Dragon Age

Share

[Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Sro Kwi 20, 2016 3:26 am

First topic message reminder :

MISTRZ GRY


Nawet bal może mieć pazury

Uczestnicy: Valérie Valmont, Paulo Squillis Czas na odpis: 24 h


- Val Royeaux, ogrody pałacu cesarskiego -

Zbliżało się południe. Słońce stało wysoko na niebie. Val Royeaux skrzyło się letnim pięknem. W pałacu cesarskim czas zdawał się stanąć w miejscu. Szlachta pochowała się w chłodzie swych komnat, pomiędzy którymi kursowała jedynie służba. Doskonałym schronieniem okazał się również ogród nieopodal pałacu. Tam też Paulo się skierował, kierując się zgodnie z zaleceniami napotkanych lokajów.
Rodzina cesarska organizowała wielki bankiet. Potrzebowali zakupić to i owo, toteż chlebodawca chłopaka zadbał o to, aby to jednak jego oferta okazała się być najatrakcyjniejsza dla Valmontów.
W centralnej części ogrodów umiejscowiona była dość pokaźnych rozmiarów altana. Tam też czekały dwie kobiety, z którymi Paulo miał ustalać wszelkie szczegóły - Rénée oraz Valérie. Cesarzowa-matka odziana była w potężną suknię w krzykliwych barwach. Pomimo wyskokiej temperatury jej upierścienione dłonie ozdobione były dodatkowo białymi rękawiczkami do łokci. Szyję w pionie trzymała jej śnieżnobiała kryza, a sowicie upudrowaną twarz przykrywała maska z lwim motywem, połączona z kapeluszem o bardzo szerokim rondzie z egzotycznym kwiatem weń wpiętym. W lewej dłoni dzierżyła szeroki pawi wachlarz, którym próbowała obniżyć temperaturę powietrza wokół siebie.
Paulo stał przed schodkami do altany. Teraz należało dopełnić wszystkich formalności. Czy na pewno pamiętał wszystkie formuły?
Valérie stała obok matki. Ekstrawagancja ubioru wyraźnie jej doskwierała, zważywszy na pogodę, jaka panowała w Val Royeaux.



Ostatnio zmieniony przez Urthemiel dnia Czw Kwi 21, 2016 11:51 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

















AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Pon Maj 09, 2016 3:07 pm

Kąpiele na świeżym powietrzu? Valérie miała nadzieję, że Paulo ma na myśli tylko kąpiele słoneczne, w przeciwnym razie jego słowa mogłyby poskutkować skróceniem o głowę. Księżniczka Valmont miała dość promieni słonecznych dzisiejszego dnia, jednak biznes wypadałoby doprowadzić do końca.
Siedząc w fotelu i rozkoszując się jako taką wygodą, wskazała służce gestem, aby prędko nalała jej wody. Służąca podała swojej pani opłukany i wytarty kielich cesarzowej, a księżniczka wypiła prawie połowę, powstrzymując się od wychylenia całości.
- Pana phropozycje bahrdzo mi odpowiadają - powiedziała po chwili, kiedy woda zaczęła powoli chłodzić jej organizm. Nadal subtelnie wachlowała okolice swojej szyi i dekolt, na których skrzyły się kropelki potu. - Szehroki wachlarz win i dań jest nad wyhraz odpowiedni na cesahrski stół. Skontaktuję pana z cesahrskim podczaszym, z któhrym omówi pan odpowiednią ilość dla naszych gości. Phroszę pamiętać, monsieur Squillis, że pieniądze nie ghrają żadnej hroli. - uśmiechnęła się zalotnie do handlarza upijając kolejny łyk lawendowej wody.
- A co do podahrków dla naszych gości. Gustowne bhrosze z antivańskimi klejnotami będą odpowiednim suwenihrem z cesahrskiego bankietu. Zgodzi się pan ze mną, monsieur Squillis?
Księżniczka Valérie czuła, że powoli wraca do sił. Jednak szklanica chłodnej wody i możliwość siedzenia miały zbawienny wpływ na ludzki organizm, zwłaszcza ten spętany przepysznie ciężką suknią.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Pon Maj 09, 2016 6:42 pm

