Dragon Age

Share

[Publiczna|Port] Przygotowania do wyprawy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Publiczna|Port] Przygotowania do wyprawy Sob Kwi 23, 2016 8:28 pm

First topic message reminder :

Doki w Val Royeaux są częścią jednej z głównych arterii handlowych w Orlais. Malowniczo położone przy wybrzeżu Morza Przebudzonych nigdy nie idą całkowicie spać, choć w nocy zwykle do portu przypływa mniej statków niż za dnia, to w tym czasie następuje przeładunek towarów do i z magazynów oraz życie towarzyskie tej nieco biednej dzielnicy. Żeglarze korzystają z licznych domów uciech, a szynki upijają tych już po.
Najwięcej jest magazynów głównie drewnianych zabezpieczonych podmurówką, z uwagi na zagrożenie pożarowe magazyny otacza kilka strażnic pożarowych.


Ostatnio zmieniony przez Paulo Squillis dnia Nie Kwi 24, 2016 4:17 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down














AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna|Port] Przygotowania do wyprawy Nie Maj 08, 2016 5:31 pm

Paulo nie lubił gdy działo się coś nie przewidzianego, a właśnie teraz mag pojawił się na horyzoncie.
Nie chodziło o to że nie lubił magów lub uważał ich za istoty potężne, ale obawiał się, że zostanie wykryty jako apostata mimo iż z magią praktycznie nie miał kontaktu od wielu lat.
Wraz z przybyciem maginki, nawet z Tevinter, wróciły jego obawy. Teraz gdy już wiedział, że przed nim siedzi ktoś obdarzony mocą zaczął rozważać różne alternatywy. Może jej wyperswadować podróż lub odmówić - pomyślał, ale wiązało się to z ryzykiem zadawania pytań lub co gorsza naruszenai etykiety. Na ten moment musiał działać delikatnie, choć gdy miał się już odezwać zrobił ruch dłonią jakby chciał dotknąć/złapać się amuletu ukrytego pod bluzką.
- Jeżeli chodzi o morze to nie ma strachu, bo od lat nie widziano piratów na morzu wewnętrznym tak daleko na zachód - wziął łyk wina i kontynuował.
- Nie jestem przesądny, ale kapitanowie i marynarze są i to bardzo, więc widok maga a tym bardziej kobiety, może spowodować, że odmówią wyjścia z portu. Podobno kobiety na pokładzie przynoszą pecha, a magowie zwiastują sztormy. - chciał zobaczyć reakcję maginki oraz innych uczestników przyszłej wyprawy na jego słowa.
- Zostaje nam ostatnia sprawa czyli co zabieracie i kogo ze sobą na statek. Miejsce jest ograniczone, a ja płynę wraz z Grungirem i ze Ślepym, konia zostawiam na lądzie. Pierwszy postój będzie w Val Chevin, ale to na krótko. - powiedział szybko i dobitnie.
- Jason przygotuj kawę dla gości, ale szybko! - krzyknął do chłopaka i wrócił wzrokiem do zebranych przy biurku.
Czas było zakończyć te dywagacje i zabrać się do roboty. Altaris był dla niego podarkiem od bogów, a wzmianka o wspólnym interesie podsyciła chęć do rozmowy w cztery oczy. Vashta chyba była jakąś młódką, ale z głosu widać obeznaną z bronią. Na końcu ta maginka, która miał nadzieje zrezygnuje z podróży.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna|Port] Przygotowania do wyprawy Nie Maj 08, 2016 7:42 pm

Altaris chciał się co chwila skupić na Vashcie, jako kobiecie, która spodobała się jednemu z jego przybocznych, oraz na Paulu, który był głównym obecnie graczem, jako pracodawca i mówca w sprawie wyprawy. Jednakże pojawienie się Mirshen zmieniło całkowicie pola na szachownicy, a na pewno w momencie, gdy wyjawiła, kim jest. Zmarszczywszy brwi spojrzał z dobrze ukrywanym strachem w kierunku Borda, wymieniając z nim spojrzenia, obserwując teraz znad kielicha każdy ruch maginki. Spróbowała wina dopiero, gdy spróbował go jej podwładny. Słusznie. Jest ostrożna i rozważna. Sam Altaris nie bał się jednak otrucia - na pewno nie tutaj, u Paula. Gdyby został otruty przez tego młodego i ambitnego człowieka, ten zapewne byłby martwy jeśli nie kilka chwil później, to dni. Bądź tygodni. Altarisa nienawidzi jak na razie pół Fereldenu, ale pół Amarantu go za to kocha. Nie chciałby natomiast zginąć teraz, przy magince.

