Dragon Age

Share

[PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Czw Kwi 28, 2016 10:32 pm

First topic message reminder :

MISTRZ GRY




Gracze:
- Skylar Graydon
- Karl Franz


Raptowny awans po niefortunnym ekscesie Lucjusza zbliżał się wielkimi krokami. Wszystko wskazywało na to, że niebawem awansują Karla, co związane było z dodatkowymi przywilejami oraz oddziałem na wyłączność. Nadszedł ten dzień, kiedy wezwano go na spytki. Ku zadziwieniu zainteresowanego pertraktacje były krótkie, gdyż okazało się, że ma wyruszyć do Montfort. Naturalnym było, że wyjazd ten krzyżuje dotychczasowe plany. Zszargane ego pozostawia niesmak, jednak poszerza inne możliwości. Z ust przełożonego wynika bowiem, iż zadanie, które mu powierzono jest sprawą wysokiej rangi i tylko zaufani, godni tego templariusze mogą się jego podjąć. Nie zważając na własne pobudki, musiał przyjąć wolę zakonu. Problem pojawił się, gdy nie udzielono mu żadnych informacji, gdyż, jak rzecze przełożony: "wszystkiego dowiesz się na miejscu"

W Kręgu życie toczyło się swoim własnym tempem. Brakowało w nim wyzwań lub urozmaiceń, które mogłyby rozwijać zdolności łowieckie templariuszki. Naturalnie świadczy to odpowiednio wykonywanej pracy przez zbrojne ramię zakonu. Magowie są trzymani pod kluczem i nie mają miejsca żadne niepożądane incydenty. Skylar była przeciętnym templariuszem, lecz wyróżniały ją dwie rzeczy. Nade wszystko specjalizuje się w broni lekkiej, łowach i akrobatyce, a tego ostatnimi czasy brakuje militarnej potędze Boskiej. Po drugie, jest kobietą. Te dwa elementarne czynniki poskutkowały tym, iż pewnego wieczoru, tuż po kolacji wezwano ją do biura Maxiusa. Ordynarny komendant sprawiał wrażenie nad wyraz uprzejmego. Bez zbędnej obłudy przedstawił Skylar pismo, które dostał od władz z samego Orlais. Pismo dotyczyło wyznaczenia jednego przedstawiciela o ściśle określonych cechach, który miały udać się do Montfort. Najoględniej mówiąc, szukano sprawnej, zwinnej i oddanej jednostki. Komendant z poszanowaniem odniósł się do zawartych w liście treści, tłumacząc jak wielki zaszczyt spotyka kobietę. Nie było pytań, nie było dyskusji, bowiem drugiego dnia jechała do portu, żeby, co rychlej odwiedzić wspomniany Montfort.

Przybył trzy noce temu, zakwaterowany czekał na dzień, kiedy finalnie dowie się o sensie tejże eskapady. Właśnie odbywał modlitwę w okolicznej kaplicy. Kaplica należała do zakonu, tak samo jak towarzyszące jej koszary. Przebywało w nich kilku innych templariuszy, większość bowiem stanowiły siostry i bracia zakonni.

Dotarła do Montfort niecałą dobę temu. Kolejnego poranka jedna z sióstr nakazała jej udać się do świątyni, gdzie ma oczekiwać informacji odnośnie dalszego pobytu. Tak też poczęła, napotykając przed pomnikiem klęczącego mężczyznę o długich, brązowych włosach. Świece mieniły się dookoła, odbijając blask od jego zbroi. Z kolei Karl nie wiedział o czyjejś obecności, delikatne ruchy kobiety nie pozwalały na rejestrację przybycia. W świątyni było pusto, tylko oni sami, aż dziwnie, bo dotąd zawsze ktoś się kręcił.




Ostatnio zmieniony przez Lusacan dnia Pon Maj 30, 2016 9:07 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

















AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Sob Maj 14, 2016 3:49 pm

MISTRZ GRY


Siostra zakonna pochyliła głowę w taki sposób, że broda dotknęła śródpiersia, zaś z boku szło zauważyć, jak odciska się nieestetyczny drugi podbródek. Odruch ten był najwyraźniej nieplanowany, bezwarunkowy, naturalny, ponieważ tuż po pochyleniu się, na skóra w okół oczu uległa zmarszczeniu, zaś linia ust zgięła się w hiperbolę. Służebnicę Andrasty rozbawił fakt, jako że żaden z obecnych templariuszy nie posiłkował się o wytłumaczenie motywu, lecz wciąż grając profesjonalistów, rzucali kości w grze zwanej "historia o wilkach". Służebnica przez chwilę pozwoliła sobie na wyrażenie emocji, lecz nie zgorszyło jej to. Wręcz przeciwnie, była bardzo zadowolona z postawy templariuszy, dlatego, co rychlej podjęła temat.
- Siostro i bracie, przybyliście z daleka w te skromne progi, gdyż osłabia nas nowotwór. Nie wiem nawet od czego zacząć. , przepraszam.
Zatrzymała się na sekundę w gonitwie słów.
- Od pewnego czasu z ulic Montfort giną dzieci. Początkowo były to nieliczne donosy biedoty, ale straż miejska to ignorowała. Jeśli nie masz złota lub odpowiedniego nazwiska, to w tym mieście możesz zapomnieć o pomocy - jej twarz pochmurniała.
- Problem został nagłośniony dopiero teraz, kiedy zaczęły ginąć dzieci z różnych klas społecznych. Co jakiś czas w posterunkach odnotowywane są kolejne zgłoszenia o uprowadzeniu dziecka. Po niemalże pół roku, kiedy problem zaczął być widoczny, straż zwróciła się do zakonu o pomoc. Przejdźmy się.
Dodała na koniec siostra, zmierzając wgłąb świątyni.
- Jak tylko otrzymaliśmy kruka z Wielkiej Katedry, od razu wszczęto śledztwo. I muszę przyznać, że początkowo przynosiło ono efekty. Na pewien czas zaprzestano uprowadzeń, było to jednak żmudne mydlenie oczu. Teraz, niemalże każdego miesiąca odnotowuje się kolejne zaginięcia. Według przykazów najświętszej Boskiej, a raczej jej kontrwywiadu, w całą sprawę zamieszane są elfy. - spauzowała chwilę, zdając sobie sprawę, jak irracjonalnie to zabrzmiało.
- Przykazy, które otrzymaliśmy opowiadają się za nielegalnym ugrupowaniem elfów, które porywa dzieci na potrzeby finansowania swoich interesów. I to nie byłoby najgorsze, gdyby nie fakt, iż według doniesień kontrwywiadu, finansowana jest grupa elfich apostatów. A to wiele wyjaśnia - wymowna cisza wypełniła przestrzeń - znamy z historii Tevinteru przypadki, kiedy wykorzystywano krew niewolników. Tak moi drodzy, magia krwi.
Przeszli całą świątynie, aż znaleźli się przy wejściu do podziemi.
- Na zebraniu najświętszego kleru orzeczono, iż do tej sprawy niezbędni będą nieznani obcym agenci. To dlatego wezwano was. Zbrojne ramie Montfort jest znane nieprzychylnym, was nie zna nikt. Należy czym prędzej
odszukać sprawców tej tragedii.


Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Sob Maj 14, 2016 4:41 pm

Przyglądał się kapłance, którą widocznie rozśmieszyła jej własna gra słowna. Na szczęście był to koniec uporczywych przenośni. Siostra zakonna przeszła do rzeczy.
Karl założył ramie na ramie i ruszył wraz z pozostałą dwójką przez kaplice.
Nie dziwił się, że straż ignorowała donosy o zaginionych dzieciach z ubogich dzielnic. Może nie było to w porządku, jednak w takich dzielnicach co chwile ktoś znika bez śladu, a później znajdują go zapitego w rowie, czy padłego z głodu.
Z kolei porywanie dzieci z wyższych sfer brzmiało poważniej. Widocznie porywacze nie boją się gniewu wpływowych ludzi.
-Elfy... - Wycedził przez zęby, czuć było pogardę w tym słowie. Karl wiedział, że elfy idealnie nadają się do takiej roboty. W jego opinii elfy były podstępne i zdradzieckie. Jednak potrafiły działać po cichu, sprawnie przemieszczać się poza traktami i chować się po lasach.
Najprościej byłoby wyrzucić z miasta elfy. - Wiedział że takie rozwiązanie raczej by nie przeszło. Będą musieli jak najszybciej namierzyć sprawców.
-Skoro organizują porwania w mieście, to raczej nie mamy do czynienia z małą grupą amatorów magii krwi, ale czymś bardziej zorganizowanym. - Podrapał się ręką po zaroście, zagłębiając się na moment we własnych myślach.
-Macie już jakiś trop? - Spojrzał na kapłankę, licząc że straż miejska znalazła chociaż najmniejszy poszlak.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Pon Maj 16, 2016 4:50 pm

