Dragon Age

Share


Biafra Cousland

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Biafra Cousland Sro Kwi 27, 2016 1:38 pm



BIAFRA COUSLAND
Z WYSOKOŻA

Wiek: 30 lat | Płeć: Mężczyzna


Rasa: Człowiek | Frakcja: Ferelden | Rodzinne strony: Wysokoże


PREDYSPOZYCJE

CIAŁO:
• Krzepa (4)
• Walka ciężką bronią (8)
• Walka z tarczą (8)
• Walka krótkimi ostrzami (2)
• Jazda wierzchem (4)
UMYSŁ:
• Historia i język (4)
• Poszanowanie (4)
• Polityka (8)
• Dedukcja (8)
• Finanse i rachunkowość (4)
• Znajomość języka obcego: orlezjański (4)
• Odczytywanie emocji (2)
• Rzemiosło: inżynieria (4)
• Religia (1)



EKWIPUNEK
Buzdygan "Rozjemca", broń w całości wykonana z czerwonej stali, która dodatkowo podlegała procesowi lekkiego przyczerniania. Trzon jest nieco dłuższy niż w tradycyjnych wariantach, gdyż mierzy on sobie niemalże siedemdziesiąt centymetrów. Dodatkowo wewnątrz niego znajduje się ukryte ostrze. Na głowicy znajduje się dziewięć trójkątnych piór, zwężających się ku dołowi. Całość z niewielkimi zdobieniami.
Mizerykordia, solidnej roboty wąski sztylet o piętnasto centymetrowym ostrzu. Zawsze znajduje się w pochwie przypiętej do pasa.
"Egida Wiary", spora, okrągła tarcza wykonana ze stali. Nazwana na cześć Havarda, pozbawiona jest większych zdobień, jednakże na jej środku widnieje herb Couslandów. Gdzieniegdzie widać lekkie wgłębienia oraz wyszczerbienia, niemniej dalej doskonale spełnia swoją rolę.
Ubiór codzienny, składający się z białej jedwabnej koszuli, na którą nałożony jest szyty na miarę granatowy dublet wiązany z przodu, sięgający lędźwi, z wysokim kołnierzem. Wykonany z wysokiej jakości materiałów, pozbawiony większych zdobień. Dublet dodatkowo podtrzymuje nogawice wykonane z ciemnego materiału, które są do niego przywiązane. Na nogach zaś nosi wysokie buty przystosowane do jazdy, wykonane z ciemnej, niedźwiedziej skóry. Z niemalże identycznej, ciemnej skóry wykonany jest także pas. Gruby i solidny, do którego przywiązana jest mizerykordia.
Pierścień rodowy wykonany ze srebrorytu, na którym widoczny jest herb Couslandów.
Klacz Iskra, koń jest stosunkowo młody, należy do Biafry, który zajmuję się nim w wolnych chwilach. Klacz jest wyjątkowo zdolna i rozumna, widać, że od razu złapała dobry kontakt ze swoim właścicielem i spisuje się dobrze. Nie jest to w pełni koń bojowy, a przynajmniej jeszcze nim nie jest, nad czym prace trwają.


CHARAKTERYSTYKA
Bifara Cousland, zwany Biafrą Łagodnym. Trzeci, najmłodszy syn Ardala Couslanda. Człowiek, który mimo życia w cieniu dwójki swoich braci, którzy odznaczali się zarówno męstwem, jak i oddaniem względem korony i Fereldenu, potrafił zapadać w pamięć każdemu, kto spotkał się z nim osobiście. Być może to ze względu na jego charakter, tak różny od reszty rodzeństwa. Nie jest on bowiem tak porywczy i żądny chwały jak porywczy i żądni byli jego bracia. Daleko mu także do niezmąconej niczym dobroduszności, która cechuję jego młodszą siostrę. Nie, on jest kimś zupełnie innym. Można powiedzieć, że jest jak głaz, niewzruszony i niezachwiany, cierpliwie wyczekujący odpowiedniej okazji, podczas gdy reszta jego rodzeństwa zachowywała się jak ogień i woda. A może to za sprawą genów, przekazanych od strony matki, które sprawiły, że nie mając więcej niż dwadzieścia trzy lata stracił wszystkie włosy i niewątpliwie znaczą część adoratorek, gdyż mimo tego, że dalej pozostał dobrą partią ze względu na status, to jednak nie wzbudzał już zachwytu serc młodych niewiast.
Czymkolwiek by to było, jedno jest pewne. Biafra Cousland nie jest z tych, których pomija się wzrokiem. Tych, których imię zapomina się, gdy tylko puści rękę, którą się witało.