Mimo drobnego potknięcia wszystko układało się już dobrze, teraz wystarczyło zamknąć zgrabnie temat i plan zostanie wykonany na 100% - myślał Paulo słuchając słów księżniczki.
Poświęcił całą swoją uwagę by wyczytać w oczach i ruchach Valerie co o nim sądzi i jakie uczucia nią w tej chwili targają. Wcześniej jasno mógł odczuć pogardę do cesarzowej matki oraz uczucie zadowolenia gdy wreszcie mogła się napić chłodnego płynu.
Teraz nie ważny był już handel a dodatkowe opcje, które same wpadły w łapy Paulo czyli Valerie. Delikatnie acz umiejętnie trzeba było Paulowi podejść do tematu.
- Dziękuję bardzo Księżniczko - odpowiedział na drobną pochwałę.
- Przygotuję brosze wyjątkowe, a jeszcze dziś skontaktuję się z odpowiednimi ludźmi. Być może, któryś z krasnoludzkich mistrzów jubilerskich dostąpi tego zaszczytu. - chciał wyczuć czy sprytne małe ludki nie budzą odrazy Valerie.
- W najbliższym czasie przedstawię Księżniczce kilka brosz do ocenienia i wybrania odpowiedniej, jeżeli oczywiście będzie Księżniczka chciała. - bardzo delikatnie Paulo daje do zrozumienia, że by chciał, ponieważ zwyczajowo te sprawy załatwiane są dość szybko to nie ma specjalnych wcześniejszych umówień się.
Nadszedł czas na sprawne przejście z tematu bankietu na luźną rozmowę.
- Droga Księżniczko czy jest coś jeszcze co życzyła byś sobie by pojawiło się na balu? Jestem w stanie spełnić prawie każde życzenie o ile będę miał wystarczająco czasu. - poszukał wzroku Valerie i uśmiechnął się przyjacielsko spod maski.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Pon Maj 09, 2016 8:33 pm

Z oczu i ruchu Valerie niewiele mógłby wyczytać. Przez lata na dworze nauczyła się, że okazywanie emocji i pragnień otwarcie sprawia, że wydaje się osobą słabą. A taka nie była, o nie.
- Nie wydaje się panu, monsieur Squillis, że khrasnoludzkie wyhroby będą zbyt... topohrne na tę okazję? - zapytała, wpijając resztę wody z kieliszka. Gestem wskazała służącej, aby prędko dolała płynu. Nie była niechętna krasnoludom, jednak wiedziała, że cesarzowa-matka mogłaby mieć obiekcje. Jednak krasnoludzka biżuteria była jedną z piękniejszych jakie do tej pory wpadły w ręce Valérie, posiadała nawet kilka kosztowniejszych kolii czy bransoletek.
- Nieciehrpliwie czekać będę na przykłady suwenihrów, dhrogi panie - uśmiechnęła się łagodnie, nie zdradzając podekscytowania. Była kobietą, więc wszelkie świecidełka sprawiały jej przyjemność. Nie była bardzo próżna, jednak jako członkini rodu cesarskiego lubiła korzystać z możliwości posiadania najpiekniejszej, dostępnej biżuterii.
- Nie zastanawiałam się na tym, monsieur - powiedziała zgodnie z prawdą. Jednak rozmowa z tym miłym, młodym człowiekiem sprawiała jej coraz więcej przyjemności. Nie dawała tego po sobie poznać, a lwia maska skutecznie zasłaniała całą jej twarz, uniemożliwiając dostrzeżenie jakiegokolwiek grymasu. - Może jakieś egzotyczne zwierzęta..? - była ciekawa czy Paulo faktycznie byłby w stanie spełnić każdą jej zachciankę.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Pon Maj 09, 2016 9:04 pm

Prawdą było, że ród Valmontów nie potrzebuje masek do ukrycia swoich emocji, bo chyba wszyscy są wykwalifikowanymi kłamcami i idealnymi graczami w pokera.
Mimo iż starał się wyczytać jak najwięcej z Valerie to pewnie ona mogła czytać w nim jak w księdze.
- Krasnoludzcy mistrzowie są chyba nadal niedoścignionym wzorem dla wielu "naszych" jubilerów, ale tak jak mówiłem najlepiej zobaczyć na własne oczy. - postarał się żeby padło to dość luźno, a nie jak wykład.
- Egzotyczne zwierzęta? Świetny pomysł, oczywiście nie będą pieczone tylko żywe. Do tego niestety potrzeba miejsca Księżniczko, a i zwierzęta zwykle pozostawiają po sobie dość znaczny zapach. Ale czy mają to być małe zwierzęta jak małpy czy może duże jak Bronto? Łagodne czy może drapieżne na łańcuchach? - to komplikowało wszystko i dodawało całą nową warstwę problemów, ale zarazem Paulo nie słyszał by ostatnio ktoś robił coś podobnego.

