zaś ciągnęły wozy pełne żywności, materiałów oraz drewna.
Powrót do góry Go down















AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i... Wto Maj 10, 2016 2:18 pm

[adm]Przypominam, że to nie jest czat na onecie. Wpisy w rozgrywce powinny mieć przyzwoitą długość, taka jak na przykład w postach Aldora. To jest tekstowa gra fabularna i oczekuje się od graczy tekstu.  


W przypadku nie zastosowania się do polecenia, sesja zostanie zamknięta.
[/adm]
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i... Nie Maj 22, 2016 6:24 pm

Gołąb dotarł jeszcze tego samego dnia do nadziemnej części kompleksu i tam zostawił wiadomość.
Goniec dość szybko dotarł do kwater Scarletgemstonów, ponieważ znał braci to wiedział, że ich nie ma. Tego samego dnia tylko rano bracia we trzech opuścili twierdzę i wyruszyli na wschód.
Upewniwszy się, że Mistrza Daina nie ma goniec szybkim krokiem skierował się w stronę w którą wyruszyli.
Biegnąc wzdłuż dość głębokich i przez to wyróżniających się kolei goniec nie miał prawa ich zgubić.

Nie musząc pytać ani szukać goniec dość łatwo i szybko dogonił drużynę i cały czerwony i ogromnie zasapany podbiegając w stronę wozu krzyczał: List! List!

W tym czasie trzech braci siedziało na wozie i zajmowało się swoimi sprawami.
Krzyk gońca wyrwał Daina z z krainy "nicniemyślenia" i nie było to miłe. Jak wielu jemu podobnych (co najmniej tak sam uważał) Dain gdy nie mógł robić to czego lubił to mógł godzinami wpatrywać się w przestrzeń i nie myśleć o niczym i różni się do diametralnie od myślenia o niczym.

Wyrwany z nirwany poznał gońca, choć nie z imienia, to znał go z twarzy i zabrał od niego krótki list. Nawet nie pomyślał o napiwku tylko od razu przeczytał.
Ten Paulo był dość inteligentny jak na człowieka, tak dobrze wyczuł jak trzeba zwracać się do Daina i widać było, że poznaje wyższość krasnoludów.
Połechtane ego Daina podpowiedziało mu, że to całkiem ciekawe zlecenie i choć było daleko, a on dopiero co opuścił Orzammar to może było inne rozwiązanie.
- Jedziemy do tego miasteczka Wal Roja czy jakoś tak - powiedział niby do siebie, ale tak by usłyszeli go bracia i goniec czekający nadal na zapłatę.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i... Nie Maj 22, 2016 7:41 pm

Farin już z daleka widział zasapanego krasnoluda biegnącego w ich stronę.
Przez chwilę miał nadzieję i to ogromną, że ich minie i sobie pobiegnie gdzieś męczyć innych.
Ale nie.
Farin przygotował się i zwolnił 4 kuce. W sumie już je nazwał bo był kuc numer 1, kuc numer 2, kuc numer 3 i jakże wielkie zdziwienie kuc numer 4, ale nie zwracał się do nich po imieniu bo uważał je jak resztę części wozu np. koło.
On sam raczej nie otrzymywał poczty, więc idąc drogą eliminacji musiał to być Dain albo Engur.
Gdy przystanął wozem a goniec oczywiście w biegu od razu przekazał list Dainowi, to Farin od razu wyczuł że szykują się kłopoty.
Słysząc słowa brata omal nie spadł z kozła.
- Żeś się z chujem na głowy pozamieniał?- skierował swe lekko nacechowane negatywnie pytanie w stronę Daina.
Nie czekając na odpowiedź kontynuował swój wywód.
- To ja mam teraz wozem zawracać!? - spytał unosząc delikatnie głos.
- I jechać na jakieś zadupie do tych prymitywów. - tu zrobił pauzę namyślając się.
- W sumie ma to sens bracie. Jeżeli jest to ta sama stolyca o której myślę to może być tam ktoś ciekawy i prawie tak inteligentny jak ja. - przeczytał przez ramię Daina list, wybałuszył oczy i powiedział.
- Znam ja tego kupczyka. To szuja jakich mało. Robi interesy prawie jak u nas, a czasem jak się mu co w kieszeń nie wciśnie to zniknie coś ze skrzyń albo inne licho. Tak słyszałem tylko, ale od prawych braci.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i... Wto Maj 24, 2016 8:29 am