Swoim spojrzeniem balansował od Paula do Mirshen. Vashta niestety odeszła na dalszy tor - była tutaj zwykłym człowiekiem, jak on. Natomiast Mirshen była Tevinterskim magiem, a Paulo był głównym mówcą i pracodawcą, który miał ostateczne słowo. Z uwagą i podejrzliwością spojrzał na Paula, jakby faktycznie podejrzewając jakieś knucia i konszachty. Maginka z Tevinter. Wysoko urodzona. Tam wszyscy praktykują Magię krwi.

- Moim zdaniem po prostu nie idzie w parze nam wspólna wyprawa. Czego bowiem byś oczekiwała, Mirshen? Nie da Ci to nic ciekawego. Żadnej przygody, pieniędzy czy sławy. Po prostu płyniemy do Fereldenu, bo musimy tam płynąć. Paulo by pewnie coś sprzedać drożej, niż kupił. Ja, bo wracam do domu, a panienka Vashta... Bo lubi zwiedzać - wymyślił na sam koniec, mówiąc spokojnie i bez wielu emocji, jakby beznamiętnie. Po czym, bębniąc w jeden z dwóch tutaj foteli zmarszczył lekko brwi, wydymając usta - Jest to zwykła podróż handlowa. Rodzi więc pytanie i pewne podejrzenia, co w Fereldenie ma zamiar robić Tevinterska magiczka? W dodatku na małym statku handlowym, na którym nie ma wygód, osobnych kajut i luksusów. Tylko hamaki, beczki i masa mężczyzn stłoczonych razem przez wiele dni - zasięgnął kolejnego łyka.

Chciał jeszcze coś dodać, ale nie mógł tego użyć, bo byłoby to kontrargumentem do tego, co powiedział wcześniej, a także co powiedział Paulo. Jeżeli miał się znaleźć obok kogoś, kogo nie byłby w stanie szybko zabić w razie potrzeby, to absolutnie nie mógł się znaleźć koło takiej osoby. Nie można było na to pozwolić.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna|Port] Przygotowania do wyprawy Pon Maj 09, 2016 12:39 am

Owoce na paterze wyglądały na przepyszne. Nie były to pierwsze lepsze winogrona. Nie były to te nieco nadpsute kiście, które można było kupić mniej więcej za połowę ceny na targu. Gronka były okazałe, jędrne i soczyste. Pierwszorzędne.
Sery też były nieskazitelne, jak na coś, co długo dojrzewa i jest tym droższe, im bardziej "zepsute".
Tak, przekąski, które pojawiły się w akompaniamencie do wina były wspaniałe.
Nie to co reakcja panów na wieść o tym, że Mirshen jest magiem.
Vashta od razu wyczuła rosnącą u nich niechęć, wszak umiała czytać w ludziach. Nie to co w książkach.
Prychnęła niczym kot, kiedy usłyszała o kobietach i magach przynoszących pecha na statkach. Paulo Squillis chwytał się brzytwy, wyraźnie chciał zniechęcić Mirshen do wyprawy. Czy tyczyło się to również i Vashty?
- Podobno to są na świecie takie miejsca, w których psy szczekają dupami. -wtrąciła nie zważając na słowa pomimo szlacheckiego towarzystwa w osobie Altarisa.- Jeśli nie chcesz kobiet w swojej drużynie, powiedz to wprost, panie Squillis.
Tak, zamierzała nieco utrudnić mu życie. W końcu i tak nie zamierzał jej zapłacić, więc to nie tak, że musiała robić, co jej rozkazał, prawda?
- Panie Howe, widzę u pana podobne obiekcje.
Ona sama nigdy nie miała nic przeciwko magii bo i nie miała na pieńku z żadnym magiem. A przy okazji poczuła ukłucie w podbrzuszu. Nie wiedziała co to dokładnie było, ale owo ukłucie nakazało jej trzymać stronę Mirshen. Ktoś kiedyś nazwie to jakoś fantazyjnie, na przykład solidarnością jajników.
Nie chcieli kobiety-maga na statku? A to niech teraz się męczą z dwoma babami.
- Panie Gorin... też pan sądzi, że kobiety na statku to zły pomysł? -odwróciła się do człowieka Altarisa, który jeszcze przed chwilą okazywał jej swoje względy. Nie pytała zalotnie, nie próbowała go przeciągnąć na swoją stronę. Ot tak, po prostu wciągnęła go w rozmowę.
Za dużo słów. Wypowiedziała ich już za dużo.
Zdecydowanie.
Uśmiechnęła się więc jedynie do Mirshen w wyrazie poparcia.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna|Port] Przygotowania do wyprawy Pon Maj 09, 2016 2:25 pm