Napił się wody z kielicha oraz spróbował jędrnych winogron, nie mógł wyczuć swojej rozmówczyni to stwierdził, że zachowa czujność, ale nie zamierzał nic ukrywać, na razie.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Pon Maj 09, 2016 9:59 pm

- W takim hrazie zdecyduję, kiedy przyniesie pan phróbne wyhroby, monsieur - pozwoliła na to, aby w jej głosie można było usłyszeć uśmiech. Absolutnie nie odczuła słów Paulo, jako wykład. Wręcz przeciwnie - wydał jej się handlarzem, który zna się na rzeczy i na towarze, którym obraca. I tak jak myślał czytała w nim jak w otwartej księdze. Zauważyła, że jest nią szczerze zainteresowany, jednak nie wybadała jeszcze jakiego typu to zainteresowanie.
-Myślę, że jakieś egzotyczne, bahrwne ptaki w jednej ze szklahrni byłyby odpowiednim dopełnieniem naszego bankietu - rzekła, po czym sięgnęła po soczyste kawałki mango i włożyła jeden do ust. W jej ruchach znać było odrobinę zmysłowości i kokieterii. - Muszą to być zwierzęta, któhre nie zhrobią krzywdy gościam, monsieur. Oui, ptaki to dobhry pomysł.
Kilka kropel soku z mango pociekło jej po palcach i nim się spostrzegła skapnęły też na odsłonięty dekolt księżniczki. Sięgnęła po chusteczkę schowaną w jednej z kieszonek i skrupulatnie wytarła wszystkie kropelki. Musiała wyglądać przy tym zachwycająco i jednocześnie niewinnie. Oczywiście wprawny obserwator kobiet wiedział by, że Valérie kokietuje młodego handlarza. Ale po cóż?
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Wto Maj 10, 2016 7:39 am

Nie spodziewał się takiego obrotu spraw, albo może i się spodziewał, ale nie wierzył, że to się stanie, gdyż szansa na to była zbyt mała.
Gdy usłyszał nutkę uśmiechu w jej głosie, poczuł zadowolenie i to duże, bo oznaczało to że spełnił oczekiwania, mógł być z siebie dumny.
Ptaki do dobry pomysł - pomyślał Paulo i już rozważał kilka opcji, gdy nagle zdał sobie sprawę, że mango może być dość zmysłowym owocem. Wiedział, że brzoskwinie, banany są dość kuszące, ale mango? No nic może mu się tylko przewidziało to wszystko lub był to splot zdarzeń.
Błyszczące pomarańczowe krople zatańczyły na dekolcie księżniczki, a Paulo przez krótką chwilę wpatrywał się w nie nie mogąc oderwać wzroku.
Paulo otrząsnął się. Wiedział, że albo Valerie się z nim bawi albo chce coś uzyskać. Nie bardzo wiedział co, ale lepiej być przygotowanym.
Przez ostatnie lata żyło mu się dość dobrze i dostatnio, więc nie narzekał na kontakty z kobietami. Były dość rzadkie w porównaniu z jego kompanami, którzy prawie co noc balowali w karczmach i przybytkach różnego rodzaju. Nie rozumiał jak mogło by go ciągnąć do mężczyzn, więc tolerował znajomych z tym dziwnym zboczeniem, ale nie rozumiał tego.

Na ten moment Paulo był przez chwilę zmieszany, rozważał wszystkie opcje, nawet te których szanse oscylowały blisko zera.
1. Chce od niego jakieś korzyści, informacje lub coś innego.
2. Bawi się z nim, a na końcu sprawi, że będzie się co najmniej wstydził.
3. Bawi się z nim, ale może brak jej flirtu ze strony niżej urodzonych, to tylko zabawa.
4. Może jej zaimponował, spodobał się fizycznie, może będzie mógł odwiedzać ją częściej?
5. Na pewno szuka przyjaciela, znajomej duszy, a to jest jej sposób na przyciągnięcie uwagi.
6. Pragnie go tu i teraz. - Nie jednak Paulo szybko starł szósty punkt, bo ten wynosił poniżej zera.