Ponieważ od samego początku wyprawy na powierzchni krasnolud cały czas biegał i zbierał wszystkie rodzaje roślin jakie mu wpadły w ręce, to był dość zmęczony, choć nie na tyle by nic nie robić.
Oj to to nie, Engur od zawsze nie lubił nic nie robić i tak teraz mimo zmęczenia i bólu nóg, siedział sobie wygodnie obok braci i pod lupą oglądał niezwykły okaz "Taraxacum officinale", który w postaci świeżej widział pierwszy raz w życiu. Dziwił się bardzo jak można było nazwać tak piękną roślinę z tak wieloma możliwościami od działania leczniczego w różnej formie, spożywania na surowo, podobno daje miód pszczołom, jako barwnik  do użycia w medycynie wyglądowej, tak zwyczajnie od tak "Mniszek zwyczajny". Ani nie jest zwyczajny, ani podobny do mnicha.
Z rozmyślań wyrwał go zduszony krzyk gdzieś z oddali. Gdy goniec podbiegł do wozu, Engur tylko przelotnie zwrócił na niego uwagę.
Nie odrywając wzroku od szkła powiększającego słuchał wzburzonego Farina, dopiero gdy ten skończył Engur po dwóch sekundach ciszy podniósł głowę i powiedział:
- Dla mnie osobiście to nie ma znaczenia gdzie jedziemy. Choć nie widzi mi się wracanie tą samą drogą z powrotem do twierdzy, to możliwość ujrzenia tego tygla kulturowego w stolycy Orlais brzmi kusząco. - zaczekał chwilę, rozejrzał się po twarzach braci szukając zrozumienia. Nie odnalazł go, tego się obawiał. Engur czytywał wiele ksiąg i choć jego bracia byli tak samo jak on, czyli bardzo inteligentni, to i Farin i Dain zatrzymali się na słowie tygiel zbyt długo by pojąć o co chodziło Engurowi w jego wypowiedzi.
- Jestem na tak - poprawił by zrozumieli.
- A teraz skoro już to załatwiliśmy to... trzymaj, dziękujemy. - ostatnie słowa skierował do gońca dając mu kilka srebrnych monet.
Goniec wziął monety i zwinnym ruchem schował w spodnie, a następnie wolnym krokiem skierował się w stronę z której przybył na odchodne żegnając się:
- Do widzenia Mistrzowie i dziękuję, uprzedzę braci, że wracacie!

Gdy ten się oddalił Engur zaczął nucić jedną z ich ulubionych piosenek i wrócił do swoich zajęć.
Pozostali bracia dołączyli do śpiewu.
Wszyscy okropnie fałszowali.

Na drodze już z daleko dało się słyszeć niski gardłowy śpiew trzech krasnoludów, mimo iż każdy śpiewał sobie i to fałszując, to był to przyjemny dla ucha, pokrzepiający i wesoły śpiew.

"Nie mam nogi - pożarli ją moi współtowarzysze
Jeszcze ich mlaskanie słyszę...
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i... Wto Maj 24, 2016 11:52 am

Hej hej hej, hej hej hej
Inni mają jeszcze gorzej
Hej hej hej, hej hej hej
Gdy już skończyli śpiewać i nucić przez moment jechali w ciszy, zapewne każdy z nich głęboko myślał.
Dain znał temperament swojego brata bardzo dobrze, więc wiedział, że tamten musiał najpierw grzmotnąć by później się uciszyć.
Przez chwilę rozważał słowa Farina, a następnie zwrócił się do niego:
- Zawsze to Ty zajmowałeś się naszymi sprawami dotyczącymi pieniędzy tak i teraz jak się tym zajmiesz to będę pewny, że krzywda nam się nie stanie.
- Skoro wszyscy się zgadzamy to zawracaj Farinie! W domu wezmę tylko dodatkowe materiały i możemy ruszać z powrotem. - te materiały to miał na myśli kilka sztab złota i srebra. Choć pieniędzy mieli nie za dużo, bo w końcu po co, to większość oszczędności mieli w materiałach.