Mirshen w ciszy przyglądała się i przysłuchiwała rozwojowi wydarzeń, a kultura nakazywała jej, by poczekać, aż wszyscy się wypowiedzą.
Chciała wszystko dokładnie przeanalizować, a czas, który jej dali wszyscy mówcy był jak złoto. Przyglądała się dokładnie każdej osobie, która miała coś w tym pokoju do powiedzenia. Zdania ich rozkładała na słowa, a wszystko po to, by wyłapać jak najwięcej. Dokładna analiza mogła być kluczem do wygrania dyskusji, a fakt, że była magiem stawiał ją pod pewnymi względami na wygranej pozycji.
Gdy wszyscy skończyli mówić, Oatuns uśmiechnęła się przyjaźnie do Vashty, która postanowiła stanąć po jej stronie. Najwidoczniej zależało jej na towarzystwie jeszcze jednej kobiety, a spowodowane mogło to być tym, że czułaby się pewnie o wiele bardziej komfortowo. Ilość testosteronu na statku mogła być przytłaczająca, a dwie silne niewiasty mogłyby ją wyrównać.

Na pierwszy ogień wzięła sobie twórcę wyprawy, który jak się spodziewała będzie walczył z jej obecnością na statku.
Jego jeszcze młody wiek, mógł okazać się jego zgubą. Widać, że nie rozumiał zbyt dobrze jak działa magia, a powinien.
Mirshen natomiast, nie bardzo potrafiła pojąć dlaczego wybrał taką drogę, a nie inną. Powinien być dumny ze swojego daru, a nie go ukrywać i to chyba różniło go od Tevinterki.
Ona przez lata kształciła się w wiedzy tajemnej i arkanach magicznych, a wyczucie jego aury nie było dla niej żadnym problem.
Energia zawsze emanuje z ciała maga, a mogą dostrzec ją tylko ci, którzy ją rozumieją. Przyglądała mu się z przedziwnym uśmiechem, który już na początku powinien dać do zrozumienia mężczyźnie, że coś jest nie tak.
Czy była znajomość Wielkiej Gry, gdy na horyzoncie pojawiał się przedstawiciel rodu szlacheckiego z Imperium? Oni praktykowali identyczny sposób prowadzenia rozmów, ale z tą różnicą, że by urozmaicić sobie targanie na czyjeś życie, by zdobyć pływy, postanawiali również korzystać z magii krwi, która służyła jako oręż przeciwko rywalom. Inni wynajmują kruki, używają trucizn i manipulują wszystkimi dookoła, a Tevinterczycy oprócz tego wszystkiego, miażdżą swoim przeciwnikom wnętrzności.
- Uznałam, że wyjawienie mojej natury będzie pewnego rodzaju ukłonem w twą stronę panie Paulo. Czy nie oznacza to, że możesz mi ufać? Skoro postanowiłam nie ukrywać swych prawdziwych umiejętności? Równie dobrze mogłam skłamać, a chyba lepiej mieć zaufanego maga w swym gronie, niż takiego, który się ukrywa. Zresztą w przypadku gdyby jakimś trafem jeden ukrył się na statku, to mogłabym go z łatwością dostrzec. - Nie wyglądała na zestresowaną czy też przytłoczoną ich niechęcią do niej, a wręcz przeciwnie! Każde słowo, które wypowiadała wydawało się przemyślane, a jej głos był pewny, a zarazem spokojny. To ona jak na razie rozdawała karty, a kupiec musiał wybierać między karierą, a wyciszeniem. Czy udałaby się do Zakonu w akcie zemsty? Oczywiście, że tak, a sam czyn zostałby doceniony przez zakonników, może i nawet zyskałaby z tego powodu jakieś profity?