Nigdy nie miał być Teyrnem Wysokoża. Nigdy nie miał być także wielkim wojownikiem, o którym bardowie śpiewaliby pieśni. Nie, on miał tylko jedno zadanie do wykonania. Takie samo, jakie mają wszelkie inne dzieci szlacheckich rodzin, które nie urodziły się jako pierwsze i nawet jako drugie. Miał postępować tak, by nie przynieść rodzinie wstydu. Nie oznaczało to, że rodzina go nie kochała, nic z tych rzeczy. Po prostu każdy dom szlachecki miał swoją hierarchię. I czy mu się to podobało, czy też nie, zajmował jedno z ostatnich miejsc. Dalej był lordem, dalej posiadać miał ziemię, znaleźć żonę, która będzie nie tylko piękna ale i dobrą partią w znaczeniu politycznym. Niemniej nigdy nie zostawał przygotowywany na to, by zostać głową rodu. To miejsce należało do jego brata i musiał się z tym pogodzić, co wychodziło mu stosunkowo dobrze, gdyż Biafra nigdy nie był istotą żądną władzy i bogactwa.

Był młody, gdy Couslandowie stracili wielu mężnych synów. W jednej chwili przestał być trzecim z kolei dzieckiem Ardala Couslanda, a stał tym, kim nigdy nie miał być. Dziedzicem rodu. Trzeba było przyznać, że chociaż wiadomość o śmierci braci przyjął w spokoju i pełni opanowania, tak wewnątrz był całkowicie rozdarty. Nigdy nie był przygotowywany do tego, by kiedyś objąć panowanie w rodzie. Nie, on miał być podróżnikiem, może uczonym albo zająć się handlem. Znaleźć żonę, pójść na swoje i jedyne czym rządzić, to swoim małym, rodzinnym folwarkiem. A tym czasem lista obowiązków i oczekiwań względem jego osoby stała się niebotycznie wielka tak po prostu, za sprawą kilku celnych cięć i pchnięć ostrzem. Przy pomocy paru strzał, które wystrzelone z łuków zatopiły się w ciała jego starszych braci, kończąc tym samym ich żywot. Przewrotność losu bywa zaskakująca i chociaż w wojnie trzeba liczyć się z tym, że nikt nie jest bezpieczny. Nie tak naprawdę i na sto procent. To jednak tak nagła zmiana w życiu jeszcze wtedy chłopca, bardzo mu ciążyła.
Dodatkowym problemem, z którym trzeba było się borykać, było niewątpliwie załamanie ojca, które to z chwili na chwilę dawało o sobie coraz bardziej znać. Widać było, że tak wielka strata, jaką doznał, wyraźnie odznaczyła swoje piętno na nim i całym Wysokożu. Cały hart ducha, cała siłą i duma rozprysnęła się jak mydlana bańka. Pozostał tylko cień człowieka, który z roku na rok coraz bardziej się rozpływał, bo w końcu, gdy Stwórca się zlituje, odejść na dobre. Jego zaborczość względem bezpieczeństwa swoich pozostałych przy życiu dzieci, przez co nie mogły opuszczać Wysokoża nawet na chwilę, nie działała zachęcająco. Biafra czuł się zaszczuty przez strażników, którzy pilnowali go dzień i noc, a fakt, że jego ojciec przy tym wszystkim stał się wyjątkowo bierny i uległy względem najeźdźcy tylko potęgował uczucie wyobcowania.
Bycie obcym we własnym kraju, to chyba jedno z tych najgorszych uczuć, jakie mogą towarzyszyć człowiekowi. Biafra odczuwał to wyjątkowo, gdyż nawet będąc tak młodym, nie mógł pogodzić się z tym, że ich ojczyzna przestała do nich należeć. Że ojciec woli patrzeć jak więdnie kwiat Fereldenu, niż podnieść dłoń dzierżącą miecz i walczyć. Chociażby to miała być ostatnia rzecz jaką zrobi. Dopiero w ciągu następnych kilku lat zdał sobie sprawę jak bardzo naiwne były jego myśli. I chociaż dalej nie popierał poddaństwa i rezygnacji swojego ojca, to jednak pospolite ruszenie na wroga zupełnie nie wchodziło w grę. Przynajmniej nie wtedy.
Podobnie jak bracia odebrał przeszkolenie bojowe i został pasowany na rycerza, gdy jego czas jako giermka się dopełnił i był dostatecznie duży, by złożyć śluby. Mimo tego jednak dalej zachował łagodne usposobienie, nie łaknął walki ani chwały, zdecydowanie więcej czasu poświęcając książkom, nawet religii. Uważał, że prócz umiejętności władania orężem potrzebował innych asów w rękawie, które później mógłby wykorzystać na swoją korzyść. Bardzo interesował się inżynierią, tą bojową w szczególności.