Skylar widząc reakcję siostry niemal prychnęła z irytacji. To bardzo miło, że oboje zdołali rozbawić towarzyszkę, ale jednak nie lubiła, gdy ktoś bawił się z nią w metafory tylko po to, by zobaczyć jak daleko sięga jej cierpliwość. Na szczęście druga kobieta przeszła natychmiast do rzeczy i tym razem niczego nie owijała w bawełnę. Templariuszka mogła teraz tylko słuchać. Ruszyła też za siostrą Milą, kiedy ta podążyła tylko sobie znaną drogą.
Domyślała się, że chodzi o porwania dzieci, ale nie sądziła, że to trwa już tak długo. No tak, nikt nie przejmuje się tymi najbiedniejszymi, więc pozwolono na to, by "nowotwór" się rozrastał. Dopiero kiedy zaczęło to dotyczyć tych bogatszych... Sky miała ochotę westchnąć z rezygnacją. W Kręgu templariusze traktowali wszystkich magów na równi nie zależnie od pochodzenia. Jednak przebywająca w Denerim najstarsza córka Graydonów pisała siostrze o niesprawiedliwości, która ma miejsce w podobnych sytuacjach jak ta w Montfort.
Szybko odegnała myśli i wsłuchała się w wypowiedz zakonnicy. Sky została zaskoczona słysząc, że to wywiad samej Boskiej zajął się tą sprawą. Wyglądało to poważnie. Kobieta uniosła brew, słysząc o elfach. Aż dziwne, że do tej pory nie zrobiono pogromu nieludzi, jeśli jest podejrzenie, że to oni za tym stoją. Tempraiuszka zerknęła na Karla, który wyraził swoje podejście do elfów i to tylko w jednym słowie. Sama Graydon nie miała nic do ostrouchych. Magów z tej rasy traktowała dokładnie tak samo jak tych ludzkich.
- Tak, czy macie jakieś poszlaki... - mruknęła, powtarzając pytanie Karla, ale raczej mimowolnie. Ocknęła się z zamyślenia i spojrzała na siostrę uważniej. - Osobiście wolałabym porozmawiać ze strażnikami i templariuszami, którzy do tej pory zajmowali się dochodzeniem. Gdzie miały miejsca zniknięć dzieci? Czy ktokolwiek coś widział? Do tego jeśli wiadomo, że to elfy, czemu przysłano nas, ludzi, a nie wzięto do zadania zaufanych elfów, które mogłyby zbadać sprawę od środka społeczności nieludzi? - Te pytania najbardziej ją nurtowały. Zerknęła na zejście, przy którym się znaleźli i uniosła tym razem obie brwi.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Sro Maj 18, 2016 11:02 pm

MISTRZ GRY


Trzeba przyznać, iż forma odnoszenia się templariuszy nie należała do najmilszych, przeto na twarzy przedstawicielki kleru od czasu do czasu mógł zagościć nie lada grymas. Zbrojne ramie bardzo żwawo podeszło do tematu, zadając sporą ilość pytań. Wiele rzeczy nie zostało do tej pory wyjaśnionych, toteż naturalne, iż chcą poznać całokształt sprawy zanim podejmą jakąkolwiek aktywność.
- Wszelkie ślady oraz doniesienia, które udało nam się wyciągnąć od elfów, prowadzą do obcowiska. Rzekomo tam widziano kilkoro uprowadzonych dzieci, a świadkowie donoszą, iż wieczorami z obcowiska dobiegają odgłosy rozhisteryzowanych pociech. Poza tym, dzieci giną zewsząd. Nie ma reguły, nie ma wzoru, żadnej koncepcji. Jak wspomniałam, pierwotnie były to dzieci z okolic slamsów, które praktycznie graniczą z obcowiskiem. Od niedawna uprowadzają i młodszych z zamożnych rejonów. Straż otrzymuje zgłoszenia o uprowadzeniach z posesji! Jedynym wspólnym mianownikiem jest pora. Wszystkie uprowadzenia mają miejsce wczesnym wieczorem, gdy słońce zachodzi, a dzieci nie wracają do domu, wtedy można spodziewać się najgorszego.
Konkretów było mało. Najwyraźniej obecne służby bagatelizowały problem zbyt długo, żeby teraz móc opanować sytuację.
- Co proszę? - rzuciła zdziwiona zakonnica - Zaufane elfy? Moja droga, jeśli masz na myśli obcych, którzy wnikną w strukturę obcowiska to muszę cię zasmucić, ale błądzisz. Tutejsza społeczność elfów jest, hmmm, bardzo zżyta. Wszyscy znają wszystkich i jeśli pojawiłby się ktoś nowy, to z pewnością nie zyskałby zaufania pobratymców. A w samym centrum nie mamy szpiegów, jeśli o to ci chodzi. Zakon nie zabiega o konszachty z niewiernymi.
Spojrzała z pogardą na Skylar, by dalej kontynuować.
- Obcy, wyspecjalizowani templariusze są najlepszym rozwiązaniem. Poza tym, wydelegowano was z góry.
Z kolei prośba o rozmowę z templariuszem uciekła w niepamięć. Siostra została wysłana do powiadomienia gości o ich zadaniu, więc próby targania ich po dowódcach są zbędne. Toż to, ktoś mógłby ich zobaczyć w głównej siedzibie, a to spaliłoby cały plan.
- Moim zadaniem jest was poinformować i przekazać wszystko to, co wiem. Przykaz mówi o pracy incognito, dlatego za tymi drzwiami, w izbie są miejskie stroje, które możecie założyć.
Oczy powędrowały na wyróżniające się ostrza templariuszy. Ten wzrok dał do zrozumienia, iż pozostać może wyłącznie skryty oręż. Resztę maneli można pozostawić lub skryć w materiałowym plecaku bądź workach, które także znajdują się w izbie.
- Macie jeszcze jakieś pytania?


Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Czw Maj 19, 2016 9:28 pm

Im więcej szczegółów na temat zadania docierało do jego głowy, tym zadanie wydawało się trudniejsze i odmienne od tego czym w większości się zajmował. W sumie podobało mu się to.
Sytuacje komplikowały miejsca porwań. Były dosłownie losowe, chociaż wspólna pora, jaką był wieczór, była wsporą wskazówką.
Przez głowę Karla przeleciało parę myśli, wypytywanie elfów odpadało, elfy z obcowiska nie będą skore do współpracy, zresztą to szybko spaliłoby ich przykrywkę. W grę również nie wchodziło zastawienie przynęty, jaka mogłaby być gromadka dzieci, zbyt nieetyczne, dopóki są inne możliwości.
-To nie nowość, że elfy nie będą chciały z nami rozmawiać. Może poza elfickimi chlejusami, przesiadującymi w gospodach, ale oni raczej nie pamiętają poprzedniego dnia, a co dopiero porwania.
Na twarzy Karla zagościł nieprzyjemny grymas, gdy dowiedział się, że będą pracować pod przykrywką. Lubił bardziej otwarte rozwiązania, ale rozkaz to rozkaz.
Kluczowe było utrzymanie przykrywki, musiał wymyślić jakąś historyjkę, podać się za kogoś na kogo mógłby wyglądać w miejskich ciuchach. Przyjdzie im wypytywać najróżniejszych jegomości, a niektórzy mogą łatwo ich przejrzeć, jeśli popełnią jakiś błąd.
-Teraz pozostaje wymyślić dobrą przykrywkę. Powinniśmy dyskretnie popytać w gospodach, burdelach i noclegowniach. Może uliczni żebracy również coś widzieli.
Rozumiem, że wystawiliście straż w miejscach, gdzie kręci się dużo dzieci?
- Powiedziawszy to wszedł do izby, w której czekały na nich ubrania. Nie lubił rozstawać się ze swoim umundurowaniem. Miał nadzieje, że będzie mógł schować miecz gdzieś pod ubranie. Jeśli są tu jakieś sierocińce, czy inne miejsca gdzie przebywa sporo młodych, mogłyby posłużyć jako świetna przynęta, gdyby tylko odsunąć od nich straż. Ale zanim przejdzie się do takich metod, najlepiej wpierw rozejrzeć się po mieście.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Nie Maj 22, 2016 9:03 pm