Teraz był czas na Howe'a, który również obawiał się jej towarzystwa, czyżby dziedzic odczuwał zwykły strach? Ten bywa czasem zdrowy, ale to w przypadku gdy nie jest się magiem. Utrata kontroli nad swymi emocjami, mogła prowadzić do śmierci. Mirshen nie mogła sobie na to pozwolić, a jak na razie przez te trzydzieści lat doskonale jej to wychodził. Błędem Zakonu Andrasty było niepełne i prymitywne kształcenie magów, gdyż ci nie byli w stanie się bronić przed demonami i wpływami Pustki. Gdyby byli na tyle silni i dobrze przeszkoleni to oni dyktowaliby warunki bytom z tej bezkresnej krainy, którą nie ograniczają żadne znane nam prawa.
- Mogę zapytać o to samo. Dlaczego dziedzic rodu Howe chce podróżować na statku handlowy, gdy wasza relacja z Orlais jest z tego co słyszałam bardzo dobra? Sugerujesz panie, że jako kobieta potrzebuje wygód i luksusów? Nie wiem czy taka sugestia przystoi szlachcicowi. - zaczęła z tym samym uśmiechem na twarzy, którego delikatność i nie nachalność wręcz opisywała jej usposobienie.
- Oczywiście rozwieje twoje wątpliwości, gdyż nie chce panie byś zaprzątał sobie nimi zbyt długo głowę. Podróżuje po Thedas w celach dyplomatycznych i reprezentuje nie tylko mój ród, ale również i Tevinter. Nie chcę jednak robić zbyt dużego widowiska swą osobą i właśnie z tego powodu szukam takich, a nie innych sposobów podróżowania. - dodała po chwili. Jej słowa nie były nacechowane zbędnymi uczuciami, a liczenie, że wypowie się w gniewie było mrzonką.
- Dziękuje za wsparcie, a jeżeli można wiedzieć jak się pani zwie? - nie chciała nazywać ją panną, gdyż nie miała zamiaru popełnić tego samego błędu jak Squillis. Nie miał w końcu pojęcia, że Mirshen jest niezamężna, a w momencie gdy określa się tak kobietę zamężną może to zrodzić niekomfortową sytuacje.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna|Port] Przygotowania do wyprawy Pon Maj 09, 2016 8:32 pm

Gdyby Paulo bał się gróźb zapewne skończyłby jak jego ojciec i nadal handlował drobnym towarem, a nie jak teraz był jednym z liczących się graczy młodym i nie krasnoludem!
Szybko przeanalizował dostępne możliwości i już znał rozwiązanie na swoje problemy.
W tym momencie wszedł Jason z kawą, tak samo kładąc przed każdym z siedzących gości i przed Paulo filiżankę z pachnącym naparem z dużej tacy.
- Niech Panie wybaczą, ale tak jak mówiłem obawiam się tylko reakcji kapitana i załogi, choć oczywiście moja osoba oraz oczywiście szlachetnie urodzony Altaris zapewnią lojalność. Proszę spróbujcie mojej kawy, sprowadzanej z Antivy oczywiście najlepszego gatunku. To właśnie jest powód mojej podróży. - Paulo przejął inicjatywę gdyż jego goście poczuli się trochę zbyt pewnie. Mimo wszystko to oni byli u niego.
- Skoro już mamy wszystko zaplanowane to spotkamy się jutro w południe na nabrzeżu. Jeżeli ktoś ma jakieś pytania to proszę mówić, postaram się odpowiedzieć w miarę moich możliwości. - zrobił krótką pauzę, nie chodziło o to by wszystkich wygonić, ale dać do zrozumienia, że czas na przejście do konkretów.
- Zapraszam do mnie do domu na wieczorną kolację, gdzie poznamy się lepiej. Zapewnię lepsze warunki i trunki - tu znacząco popatrzył na Altarisa, Vashtę i Mirshen kierując do nich zaproszenie.

Teraz zrozumiał jak wyczuć magów i magię u innych, niby wcześniej potrafił rozpoznać po delikatnej aurze zaklęte przedmioty, ale dopiero teraz spotkał tak jasne źródło.
Zdecydował, że na spokojnie spróbuje wyciszyć swoją aurę w domu podczas medytacji. W razie problemów miał swój amulet z ochronnym znakiem oraz dwóch zaufanych ludzi, którzy na jego prośbę zlikwidują nawet maga z imperium. O wypadek na morzu nie trudno, często się słyszy o tych co wypadli za burtę lub porwał ich wąż morski z pokładu. No nic na ten moment Paulo miał na głowie ważniejsze sprawy
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna|Port] Przygotowania do wyprawy Pon Maj 09, 2016 11:36 pm

Kąciki ust Altarisa podniosły się, słysząc słowa Vashty, lecz twarz pozostawała nieruchoma, jakby walcząc z uśmiechem, który chciał wypłynąć na twarz. Bądź to tylko uśmiech był sztuczny i wymuszony, by Vashcie nie było przykro. Słuchając, jak mówią ludzie, po prostu powiedział, co wiedział i co zamierzał mówić. Nie mniej, nie więcej.