W tym czasie wielki wóz zawrócił na kilka razy, ponieważ był tak długi i szeroki.
Pod wieczór bracia dotarli do domu. Nie zjeżdżali z trasy, tylko wysłali gońców po potrzebne rzeczy i ruszyli w stronę Orlais... rankiem.
Całodzienna wyprawa na powierzchnię była bardzo emocjonująca dla krasnoludów i mimo, że tęsknili za domem, co zauważyli dopiero gdy wjeżdżali do fortecy, to nie mogli się doczekać co kryje następny dzień drogi przed nimi.
Będąc w fortecy rankiem przed wyjazdem Dain odpisał na list do Paulo S.
Rankiem wyruszyli bez zbędnych pożegnań, w końcu ile razy mogli się żegnać.


Ostatnio zmieniony przez Dain dnia Wto Maj 31, 2016 9:02 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i... Sro Maj 25, 2016 8:58 am

Po spędzeniu nocy w domu Farin obawiał się, że jego bracia będą woleli tu pozostać, pomimo wcześniejszych zobowiązań.
Ku jego uciesze wszyscy razem się spotkali i wyruszyli tuż po świcie na zachód, w stronę stolycy ludzi.
Jeszcze przed samym wyjazdem wozem, Farin sprawdził ośkę oraz stan kół, zadowolony miał już wsiadać i ruszać, gdy przypomniał sobie o zabraniu ze swojego warsztatu drobnych części, które mogą mu być przydatne podczas podróży.

Z samego rana na trakcie z i do Orzammar nie było dużego ruchu, a ich cztery kuce dość żwawo szły z góry, momentami przyspieszając do zbyt dużych prędkości. Wtedy to Farin stopował je lejcami, a gdy to nie pomagało, używał hamulca zamontowanego do każdego z kół.
Pierwszy dzień podróży minął spokojnie. Do wieczora podróżowali z dość dużą prędkością co było zasługą ukształtowania terenu oraz braku przystanków.
Pod wieczór Farin wybrał odkryte miejsce przy drodze, dające dobre szanse na obronę oraz szybką ucieczkę, zarazem pozwalające zobaczyć zagrożenie z dużej odległości.
Podczas tej wymuszonej przerwy bracia zjedli coś ciepłego, a Farin podkręcił śruby w kołach, dokładając do kilku nakładki.
Spali w systemie zmianowym, dwóch śpi, jeden czuwa. W nocy na trakcie nie było ruchu, a jedynym śladem cywilizacji był sam trakt i dalekie światła gdzieś na zachodzie, zapewne z Halamshiral.
Oprócz odgłosów dzikich zwierząt noc przebiegła spokojnie, a każdy z braci wyspał się na zapas.
Po krótkim śniadaniu jeszcze na postoju, ruszyli w dalszą drogę.
Dziś mieli dojechać do małego miasta, którego światła widzieli w nocy.
Pierwsza część drogi była nadal z górki i dość prosta, ale dalsza część, co wynikało z map, które zabrali ze sobą, była wąwozami z różnym nachyleniem drogi.
Oczywiście podczas drogi mijali innych wędrowców i handlarzy, ale łatwo było rozpoznać kto jest kto, a spotkania zwykle kończyły się gestem przywitania i pożegnania, szczególnie wśród krasnoludów.
Inne napotkane rasy, Farin w szczególności, "obdarzał" podejrzliwością. Zawsze miał pod ręką załadowaną kuszę i wzywał wcześniej braci do tego samego.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i... Sro Maj 25, 2016 12:43 pm