Sky wytrzymała pogardliwe spojrzenie z stoickim wyrazem twarzy. To było właśnie to, czego nie rozumiała, pogarda Zakonu dla elfów jako rasy. Przecież są i ci, którzy wierzą w Stwórcę i czy na resztę nie powinno się patrzeć jak na zagubione dusze, które błądzą, wybierając wiarę w fałszywych bogów?
Uniosła brew słysząc, że wydelegowano ich z góry. Kto niby mógł zwrócić na nią uwagę? Czy była jedynym łowcą magów o takich umiejętnościach, że przerzucono ją aż z Kinloch. Jak mogli wmieszać się w tłum, nie będąc nawet z Orlais, bo Karl też nie wyglądał, jakby pochodził z kraju, w którym się teraz znajdowali. Przede wszystkim sam akcent ich wyróżniał. Miała już o tym powiedzieć, ale ugryzła się w język. Dodatkowo jeszcze wyszło, że to siostra została wysłana, by ich poinformować o sytuacji. Co, żaden templariusz czy strażnik nawet w przebraniu nie mógłby tutaj zajść? Przecież to była kaplica w bogatej dzielnicy, daleko od obcowiska. To było tak bardzo nie na miejscu i tak mało profesjonalne, a przynajmniej tak sądziła Skylar.
Weszła do izby za Karlem, wciaż zachowując milczenie i rozmyślając nad odpowiednim rozegraniem wszystkiego. Kiedy tylko zlokalizowała ubranie, zaczeła je oglądać. Musiała gdzieś schować swoje sztylety i zapewne wylądują w plecaku, bo nawet jeden przy pasie mógł zwrócić uwagę. Może jeden da radę przymocować pod ubraniem.
- Proponowałabym zagranie podróżnych z Fereldenu. Nie wiem jak ty, ale ja nie potrafię udawać orlezjańskiego akcentu - uśmiechnęła się nieco krzywo do Karla. - Próbujemy znaleźć szczęście gdzieś po za terenami okupowanej ojczyzny i przemierzamy Orlais. Wtedy może dadzą nam miejsce w noclegowni. W gospodach można by kogoś upić, jakiegoś miejscowego pijaczka. Takich łatwo przekupić. Zamierzam też wieczorem lub w nocy poobserwować okolice obcowiska z cieni i ewentualnie z góry - Na ostatnie słowa w jej oczach zamigotał rozbawiony ognik. Będzie musiała trzymać się w ukryciu, ale chętnie wespnie się gdzieś, by poobserwować okolicę z dachów. Ludzie mieli tę cechę, że zazwyczaj w górę nie patrzyli.





Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Nie Maj 22, 2016 11:55 pm

Przyjrzał się ubraniom, które leżały na stole. Były to typowe ciuchy mieszczan, nic nadzwyczajnego. Karl nie widział sposobu aby jakoś wkomponować swoją broń do odzieży. Używa dwuręcznego miecza i równie wielkiej kuszy.
-Nie podoba mi się granie podróżnika. W tym stroju nie upchnę nawet miecza. - Prychnął pogardliwie i podniósł koszule, patrząc czy chociaż rozmiarowo będzie na niego pasować.
-Może prostszym scenariuszem byłby kupiec i ochroniarz? Wtedy mógłbym mieć chociaż mój miecz i kolczugę. Potrzebowalibyśmy tylko lepszej historyjki, bo co to za kupiec bez towarów. - Zapytał, spoglądając na Skylar. W zbroi i z mieczem na plecach czułby się znacznie bezpiecznej. Cóż, oczywiście Zakonna zbroja musiała tutaj zostać, ale zawsze miałby swoją kolczugę.
-Warto będzie przepytać żebraków, oni zawsze wszystko widzą. Pewnie niektórzy handlarze równie dobrze obracają informacjami co swoim towarem, ich też warto będzie wziąć pod uwagę, tylko na nich już trzeba uważać, kupiecki nos potrafi wiele wywęszyć. - Zdjął płytową zbroje i odłożył na stół, zaraz za zbroją powędrował miecz. Zdjął swoje ubranie i zaczął zakładać odzienie które im tutaj przyszykowano. Od razu zauważył, że nie było najlepiej dopasowane. Nie należało też do najwygodniejszych. Nie pomyślał o tym, że jego przebierany striptiz może nie przypaść do gustu jego towarzyszce, ale za bardzo się tym nie przejmował. W końcu oboje byli na misji, a nie w sypialni.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Pon Maj 23, 2016 9:50 pm

Zupełnie się nie przejęła tym, że Karl zaczął się przy niej rozbierać. Może zerknęła ze dwa razy, co by ocenić jak zbudowany jest jej towarzysz. Przez myśl nawet jej przeszło, czy Franz jest jednym z tych, co ślubowali czystość. Sama rozpoczęła zdejmowanie elementów pancerza, bawiąc się ze sprzączkami.
- Możemy też udawać najemników. Mógłbyś wtedy mieć i miecz i kolczugę, a ja swoje sztylety. Musiałabym tylko załatwić sobie coś w zamian mojej zbroi - Mówiła spokojnie, ciekawa, co też powie siostra, na te ich ustalenia. - Wtedy byłoby łatwiej wypytać miejscowych, udając, że szukamy pracy w mieście lub okolicach. - Dodała, odwracając się tyłem, by w spokoju już zdjąć z siebie zbroję i założyć to, co jej dano. Wolałaby nosić tak na prawdę przydziałowe ubrania, do których już się przyzwyczaiła.
- Żebracy opowiedzą o wszystkim, jeśli da się im cokolwiek. Wolałabym, żeby nie wypaplali następnej osobie, że ktoś pytał o zniknięcia. Jeśli kupcy, to tylko miejscowi. Można też podsłuchać jakieś plotki. Może na targu.
Zamilkła, kiedy ostatnią część pancerza odłożyła na bok i zdjęła to co miała pod spodem. Zaczęła zakładać na siebie podarowane odzienie i momentalnie zaczęło jej się wydawać, że coś ją swędzi. Kontynuowała proces, by w końcu stanąć w tym co przygotowała siostra.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Czw Maj 26, 2016 12:03 pm