- Świetny pomysł z ptakami Droga Księżniczko. Zapewnię odpowiednie gatunki, a ponieważ wychowywałem się w Antivie to znam sporo pięknych ptaków mogących zadziwić paletą barw swoich skrzydeł i ogonów. Niektóre z nich potrafią udawać ludzki głos podobno na tyle dobrze, że można z nimi prowadzić krótkie rozmowy. Oczywiście ich inteligencja musi iść z tym w parze, co świadczy o tym że niektóre ptaki jednak posiadają dość rozwinięte umysły pomimo tak małych mózgów. - miał nadzieję, że jego krótki wywód co nieco wypełnił nieco niezręczną ciszę.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Sro Maj 11, 2016 11:27 am

Paulo mógł być z siebie dumny. Jednym spotkaniem zadowolił i cesarzową-matkę i siostrę cesarza - a to już coś. Valérie zauważyła kątem oka, że Paulo jej się przygląda i nawet jego maska nie ukryła ciekawości z jaką na nią spoglądał. Wiedziała, że cokolwiek każde mu zrobić jej prośba zostanie spełniona natychmiast. Nie miała w zwyczaju bawić się bez serca innymi, jednak odrobina rozrywki odrywającej od dworskich gierek była nadzwyczaj pożądana przez księżniczkę. Valérie była ciekawa co też teraz siedzi w głowie młodego handlarza.
- O, pochodzi pan z Antivy, monsieur Squillis? - zdziwiła się, kiedy przerwał ciszę zawieszoną między nimi. - Zechciałby mi pan opowiedzieć jak tam jest? Do tej pohry poznałam ten khraj tylko przez phryzmat win, egzotycznych owoców i dhrogich kamieni szlachetnych. Byłabym niezmiehrnie rada, gdyby zechciał pan coś opowiedzieć, s'il vous plaît.
Towarzystwo handlarza stawało się dla księżniczki coraz bardziej ciekawe. Sama Valérie skrycie marzyła o podróżach, lecz rzeczywistość pałacowa była dla niej czasem bardziej ekscytująca niż wielomiesięczne podróże. Tutaj miała realny wpływ na wiele rzeczy, a w podróży jako księżniczka niewiele by mogła.
- A co do ptaków, wolałabym jednak aby te na naszym bankiecie nie mówiły. Może hraczej wyśpiewywały piękne melodie? - dłoń księżniczki powędrowała w stronę włosów, gdzie założyła za ucho zagubiony kosmyk.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Sro Maj 11, 2016 5:17 pm

Mimo że Paulowi podobała się księżniczka nie tylko fizycznie, ale też z tych skąpych informacji jej osoba. Wiedział natomiast, że nie miał żadnych "szans" na ślub z tak wysoko postawioną figurą.
Na pewno już Valerie została "sprzedana" jakiemuś staremu obleśnemu szlachcicowi, który miał coś czego potrzebują Valmontowie. Najgorsze jest to, że księżniczka pewnie jeszcze nie wie, że już wszystko zostało załatwione za jej plecami.
Paulo otrząsnął się ze swoich myśli i skupił się na słowach rudowłosej, a delikatny ruch zgrabnej dłoni zakładający kosmyk płomiennych, dzikich włosów, nie uszedł jego uwadze.
- Melodie? Tak to zrozumiałe. Na pewno tak będzie Księżniczko - Paulo upił łyk napoju i wrócił do rozmowy.
- Nie chciałbym zanudzać Księżniczki moim dzieciństwem w Antivie, ale mogę powiedzieć, że spędziłem tam wiele lat i chyba za nic bym nie zamienił tego.
- Tam jest o wiele cieplej niż w Orlais, nawet zimą, a zieleń to dominujący kolor otoczenia. Roślinność jest bogata i kolorowa, a zwierząt jest o wiele więcej niż w tutejszych lasach.
Ale przede wszystkim Księżniczko to piękna muzyka i sztuka oraz wolni od trosk ludzie są bogactwem Antivy.
- Paulo trochę podkolorował obraz z młodości, ale też tak pamiętał lata spędzone na wsi. Pamiętał też ciężką pracę i nauki, ale takie rzeczy po czasie pamięta się z sentymentem po części.