Krasnolud był podekscytowany ponowną możliwością eksploracji powierzchni i czekał rankiem pierwszy przy wozie na resztę braci. Zanim zasnął poprzedniego dnia, uporządkował swoją kolekcję oraz wziął część medykamentów o których zapomniał wcześniej.
Na dziś miał dużo roboty, więc założył wygodne buty by biegać bez ustanku. Niestety jego plany pokrzyżowała droga, która biegła z dość znacznym spadkiem przez co ciężki wóz pędził za szybko by Engur był w stanie nadążyć za nim. Mimo usilnych próśb Engura by zwolnił, Farin wyjaśnił, że nie może bo się hamulce przegrzeją lub kuce się zmęczą. Dlatego ten czas podróży krasnolud spędził na oglądaniu znalezionych wcześniej okazów oraz podziwianiem drzew. Czasami udało mu się zerwać liść lub inną część rośliny wystającą na trakt i wtedy Engur sprawdzając z almanachem szukał danej rośliny.
Gdy tylko Farin mówił, że zbliża się ktoś obcy, czyli nie krasnolud dla Farina, Engur sprawdzał czy ma za pasem topór oraz tarczę w pobliżu. Za to nie musiał sprawdzać czy przy pasie miał własnej produkcji bombki, których skład od dłuższego czasu próbował ulepszyć.
Kiedy słońce powoli zaczęło chylić się ku zachodowi, jeden z podróżnych zwrócił swoją osobą najpierw uwagę Farina, a później reszty braci. Ten podejrzany typ nadjechał od strony Orzammaru, co dziwne jechał sam, niby z mieczem u pasa i tarczą na plecach, ale jechać samemu to dość niebezpieczne. Jego koń był szary, twarz podróżnego okrywała broda i bardzo nieprzyjemny uśmiech schowany głęboko w tej brodzie.
Gdy powoli mijał ich na koniu, gestem pozdrowił i zapytał:
- Witam szanownych panów. Piękną dziś mamy pogodę prawda? - podczas mówienia rzucał oczami po całym wozie jakby czegoś szukał.
Wyjątkowo Engur odpowiedział, choć zwykle Farin się zajmował takimi rzeczami.
- Prawda, choć już późno na takie pogaduchy. Spieszy się nam. - odpowiedział przeczuwając kłopoty.
- A jeśli mogę wiedzieć, co tak szanowni panowie wiozą, bo pierwszy raz widzę taki duży wóz? - jego niezwykła ciekawość wzmogła czujność krasnoludów. Farin przygotował kuszę szukając wzrokiem jakiejś pułapki, Dain też przygotował swoją, a Engur odruchowo sięgnął po bombki.
- Tu każdy pilnuje swojego nosa! - warknął Farin na obcego.
Po tych słowach obcy mężczyzna spiął konia i szybko zniknął za zakrętem.
- Coś mi tu śmierdzi - powiedział Engur do braci.
- i wcale nie są to moje skarpety - dokończył po chwili.
Po tym zdarzeniu każdy był przygotowany na jakąś pułapkę, ale po kilku godzinach jazdy w napięciu w końcu bracia mogli się zrelaksować.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i... Sro Maj 25, 2016 7:44 pm

Odkąd wyruszyli powtórnie z Orzammar Dain był dość cichy. Nie wynikało to z jego małomówności bo zwykle każdy z braci miał coś do powiedzenia na każdy temat, a z tego, że głównie w myślach (ponieważ podczas podróży ciężko się szkicuje) projektował te brosze.
Brał pod uwagę łączenie złota ze srebrem oraz używanie wielu drobnych kamieni z jednym dużym centralnie umieszczonym ametystem.
Dopiero gdy gadatliwy człowiek do nich podjechał to Dain wzmógł czujność i przygotował kuszę do strzału.
Właściwie nigdy nie walczyli na śmierć i życie z innymi krasnokształtnymi, ale wiele razy stawali czoła dzikim zwierzętom i potworom zamieszkującym tunele. Z kuszy Dain strzelał głównie do celu i do mały zwierząt, ale nad zabiciem w obronie własnej i swoich braci nie zastanawiał by się ani chwili.
Na szczęście dla tego grubianina odjechał on w siną dal. Krasnoludy nie przejmowały by się zabiciem go, nawet gdyby okazał się niewinny. Oczywiście w tym drugim przypadku zostałby pochowany godnie na koszt braci oraz jego rodzinie wypłaciliby odszkodowanie. Ale gdy ktoś wtyka nos w nie swoje sprawy a dokładnie w sprawy krasnoludów to prosi się o kłopoty.