- Kobiety faktycznie przynoszą pecha na pokładzie. Powiedzieć "nie" jednak nie możemy, jako, że wszyscy jesteśmy wolnymi ludźmi - tutaj spojrzenie na chwilę przeniosło się na ochroniarza Mirshen. Nie wykazywał jednak żadnych emocji, gdy kontynuował - Nie ma nic gorszego, niż kobieta na statku. A na pewno taka, która nie może się bronić. W tym przypadku mamy do czynienia z kobietami, które obronić się umieją - z dziwnym niedowierzaniem i brakiem zaufania spojrzał też na broń Vashty, jakby z powątpiewaniem. Słysząc też próbę podejścia go od złej strony spojrzał na Gorina przez sekundę lub dwie, po czym kiwnął głową, pozwalając mu mówić. Jego przyboczni byli mu wierni tak, jak on był wierny im.

- Wydaje mi się, że panienka Vashta i... panienka Mirshen urozmaicą tło męskiej załogi i z pewnością się przydadzą - powiedział pewnie i poważnie, spod lekko zmrużonych brwi przyglądając się dwójce, jakby zapominając, że jego uczucie do Vashty nadal pozostawało płomienne jak krwisty kwiat Trupikorzenia.

- Także, jak dla mnie w porządku, chociaż bym to odradzał. A ja płynę, bo płynę do domu. Pić wino i tańczyć - na sam koniec wzruszył ramionami i spojrzał na kawę z dozą niepewności. Nie zwykł pijać kawy. Pijał wino - Podziękuję - odpowiedział jedynie, po czym spojrzał znowu na Mirshen, później na Vashtę, a na sam koniec na Paula. A nie, zerknął jeszcze na Borda.

- Chciałbym spytać pana - powiedział jakby od niechcenia w kierunku Borda, cicho i jakby w tajemnicy, mrużąc oczy i kiwając głową potwierdzająco.

- Jeśli zapraszasz, mogę wpaść, pewnie. Obdarzam Cię dzisiaj kredytem zaufania, Paulo. Może się zaprzyjaźnimy. Czas pokaże. Tyle, że jeśli chcemy się lepiej poznać, dzisiaj poznamy swoje granice. W Amarancie szlachta bowiem po pierwszej uczcie zazwyczaj albo się przyjaźni, albo nie lubi - odpowiedział może dla innych zagadkowo, ale dla siebie na pewno oczywiście i klarownie, jakby było to najzwyklejszą i najprostszą rzeczą. Czas było sprawdzić, z czego zrobiony jest Paulo.

Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna|Port] Przygotowania do wyprawy Sro Maj 11, 2016 8:44 am

Vashta zakłopotałaby się swoimi manierami, gdyby jakiekolwiek miała. Nie przedstawiła się dotychczas? No, cóż, zawsze można to zmienić, ale nie ma potrzeby żeby z tego powodu rozpaczać.
- Jestem Vashta. - wyjawiła swoje imię Mirshen, choć była pewna, że ktoś już używał jej imienia podczas tej rozmowy i można się było tego domyślić.
- Jutro w południe? Niech tak będzie. -dziewczyna podniosła tyłek z krzesła i spojrzała na zebranych. - To na pewno miłe zaproszenie, Panie Squillis, ale mam jeszcze coś do załatwienia przed wypłynięciem. Do jutra więc.
Miała nie miała, chciała nie chciała, Vashcie po prostu nie w smak było, aby zjawić się na kolacji. Wizja przepysznego jedzenia nie była na tyle kusząca, żeby zmusić się do swobodnego rozmawiania na banalne tematy z ludźmi, których znała od kilku chwil.
Tym bardziej, gdy dziedzic Amarantu wyskoczył z poznawaniem własnych granic. Zdecydowanie nie chciała poznać niczyich granic a i nawet nie była zaciekawiona o jakich granicach mowa. W piciu na umór? W jedzeniu do porzygu? W patrzeniu na siebie i błyskaniu groźnie oczami?
To było zdecydowanie nie dla niej.
Jeśli nikt nie miał do niej żadnych pytań, ani nie zapragnął jej zatrzymać, skinęła głową do wszystkich, wzięła swoje rzeczy i wyszła.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna|Port] Przygotowania do wyprawy Czw Maj 12, 2016 5:29 pm