- Byłbym bardzo rad, gdybym mógł Księżniczce pokazać, choć przez chwilę prawdziwe życie w Antivie. Piękną muzykę, niezwykłe jedzenie i to nie tylko to podawane na cesarskim dworze, ale też specjały, które nie trafiają na takie stoły, sztukę i klimat pachnącego przyprawami domu. Na pewno w części na dworze spotkała się Księżniczka z tym wszystkim, ale duży stres występowania przed Cesarzem oraz dopasowywanie potraw pod tutejszy gust nie oddaje tego wszystkiego połączonego razem w jedną spójną, rytmiczną całość. - Chłopak rozmarzył się trochę i widać było w jego oczach radość i tęsknotę do tego kraju.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Czw Maj 12, 2016 8:31 pm

Wbrew obiegowej opinii, o planowanych zamążpójściach księżniczka dowiadywała się wcześniej niż raczono ją o tym poinformować. Dlatego tak skutecznie przeciwdziałała wszystkim planowanym małżeństwom. Zazwyczaj załatwiała poparcie czy inne dobra dla swojej rodziny w zamian za inne rzeczy, niekoniecznie własną rękę. Upodobała sobie stan panieński, bo o wiele więcej mogła jako siostra cesarza niż żona jakiegoś szlachcica. Oczywiście zdawała sobie sprawę, że nie będzie jej dane unikać małżeństwa w nieskończoność, jednak dzięki doświadczeniu nie pójdzie za mąż jak głupia gęś. Ona też ma coś do powiedzenia i nigdy się tej wolności nie wyrzeknie.
Szans na ślub z Valérie faktycznie nie miał żadnych. Byłby to mezalians najwyższej klasy, który sprawiłby, że Valérie zostałaby pozbawiona wszelkich wpływów. A o tym niech nikt nawet nie myśli. Ale nic nie znaczący romans...? Czemu nie. Zawsze to zabicie nudy dla księżniczki, a Paulo jako skuteczny handlarz znajdzie profity i dla siebie.
- Ależ nie zanudzi mnie pan tym w żadnym stopniu, monsieur - uśmiechnęła się i poprawiła maskę, która nieznacznie zsunęła się z jej twarzy. Na szczęście nie odsłoniła nic, co można by było uznać za niestosowne.
- Jeszcze cieplej niż w Orlais? - zdziwiła się księżniczka - Przecież tegohroczne lato jest wyjątkowo upalne. Nie wyobhrażam sobie, żeby mogło być jeszcze gohręcej...- tutaj zgrabnie zawiesiła głos, na chwilę się zamyślając.
- Chętnie poznałabym życie phrostych ludzi w Antivie - przyznała księżniczka z cieniem smutku w głosie - jednak jeśli kiedykolwiek moje dhrogi pophrowadzą do Twojej ojczyzny, monsieur, to podejrzewam, że nie zostanę wpuszczona nigdzie poza khrólewski pałac. Muszę przyznać jednak, że zdecydowanie bahrdziej wolałabym spotkać któhregoś z kupieckich książąt Antivy.
Wyobraziła sobie to  wszystko o czym opowiadał Paulo i przez ułamek sekundy naprawdę chciałaby się tam znaleźć, wolna od trosk i konwenansów. Na szczęście po chwili jej przeszło. Dziękowała stwórcy, że nie była jedną z tych rozmarzonych, romantycznych księżniczek.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Pią Maj 13, 2016 4:37 pm

