Dragon Age

Share








[Prywatna|Góry Myślirogu] W cieniu góry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
- dragon age PBF -
PisanieTemat: [Prywatna|Góry Myślirogu] W cieniu góry Wto Kwi 19, 2016 8:50 pm

Klan Elgarfen ostatnimi czasy mógł w spokoju odpoczywać w jednym, bezpiecznym dla nich miejscu. Zbocze Gór Myślirogu stanowiła dla nich obecnie schronienie. Jednak na jak długo, będą mogli się rozkoszować spokojem i komfortem osiadłego trybu życia. Żaden członek klanu nie czuł się w pełni bezpieczny. Każdy z nich czuł na plecach chłodny oddech Boskiej Colette IV, która rozsyłała swoich "zakonników" z boską misją szerzenia wiary Stwórcy i Andrasty. Zwykle byli aż tak przekonujący, ale dalijczycy musieli uciekać i kryć się w dziurach wśród dziczy niczym dzikie zwierzęta. A tego niektórzy spośród członków dumnego klanu wilka nie mogli znieść. Jedynie silna wola, szacunek do Opiekunki oraz oddanie klanowi trzymało ich w ryzach.
Nawet nieokrzesana Rhawoneth nie sprzeciwiała się decyzjom starszych elfów. Nie otwarcie. I choć na każdym kroku rodziło to u niej irytację i bezsilność to żyła tak jak porządek w klanie nakazywał. Choć zapewne była to jedynie przykrywka, by nie ściągać na siebie zbyt wielu spojrzeń. A w głowie ciemnowłosej kotłowało się od miliona pomysłów i planów - jak tu dokopać Zakonowi, by zostawił ich w spokoju. Najlepiej to by było uciąć ten głupi łeb ich Boskiej i nabić taki na pal, by wszyscy widzieli, że od dalijczyków to lepiej wara. Piękna wizja, warta zrealizowania. Tylko jak by tu cokolwiek zrobić, skoro klan był przeciwny jakimkolwiek działaniom w kierunku walki, agresywnej postawy wobec Zakonu czy czegokolwiek, co mogłoby pomóc. Podburzyć członków klanu? To było niegodne jak na elfa, nawet dla tej dzikuski.
Rhaw właśnie wracała znad pobliskiego górskiego strumienia, gdzie nałowiła sporo świeżych ryb dla klanu. Kroczyła pewnie, odziana jedynie w lekkie, materiałowe odzienie. Dziś wybrała się tylko na ryby, zatem odpuściła sobie skórzane wstawki, które robiły jej za zbroję. Uśmiechnęła się pod nosem do własnych myśli, a jej ślepia jarzyły się żywym, żółtym kolorem. Gdy uniosła wzrok w oddali dojrzała obozowisko. Arawele nieco zlewały się z otaczającym krajobrazem, ale dla wprawnego, elfickiego oka były widoczne już z daleka.
Gdy zbliżyła się do obozu, zauważyła Opiekunkę wraz z Pierwszym, którzy zgłębiali jakieś nowe sztuczki magiczne. Młoda elfa mimowolnie zmarszczyła nos i ściągnęła brwi w nieprzyjemnym grymasie. Magiczni... Jak ona ich nie cierpiała. Aż mimowolnie się wzdrygnęła i rzuciła ryby przed siebie, gdy dotarła w pobliże ogniska.
- Niech was wszystkich Fen'Harel pozjada. - mruknęła pod nosem, ocierając pot z czoła. Szła spory kawałek, ryby były ciężkie, a ona nie należała do najsilniejszych. Wciąż było tylko podlotkiem, nikim ważnym w klanie.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] W cieniu góry Sro Kwi 20, 2016 12:43 pm