Gdy dojeżdżali do miasta to droga zaczynała co kilka kilometrów zakręcać, wznosić się i opadać. Było już późne popołudnie i zostało im kilka godzin na dojazd do wygodnej karczmy.
Gdy wyjeżdżali z jednego z zakrętów i zaczynała się droga pod górę nagle Farin krzyknął:
- Jeźdźcy z przodu! Szykować broń bracia!
Dain spojrzał do przodu i zobaczył kurzawę przed nimi w dość dużej odległości.
Farin zjechał do prawej strony drogi odsłaniając lewy bok wozu, który był nieotwieralny czyli wytrzymalszy.
Dain i Farin przygotowali kusze oraz kilka dodatkowych bełtów w pogotowiu i wygodnie się usadzili. Farin był nadal na koźle, ale przesunięty do prawej strony tak by żaden z jeźdźców nie mógł go łatwo trafić.
Dain przeszedł do środkowej części wozu, gdzie usiadł i oparł kuszę tak by uzyskać dodatkową stabilność.
Engur stanął na rozkraczonych nogach trzymając się jedną ręką wozu a w drugiej trzymając bombkę.
W sumie był ciekaw jak zadziała na konie i na ludzi.
Wszyscy odsunęli się na ile się dało od lewej strony wozu do której szybko jeźdźcy mogli mieć dostęp i przygotowali się do oddania strzału w momencie pojawienia się przeciwników w zasięgu.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i... Czw Maj 26, 2016 9:04 am

Spoiler:
Poglądowy rzut na pole walki. Wóz jest nieco za mały, a dokładniej za krótki.

Pięciu jeźdźców zbliżało się bardzo szybko, a ich zamiary dobrze były widoczne i słyszalne.
Z tej odległości Farin zobaczył ich uzbrojenie składające się z mieczy i tarcz błyskających na słońcu.
Gdy zostało jeźdźcom jeszcze z 10 sekund do dopadnięcia do wozu, to Farin i Dain wystrzelili. Pierwszy strzelił Dain z tyłu celując w pierwszego bandytę. Mimo że wóz zwolnił, a droga była dość dobrze utwardzona i gładka, to błędnie stabilizował sobie kuszę opierając ją o wóz. Przez co gdy podczas oddawania strzału wozem zatrzęsło, bełt wystrzelił i poleciał niżej niż zakładał krasnolud. Te 20 metrów bełt przebył w niecałe 0,5 sekundy co nie zostawiło cienia szansy na reakcję bandytów.
Strzał Daina trafił w nogę pierwszego konia, bełt przeleciał roztrzaskując kość i praktycznie ucinając nogę w przedramieniu. Koń wydał przeraźliwy odgłos i runął na ziemię wraz z jeźdźcem wykonując prawie przewrotkę i kładąc się w tumanach kurzu.
Farin słysząc świst obok ucha też natychmiast wystrzelił. Dobrze wycelowany strzał trafił w drugiego bandytę, niestety bełt trafił w tarczę pod dużym kątem i odrąbał jej prawie połowę nie czyniąc krzywdy mężczyźnie.
Engur z tej odległości i przy tej prędkości wozu i jadących koni zdecydował się na zapalenie i rzut. W momencie gdy pierwszy koń już leżał na ziemi, a drzazgi z tarczy opadały swobodnie na wietrze, bombka leciała leniwie w kierunku bandytów.
Trwało to na tyle długo, że dwóch bandytów zdołało trochę wyhamować i nie wpaść na leżącego kamrata wraz z koniem, a następnych dwóch spokojnie ominęło zajście.
Ładunek wybuchowy nie trafił w żadnego z wrogów, tylko w drogę przed nimi wzbijając najpierw kurz by po chwili rozbłysnąć jasnym, czerwonym ogniem. W tym momencie dał się słyszeć potężny huk, a z ziemi wytrysnął strumień iskier. Bezpośrednio nikt nie został trafiony odłamkami, ale wszystkie konie i kuce natychmiast stanęły.
Kuce krasnoludów jeszcze przez chwilę orały kopytami ziemię hamując wóz, a bandyci dzięki wytrenowaniu w jeździe nie spadli ze swoich rumaków.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i... Pią Maj 27, 2016 9:10 am