Paulo mimo 23 lat wiedział, że w najbliższym czasie będzie potrzebował potomka. Z czystych kalkulacji wynikało iż w niedługim czasie będzie musiał znaleźć żonę i spłodzić potomków, ale częściowo Paulo tego chciał.
Gdzieś w środku czuł chęć żeby móc dzielić się częścią przeżyć z kimś zaufanym oraz opiekować się żoną i dziećmi.
Na ten moment żony mógł szukać w biedniejszej szlachciance, której ojciec chciałby się wzbogacić, albo wśród równych sobie szukać prawdziwej miłości i pożądania.
- Książęta Antiviańscy to zwykle nie kupcy, a piraci - odpowiedział z uśmiechem Paulo.
- Co nie oznacza, że są to bandyci i ludzie pozbawieni zasad moralnych - dodał szybko.
- W końcu cóż może być bardziej pociągające, niż życie na morzu, rozróby w portach i widowiskowe bitwy morskie? Chyba tylko dlatego książęta wybierają tę drogę. Z mojego doświadczenia wynika iż niestety tylko część piratów to weseli wolni ludzie mórz lub krwawi mordercy zjadający swoje ofiary, proszę o wybaczenie Księżniczko użytych słów, ale nie da się tego inaczej opisać. Dokańczając, większość piratów z Antivy to zwykła najemna armia, kontrolująca władzę na morzu i przestrzegająca przepisów i umów. - gdy skończył wypił łyk z kielicha, by nawilżyć suche gardło.

- Droga Księżniczko, z uwagi na etykietę nie wypadało mi tego powiedzieć przy wielce czcigodnej cesarzowej-matce - powiedział cichszym głosem, mimo iż nie powiedział czegoś karygodnego, ale wolał by nie usłyszeli tego słudzy.
-... ale uroda księżniczki przyćmiewa wszystkie kobiety w Val Royeaux i nigdy nie widziałem tak pięknych błyszczących zielonych oczu. - komplementy dotyczące urody były normalną rzeczą wśród szlachty i Valerie na pewno wysłuchała ich tysiące, ale wręcz nie taktem byłoby gdyby nie skomplementował swojej rozmówczyni.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Pią Maj 13, 2016 8:33 pm

Słuchała go zafascynowana. Kupieccy książęta fascynowali ją czasem bardziej niż inne antivańskie dobra. Z uwagi na to, że nie mogła spotkać ich osobiście musiały jej wystarczyć opowieści różnych ludzi. A te, które płynęły z usta młodego handlarza podobały jej się dwukrotnie bardziej.
- Najemna ahrmia? - zdziwiła się księżniczka - Nie spodziewałam się, że to zwykli pihraci. Lecz jeśli przestrzegają kodeksów i umów to nic dziwnego, że odnoszą sukcesy na morzu.
Księżniczka znów sięgnęła po soczysty owoc. Na szczęście tym razem obyło się bez żadnych ekscesów, choć jej ruchy były powabne i zmysłowe. Mogło to kogoś zastanawiać - czy księżniczka Valérie robi to zawsze, czy też świadomie wykorzystuje swoją urodę.
Prychnęła bezgłośnie pod maską kiedy wspomniał o Reine. Nawet samo wspomnienie starej cesarzowej wywoływało u Valérie niepochlebne myśli o niej. Naprawdę jej nienawidziła, podejrzewała, że z wzajemnością. Dalsze słowa Paulo sprawiły jednak, że szybko zapomniała o matce.
Udało mu się ją zaskoczyć. Nie spodziewała się po nim takiej śmiałości, zwłaszcza wnioskując po pierwszym wrażeniu, jakie zrobił podchodząc do altany. Od początku rozmowy widziała, że robi na nim wrażenie i teraz sam Paulo dał jej możliwość wykorzystania tego. No chyba, że sromotnie się myliła, ale i z takiej sytuacji wyjdzie obronną ręką. Nie myliła się jednak za często w tej kwestii.
- Monsieur Squillis - zaczęła poważnie i przez ułamek sekundy mogłoby się wydawać, że jest zła o jego słowa, że uważa iż na za dużo sobie pozwolił. Wstała z fotela, odsuwając go z cichym zgrzytem. W tym samym momencie elfia służąca podbiegła do niej, aby pomóc jej odsunąć fotel do końca, jednak księżniczka odprawiła ją stanowczym ruchem ręki. - Nie sądzi pan, ze ta altana zbytnio wystawiona jest na phromienie słoneczne? Phroponuję zmienić miejsce na bahrdziej ocienione, na przykład w głębi oghrodu.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Pią Maj 13, 2016 9:07 pm