Nostariel pochłonęły myśli, gdy siedziała przy ognisku i patrzyła w skaczące po drewnie ogniki. Od czasu, gdy Arrel otrzymał swoją upragnioną pozycję uzdrowiciela, do której z takim zaparciem dążył, elfka miała zdecydowanie mniej roboty, pozwalając by jej uczeń (chociaż teraz powinna już mówić dawny uczeń) mógł się wykazać. Z jednej strony czuła zadowolenie jakie płynie z dobrze wykonanego obowiązku, z drugiej jednak zaczynała doskwierać jej zwyczajna nuda. A kobieta zdecydowanie nie lubiła bezczynności, na dłuższą metę musiała się czymś zająć, aby nie pozwolić wrócić niepożądanym myślom i burzyć jej spokój ducha, który spokojny był jedynie z nazwy. Ale i tak wolała trzymać wspomnienia jak najdalej od siebie. Elgarfen dał jej nowy dom, za co powinna być i jest wdzięczna, jednakże czasem budziły się w niej demony i żałowała, że nie jest sama. Wtedy też mogła by na własną rękę szukać zemsty i zadośćuczynienia za to, co ją spotkało.
Widać, nie tylko ona zmagała się z kiepskim nastrojem. Elfkę dostrzegła nie od razu, jednakże szybko skupiła na niej swoją uwagę. Była czymś wyraźnie poirytowana, co tylko potwierdziło rzucanie przez nią złowionymi rybami.
- Mówienie do siebie pod nosem to nie jest dobry znak - rzuciła w jej stronę, nie ruszając się jednak z miejsca. - Zwłaszcza w tak młodym wieku.
Siedziała tuż obok, dlatego też nie musiała zbytnio się ruszać, aby tamta mogła ją usłyszeć. Wysiliła się na znikomy uśmiech.
Minęło już trochę czasu odkąd pojawiła się w klanie wilka, jednakże dalej nie zapamiętała imion wszystkich elfów, które ją otaczały. A może nie chciała zapamiętać? Może w ten sposób broniła się przez bliskością czy przywiązaniem, by nie przeżywać ponownie tego samego? Trudno powiedzieć, ona sama nie znała odpowiedzi na to pytanie. Znała natomiast imię jej przyszłej rozmówczyni. Trudno było go nie znać, w końcu młoda elfka uchodziła za najbardziej nieokiełznany okaz w ich klanie, i aż dziwne, że rodzicielka nie zmieniła jej imię na "Kłopoty".
- Co cię trapi, da'len?
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] W cieniu góry Sro Kwi 20, 2016 3:24 pm

Włócznia nie daje przewagi w walce z jakimkolwiek przeciwnikiem posługującym się inną bronią. Jej przeznaczeniem jest walka w gęstym jak kolce Jeża szyku, gdzie na każdego atakującego czeka sieć grotów tak ciasna, że nie da się przed nią uciec. Finneus wiedział to doskonale, ale mimo to wybrał właśnie włócznię, dobrze wymierzone pchnięcie w serce, oko, czy pysk kończyło walkę nim ta się naprawdę zaczęła. W starciu z niedźwiedziem i tak rzadko jest szansa na zadanie drugiego ciosu, wilki zaś nie boją się samotnego elfa. Ważna więc była gracja i perfekcyjne oko, szybkość i giętkość kroku, włócznik przykład musi brać z zaczajonego w zaroślach Rysia, z pikującego nagle Sokoła, z przebiegłej Żmii ukrytej w zaroślach do ostatniego momentu... i musi ćwiczyć.
Seria pchnięć wymierzonych wyimaginowanemu przeciwnikowi długim konarem dębu udającym włócznię trwała nie więcej niż dwie sekundy. Elf w myślach widział jak uderzenie włóczni w bok tarczy przeciwnika odsłania go, następny cios paść musiał ułamek sekundy potem, zapewne w oko przeciwnika i nawet jeśli ten mógł sparować ten konkretny cios to seria połączona z ciągłym przeskakiwaniem na boki w końcu musiała przebić się przez obronę.
Widząc Siostrę niosącą ryby przerwał trening z myślą, że może pozwoli mu tym razem sobie pomóc przy ich oprawianiu. Rzucił konar na ziemię zaraz przy którymś Aravelu, by nie przeszkadzał innym i zbliżył się do ogniska.
Nosił zwykłą sobie Skórzaną zbroję pokrytą samodzielnie wykonanym wzorem będącym raczej dziełem chwili, niż świadomego działania. Pachniał potem, ale zapach nie był na tyle silny by ukryć przed nim woń kwiatów mieszającą się z wonią Hall, drewna Aravel... Śpiew ptaków sprawiał, że odpływał, ale nie na tyle, by nie zdążyć oprzytomnieć, gdy pojawił się za plecami siostry i z szerokim uśmiechem objął ją spoconym ramieniem i uścisnął na chwilę.
- Andaran Athishan, Nostariel Solas'asha - przywitał starszą elfkę, nim puścił siostrę i usiadł na wolnym pieńku przy ogniu. - Cóż ją trapi pytasz? - Zaśmiał się i spojrzał zadziornie na siostrę, mając ochotę się trochę podroczyć.
- Krata ją trapi, Uzdrowicielko. Krata którą widzi przed sobą, ale też tak jest zajęta samym faktem jej istnienia, że nie dostrzega, żę to nie ona jest w klatce, a nasi ślepi na świat ludzcy oponenci. Wszystko zrobi, byle przez tą kratę przejść, mimo, że klatka trzyma w sobie bestię, która osłabia krew. Czyż nie Ma Da'Vhenan? - uśmiechnął się wrednie do siostry. Kosz trzymany przez "Małe Serduszko", jak ją nazwał, wciąż wypełniały ryby, na które miał ochotę, skoro już i tak je zabito. Sugestywnie wyciągnął więc nożyk z pochewki i zerknął znacząco na ryby, oferując pomoc.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] W cieniu góry Sro Kwi 20, 2016 8:43 pm