Mieli kilka opcji do wykorzystania, jednak trzeba było dokonać dobrego wyboru. Jeśli ktoś nabierze choć cienia podejrzeń, mogą zostać zdemaskowani, a cała misja zostanie przerwana.
Po krótkim namyśle, Karl postanowił przystać na pomysł z najemnikami. Mieli wyszkolenie bojowe, mieli również uzbrojenie.
-Najemnicy z Fereldenu szukający roboty. - Pstryknął palcami. -To będzie dobra przykrywka. - Narzucił na swoje ubranie kolczugę, nie komponowała się najlepiej z odzieniem. Ale nikt nie mówił, że będą udawać bogatych i dobrze odzianych najemników. Przerzucił pochwę z dwuręcznym mieczem przez plecy.
-Powinniśmy zacząć od wizy w gospodzie. Zapytać o nocleg i jakąś robotę, stworzyć pozory. Później możemy udać się na targ, tam gdzie dużo ludzi może być równie dużo informacji. - Mieli sporo miejsc do zwiedzenia. Gospoda, targ, wypytanie żebraków, wizyta w obcowisku, jednak nie mieli żadnej pewności, że w któryś z tych miejsc trafią na jakikolwiek trop. Elfy które za tym stoją, zapewne nie przesiadują w publicznych miejscach. Pozostało im jedynie liczyć na to, że znajdą kogoś, kto coś widział.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Sob Maj 28, 2016 7:53 pm

Kiwnęła głową, kiedy Karl zgodził się na jej pomysł. Po chwili się zreflektowała, że przecież mężczyzna tego nie widział, bo stała do niego tyłem.
- No to już mamy pewien plan - odezwała się więc.
Miała już na sobie spodnie i koszulę, więc założyła na siebie kolczugę, którą zazwyczaj nosiła pod pancerzem. Sztylety przymocowała w pochwach przy pasie. Przynajmniej mogła teraz nosić broń na wierzchu. Zrobiła kilka prostych ćwiczeń, by przyzwyczaić się do mniejszego obciążenia.
- Najlepsza będzie gospoda nieopodal obcowiska. Łatwiej będzie obserwować okolicę. - Sprawdziła wszystkie swoje rzeczy i zebrała pancerz, by odłożyć go do pokoju, który tutaj jej przydzielili. Wzięła jeszcze jeden z wysłużonych plecaków. Wędrowny najemnik przecież nie może nosić ze sobą torby takiej samej jak templariusze.
Spojrzała na Karla, czekając aż skończy się przebierać.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Pon Maj 30, 2016 9:37 am

MISTRZ GRY



Rozdział II

Słońce ostro biło po oczach, po tym jak przebrani za najemników templariusze upuścili włości zakonne. Goszcząca siostra skrupulatnie wyjaśniła cel powierzonego im zadania, dalej zamykając wrota klasztoru. Był to symboliczny gest, który jednoznacznie tłumaczył w jakiej sytuacji się znajdują. Nie znając Montfort, zdani wyłącznie na siebie samych, winni czym prędzej odszukać wspomnianą gospodę, ażeby wkupić się w czyjeś łaski. Ów przekupstwo w dalszej kolejności służyć będzie wykupieniu bądź wydobyciu informacji, które, jak zakładają templariusze, powinni posiadać goście karczmy.
Pomimo gorąco i panującego na alejach poruszenia, po pewnym czasie żmudnego błądzenia, w końcu udaje się towarzyszom opuścić włości górnego miasta. Jak za zaklęciem przeklętych apostatów, brukowane ścieżki przechodzą w pokryte ubitą gliną dróżki. Z każdym następnym krokiem kamień ustępuję miejsca desce. Coraz więcej drewnianych chat na horyzoncie. Coraz więcej gorzej odzianego mieszczaństwa i coraz więcej elfów. W dolnych partiach Montfort znacznie więcej przemierza elfów, niż miało to miejsce w sferze przeznaczonej dla arystokracji, kupców i wszystkich tych, którzy posiadają wypełnione po brzegi sakwy. Areał zajmowany przez często nazywane przez mieszczan "dolne miasto" - termin przyjęty, określający tereny gorzej zagospodarowane, biedniejsze od tych zamożnych, zajmuje o wiele większą powierzchnię, niżeli górne miasto. Jest on także mnie scentralizowany i dodatkowo graniczy z Obcowiskiem, które często potocznie jest wliczane do dolnego miasta.