Zadowoliła go jej reakcja i zaskoczenie raczej nie udawane informacjami o piratach. Paulo wiedział wiele o piratach, ponieważ są związani bezpośrednio z handlem, ale wiele informacji nadal pozostawało poza jego zasięgiem.
Serce zaczęło mu na chwilę szybciej bić gdy pojawiła się szansa pojawienia się kropli soku na skórze księżniczki. Niestety los mu nie sprzyjał, gdyż wszystko potoczyło się idealnie. Jedynie zmysłowe ruchy zwróciły uwagę i ponownie podwyższyły jego tętno dając mu cień szansy na coś więcej.
- Zgadzam się w zupełności droga Księżniczko. - gdy tylko Valerie wstała Paulo też wstał, poprawiając ubiór.
Podszedł pewnym krokiem do księżniczki, lekko się ukłonił i podał jej rękę jak to jest w zwyczaju. W sumie robił to dopiero drugi raz w życiu, można zauważyć jego nerwowość, ale też pewność siebie. W końcu oprócz służby nie było osób pobocznych mogących go oceniać, co najmniej miał taką nadzieję.
- Princesse ? - podał rękę bo w końcu altana miała schody, a teraz pytał o pozwolenie. Po zejściu z altany, gdyby Valerie zrobiła choć mały ruch, że chce zabrać rękę Paulo natychmiast by ją zabrał. W przeciwnym wypadku Paulo będzie cały czas delikatnie ją trzymał. Na szczęście mimo gorąca i stresu nie miał wilgotnych rąk. Jego opanowanie wygrało.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Pią Maj 13, 2016 9:34 pm

Wygładziła fałdy sukni i poprawiła maskę, po czym ujęła zaoferowane ramię młodego handlarza. Ujęła go delikatnie, acz dało się wyczuć pewność siebie w księżniczce Valmont.
- Monsieur - pozwoliła się sprowadzić po schodach i dalej alejkami pałacowych ogrodów. Nie dała żadnego znaku, że jego dotyk jest jej nieprzyjemny i przekracza jakieś granice. Wręcz przeciwnie, jego towarzystwo działała na księżniczkę raczej rozluźniająco. Był inteligentny i sprawiał wrażenie osoby, która tak jak Valerie doskonale wie czego od życia oczekuje.
Skierowała ich kroki w stronę oddalonej od pałacu części ogrodów, równie zadbanych co cała cesarska zieleń. Kwitnące drzewa i przepiękne kwiaty rosnące na rabatach unosiły w powietrzu zapach letniego dnia. Był na tyle intensywny, że nieprzyzwyczajonemu mógł porządnie zawrócić w głowie.
- Monsieur Squillis - zaczęła, brzmiąc zadziwiająco miękko i delikatnie. Szła prosto, lecz nie sztywno. W jej postawie znać było cesarską krew i takież wychowanie które odebrała. Kroczyła pewnie i stanowczo, jednocześnie nie tracąc kobiecej zmysłowości. - Jak się panu pobają nasze oghrody? Nieczęsto wpuszczamy tutaj kogoś spoza ahrystokhracji. - jej głos ze słowa na słowo zapełniał się uśmiechem, który wpełzł na ukryte pod maską oblicze księżniczki.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Sob Maj 14, 2016 4:28 pm

Początek spaceru i ta bliskość Valerie dla Paula była bardzo zadowalająca. Choć czując delikatny, lecz dość pewny dotyk księżniczki skoncentrował się tylko na tym i przyjemności jaka płynęła z tego.
Gdy zeszli po schodach altany i pewnie z powodu bliskości to Paulo dopiero wtedy poczuł niezwykły zapach i nie były to kwiaty w ogrodzie, a zapewne perfumy delikatne i współgrające z naturalnym zapachem kobiety.
Ponieważ w tej samej chwili działało na niego wiele zmysłów i wszystkie były bardzo zaaferowane swoimi odczuciami to Paulo odczuł drobną ekstazę, tak jak wtedy gdy wstając rano poczuje zapach kawy pomieszany z zapachem świeżego pieczywa lub gdy przypadkiem zobaczy odkryte udo owinięte w pończochę gdy jakiejś pannie wiatr dmuchnie pod suknię.
Z takich drobnych dobrych rzeczy składają się piękne dni, które pamięta się latami. I tak ten moment Paulo zapewne zapamięta - piękny ogród, cudowną kobietę i jej lekko słodki orzeźwiający zapach.