Tortury bywają przerażające i przynoszą odpowiedzi, ale czy aby na pewno te prawdziwe? Osoba, która zmuszona jest do wyjawienia wszystkie przez fizyczną katorgę, zdolna jest do potwierdzenia wszystkiego.
Mirshen była zdania, że nie ma nic lepszego od gróźb, gdyż słowne utarczki są o wiele wydajniejsze. Człowiek tak naprawdę nie wie, czy to co zrozumiał nie jest fałszem? Sęk w tym, by zasiać ziarno niepewności, które z każdą chwilą będzie coraz bardziej kiełkowało.
Oatuns spodziewała się, że Paulo jest idealną glebą, która przyjmie każdą roślinę. Wystarczyło odpowiednio pokierować rozmową, a w jego głowie na pewno pojawi się niepewność.
Uczucie to mogło być groźne dla niego, ale też i dla samej maginki. Wiedziała, że gdy ktoś zostaje przyparty do muru i jest w stanie zareagować w dwojaki sposób. Liczyła na to, że uzna jej słowa za gest dobrej woli, a nie szantaż. Skrajne odczytanie jej słów, mogłoby bowiem doprowadzić do nieszczęścia. Zmuszenie Tevinterki do użycia magii, a co gorsza tej, w której się specjalizowała przekreśliłoby wszelkie plany jej, ale też i wszystkich biorących w wyprawie udział.

Podarek w formie filiżanki kawy przyjęła z uśmiechem, ale dalej nie zmieniła swego podejścia. Spodziewała się w Thedas wielu prób, w których to dani delikwenci będą starali się ją uśmiercić. Nie mogła sobie pozwolić na picie czegokolwiek, a tym bardziej jedzenie.
Trzymała w dłoniach odzianych w rękawiczki napój, który był dla kupca celem podróży. Nie spróbowała go jednak, a jedynie przyglądała się otaczającym ją ludziom.
Znała się w pewnym stopniu na medycynie, która pozwalała jej na zrozumienie, że truciznę można dostarczyć do ciała na wszelkie sposoby, a ona nie zamierzała tkać przy nich zaklęć, które miałaby oczyścić jej ciało z toksyn. Nie wąchała więc kawy, a nawet i nie zbliżała się do niej specjalnie. Niebezpieczeństwo, które płynęło z zaufania przytłaczało ją. Nauczyła się w Imperium, że nikomu nie można ufać. Ojciec zawsze jej powtarzał, że twój największy przyjaciel pod wpływem ambicji, może zrobić coś okrutne i niemoralnego.

- Kolacja? Brzmi kusząca, a sama propozycja jest nad wyraz szczodra. Oczywiście zjawię się, ale nie obiecuje, że będę w stanie cokolwiek przełknąć. Kobiety nie tylko przynoszą pecha, ale także niewiele jedzą. Jestem zresztą umówiona na obiad z Cesarzową, a zakładam, że może on być nad wyraz syty. - Odłożyła swoją filiżankę na stolik, a dłonie powoli położyła na swoje uda. Prezencja nawet podczas siedzenia była dla niej istotna, gdyż nie mogła przynosić swej rodzinie wstydu.
- Pojawię się więc dla samego zacnego towarzystwa, a mam nadzieje, że w przyszłości będę mogła odwdzięczyć się za zaproszenie. Imperium Tevinter stoi otworem dla wszystkich, którzy pragną je odwiedzić. Mój dom zresztą też, a samo Minratus zachwyca podróżnych, to w końcu największe miasto w całym Thedas. - dodała po chwili spoglądając na każdego z osoba. Nie chciała być niekulturalna, a co za tym idzie skupiała uwagę na wszystkich rozmówcach.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna|Port] Przygotowania do wyprawy Pią Maj 13, 2016 8:01 pm

informacje:
Wiecie, że wspólnie mamy równo 100 lat! Przypadek? Nie sądzę!
Druga sprawa - Vashta już wychodzi z biura, reszta zgodziła się na kolację czyli kończymy wątek na chwilę w biurze i przechodzimy do kolacji?