Uniosła wzrok, gdy się wyprostowała, słysząc znajomy głos. Dojrzała przy ognisku elfkę. O tak, znała ją. Mimo tego, że nie trzymała się blisko poszczególnych członków klanu, to zjawienie się Nostariel było nie małym wydarzeniem w klanie Elgarfen. Mimo swojego młodego wieku Rhawoneth pamiętała to doskonale. Pamiętała też jak komentowała to. Kolejny, przebrzydły mag w ich klanie. Nie dość, że musiała znosić Opiekunkę, Pierwszego to jeszcze Uzdrowicielkę. Szybko zapomniała jak nie raz musiała opatrywać jej rany (Nostariel bądź inny magiczny uzdrowiciel), gdy Rhaw wpakowała się kolejne kłopoty, pułapki zostawione przez shemlenów, czy podczas polowania. Ale nie zmieniło to jej stosunku, tej niechęci do wszystkiego co magiczne.
Dlatego zmrużyła ślepia, gdy spojrzała na Nostariel. Powstrzymała się przed warknięciem niemiłych słów, z szacunku do starszej i wyżej pozycją, elfki. Gdy już miała gotowy wypowiedź to nagle Finneus zaszedł ją od tyłu i pozwolił sobie na stanowczo zbyt wiele. Rhawoneth nie przywykła do fizycznego kontaktu nawet wśród członków swojej rodziny. Była oddana i lojalna, to fakt, ale żeby okazywać to w jakikolwiek sposób? Nie, dziękuję.
- Venavis. Trzymaj dystans, bracie. - warknęła pod nosem, mimowolnie się garbiąc i odpychając go od siebie. A potem pokręciła głową i usiadła, gdy tylko usłyszała jak to Finneus zaczyna kolejny swój wywód, te swoje mądrości od parady. Usiadła na pieńku, wyciągnęła nóż myśliwski, przytroczony do pasa i zajęła się pierwszą rybą, pozbawiając ją łusek w dość agresywny sposób.
A gdy łowca okazał swoją chęć pomocy to złapała kolejną rybę za ogon i rzuciła w brata zamaszyście licząc na to, że dostanie on nią w twarz. Rhaw pewnie się przeliczy, łowca raczej powinien wykazać się zręcznością. Ale nie potrafiła powstrzymać się przed takim zachowaniem.
Podczas pracy, jaką wykonywała, powróciła wzrokiem na Nostariel.
- Naprawdę? Czy tylko mnie trapi ta bierność naszego klanu? Nie tak działają Wilki... - mruknęła jak typową nastolatkę, obrażoną na cały świat, przystało.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] W cieniu góry Pią Kwi 22, 2016 12:55 pm