Bandyta pod którym zapadł się koń właśnie wstawał i omijając jeszcze żarzący się lej po bombie ruszył wściekły w stronę wozu.
Reszta atakujących ominęła dogorywającego konia leżącego na ziemi oraz lej po bombie i ruszyła spinając przestraszone konie.
Przyzwyczajeni bracia do wybuchów, prawie nie zwrócili uwagi na to, w tym czasie Dain i Farin ładowali kusze.
Engur nie musiał niczego ładować, więc zapalił kolejną bombkę i tym razem mając cele dość blisko i to nieruchome mógł sobie pozwolić na dokładniejszy rzut.
Wolno lecący pocisk skrzył się przez chwilę w powietrzu, gdy natrafił na odruchowo zasłaniającego się tarczą bandytę na koniu. W pierwszej chwili nic się nie stało gdy bomba tylko rozbiła się nie czyniąc krzywdy jeźdźcowi, ale gdy ogień z lontu dotknął gęstej cieczy i jej oparów nastąpił wybuch. Nie był tak wielkie jak ten ostatni, ale tym razem trafił w żyjący cel.
Bandyta spadł z konia a jego ręka wraz z resztką tarczy leżała kilka metrów od niego. Koń płonął na grzbiecie i rzucał się w każdą stronę próbując nadaremnie uwolnić się od piekącego bólu.
Konie reszty zgrai nie wytrzymały i zrzuciły swoich jeźdźców uciekając w drugą stronę.
Pierwszy bandyta, który okazał się ich przywódcą, ten co pierwszy stracił konia, krzyknął:
- Zabić skurwysynów!
Sam rzucił się w stronę krasnoludów, a widząc kusze w ich rękach zasłonił się tarczą.
Reszta bandytów podniosła się z ziemi i też ruszyła na wóz.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i... Pią Maj 27, 2016 3:25 pm



Gdy przywódca bandytów zbliżył się do wozu można było zobaczyć, że albo jest pod wpływem czegoś albo jest lekko pijany, ponieważ twarz miał wykrzywioną, oczy czerwone i ślina mu ciekła z brody.
Dain pomyślał, że może tak wygląda szał bojowy lub wścieklizna. Tak czy siak nie chciał nigdy być zmuszonym do bycia w takim stanie nawet podczas walki.
Kuce krasnoludów stały w miejscu i nie bardzo wiedziały co mają robić gdy reszta bandytów biegła w stronę wozu.
Dain był ciut wolniejszy i przeładował kuszę w momencie gdy Farin wystrzelił.
Bełt wystrzelony z tak bliskiej odległości był zabójczy, choć tym razem przywódca bandytów miał szczęście, bo jeden z kuców go trochę zasłaniał i bełt trafił w tarczę przebijając ją na wylot i to samo robiąc z ręką ją trzymającą i poleciał dalej wbijając się w drogę. Rana w ręce nie była poważna, a jedynie utrudniała trzymanie tarczy.
Dain widząc, że najbliższy został trafiony, wystrzelił w najbardziej widocznego bandytę po lewej stronie. Bełt poszybował z ogromną prędkością i trafił prosto w otwarte usta bandyty roztrzaskując po drodze gardło i mijając o centymetry kręgosłup. Mężczyzna jedynie zabulgotał gdy krew wlała się do płuc i padł na ziemię trzymając się za gardło próbując zatamować krwawienie, bez skutecznie, bo taka rana była śmiertelna i jedynie natychmiastowa pomoc wyszkolonego medyka mogła go uratować, ale to wiedział tylko Engur i nie miał zamiaru pomagać mu teraz.
Właśnie Engur miał zużyć swoją trzecią bombkę gdy zdał sobie sprawę, że jakiś odłamek może trafić ich kuce. Dlatego szybko zeskoczył z wozu wyjmując topór i tarczę, oba przedmioty ozdobione zielonymi wężami, które w popołudniowym słońcu lśniły złowrogo.
Dain i Farin odrzucili kusze i też zeskoczyli. Krasnoludy stanęły razem i przyjęły wyćwiczony przez lata szyk i pozycje bojowe.
Ranny przywódca zaczekał na resztę swoich kamratów by skończyć to co zaczęli.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i... Sob Maj 28, 2016 2:18 pm