Paulo wyczuł zmianę w powietrzu, a gdy Vashta wyszła to skinął ręką na Ślepego by podszedł bliżej i cicho mu powiedział:
Idź za rudą i daj jej to (dał mu mieszek z 20 srebrnikami), niech przyjdzie (na kolację w domyśle) jak się ściemni.

Sprawdził jak reszta zareagowała na szepty i wyjście Ślepego zaraz po Vashcie.
Paulo zapamiętał by sprawdzić czy maginka nie kłamie na temat obiadu z cesarzową, będzie trzeba znowu komuś zapłacić, albo samemu się tym zajmę.
- Szkoda, że Panienki Vashty nie będzie, ale jestem ogromnie zadowolony, że tak szlachetnie urodzone osoby pojawią się w moich skromnych progach. - napił się trochę kawy i spojrzał czy ktoś inny chociaż spróbował.
- U nas w Orlais czy w Antivie widać jest podobnie, że pierwsza uczta decyduje o przyjaźni. Choć raczej się o tym nie mówi, to jest to taki zwykły standard, że pierwsze wrażenie jest tylko raz. - Paulo sprawdza czy ktoś już nie szykuje się do wyjścia.

W jego głowie w tym momencie odbywa się szybkie przeliczenie:
Koszty dzisiejszego  spotkania = drobne owoce 30 miedziaków + dobre wino 30 srebrnikówx1+ sery 3 srebrniki+ kawa za darmo = 33,3 srebrników - Paulo nie był zadowolony, ale tylko jedna butelka poszła na razie, a poznanie tak ciekawych osób się trochę opłaciło.
Koszty kolacji będą znacznie większe, ale zyski bardziej wymierne co mogłoby spowodować pojawienie się małego uśmiechu na twarzy Paulo, ale nawet grymasu nie było widać.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna|Port] Przygotowania do wyprawy Pon Maj 16, 2016 8:53 pm

- Dobrze zatem. Przejdźmy do kolacji i miejmy to już z głowy. Spieszno mi do domu - uśmiechnął się do Paula pomimo delikatnie nagłych słów, które niektórzy mogliby opisać jako szorstkie.

- Popijemy, zobaczymy. Ale to już na uczcie. Teraz czas mi się przygotować. Paulo. Panno Mirshen. Panienko Vashto. Duże coś. I Wy - wymieniał, na samym końcu uśmiechając się szerzej, kierując się do wyjścia, by wyjść i wrócić do tego towarzystwa na wspomnianą kolację. Dużym czymś był naturalnie towarzysz Mirshen, a "Nimi" byli towarzysze Paula. Wszyscy Przebudzeni jak jeden mąż wstali i bez słowa skierowali się, by wyjść wraz z Altarisem. Tylko Gorin zatrzymał się na sekundę i wyszczerzył zęby do Vashty - Przyjdź, Zocha - po czym również wyszedł.

Vashta miała zostać, jeśli ktoś ją zaczepił, a skoro Altaris i Gorin do niej mówili, to wyszli wcześniej, pierwsi. Na dole jednak czekała na nią pewna niespodzianka.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna|Port] Przygotowania do wyprawy Pon Maj 16, 2016 9:28 pm

Zbędne rozmowy zabierały tylko i wyłącznie jest drogocenny czas, który miała poświęcić dla swych celów, a nie na uprawianie konwenansów. Oczywiście wiedziała, że odmowa w jej przypadku nie wchodziła w grę. Była z rodu Oatuns, który trząsł Minratus od wieków. Jej starożytni przodkowie byli potężnymi magami, a spuścizna, którą po sobie zostawili wymagała pielęgnacji.
Musiała więc działać zgodnie z obyczajami i wszelkimi normami, gdyż nie chciała przynieść im wstydu, a tym bardziej swemu ojcu. Magister na pewno by się zawiódł gdyby usłyszał, że Mirshen lekceważy swe szlacheckie pochodzenie.
Jej krew była o wiele bardziej warta niż Howe'a, a nawet Cesarza Orlais. Tevinterczycy przewyższyli cywilizacyjnie wszystkie inne nacje, a gdy osiągali już pułap potęgi reszta Thedas była jedyne zbiorowiskiem barbarzyńców.
Zmuszona była do szacunku, którego do nich nie miała, ale go nie okazywała. Była uroczą i miłą damą, a na dodatek zdolną do brania udziału w Wielkiej Grze, która była niczym w porównaniu do tego co działo się Imperium.