Przełomowym momentem była dla niego sytuacja z Nathairą Theirin, którą to postanowiono oddać na wychowanie do Orlais, na cesarski dwór. Biafra zgłosił się wtedy na ochotnika, by towarzyszyć dziewczynce i mieć na nią oko. Była to jedyna okazja, by wyrwać się spod jarzma ojca nie tracąc nazbyt w jego oczach i nie zostać wydziedziczonym, o czym słyszał już, gdy był młodszy i przychodziły mu do głowy myśli o wyjechaniu z Wysokoża.
Król udzielił pozwolenia, klamka zapadła, słowo się rzekło. Biafra Cousland wyjechał z Fereldenu jako opiekun młodej Theirinówny, prosto do Orlais, miejsca którego nie znał niemalże wcale. Szybko zorientował się, że panują tam zupełnie inne zwyczaje i musiał poznać przynajmniej część z nich, jeżeli chciał tam przetrwać. Podstawą był język, którego zaczął uczyć się jeszcze w drodze do Val Royeaux. Dowiadywał się więcej na temat szlachty, poznał przynajmniej pobieżne zasady Wielkiej Gry, uczył się powiązań, zależności, łańcuszków przyczynowo-skutkowych. Przy tym działał na tyle dyskretnie, by nikt nie brał go szerzej pod uwagę. Miał być tylko kolejnym fereldeńczykiem, pachnącym zmokłym psem szlachciurą z tego zacofanego państwa, który nie wart jest większej uwagi.
Cały czas pozostawał w kontakcie z Nathairą, który to na przestrzeni lat zaczynał być coraz bardziej utrudniony, jak tylko dziewczyna zaczynała dorastać i szlachta Orlais zaczęła mieć co do niej poważniejsze plany. Wtedy też Biafra zaczynał być odstawiany na bok, tak samo jak inni przedstawiciele Fereldenu. A im mocniej się buntował, bym dosadniej przypominano mu o jego kruchej pozycji w tym miejscu. W końcu też nastał moment, w którym to postawiono mu ultimatum. Miał wyjechać z Orlais, natychmiast. W przeciwnym wypadku Nathairze stanie się krzywda. Biafra nie dawał temu wiary, gdyż nie po to zajmowali się nią przez cały ten czas, aby potem pozbyć się jej, bo on zdecydował się pozostać w Orlais. Jednakże gdy dowiedział się o skrytobójczej próbie, która na szczęście została udaremniona, nie miał wyboru - wyjechał z Val Royeaux w ciągu następnych dni. Bez słowa pożegnania, nie pozwolili mu na to. Chcieli by wyglądało to tak, jakby Biafra ją opuścił, jakby Ferelden o niej zapomniał.