Uzdrowicielka skinęła głową na powitanie elfa. Tyle musiało mu wystarczyć, gdyż nie należała ona do istot nad wyraz wylewnych. Przynajmniej w powitaniach. Skupiła się jednak na tym, o czym mówił, ściągając delikatnie brwi, jakby właśnie się nad czymś zastanawiała. Potem wzrok swój skierowała na młodą elfkę, która tylko potwierdziła to wszystko.
Ponownie Nostariel skinęła głową, tym razem dając świadectwo tego, że przyjęła do wiadomości ich słowa i je w pełni rozumie. Wróciła wzorkiem do ogniska, wpatrując się w tańczące ze sobą płomienie.
- Chcesz się udać na polowanie - odezwała się w końcu. - To całkiem zrozumiałe dla kogoś tak młodego duchem jak ty. Kto wie, może tego właśnie nam trzeba? W końcu jesteście wilkami, jak sama słusznie zauważyłaś, da'len.
Zamyśliła się przez dłuższy moment, jakby rozważała wszystkie za i przeciw swoich kolejnych słów. W końcu jednak uznała, że będzie kontynuować swoją wypowiedź, chociaż czuła jak to może się skończyć.
- Nie dalej jak wczoraj zapuściłam się w dalsze rejony, na północy-wschód od naszego obozowiska - zaczęła, spoglądając w oczy młodej elfki. - Idąc w stronę krasnoludzkiej siedziby, Kal-Sharok, natknęłam się na niewielkie obozowisko shemlenów. Być może przyszli tu dla skór i poroży. A być może są tu całkowicie przypadkiem. Kto wie? Faktem jest, moja droga, że jest ich niewielu, a ty nosisz w sobie niepohamowaną żądzę krwi. Chcesz być jak wilk? Sugeruję zatem ruszyć na polowanie.
Spojrzała tym razem na drugiego elfa, przyglądając mu się znacznie uważniej.
- Albo - podjęła wątek raz jeszcze. - Możesz o tym zapomnieć, oczyścić umysł z niepotrzebnych myśli i zabrać się za czyszczenie z łusek ryb, które przyniosłaś.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] W cieniu góry Pią Kwi 22, 2016 3:31 pm

Jak zauważyła jego kochana siostrzyczka, Finneus był łowcą, i to całkiem niezłym, jeśli ktoś pytałby go o zdanie. Przy okazji nie był też łucznikiem jak większość łowców, nie miał więc komfortu wystrzelenia drugiej strzały, gdy pierwsza chybi. Mógłby z pewnością uniknąć ryby, lub nabić ją po prostu na nóż trzymany w gotowości w dłoni, zamiast tego jednak jak wilcze szczenię poderwał się nieznacznie w stronę pocisku i chwycił rybę w zęby pokazując wszystkim lśniące uzębienie.
- Wlyyy... - zawarczał wesoło i przekrzywił głupkowato głowę, słuchając wymiany zdań. Wyjął rybę z ust i zajął się jej skrobaniem, upewniwszy się uprzednio, że jest martwa. Nie widział potrzeby, by cierpiała nadmiernie. No ale, gdy tak pracował, poczuł usilną potrzebę, by ponownie wtrącić siostrze swoje trzy grosze.
- A jak działają Wilki, ma Da'Vhenan? - zapytał ją, gdy wyczuł na sobie spojrzenie Nostariel i odwrócił się, by je odwzajemnić na krótką chwilę, nim podjął monolog.
- Shemowie uważają, że wilki atakują ich stada owiec, ale obserwuję zwierzęta na tyle długo, by wiedzieć, że wełnę strasznie ciężko się wybiera spomiędzy zębów. Wilki są mądrę... Wilki, ma Da'vhenan unikają ludzkich siedzib i ludzkich stad, tylko zmuszone głodem poważą się, by zaatakować. Jesteś więc tak głodna zemsty, siostrzyczko? Może w takim razie ta ryba... - tu wziął kolejną rybę i skierował jej pysk w stronę Rhawoneth. - Powinna zabić naszą współrozmówczynię? W końcu ona też jest elfem, choć nawet nie dotknęła jej dłonią i nie brała udziału w połowie jej braci. Wszystkie elfy są winne zjedzeniu ryb! Ale co może ryba zrobić? - skończył smutno i poważnie, zmieniając kompletnie ton i patrząc na przemian na obie elfki. - Może najwyżej zejść z drogi, jest nas zbyt mało, zgaś gniew w sercu, zamiast zabijać dla ludu, żyj dla niego. To - wskazał nożem ryby. - Jest warte więcej niż każdy człowiek jakiego zabijesz, bo to pomoże nam przetrwać, ich śmierć nie.
- Czy Ci ludzie stanowią dla nas jakiekolwiek zagrożenie, Nostriel? Czy może ty także po prostu chciałabyś widzieć ich martwych, a ich kuzynów szukających ich po lasach, aż któraś grupa odnajdzie nasz obóz? - Nie uważał, by jakiekolwiek działania tego typu było potrzebne. Co więcej, uważał, że już w tym momencie moze sobie gadać co chce, bo i tak będzie musiał sprzątać bałagan po siostrze.
Powrót do góry Go down
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] W cieniu góry Pią Kwi 22, 2016 4:40 pm