Przebili się przez rzeszę kupców i służek wielkich panów, żeby finalnie opuścić możny świat złotych dukatów. Już na granicy widzieli wielką stodołę, która w rzeczywistości była gospodą. Chociaż leżała w dolnym mieście, trunki serwowała zacne, toteż bywali i w niej goście bardziej zamożni. Plotki niosące się o tejże gospodzie, mówią również, że urodziwe kelnerki są w rzeczywistości kurwami, a właściciel kręci dwa interesy naraz. Podatki odprowadza wyłącznie za prowadzenie baru, zaś usługi cielesne nie podlegają opodatkowaniu, bo jak wiadomo "są to kelnerki".
Skylar stanęła przed drzwiami, a tuż za nią Karl. Podjęli decyzję wcześniej i nie było już odwrotu, musieli wstąpić do tego dennego przyczółku.
Solidne machnięcie nogą od razu ruszyło leciwe drzwiczki, więc weszli do środka.


Wewnątrz czuć było odór parującego z powierzchni ciała alkoholu. Wydychające pary i niestrawione resztki intensyfikowały kompozycję zapachową. W gospodzie, na dole, gdyż liczyła aż dwa piętra, był bar i przy nim barman. W środku i po lewo kwadratowej powierzchni hulały rożnego rodzaju stoliki. Ludzi było niewielu, być może ze względu na wczesną porę. Gospodarz za barem, trójka młodzików przy okrągłym stole, starzec podpierający ścianę z pustym kufel i spasiony grubas nieopodal wejścia, ten z kolei miał wyglądał na bogatszego, bo otaczały go aż trzy klenereczki.  



Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Pon Maj 30, 2016 3:24 pm

Wrota klasztoru zamknęły się za nimi. Od teraz byli zdani tylko na siebie. Nie znali tego miasta, miejscowych czy ich zwyczajów. Częściowo było im to na rękę, łatwiej będzie im udawać świeżo przybyłych najemników, poszukujących "pracy".
Środowisko miasta zmieniało się dynamicznie, piękne i bogate rezydencje były zastępowane przez drewniane chaty. Im bliżej obcowiska, tym równie mniej straży.
Karl czuł się nieswojo. Bez zbroi, pod przykrywką, ze świadomością że nie jest tutaj najbezpieczniej.
Normalnie nikt nie prowokowałby dwóch uzbrojonych osób, ale w takich miejscach poderżnęliby gardło każdemu za parę miedziaków. Bieda zmienia ludzi.
W końcu dotarli do karczmy, nie odbiegała od lokalnych standardów. Duża stodoła zabita dechami i zastawiona stołami. W środku było jeszcze gorzej niż na zewnątrz, Karl starał się nie brać głębokich oddechów, żeby nie zwrócić śniadania. Będzie trzeba się szybko do tego przyzwyczaić. - Pomyślał, odnośnie zapachu jaki nowej sytuacji.
Rozglądając się po karczmie wypatrywał podejrzanych osób. Zmierzył wzrokiem grubasa, nie wyglądał na biednego, za darmo takiego brzucha wyhodować nie można.
-Dwa piwa! - Rzucił do barmana, po czym rozejrzał się za wolnym stolikiem. Poczekał na barmana przy ladzie, w międzyczasie wyją drobne i położył je na barze.
-Rozglądamy się za pracą, jest coś ciekawe w Montfort? - Stał spokojnie przy ladzie, starał nie zwracać na siebie uwagi. Liczył, że jego pytanie zabrzmi dość naturalnie jak na najemnika.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Pon Cze 06, 2016 12:52 pm