Wyjechał z kraju jako młodzieniec, gdy na powrót pojawił się w rodzinnych stronach, Biafra był już mężczyzną. Dobrze wykorzystał czas spędzony w Orlais. Nauczył się o nich tyle, ile tylko był w stanie. Studiował ich politykę, czytał książki i kroniki na temat wielkich bitew, podboju Dalii, walki z Imperium Tevinter. Uczył się ich. I chociaż dalej w nauce tej pozostawał adeptem, miał zdecydowanie większe pojęcie o tym z kim mają do czynienia, niż było to wcześniej.
Nie zapomniał także o swojej przysiędze złożonej królowi. I chociaż zdał raport z tego co się wydarzyło zaraz po powrocie do Fereldenu, Biafra zaczął pociągać za swoje niewielkie sznurki, gdy tylko pojawił się w Wysokożu. Był w Fereldenie i jego możliwości zostały bardzo ograniczone, jednakże robił co tylko było w jego mocy, aby dalej czuwać nad młodą Nathairą, która obecna była w Orlais. Opłacał szpiegów, by informowali go, gdy coś miało się wydarzyć. A gdy sytuacja wydawała się krytyczna, wysyłał Kruki, aby rozwiązały problem szybko, skutecznie i przede wszystkim bez śladów. Wydał na to wszystko niewielką fortunę, jednakże nie wygląda na to, aby się tym przejmował. Ponad wszystko wziął sobie do serca ochronę Theirinówny i ma zamiar wywiązywać się z powierzonego mu zadania tak długo, jak długo będzie w stanie to robić.

Na przestrzeni ostatnich lat, Bifara wykazał się dość bierną postawą. Działa głównie na terenie Wysokoża i na pierwszy rzut oka nic nie wskazuje na to, aby miał zamiar podejmować jakieś większe kroki względem okupanta. Chociaż jego przydomek wziął się z łagodnego, zupełnie innego charakteru niż mieli jego bracia, oraz spokoju, jaki maluje się niemal zawsze na jego twarzy, to jednak powoli zaczyna się mówić o tym, czy aby pobyt w Orlais nie zmienił przekonań młodego wciąż szlachcica i przyjął on wobec orlezjan bardziej pozytywnej, pokojowej wręcz postawy.
To co planuje Biafra pozostaje tajemnicą nawet dla jego najbliższych.



Uwagi dla Mistrza Gry:
• Z rodzinnego majątku można odjąć część funduszy, które zostały wydane w celu zapewniania w miarę płynnego przepływu informacji na temat sytuacji Nathairy w Orlais i ewentualnej ochronie jej osoby, gdy wymagała tego konieczność. Uznałem, że Ardal Cousland i tak jest mizerną namiastką dawnego siebie, a Biafra orientuje się w finansach na tyle, by mógł takie kroki podejmować.
• Trudno powiedzieć po jakiej stronie opowiedział się, lub dopiero się opowie. Zdania są podzielone, chociaż w ostatnich miesiącach zaczynały krążyć plotki na temat jego pozytywnego nastawienia względem Orlais.
• Żywi ciepłe uczucia do Nathairy Theirin, z którą zżył się przez lata spędzone w Orlais. Zawsze robił i ma zamiar robić wszystko co w jego mocy, aby zapewnić jej bezpieczeństwo.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: Biafra Cousland Wto Maj 03, 2016 7:54 pm



KARTA ZOSTAŁA ZAAKCEPTOWANA

Biafra nie miał łatwego życia, a plotki o tym, że jest przychylny Orlais mogą sprawić mu jeszcze więcej problemów, zwłaszcza jako szlachcicowi w Fereldenie.
O jakość Twojej rozgrywki zatroszczy się Urthemiel.

Ilość punktów w rezerwie: 0

Przyjemnej gry.

Powrót do góry Go down

Biafra Cousland

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » Strefa gracza » Kartoteka postaci » Zaakceptowane » Urthemiel-