Czarnoskóra kobieta o orientalnej urodzie pożegnała Vashtę swym wzrokiem i skinęła delikatnie głową, a wszystko to dlatego, że wojowniczka zdobyła u niej szacunek.
Mirshen doceniała silne niewiasty, które były zdolne do wielkich czynów. Wydawała się odrobinę nieokrzesana, ale wszystko było jeszcze przed nią. Spostrzegawcze oko maginki dostrzegło, że jest od naprawdę młoda, a więc i zdolna do adaptacji i rozwoju.
Nie oznaczało to oczywiście, że lekceważyła całą resztę, gdyż po ów panach spodziewała się wszystkiego. Oboje byli, aż zanadto ambitni, a ona dobrze wiedziała, że ambicja gubi człowieka. Gdyby nie ona Magistrom nie przypisywano by drugiego grzechu, a Imperium z pewnością wszyscy darzyliby większym szacunkiem. Takim, który nie jest spowodowany przez strach, a zwykłą sympatię. Oczywiście rozumiała, że to przerażenie paraliżuje wrogów, a nie miłość.

Mirshen uniosła się delikatnie, a wszystkich jeszcze zgromadzonych w pomieszczeniu obdarowała swym subtelnym uśmiechem.
- W takim razie do zobaczenia na kolacji i życzę panom miłego dnia. - delikatny, a zarazem zwodzący głos kobiety rozbrzmiał w pomieszczeniu.
Nie umknęła jej podejrzana sytuacja, która wywiązała się między Paulo, a jego sługą, ale postanowiła, że nie będzie jej komentować. Uznała, że musi po prostu być o wiele bardziej ostrożna niż była, gdyż mag, który ukrywa się przez całe życie i zostaje zapędzony w kozi róg zdolny jest do skrajnych czynów.
- Ruszamy. - rzuciła po chwili, ale już o wiele ciszej do swego niewolnika, a ten natychmiast ruszył za swą panią.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna|Port] Przygotowania do wyprawy Czw Maj 19, 2016 8:16 pm

Wydawać by się mogło, że już dawno wyszła z biura, ale zatrzymana została przez Ślepego. Mężczyzna chciał wręczyć jej mieszek z pieniędzmi i wymusić na niej pojawienie się na kolacji.
- Zatrzymaj sobie te monety, albo oddaj je Squillisowi -odmówiła przyjęcia zapłaty za przyjście na kolację.- Nie mam powodu, abym się tam zjawiła. Bo i po co? Napić się razem? Porozmawiać? Poznać się?
Dziewczyna zirytowała się uporem, z którym Squillis zapraszam ją na kolację. O zapłacie za pomoc w wyprawie nie powiedział ani słowa, ale z okazji wspólnego picia był gotów sypnąć srebrnikami. Uznała, że to żałosne. Co więcej, naprawdę nie miała ochoty się tam pojawiać. Chciała jak najszybciej opuścić Orlais, a nie biegać po domach bogatych kupców i wychylać z nimi wino z przepięknych, psiamać, kielichów.
- Gdy jednak zmienię zdanie i zechcę ich poznać, pojawię się. Ale nie liczyłabym na to.
Vashta nie lubiła poznawać nowych ludzi, rozmawiać, zawiązywać przyjaźni. Nie była w tym dobra i nie dążyła do tego. Owszem, czasami doskwierała jej taka dziwna pustka, ale była na tyle przyzwyczajona, że nauczyła się to ignorować. Bo kto jak kto, ale dziewczyna, która odmawiała noszenia maski w kraju, w którym wszyscy je nosili, była zaznajomiona z odrzuceniem i życiem na marginesie. Sama.

Nie wzięła więc pieniędzy i wkrótce zniknęła z portu, zostawiając Ślepego z mieszkiem w dłoni.
A czy nie zmieni zdania i nie zgłodnieje na tyle, żeby pojawić się u Paula to zobaczymy. W końcu na wszelki wypadek zapytała o adres.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Publiczna|Port] Przygotowania do wyprawy Today at 3:07 pm

Powrót do góry Go down

[Publiczna|Port] Przygotowania do wyprawy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » ORLAIS » Val Royeaux-