- Jestem zaszczycony Księżniczko, że to właśnie ja mogę oglądać cesarskie ogrody. Nie wszystkie odmiany rozpoznaję, niektóre są z Orlais, ale widzę też znajome kwiaty z Antivy. Reszta zapewne pochodzi z egzotycznych krajów, co na pewno utrudnia ich pielęgnację. - powiedział wpatrując się tylko częściowo w rośliny.
Paulo był trochę wyższy więc bez trudu dotrzymywał jej dostojnego kroku.
- Pierwszy raz widzę tak ładnie utrzymane i doskonale zaprojektowane ogrody, i zazdroszczę Księżniczce, że ma je codziennie na wyciągnięcie dłoni. Ja lwią część czasu spędzam w porcie i jedynie widok morza jest tam ładny. - nie chciał się rozwodzić nad smrodem ryb i ludzi oraz ogólnym brudzie i szarości tego miejsca.
Gdy skończył mówić rozejrzał się dokładnie czy nikt nie podsłuchuje lub ich obserwuje i delikatnie skierował spacer w stronę dużego rozłożystego drzewa zapewne wierzby, która na jego szczęście rosła w przeciwnym kierunku niż altana i pałac. Ścieżka w tym miejscu była węższa i może mniej uczęszczana, a wysokie drzewo oraz duże krzaki zapewne bugenwilli sięgające 3 metrów i zasłaniające od wiatru z dwóch stron, a ich liści widać prawie nie było, tyle czerwonego kwiecia jak dywanem oplecion.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Nie Maj 15, 2016 7:14 pm

Na podwinięcie sukni Valerie nie miał co liczyć. Nawet najsilniejszy wiatr nie byłby w stanie unieść ciężkiego materiału sukni. I dobrze, dzięki temu księżniczka Valmont sprawiała wrażenie niedostępnej. Przynajmniej w tej sukni.
- Niestety ja hrozpoznaję tylko ohrlezjańskie hróże - powiedziała jakby przepraszająco Valerie - Jestem w tym temacie okhropną ignohrantką. W pałacu są ludzie któhrzy się tym zajmują i mają o wiele lepsze pojęcie o oghrodnictwie ode mnie. Uważam, że każdy powinien hrobić to, co wychodzi mu najlepiej.
Brzmiała dość przekonująco i naprawdę tak myślała. Według Valerie Valmont każdy człowiek, elf, qunari czy krasnolud powinien wykonywać zawód, który wychodzi mi najlepiej i w którym czuje się jak ryba w wodzie. To czym zajmowała się księżniczka ciężko nazwać zawodem, jednak czynności które wykonywała sprawiały, że czuła się wspaniale.
Milczała przez dłuższą chwilę, aż dotarli do rozłożystej wierzby. W cieniu jej witek pomysłowi ogrodnicy cesarza postawili dużą, kamienną ławkę. Idealnie nadawała się ona na wszelkie schadzki i tajemne spotkania, z dala od ciekawskich oczu dworu. Co prawda Valerie nie traktowała tego spotkania jako tajemnej schadzki, jednak zainteresowanie jakim darzył ją Paulo mogło skutkować na wiele różnych sposobów. Dawno już nie była tak adorowana tylko ze względu na swoją osobę. Zwykle było to powodowane chęcią osiągnięcia czegoś przez księżniczkę. Nie miała tego nikomu za złe, sama robiła to często. Było to nieodzownym elementem Wielkiej Gry.
- Niekoniecznie jest czego zazdhrościć, monsieur Squillis - powiedziała siadając z gracją na ławce i wskazując kupcowi miejsce obok siebie. - Jest pięknie i mogę korzystać do woli, jednak nieczęsto się zdarza być tutaj samemu. Bahrdzo często natomiast khręcą się tu hróżnego rodzaju szlachetnie uhrodzeni, wtykając swoje nosy w nieswoje sphrawy - mówiąc ostatnie zdanie poprawiła pierścionek na palcu i otworzyła wachlarz, aby się ochłodzić.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury Today at 1:15 am

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Ogrody pałacu cesarskiego] Nawet bal może mieć pazury

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » ORLAIS » Val Royeaux-