Uniosła brwi, widząc jak jej rodzony brat łapie rybę w zęby i wygłupia się jak niedojrzałe da'len. Zapewne miało to ją w jakimkolwiek stopniu rozśmieszyć. Jego niedoczekanie. Na srogiej twarzy Rhawoneth nie pojawił się nawet cień uśmiechu. Jedynie zażenowanie. W końcu był najstarszy z rodzeństwa i powinien być najdojrzalszy, ale tak się nie zachowywał. Choć nie posiadał magicznych zdolności to często irytował ją tak bardzo, jakby był tym magiem. Ale został łowcą i w takich momentach, jak ta, ciemnowłosa zastanawiała się czy przypadkiem nie zostać jednak wojownikiem, by uniknąć wspólnych polowań z Finneusem. Tylko, że ona tak uwielbiała polować...
Oczyszczała rybę, głównie to na niej skupiając swój wzrok, przelotnie tylko spoglądając na swoich rozmówców. Wywód jej brata nie wywarł na niej zbytniego wrażenia. Nawet ten mały rybi pokaz. Skrzywiła się jedynie i wycelowała w niego nóżem myśliwskim oblepionym rybimi łuskami.
- Nie mamy wystarczająco powodów, by uznawać wszystkich przeklętych shemlenów za wrogów? Felandaris. Myślisz, że gdyby natknęli się na jakiś naszych ludzi to byliby pokojowo nastawieni? Głupiec z ciebie, jeśli tak myślisz - mruknęła z niezadowoleniem. - I nie jesteśmy rybami, lethallin. Potrafimy walczyć.
Pokręciła głową, wracając do pracy. Planowała już się nie odzywać, nie wdawać w żadne niepotrzebne dyskusje. Czuła się tak bardzo niezrozumiana przez Finneusa, który z natury był dobrym elvhen. Spokojnym, nie szukającym zwady z innymi rasami i frakcjami. Rhawoneth nie rozumiała tego. I była przekonana, że uzdrowicielka poprze słowa jej brata, próbując ostudzić zapędy młodszej elfki. Jednak usłyszała z ust Nostariel zupełnie co innego. Nie tego się spodziewała.
Wpierw jej dłonie znieruchomiały w połowie ryby. Potem uniosła wzrok na uzdrowicielkę, wpatrując się w nią, gdy ta opowiadała o niewielkim obozowisku ludzi, od strony Kal-Sharok. To było... Coś. Nie ważne po co zjawiły się shemleny, co planowali, na ile postanowili się zatrzymać. Rhawoneth nie słuchała także dalszej wypowiedzi Nostariel o oczyszczeniu umysłu. Jak tu oczyścić umysł, gdy usłyszało się właśnie tak ciekawą informację. Gdy w głowie kotłowało się tysiąc myśli na minutę. Kiedy wyruszyć? Czy wyruszyć samotnie? Co ze sobą zabrać? Co zrobić, gdy się ich odnajdzie? W jaki sposób zadać im najboleśniejszą śmierć? Czy będą błagać o litość? Czy będą krzyczeć jak małe dziewczynki?
Pochłonięta wizją siebie wyruszającej na polowanie shemlenów, nie zorientowała się, że siedzi tak z uniesioną głową. Jej oczy błyszczały dziko, a na ustach pojawił się szeroki, drapieżny uśmieszek. W ten odstraszający sposób wpatrywała się w Nostariel.
W końcu, gdy już się ocknęła i zrozumiała w jaki dziwaczny sposób zareagowała na tę informację to szybko opuściła głowę, zabierając się za oczyszczanie kolejnej ryby z niezwykłym zaangażowaniem.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
- dragon age PBF -
PisanieTemat: Re: [Prywatna|Góry Myślirogu] W cieniu góry Today at 3:07 pm

Powrót do góry Go down

[Prywatna|Góry Myślirogu] W cieniu góry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1
Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Age » ROZGRYWKA FABULARNA » ORLAIS » Pozostałe tereny-