MISTRZ GRY




Wstąpili do tawerny, gdzie odór stęchlizny na przekór wojuję z bekam i pierdami po piwie miodowym. Skromnie odziani, a przynajmniej mniej eligijnie niżeli w przypadku kunsztownych pancerzy templariuszy, prosto i naturalnie zamawiają dwa trunki. Bez większej wymiany słownej, barman zabrał się za otwieranie beczułki. Pierw trudził się z otwarciem wierzchniej części, zagięte deski stawiały opór. W końcu zaczepił grubaśne paluchy o bardziej wpuklone miejsce, dalej szarpiąc. Donośny trzask odskakującej przykrywy zwraca uwagę wszystkich obecnych na bar. Młodziki, grubas z kelnerkami i pijany starzec, bez wyjątków wznieśli brwi. Wnet barman zanurzył żeliwne kubki, aby po chwili wydobyć napełnione naczynie. Pierwszy kufel stanął na barze, a był on przeznaczony dla towarzyszki. Ponowni zabrał się za napełnianie naczynia, tym razem dla Karla.
- Ciężko z robotą - odparł, podając piwo - miasto schodzi na psy. Jeśli szukacie jakiejś bitki lub czegoś podobnego - dodał, mierząc ich oręż - to w górnym mieście można nająć się do pilnowania dzieci. Ostatnio ginie wiele młodziaków. Kuzyn z innego miasta mówi, że o Montfort krążą już legendy. Ludzie boją się przyjeżdżać, przez te zaginięcia. Jeśli nie interesuję was bardzo oficjalna forma zarobku, zagadajcie z Mormonem. Siedzi o tam, pod ścianą. Dzisiaj nie jest w dobrym stanie, ale zajęcie zawsze jakieś ma. Wszystkiego się ima, dużo wie i wielu zna.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Pon Cze 06, 2016 7:57 pm

Gdy barman opowiadał o robocie w okolicy i sytuacji w mieście, Karl wziął większego łyka świeżo nalanego trunku. Musiał się powstrzymywać, żeby nie wykrzywić miny. Rzadko kiedy spożywał alkohol, a gdy już miał ku temu okazji było to raczej lepszej jakości wino. Niełatwo przeszły mu przez gardło kolejne łyki miodowego trunku.
-Mormon wydaje się najlepszą możliwością. - Powiedział do Skylar, ściszonym głosem, gdy barman poszedł obsługiwać innych bywalców. -Szemrane interesy, zawsze ma jakąś robotę i dużo wie, warto spróbować. - Karl starał się dobierać słowa uważnie, sprawiając wrażenie jakby wciąż mówił o szukaniu pracy, a nie informacji. Wcześniej rozejrzał się, czy nikt ich nie podsłuchuje, ale czasem ciężko zauważyć, czy ktoś nie nadstawia ucha.
Przyglądał się dyskretnie jegomościowi, o którym wspomniał mu barman. Nie było czasu do stracenia, w końcu lada moment mógł on opuścić karczmę.
Dopił szybko piwo, starając się przy tym nie zwrócić śniadania, po czym odstawił kufel i ruszył w kierunku Mormona.
Starał się działać spontanicznie. Usiadł po przeciwnej stronie stolika, przy którym siedział jegomość. Oparł łokcie o blat i spojrzał na niego. -Słyszałem, że możesz załatwić jakąś robotę, a tak się składa, że ja i moja towarzyszka poszukujemy roboty. - Klepnął w swój miecz, który był na jego plecach, dając jednoznacznie znać, że są najemnikami.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Pią Cze 10, 2016 10:44 pm

MISTRZ GRY



Noga krzesła siarczyście przeciągnęła się po spróchniałej podłodze. Trzaski konfrontujących się różnych rodzajów drzewa, co rychlej wzbudziły uwagę podchmielonego dziadygi, nim  nawet Karol zdążył siąść. Swobodnie trzasnął kubłem o blat stołu, tak, że część złotego trunku zatańczyła, podskoczyła i ulała się na zewnątrz. Wtedy zwrócony do siebie starzec podniósł wzrok. Jego oczy były równie złociste, jak piwo beczkowe. Lekko zamglone, nieco maślane, lecz błyszczące od nadmiaru usypiacza. Przefiltrował na wylot Karla oraz stojącą obok niego niewiastę, która  nie raczyła usiąść.  
- Dla ciebie nie mam niczego - wyszeptał powoli i mozolnie do znudzenia - ale dla tej nuńki to bym znalazł zajęcie! - krzyknął głośno, po czym wyciągnął łapska, by capnąć Skylar za tyłek. Zatopione w jędrnym pośladku pazury aż wzbudziły templariuszkę do podskoku i wydania jakże prymitywnych, zwierzęcych odgłosów.
- Hhahaha, nie bójta się, przecie żem żartował - podśmiewał się pod nosem - No i czego szukasz chłystku? Jaka robota cię interesuje?



Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu" Today at 1:11 pm

Powrót do góry Go down

[PrywatnaI Kaplica Zakonna / Dolne Miasto / Obcowisko"Zagrożenie z zachodu"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » ORLAIS » Montfort-