Trzech na trzech. Wydawać by się mogła równa walka, ale tylko dla nie wprawnego oka.
Naprzeciw Farin stał przywódca bandy chyba najstarszy z nich, a na pewno najbardziej zaciekły. Na szczęście dla krasnoluda jego wróg miał przebitą lewą rękę, która teraz nie pewnie trzymała tarczę.
Naprzeciw Engura stanął wysoki, umięśniony mężczyzna z odłamaną tarczą, która była jego słabym punktem na ten moment.
Naprzeciw Daina stał bandyta o średniej budowie, ale z pełnym rynsztunkiem i wyposażony w zbroję kolczą, może nie pierwszej jakości, ale zawsze dawała lepszą obronę niż skórzane pancerze, które miała reszta.
Przez sekundę stali i patrzyli się na siebie z odległości dwóch kroków, bo po chwili jak na komendę na raz zetrzeć się w walce na śmierć i życie.
Krasnoludy stały równo i pierwszy atak przyjęły na tarczę, a miecze wrogów wykrzesały iskry na ich tarczach. Bracia zaraz po przyjęciu ciosów zamachnęli się toporami i z całej siły uderzyli.
Farin trafił w miecz przywódcy łamiąc go z głośnym metalicznym zgrzytem, ostrze topora zatrzymało się dopiero na jelcu.
Engur jak błyskawica uderzył toporem trafiając w zasłaniającego się tarczą bandytę. Tarcza pękła, a topór zagłębił się na kilka centymetrów w piersi mężczyzny. Czerwona posoka popłynęła wąskim strumieniem, a mężczyzna wypuścił miecz i złapał się za ranę upadając na ziemię.
Dain trafił w nie osłoniętą część czyli nogę odcinając ją równo w kolanie. Upadając bandyta krzyczał i się rzucał.
Jedyny stojący wróg rzucił resztkę miecza i wyjmując zgrabnie nóż zza pasa rzucił nim trafiając krasnoluda w nie osłoniętą szyję, powodując płytkie rozcięcie.
W rewanżu Farin czując ciepło krwi na skórze ciął toporem i trafił w środek piersi tuż powyżej mostka, zabijając go na miejscu.

Krasnoludy wytarły topory o ubrania bandytów i przeszły po placu boju sprawdzając kto jeszcze żyje.
Płonący koń gdzieś pognał w stronę krzaków, a trafiony bombą wykrwawiał się z kikuta. Dain miłosiernie dobił go uderzając konia w głowę rączką topora.
O dziwo dla wszystkich trafiony w gardło bandyta jeszcze żył.
- Zaraz straci przytomność, nie da się go uratować bo za dużo stracił krwi - powiedział Engur przyglądając się fachowym okiem plamie krwi na drodze.
Ten bez ręki też żył i to darł się wniebogłosy Aaaaaa! Ratujcie!!! Błagam!!
Dain obszukał tego umierającego i tego bez ręki, ale znalazł tylko śmieci i drobniaki w kieszeniach.
Bracia wrócili w stronę wozu sprawdzając kondycję tego bez nogi i bandyty z raną na piersi.
Obaj żyli i też darli japy.
- Co z nimi robimy? - spytał Farin
- Ja bym ich dobił i zostawił przy drodze dla zwierząt. - dodał.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i... Pon Cze 06, 2016 6:35 pm

Engur jeszcze czuł adrenalinę we krwi, ale powoli ogarniało go zmęczenie po walce i dlatego jak najszybciej chciał rozwiązać kwestię ich niedoszłych zabójców i grabieżców.
- Zostawmy ich przy drodze na pastwę losu - zgodził się z Farinem.
Gdy Dain przytaknął, bracia wzięli i pojedynczo uprzątnęli ciała zostawiając je obok traktu.
W razie czego każdemu z żywych bandytów zaserwowali potężny cios w głowę powodujący co najmniej wstrząs mózgu i utratę przytomności. Później przeszukali ich dokładnie i zabrali jakieś drobne rzeczy, które mogą się przydać w podróży.
Ciała martwych bandytów ułożyli obok tych żywych traktując jednych i drugich tak samo. Jedynie martwy koń dostał osobne miejsce.
Gdy już droga był mniej więcej ogarnięta, Farin ruszył traktem odciągając hamulec.
Po drodze zaraz za zakrętem znaleźli dwa spłoszone konie, które przywiązali z tyłu wozu.

Rannego Farina w drodze opatrzył Engur poprzez najpierw polanie rany przegotowaną wodą, która wypłukała brud i krew, a później specjalną wodą z ziołami antyseptycznymi, tak by odkazić ranę.
Na końcu drobne rozcięcie Engur potraktował opatrunkiem nasączonym maścią przyspieszającą leczenie.
Bogatsi o kilka mieczy, dwa konie, drobne rzeczy i trochę monet, ruszyli w dalszą drogę.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i... Today at 3:04 pm

Powrót do góry Go down

[Publiczna| Trakt Imperialny] Dain, Engur, Farin i...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » FERELDEN » Pozostałe tereny-